Ostatnio @bori w tym wpisie (https://www.hejto.pl/wpis/witajcie-do-redakcji-hejtopaka-wplynelo-sporo-paczek-bez-wymaganej-regulaminem-f)
organizował rozdajo paczki bez folii ochronnej. Pewnie nie jeden/jedna z Was zakładało, że tamten wpis to może lekko jakaś ściema jest
Od razu dementuję, wpis był legit, pomimo że nie do końca na taki wyglądał
Dodałem komentarz, totalnie nie licząc, że zostanę wylosowany, ale się udało i dzisiaj paczka trafiła do mnie. Tym sposobem @bori stał się dzisiaj dla mnie Mikołajem, idealnie na mikołajki
Nie było w paczce wprawdzie "biały 64gb", ale inne, nawet lepsze fanty. W środku znalazły się:
Oczywiście kartka z życzeniami świątecznymi
Magnes na lodówkę
Kubek życzący smacznej kawusi seksownemu gnojkowi - będę musiał takiego znaleźć i mu go przekazać ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Kawa o smaku pistacjowym - to bez zawahania przekażę narzeczonej, bo sam kawy nie piję, ona kawę uwielbia więc na pewno będzie zadowolona
I najlepsze na koniec, metalowe okrągłe pudełko. W środku nie było niestety nici, igieł, guzików i innych przyborów do szycia, tylko ręcznie robione, przepyszne pierniki. Dokładnie tak, były, dziwnym trafem w bardzo krótkim czasie zniknęły, w całkiem jasnych okolicznościach
Bardzo dziękuję za paczkę niespodziankę, której nie spodziewałem się samej w sobie, jak i tego co może znaleźć się w środku. Bardzo miły gest, który sprawił mi masę radości
Jakoś rok temu wygrałem od @Qtafonix 2 próbki od perfumerii Miyaz Perfume. Jeden z zapachów zrecenzowałem dość szybko, (link do recenzji gdyby ktoś chciał podejrzeć https://www.hejto.pl/wpis/fleur-tabac-ii-od-miyaz-perfume-zobowiazalem-sie-qtafonix-do-recenzji-zapachow-o). Po czasie i kilku testach zastanawiałbym się, czy nie podniósłbym ogólnej oceny o jedno oczko.
Niemniej, drugim z zapachów był niejaki Oud Niyyah.
Sam nie wiem od czego tu zacząć. Może najpierw tak: do tego zapachu miałem w ciągu tego czasu kilka podejść. Próbowałem je testować przy różnych warunkach. To nie tak, że po roku odkopałem tę próbkę i mi się przypomniało, że coś tam miałem o tym napisać. O nie, nie. Ten zapach po prostu mnie pokonał, kilkukrotnie.
Za każdym razem nie wytrzymywałem dłużej niż 30 min. Ten zapach jest dla mnie zwyczajnie nie do zniesienia. Musiałem go z siebie zmywać, szorować nadgarstki i prewencyjnie zapsikać czymś innym, co by lekko zneutralizować szkodliwe działanie Oud Niyyah. Do tego dochodziła trauma i stąd tyle czasu potrzebowałem, żeby cokolwiek o nim napisać.
W komentarzach do recenzji poprzedniego zapachu Qtafonix użył określenia obora do Fleur Tabac II. Nie wiem jakie określenia można by adresować do tego zapachu, żeby wystarczająco rzeczowo go opisać. Chyba właśnie ta obora jest trafnym słowem, ale zdecydowanie za łagodnym. Oud Niyyah to obora, której nikt nigdy nie sprzątał, w której zwierzęta załatwiają swoje potrzeby. A, no i cała jest ze szkła, więc panuje w niej nieznośny upał.
Dobra, nie będę dalej się silił na jakieś barwne opisy, ten zapach po prostu j⁎⁎ie straszliwie, spokojnie może być używany do tortur.
Widzę, że na stronie Miyaz nie znajduje mi tego zapachu. I bardzo, k⁎⁎wa, dobrze, pewnie przy produkcji mieli za dużo strat w ludziach, więc go pewnie wycofali.
Odnośnie nut nie będę nic pisał, bo nie jestem w stanie ubrać tego smrodu w słowa i skojarzenia. Trwałość i projekcję przez te kilkadziesiąt minut życia na nadgarstku ma cholernie silną, jak dalej to nie wiem, bo nie wytrzymałem wystarczająco długo by się przekonać.
