P.s. Zamontuj sobie szyny oświetleniowe mówili. Będzie fajnie mówili. A spróbuj później sufit pomalować! O tym już nie wspominali. Łapa bolała od dziabania pędzlem wokół szyny kurła (a umówmy się, łapę to ja mam wyćwiczoną 😉)
wiadro po zaprawie/betonie/etc lepiej sie czysci kolejnego dnia/tygodnia, po prostu mozna lekko uderzyc mlotkiem, nieuzyta skamielina ladnie sama wypadnie w jednym kawalku (oszczedzajac balaganu).
eletronarzedzia wrzucic po pracy od razu do wiadra z woda. wowczas wszelki pyl na silnikach i innych elementach zostanie skutecznie usuniety, chroniac przed zatarciem.
wracajac do elektronarzedzi, warto wybierac urzadzenia z roznych firm, szczegolnie przy bezprzewodowych. ma sie wtedy rozne kolory akumulatory i nie mozna sie pomylic
uzywajac narzedzi tnacych, trzeba nosic rekawiczki ochronne (jakiekolwiek, nawet jesli sa za duze)-bhp ponad wszystko
paradoksalnie, przy np szlifierkach, jesli nie masz okularow, wystarczy oszacowac pas goracych opilkow. one ogolnie nikomu nic nigdy nie zrobily. czesc zbiera je nawet do wiadra.
przy pracach elektrycznych, jesli kolorki nic nie mowia, to lekko zwlizyc palce i zwarcie fazy z masa da lekkie mrowienie w palcach, wtedy juz wiemy gdzie jest uziemienie
jesli chcialbys wiecej porad od doswiadczonego hobbysty, daj znac. moge tez przedzwonic do wuja Staszka, on najwiecej pokazal mi np o pradzie. choc teraz moze byc, hymmm, "niedysponowany"
@Arkil Jedyna opcja to taka, że akurat nie mieli mniejszych pudełek. Może zdarzyć, ktoś kto zamawiał źle policzył. Bo raczej nikomu nie jest na rękę specjalnie wysyłać w większych gabarytach. Najważniejsze, że doszło w jednym kawałku
Nie czaje afery. A jak sprzedaja mieszkania w bloku, ktory jeszcze nie istnieje to jest ok? Kolesiowi najwyrazniej zalezy, zeby szybko sprzedac, a zdjecia bedzie aktualizowal.
Z okazji końca miesiąca, mała ciekawostka dla Was.
Wiecie, że jak ktoś Wam powie, że "coś jest prawdopodobne jak 30 luty", to jest szansa, że to się wydarzy? Mała, bo mała, ale jednak jest.
raz w historii zdarzyło się, że miał 30 dni. Sytuacja taka miała jednak wyłącznie charakter lokalny, tj. dotyczyła tylko jednego kraju.
W roku 1712 w Szwecji, w związku z rezygnacją z przejścia przez ten kraj na kalendarz gregoriański i tym samym wyrównaniem różnicy w rachubie czasu, luty miał 30 dni.