Tak, masz rację i pewnie wszyscy znają powiedzenie "pieniądze szczęścia nie dają, ale lepiej płakać w ferrari niz passacie" Dodam jeszcze resztę treści z tej praktyki w zdjęciach, bo tutaj dodatkowy kontekst może wiele wytłumaczyć. Pod koniec jest też napisane, ze to nie ma być pokuta.
Na dzisiejsze czasy też minimalizm w jakimś stopniu można przełożyć i staje się coraz bardziej popularny, bo ludzie szczególnie w krajach rozwiniętych zarastają w rzeczy. Co innego zakup czegoś (np. ten podany Tefal) który będzie nam służyć wiele lat a co innego nowe graty które co chwilę się wymienia.
Ja zawsze się zastanawiam czy przedmiot XY naprawdę jest mi potrzebny do poprawy życia. Dodatkowo czy warto przepłacać.
Oczywiście to jest metoda prób i błędów, ale z wiekiem (najczęściej) człowiek potrafi się obronić przed kompulsywnymi zakupami przy których najbardziej cieszy sam proces zakupu i uznać, co się faktycznie opłaca kupić. Ja np. wiem, że jeżeli monitor 1080p mi się nie popsuję, to będę jeszcze na nim działał przez wiele, wiele lat. Takich przykładów mam u siebie dużo więcej, bo średnio mnie interesuje mieć najnowsze modele czegoś dla samej satysfakcji nowości.
Oczywiście każdy żyje jak chce, ale minimalizm w jakiejś formie potrafi trochę oczyścić głowę od niepotrzebnego bałaganu związanym z nadmiarem rzeczy "na głowie" zresztą te dwie dodatkowe striny też to opisują