Patrząc na tendencję, chyba całą serię ocenię na 7, jeżeli poziom nagle nie spadnie z rowerka albo nie dozna autoobjawienia. Snape jak zwykle z kijem w d⁎⁎ie, tajemnica całkiem zjadliwa, podoba mi się też, że powoli rozkręcają karuzelę brutalności. Na plus wątek z naszyjnikiem, bo bardzo lubię motyw manipulacji czasem i zastanawianie się co też musiała zrobić pierwsza iteracja, by wejść w pętlę. Na minus natomiast totalna głupota, jaką jest danie tak potężnego artefaktu dziecku, żeby mogło się więcej uczyć. W innych okolicznościach dałbym tu znany internetowy symbol przedstawiający rzymskie 10 i 500, ale mam swoją godność.
@Cerber108 czasozmieniacz nie został przez Rowling przemyślany za mocno, w III części niby Deus ex machina, ale zazwyczaj się nie nadaje do niczego xD BTW, w mojej opinii Więzień Azkabanu stanowi cezurę między takim w miarę sielankowym HP, a tym bardziej prawdziwym, mi się dużo lepiej czytało książki od IV w górę
Jest to poprawna pod każdym względem kontynuacja - nic nie psuje, nie wprowadza też nic rewolucyjnego. Sama tajemnica została zrealizowana całkiem fajnie i pod tym względem "Komnata" była lepsza od "Kamienia". Właściwie nie ma co więcej pisać, równie dobrze obie te książki możnaby połączyć w jedną ze wzgledu na objętość, gdyby naturalnie pominąć fakt dzielenia ich ze wzgledu na lata szkolne. Obejrzałem też pierwszą część filmu (nigdy nie oglądałem żadnego Pottera w całości) i zauważyłem, że wycięto całkiem dużo fragmentów z książki; ciekawi mnie ile będzie brakować w takim "Zakonie".
Seria jako całość była super, według mnie ocenianie jednej książki faktycznie zaniża ogólna ocenę. Ale komuś ktoś zrobił tak zjebana grafikę na okładkę dałbym lepe ba ryj
@Cerber108 w Zakonie brakowało już sporo, cała wizyta w Ministerstwie była okrojona jakoś trzykrotnie. Praktycznie wycieli OWLs i generalnie wszystko wokół tematyki egzaminów z Zakonu, niechęć do odmiennych ras i postać Firenzo. Mi strasznie w wersjach filmowych jeśli chodzi o wszystkie książki brakowało SPEW i rozwinięcia postaci skrzatów, wypraw korytarzami do Hogsmeade. Postać Draco też została strasznie spłycona przez wszystkie filmy, a nawet całe trio ze Slytherinu. Dużo wymieniać :)
Jestem pozytywnie zaskoczony (lub nie jestem negatywnie). Spodziewałem się znacznie bardziej infantylnej, napisanej naiwnym językiem lektury, ale nie jest tak źle. Owszem, zdarzają się sytuacje, które można tylko skwitować uśmiechem politowania, lecz bez nadmiernej żenady. Już po stu z kawałkiem stronach byłem w stanie zrozumieć fenomen Pottera i fakt, że całe roczniki siedziały na przerwach te kilkanaście lat temu i czytały zawzięcie. Tłumaczenie również jest przyjemne i zgrzyta mi jedynie pisanie "go się" zamiast "się go".
Polecajkę (lub anty) strzelę raczej przy późniejszych częściach, bo ta nie stanowi nawet 10% objętościowych całości.
@Zielczan ja trafiłem idealnie z tą książką bo zacząłem czytać serię jak byłem w wieku Harrego, później w oczekiwaniu na kolejne części trochę go wyprzedziłem wiekowo ale to dobrze bo od 4 części robi się naprawdę srogi klimat
@Cerber108 to jedna z tych serii książek, które człowiek chciałby hejtować, żeby pokazać jakim jest samcem alfa, co nie czyta takich infantylnych, momentami nielogicznych tworów.
No ale się nie da, bo HP czytałem w każdej wolnej chwili póki mi nie zabrakło tekstu.