@E_Nygma W procesie dojrzewania do mocnych oudów Hindi ważne jest, by nie pchać w nie nosa, a obserwować z powietrza. Tam się pojawiają ładne, drzewne akcenty. No ale fakt, trzeba też choć trochę lubić ten podstawowy akord, żeby w ogóle czuć sens w rozkminianiu niuansów.
Miyaz: przetestowałem przez ostatnie miesiące większość ich zapachów.
Skończyło się na 3 flakonach. Bardzo mało pisze się w Polsce o tej marce a to zapachy oudowe wyjątkowej jakości.
Mój nr 1 to Iris Cacao czyli zapach w klimatach Oud Zhen od ALD czy Russian Oud lub Bortnikoff Oud Monarch.
Mam też w swojej kolekcji Lounę. Louna to złożona kompozycja, oparta na bazie oudu Assam, ciepłych żywic i kremowego indyjskiego drzewa sandałowego, tworząca głęboki i otulający zapach. W skladzie jest też róża - ale wg mnie bardzo mało wyczuwalna (lekko w tle).
Pokonał mnie Jidden. Typowy hindi oud w klimacie wiejskiej obory. Nie do wytrzymania.
W ostatnim wpisie z ankietą (link) wygrało pióro Lamy Safari, stąd przechodzę do recenzji.
Z ciekawością śledziłem jak rozkładały się głosy w ankiecie. Na początku łeb w łeb szły Picasso i Faber-Castell, Hongdian prawie nikogo nie interesował. Taki stan utrzymywał się mniej więcej do czasu około 23 głosów.
A ostatecznie to właśnie Lamy wskoczyło na pierwsze miejsce, zbierając 28,6% wszystkich głosów. Trochę mnie to zaskoczyło, bo jednak jest to pióro dość znane, o którym powiedziano naprawdę wiele i myślałem, że bardziej „egzotyczne” opcje zainteresują Was bardziej.
Lamy Safari o stalówce „F” jest piórem, które posiadam najdłużej w swojej kolekcji. Kupiłem je bodajże w 2019 roku. Zanim do zakupu doszło, już od dłuższego czasu wymyśliłem sobie w głowie, że pióro wieczne chcę mieć. Stąd przeglądałem różne fora, wpisy oraz oglądałem recenzje i poradniki na YT. Szukałem pióra dobrego dla osoby początkującej, która nawet jak wtopi, to nie aż tak dużo. Jak się możecie domyślać, wśród tych treści ciągle przewijał się ten wytwór niemieckiej marki. Że przystępne cenowo, że duży wybór stalówek, że ergonomiczne, że masa kolorów do wyboru.
No i się skusiłem.
Za samo pióro zapłaciłem wtedy 85 zł, w sklepie stacjonarnym. Tutaj od razu nadmienię duży minus – pióro w zestawie nie zawiera konwertera, który jest sprzedawany osobno. Już nie pamiętam ile za niego dałem (pewnie około 20 zł), ale nie chciałem używać nabojów, stąd szybka decyzja o dokupieniu tłoczka.
Mój egzemplarz jest w kolorze czarnym, nie jest to żadna edycja specjalna. Zdecydowałem się na stalówkę w rozmiarze „F”, na początek wydawała mi się ona najbardziej uniwersalna.
Co mogę powiedzieć o designie tego pióra? No nie podoba mi się xD Nie za bardzo podobał mi się już od momentu zakupu, ale uległem opiniom o super stalówkach w tych piórach, a to było dla mnie zdecydowanie najważniejsze na początku przygody z piórami.
Safari wykonane jest z plastiku (podobno takiego samego, z którego robi się klocki Lego), które lekko zbiera odciski palców i co gorsza, mocno zbiera rysy. Próbowałem uchwycić to na zdjęciach i myślę, że w pewnym stopniu mi się udało.
Miłym akcentem jest okienko w korpusie, przez które widać ile pozostało nam atramentu.
Pióra Lamy Safari przez wykorzystany materiał są lekkie – ważą tylko 14 gramów, pomimo dość dużego rozmiaru (tj. 13,9 cm zamknięte, 16,5 cm ze skuwka na korpusie). Stąd raczej trudno będzie się zmęczyć pisaniem. Sekcja (czyli miejsce, gdzie za które trzyma się pióro) o „trójkątnym” kształcie też jest całkiem wygodna i szybko idzie się do niej przyzwyczaić.
Skuwka zamyka się na zacisk, jest szczelna, spełnia swoją rolę.
Co do konstrukcji nadmienię jeszcze, że pióra te posiadają bardzo łatwy system zmiany stalówki, ale sam z tego nie korzystałem.
