Chyba się wkręciłem w #wrestling. Fajnie że jest na Netflixie, poza przypadkowym trafieniem na odcinek w telewizji (gdy operator na święta odblokował szerszą gamę kanałów) czy grami na PlayStation nie miałem okazji oglądać, a dostęp do tego wydaje mi się skomplikowany.
Zanim ktoś napisze że "buuu udawane walki MMA lepsze bo na serio" to polecam spojrzeć na to jak na teatr. Łatwo złapać sympatię do zawodnika (zwykle wlaczy "dobry" ze "złym") i mimowolnie się mu kibicuje, w zasadzie tak jak w filmach gdzie scenariusz jest przecież z góry ustalony.
Ktoś jeszcze ogląda?




