Niestety, jak dla mnie ten zbiór opowiadań jest gorszy od poprzedniego, czyli "Witajcie w Rosji". Względem niego jest tutaj niewielka różnorodność - praktycznie wszystkie traktują o "Narodowym przywódcy". Na tyle zlały mi się one w jedną całość, że nawet nie napiszę (choć tak zrobiłem przy wpisie dot. poprzedniego zbioru), które z historii przypadły mi do gustu bardziej, a które mniej. Powiem tylko, że najbardziej podobała mi się "Winda" - w dosyć absurdalny sposób ukazująca zmiany zachodzące człowieku, gdy ten dostaje coraz większą władzę. Jak zawsze natomiast nie zawiodłem się na stylu autora: kąśliwym, operującym wspomnianym wcześniej absurdem, a w dialogach ludzkim, jąkającym się (bo przecież zwykły szarak kaja się przed Panem).
Polecam oczywiście fanom Glukhovsky'ego oraz osobom, które chcą wchłonąć trochę opowiastek o ludzkich dziwactwach, podłości i zepsuciu, mimo lekkiej ich powtarzalności.
To ten przypadek, gdy kontynuacja była lepsza od pierwowzoru (przynajmniej dla mnie naturalnie). Powrót i próby przystosowania się do normalności w nowym świecie, życie na peryferiach, chęć wolności - tematy zupełnie inne niż w "Wojnie". Do tego cholernie ciekawa tajemnica objawiająca się w połowie książki, a potem jej rozwiązanie: na poły przewidywalne, na poły jednak zaskakujące.
Jeżli pozostałe Wehikuł prezentują podobny poziom, to jestem zadowolony.
Tak jak poprzednio: pozycja dla miłosników klasycznego scifi, które właściwie się nie zestarzało.
Pierwszą styczność z Wehikułem Czasu uważam za udaną. Jest to ciekawa lektura, poruszająca różne tematy, niektóre (uwaga, uwaga) nawet aktualne, ogólnie czyta się szybko i przyjemnie, a trzeba mieć na uwadze, że książka w przyszłym roku kończy pół wieku. Kolejne wizje przyszłości są coraz dziwniejsze, niektóre mechanizmy są całkiem zgrabnie wytłumaczone, ale napotykamy też oczywiście nieuniknione przypadki, gdy myślimy: "w tym roku to już nie powinno być problemem".
Ogólnie polecam dla fanów klasycznej sci-fi, zwłaszcza z wątkami wojskowymi, kosmicznymi i podróżami międzygwiezdnymi z dylatacją czasu w tle.
Wreszcie udało się osiągnąć jakiś solidny kamień milowy. Jako że książek w paczce było kilka, to właśnie 7EW wybrałem na pięcsetną pozycję. I pewna uwaga dla tych, co Stephensona zbierają, a 7EW jeszcze nie kupili - to wydanie nie ma kolorowego trójkąta u góry tak jak pozostałe 5 książek z czarnej serii.
Pozycja ta nie jest niczym specjalnym, ot niepokojąca lektura na jedno posiedzenie. Może komuś innemu tajemnica bardziej się spodoba, mnie ani grzeje, ani ziębi.
Polecam raczej dla absolutnych fanatyków gatunku około-grozo-horroru, którzy nie mają już co czytać i dla kolekcjonerów nienazwanej serii grozy MAGa.