Przechodząc do najważniejszego, jak się Lamy Safari w ogóle pisze? W moim przypadku, po prostu znośnie.
Tu od razu pozwolę też sobie na małą dygresję. Według mnie dużo większe znaczenie niż sama stalówka czy atrament ma papier, na którym się pisze. Na jednej kartce atrament będzie się lał strumieniem, na innym będzie zostawiał całkiem przyjemną linię. Dlatego pisaniem piórem można łatwo się zniechęcić, nie wiedząc, że zmiana papieru na inny może dać całkiem inny, lepszy efekt.
Wracając do Safari – nie pisze mi się nim najlepiej. Wręcz przeciwnie, subiektywnie uznałbym, że to największy skrobak ze wszystkich piór które posiadam. A ja tego efektu skrobania przy pisaniu bardzo nie lubię. Zaznaczę tutaj również, że może to być przypadłość mojego egzemplarza, bo nie raz natrafiałem na opinie, że stalówki Lamy są świetne. Z perspektywy czasu, nie wiem czy nie wybrałbym rozmiaru „EF”, bo pomimo skrobania, atrament leje się dość tłusto, wolę zdecydowanie cieńszą linię. To, że występowanie tego skrobania ma dla mnie ogromne znaczenie (a właściwie brak tego skrobania), dowiedziałem się o tym dopiero kiedy zdecydowałem się na kolejne pióro i miałem możliwość porównania. Było to dla mnie odkrycie, które sprawiło, że z automatu Safari zeszło na dalszy plan. Nie bez znaczenia też był fakt, że to nowe pióro (a było to Jinhao) wizualnie też bardziej mi się podobało. Jednak to jak „płynie” po papierze w porównaniu do Lamy ostatecznie mnie przekonało, że to jest coś co dużo bardziej mi odpowiada.
Przez to, że posiadam je najdłużej w kolekcji, napisałem się nim najwięcej ze wszystkich. Mimo tych wad, które wymieniłem nie pisało mi się nim bezwzględnie źle, z czasem w moje ręce wpadły zwyczajnie przyjemniejsze pisadła.
Obecnie, kiedy staram się rotować piórami przy pisaniu to nadal chętniej sięgam po wszystkie pozostałe posiadane modele.
Plusem na pewno jest to, że pióro nigdy mi nie zaschło, nawet jeśli zostawiłem je nieużywane przez prawie 2 miesiące.
Podsumowując to wszystko, krótko mogę napisać, że prawdopodobnie nie skusiłbym się już na Safari. Design dla mnie jest okropny, zróżnicowana kolorystyka do wyboru specjalnie mnie nie grzeje, dodatkowo płatny konwerter to zbrodnia a pisanie nie sprawia takiej frajdy przez efekt skrobania.
Cena jest dość niska jak za dość solidne i trwałe pióro wieczne, możliwości personalizacji spore, ale te 100 zł obecnie chętniej wydałbym na coś innego, na pewno co bardziej by mi się podobało wizualnie.
Jeśli macie jakieś uwagi, bez obaw dzielcie się nimi w komentarzu Dodam też, że pomimo paroletniej „wprawy” w pisaniu piórem nadal dość bazgrolę, dlatego tak mało wrzucam zdjęć samego pisma
W ankiecie Hongdian i Faber-Castell uzyskały tyle samo głosów (po 19%) więc tutaj ponownie poproszę o głosy – zdecydujcie które z nich zrecenzować jako kolejne.
@E_Nygma Szczerze mówiąc to nie rozumiem, bo za te pieniądze, to można kupić chociażby Kaweco Classic Sport, które postawiłbym nad Lamy każdego dnia o każdej godzine. Za te pieniądze to są dwa Faber-Castelle Gripy, dwa Parkery Vectory XL (gdzie na parkera się obecnie jebie, nie bez powodu zresztą), 12 Jinhao Sharków etc XD
Ale hej, co człowiek to opinia, jeden z moich znajomych Al-Stara wybrał jako najlepsze pióro, a porównywał z takimi za 7 i takimi za 500 złotych, tak że tego... Jak z dupą ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
@DEATH_INTJ to też zależy od tego jak są "markowe". Bo drogie pióra się zaczynają od 4 cyferek i to raczej w zagranicznej walucie :P I podobno wtedy jakość stalówki jest odczuwalna.