Tak jak zapowiadali mi koledzy czytelnicy, trylogia ta faktycznie ma tendencję spadkową, choć nie jest ona aż tak drastycza. Tak jak miało to miejsce w drugiej części, tak i w tej dzieje się sporo, ale postęp jest jednak znikomy; co chwilę bitwa, oblężenie i rzeźnia, trochę mniej pościgów. Najdziwniejszy był fragment z perspektywy angielskiego oddziału - czemu to miało właściwie służyć? Ogólnie, jak dla mnie, największym problemem w tej trylogii jest objawiająca się co chwilę Deus ex machina - a to Reynevan jest wpierw goniony przez jakąś drużynę, a potem ratowany przez obecnego tam znajomego, a to jakiś jego kolega wyskakuje nagle z krzaków, a to świetlista opatrzność wyłuskuje go zza krat, a to jeszcze to i tamto. Dodatkowo, dla kontekstu co do obecności magii i elementów fantastycznych, przytoczę trylogię Czasu żelaza Angusa Watsona. Nic o niej nie wiedziałem, nie miałem żadnych oczekiwań i pomimo widocznej rubaszności czytało się ją całkiem nieźle, czemu mogła pomóc minimalna zaledwie obecność magii, która objawiła się mocniej dopiero pod sam koniec historii (był jeszcze jeden fantastyczny element przedstawiony znacznie wcześniej, na który jednak przymknąłem oko). W rodzimej trylogii natomiast cała ta magia trochę bardziej wadziła, bo egzystowała ona obok wiarygodnie opisanych dziejów oraz historycznych postaci i ich losów.
Podsumowując, Narrenturm to książka fenomenalna, Boży bojownicy i Lux perpetua już niezbyt, nie mają już tego pierwiastka przygody obecnego w pierwszej części. Za dużo jest też tej przeklętej łaciny i wbrew zachętom autora nie zamierzałem odrywać się od lektury i sprawdzać znaczenia każdego pojedynczego zwrotu.
Posiadam na półce, czytałem, lubię, ale cóż jestem bardziej fanem zakończeń z happy-endem Z chęcia bym zobaczył ekranizacje ale od HBO albo po prostu trylogię filmową.
Jest to książka świetna, jednak nie tak dobra jak Narrenturm. Nie ma tu tylu genialnych pod względem humorystycznym scen, z jednej też strony dzieje się więcej niż w pierwszej części, z drugiej natomiast odnoszę wrażenie, że stało się mniej. Tutaj mamy całkiem sporo pościgów, bitew i porwań, poprzednio uświadczyć można było większej różnorodności wydarzeń i chyba to najbardziej mi zgrzyta w tej pozycji. Nie zmienia to faktu, że, tak czy siak, czyta się ją przednio, a ostatnie strony są niezmiernie satysfakcjonujące.
Polecam, tak jak poprzednio, fanom Sapka, miłośnikom powieści historycznych (teraz już z większą dawką magii) i oczywiście amatorom unikalnego języka.
Absolutnie fenomenalna lektura. Jak to u Sapkowskiego, mamy do czynienia z pięknym językiem, czasem nawet trudno się to czyta, ale nie ma się czemu dziwić - koniec końców to lata 20 XV wieku. Przeklinanie też jest świetne: kurwów tu malutko, a i tak jest soczyście i kwieciście. Do tego przy żadnej książce nigdy się tak nie śmiałem: gra słowem, sytuacją to czysty majstarsztyk, a apogeum radości osiągnięto (przynajmniej dla mnie) w XV rozdziale. Szczerze powiedziawszy nie spodziewałem się tu wątków fantastycznych - przyznam, że mam wobec nich ambiwalentne odczucia, książka jednocześnie ciut straciła, ciut zyskała w różnych aspektach. To samo można powiedzieć o fragmentach po łacinie i czasem w innych językach. Tyle dobrego, że były wytłmaczone, tyle złego, że nie wszystkie i na końcu książki. Pieśni, przyśpiewki i modlitwy faktycznie powinny się tam znaleźć ze wzgledu na swoją długość, ale krótkie zwroty mniej wytrącałyby z lektury, gdyby zostały przetłumaczone u dołu strony.
Książkę polecam fanom Sapkowskiego (oczywistość), pasjonatom pięknego języka oraz czytelnikom powieści (niemal) historycznych i takich, w których wątków fantastycznych bądź nadprzyrodzonych jest jak na lekarstwo. Kupienie Trylogii w twardej oprawie było bardzo dobrym posunięciem. Polecam, choć cena niemała.