Jak mam doświadczenia z takimi np: za 50 i za 300 zł, to już widać różnicę. A tanie chinole z marketu nigdy mnie nie zachwyciły, mimo, że za dzieciaka kilka się zużylo. Co nie zmienia faktu, że potrafią być lepsze od np: tanich parkerow
Zobowiązałem się @Qtafonix do recenzji zapachów od Miyaz, na pierwszy ogień poszedł Fleur Tabac II.
Test globalny przeprowadziłem dzisiaj, czyli w całkiem słoneczny dzień ze sporą amplitudą, rano -1°, po południu 13°. Psiki poszły standardowo, u mnie to po jednym na każdy nadgarstek, 2 na klatkę piersiową i dwa na kark.
Pierwsza myśl, która się pojawiła od razu po psiku to "grubo"… Precyzyjniej powiedziałbym tłusto. Chmura na nadgarstku wylądowała jako pomarańczowo-brązowa, oleista ciecz, odrobinę lepka. Zgaduję, że gdyby trafiła na białą koszulę, mogłaby ją pobrudzić.
Nie jestem za dobry w rozpoznawaniu zapachów, więc sprawdziłem po pierwszym niuchu jakie nuty są podane na stronie perfum od producenta.
Na początek mamy jaśmin i cynamon.
Później w nucie serca pojawia się czarna porzeczka, róża bułgarska i turecka, kakao i tytoń.
W bazie za to jest drzewo sandałowe, kwiat lei, czyli plumeria, nuta oudu i coś co jest oznaczone jako bushman’s candle, czyli coś z Afryki Południowej, co wygląda jak kora, która po rozpaleniu pachnie.
Porównałem sobie nuty z FT I i testowana przeze mnie II wydaje mi się być bardziej złożona i pewnie trudniejsza w odbiorze. Link:
Jednak najważniejsze pytanie, jak to w ogóle czuję? Pierwsze wrażenie to kwiaty. Po chwili pojawił się zapach tytoniu. I to takiego lepszej jakości. Od razu pojawiło mi się skojarzenie z moim dziadkiem, który skręcał sobie fajki. Często robił to z jakiegoś masowego, zwykłego tytoniu. Raz dostał na święta w prezencie tytoń wysokiej jakości i to właśnie taki tytoń tutaj poczułem.
Niestety sam zapach tytoniu uciekł dość szybko, pozostawiając to kwiatowe otwarcie.
Wspomniane kwiaty, a konkretniej ten jaśmin z wypisanych nut pachnie hmm, powiedziałbym, że kremowo. Nie jest to świeży, lekki kwiatek, ale taki, który w moich wyobrażeniach trafił do kąpieli w olejkach, by wyciągnąć ukryty w nim aromat. Cynamonu, takiego jaki znam, w ogóle nie byłem w stanie wyczuć.
Po zaaplikowaniu perfum zapytałem też o opinię zapachu moją dziewczynę. Jej słowa to: „pachnie starym koniem”. I to nie w pozytywnym znaczeniu xD
Perfumy mocno projektują, po 2,5h nadal bez problemu dolatują do nosa i otaczają aurą kremowych kwiatów. Myślę, że co wrażliwsze nosy może przytłoczyć.
Po mniej więcej 3 godzinach kwiaty rozszerzają się o nuty drzewne. Lekko wyczuwam też różę, ale nie taką wytrawną a odrobinę chemiczną i babciną. Jednak muszę mocno się wwąchać, żeby ją poczuć. Pojawia się też ta gourmandowa słodycz, taka słodka czekoladka (czyli to może być to kakao ze spisu nut). Podobnie jak z różą, musiałem się wwąchać, żeby to poczuć.
I taki zapach już pozostaje do końca (a przynajmniej do zamieszczenia recenzji XD). Po trochę trudniejszym początku staje się dla mnie bardzo przyjemny w odbiorze.
Jeśli chodzi o klasyfikację zapachu, to trudno mi by było sobie je wyobrazić na kobiecie, mimo że to unisex i czuć kwiaty, to jednak przechylają się one dla mnie bardziej na męską stronę.
Sprawdziłem też ile kosztuje flaszka tych perfum. Jeśli dobrze sprawdzam, to na stronie producenta flakon 35 ml kosztował 240 euro. Dużo. Dla mnie, sporo za dużo.
Czy jakość perfum przemawia za ceną?