@Cerber108 proszę o info czy to jest samodzielna powieść?? Bo nie czytałem wiedźmina a nawet Sapkowskiego, i generalnie chętnie bym zobaczył jak się to czyta ale nie znam sagi Sapka
Wydarzenia w książce dzieją się zdecydowanie zbyt szybko - mija 10 lat, a właściwie niewiele zostało konkretnie przedstawione. Same postacie zachowują się momentami dosyć nawinie, język i styl również takie bywają. Plus za przemowę głównego bohatera w sądzie, a także za mrugnięcie w stronę fanów.
Ta pozycja jest skierowana właśnie do nich, powiedziałbym nawet, że do tego bardziej oddanego odłamu.
Ogólnie poważnie zastanawiałem się nad kupnem, bo męczy mnie mrowie wątków pobocznych i jak już, to biorę tomy powiązane stricte z grami/głównymi postaciami, ale w tym wypadku udało mi się tę książkę oraz komiks i (o zgrozo) mangę z uniwersum wygrać w konkursie, więc nie narzekam.
Pierwsza przeczytana przeze mnie książka Simmonsa niezmiernie mi się spodobała. Operowanie słowem, odzwierciedlenie swoistej maniery przedstawionych czasów, bogate opisy postaci, miejsc i wydarzeń, kreacja dwóch głównych postaci - wszystko to stoi na bardzo wysokim poziomie. Pomimo dużego zagęszczenia tekstu, strony przekładałem szybciutko, a brak pościgów i wybuchów nie czynił tej książki w żadnym stopniu bardziej nużącą. Jestem ogólnie pod wrażeniem mrowia przytaczanych w Droodzie książek Collinsa i Dickensa, a tym bardziej poszczególnch postaci, także tych nieznanych.
Nie mogę się doczekać lektury Piątki kier, gdyż są to jednak podobne realia, które darzę wielką sympatią.
Książkę polecam osobom, które mają chęć na książkę niemalże historyczną, z marginalnymi wątkami na poły nadprzyrodzonymi, na poły fantastycznymi, a także tym, którzy chcą po prostu chłonąć atmosferę Londynu początku II połowy XIX wieku z wszystkimi jej dobrodziejstwami.
Cała kolekcja nareszcie zebrana. Teoretycznie paczka przyszła w urodziny, ale praktycznie to nie, bo było awizo. Tak czy siak dostawa przebiegła szybciej niż zwykle.
Zastanawiam się cały czas czy czytać wedle daty wydania, czy cyklami (po upłwie iluś lat spróbuję drugiego, niewybranego sposobu, ale jak powszechnie wiadomo: jest tylko jedna szansa na dobre pierwsze wrażenie).
@nogiweza @l__p @BjornIronside @esq8 dzięki za odpowiedzi. I tak ostateczną decyzję będę pewnie trawił przez dobre 2 lata, które miną zanim zabiorę się za ten cykl.
To nie kupuj od razu całości, poznawaj tom po tomie i dokupuj na bieżąco, rób sobie przerwy na inne pozycje. Dużo nie stracisz kupując w ten sposób. No i nic na siłę ;)
@Cerber108 Ja znalazłem na chomiku wersję po angielsku. Czekam, aż będę miał więcej czasu, żeby na spokojnie do niej usiąść. Chociaz pewnie na jakies urodziny sobie zażyczę xD
Siema, chciałem się zapytać czy polecacie serię Wehikuł czasu od Rebisa? Pomijając paskudne okładki i zbędne wznowienia jak Orwell, jest sens kupić wszystkie pozycje? Taka już siła marketingu, że jak mam brać to wszystko albo nic, temu zwracam się właśnie tutaj.
@schweppess właśnie problem jest taki, że póki co dopiero gromadzę masę literatury i nic nie czytałem z pogranicza tego typu rzeczy, a też nie chcę się zamykać tylko na fantasy, więc wypadałoby zaopatrzyć się w trochę klasyki zanim nakłady się wyczerpią i wbiją drogie dodruki lub ogóle nic się nie stanie, takie trochę fomo. Artefakty biorę w ciemno, ale tu wolę sie zapytać, bo słyszałem, że poziom pozycji jest jednak niższy niż w przypadku MAGowej serii.