To zależy xd
Dla mnie raczej nie. Zapach jest w porządku, ale to ten typ perfum, który aplikujesz sam dla siebie i upajasz się zapachem. Trudno mi przywołać jakąś okazję, gdzie zarzucenie na siebie tych perfum byłoby oczywistym wyborem. Może nie dlatego że capią, ale dlatego, że zależnie od okazji, pewnie do głowy przyszłoby mi coś innego. Niekoniecznie lepszego czy ciekawszego, ale bezpieczniejszego i chyba bardziej podbijającego pewność siebie. Myślę, że wiecie co mam na myśli
Zaznaczę natomiast, że zapach jedynie przy tej róży wydawał się delikatnie syntetyczny, poza tym wydaje mi się, że użyte do produkcji składniki są wysokiej jakości, bardzo naturalnie wszystko pachnie.
Podsumowując cały mój wywód:
Spoko perfumy, które przez pierwsze 3 godziny są mega głośne i mogą przytłoczyć. Potem łagodnieją i są dla mnie przyjemnym umilaczem. Tabac dla mnie tylko z nazwy niestety ( ͡° ʖ̯ ͡°), czułem go przez jakąś minutę, chwilę po aplikacji. Gdyby kosztowały podobnie max 5zł/ml to może na flakon bym się nie rzucił, ale odlewkę chętnie bym trzymał w swojej skromnej kolekcji
Ocena zapachu: 7/10 – dla mnie zapach przyjemny, noszalny, jednak za taką cenę myślę, że można spodziewać się czegoś więcej. Ma on w sobie trochę klimatu vintage, chyba przez te kwiaty, które wg mnie utrzymują się przez cały czas trwania zapachu. Chyba liczyłem, że będzie bardziej ewoluował z czasem.
Projekcja: 9,5/10 – silna i długotrwała, przynajmniej dla mnie. Co więcej, po ustaniu najsilniejszej fazy co jakiś czas zapach na chwilę dolatywał do nosa, przypominając o sobie. Nie znam mocarzy i killerów lat 90’, więc nie mam porównania, ale zastanawiam się, czy zapach pod tym względem nie zasługuje na 10/10.
Trwałość: 9/10 - po 8 godzinach bez problemu wyczuwalny na nadgarstku, myślę, że spokojnie utrzyma się jeszcze z godzinę, bądź dwie. Dla mnie to jak najbardziej zadowalający wynik.
@E_Nygma To w końcu 'capią' czy nie? Znasz jakieś inne perfumy robione ręcznie? Masz jakieś doświadczenie z perfumami wyrabianymi rzemieślniczo z rzadkich i cennych olejków?
Zastanawia mnie to bo nisko je wyceniłes - na 5zł czyli półka cenowa Dior Sauvage EDP.
Jako ze oceniłes cyfrowo w skali do 10 to zapytam jakie są dla Ciebie perfumy 10/10?
@Grzesinek nie capią, myślałem że 7/10 dość jasno to wskazuje
I nie znam oraz nie mam doświadczenia z innymi takimi perfumami. Tutaj raczej opierałem się po prostu na swym małym doświadczeniu i tym jak sam zapach odbieram, tak trochę w ciemno, bez zagłębiania się w historię marki itd.
Co do wyceny, to raczej przez to, ile byłbym w stanie dać gdybym miał możliwość decydowania, więcej niż 5 zl/ml bym nie dał, nie dlatego że uważam że nie warto, a dlatego, że aż tak mnie nie porwał, po prostu a też podchodzę realnie do ceny w kwestii moich możliwości na ten moment xd
@E_Nygma nie wiem czy ocena zapachu powinna być uzależniana od ceny. Może być flakon drogi na tanich składnikach i wielkiej marży (jak baccarat) albo drogi ze wzgledu na cenę składników (jak często jest w małych, rzemieślniczych produkcjach). Ocena raczej powinna być oderwana od ceny i ewentualnie w podsumowaniu czy byś kupił czy nie za tą cenę.
Dzisiaj odebrałem paczkę z losowania od @Qtafonix , były wstępne niuchy tego co się w paczce znalazło (a znalazło się sporo, hojna to była przesyłka :D). Na ten moment zgadzam się że stwierdzeniem, że reakcje moje i otoczenia na zapachy mogą być skrajnie różne, prawdopodobnie z przewagą negatywnych odczuć od otoczenia xd
Teraz przyszedł czas na testy, po których wrzucę obiecane recenzje
@GrindFaterAnona hmm. Ja już nie widzę. Jeśli jednak to jest błąd to powinni hejtoteam powinni to załatać prędko. Wraz z nie dodawaniem się tagów czasami i opcją nie wyświetlania wpisów bez tagów. Bez tego portal obrzydniw szybciej niż później.