Płonący japoński bombowiec Mitsubishi G4M „Betty”, zestrzelony przez ogień amerykańskiej patrolowej łodzi latającej PB2Y-3 „Coronado” (Consolidated PB2Y-3 Coronado) z 2. Skrzydła Powietrznego Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych (FAW-2). Zdjęcie zostało zrobione z latającej łodzi. Środkowy Pacyfik.
@suseu O, i tu mam kilka ciekawostek w temacie: w czasie II Wojny Światowej Amerykanie poszukiwali... alternatywnych sposobów walki z Japończykami, a jednym z nich był pomysł zrzucenia bomby (lub bomb) na ośnieżony szczyt widocznej na zdjęciu góry Fuji (bo to tak naprawdę wulkan), żeby wywołać erupcję Plan został został nawet zatwierdzony przez dowódcę amerykańskich sił lotniczych Henry`ego Arnolda, ale nigdy nie wprowadzono go w życie. Inne amerykańskie pomysły, które mnie rozbawiły to: bombardowanie ławic ryb u wybrzeży Japonii, żeby wywołać głód oraz plany użycia nietoperzy z ładunkami zapalającymi. Ten ostatni koncept to prawdziwa epopeja porażek: raz użyli ciężarnych samiczek i nie były w stanie dźwigać ładunku, raz tak przymrozili te nietoperze, że zrzucone z samolotu nie obudziły się do lotu i rozpłaszczyły się na betonie, a jak już im się udało je wypuścić testowo, to wywołały niekontrolowany pożar bazy Polecam zainteresowanym: https://www.youtube.com/watch?v=VSWS8SyACCo&t=1440s
Bombowiec B-24 Blue I został zestrzelony podczas ataku na kompleks chemiczny we wsi Blechhammer. Zakład Blechhammer miał wśród pilotów złą reputację jako jeden z najlepiej chronionych celów w Europie.
Tego dnia ponad 400 bombowców, eskortowanych przez prawie 300 myśliwców P-38 i P-51, wystartowało z misją z alianckich lotnisk we Włoszech. Ze względu na złe warunki pogodowe tylko jedna trzecia samolotów dotarła do celu.
Dowódcą tego samolotu był podpułkownik Clarence „Jack” Lokker, który był dowódcą 781. dywizjonu bombowego, 465. grupy bombowej. Sześciu członkom załogi udało się wyskoczyć ze spadochronem i przeżyło tę katastrofę, pięciu zginęło. Dowódca został zabity - już na ziemi, tego samego dnia przez patrol niemiecki.
Ten były niemiecki chemiczny kompleks znajduje się aktualnie na terenie Rzeczypospolitej i znajduje się tam muzeum.
Awaryjne lądowanie myśliwca Seafire XV (morska wersja brytyjskiego myśliwca Supermarine Spitfire) z dywizjonu 801 (801 Naval Air Squadron). Ląduje awaryjnie na pokładzie lotniskowca HMS Implacable (wskazuje na to kod N na ogonie).
Uszkodzony przez japoński myśliwiec bombowiec B-29 (Boeing B-29-40-BW Superfortress „American Maid”) 497. eskadry amerykańskiej 73. grupy bombowców przelatuje nad Tokio, wracając do swojej bazy w Saipanie.
W otworze w kadłubie widoczna noga strzelca sierżanta J. Krantza. Jego towarzysze wciągnęli go z powrotem do samolotu około 10 minut po zrobieniu tego zdjęcia.
Upadek amerykańskiego bombowca Douglas A-20G-25 „Havoc” nr 43-9432 z 387. dywizjonu bombowego 312. grupy bombowej zestrzelony przez japońską artylerię przeciwlotniczą, wybrzeże Nowej Gwinei w pobliżu wyspy Karas. Załoga samolotu składająca się z pilota 1. porucznika Jamesa Knarra i strzelca sierżanta sztabowego Charlesa Reichleya zginęła.
Amerykańskie bombowce B-25 Mitchell wychodzą z ataku na japońskie lotnisko Dagua na Nowej Gwinei. Widoczne 10-kilogramowe bomby spadochronowe zrzucone na stojące japońskie samoloty.
Załoga bombowca B-29 Superfortress "Waddy's Wagon" z 869. dywizjonu bombowego, 497. grupy bombowej, 73. skrzydło bombowe, 20. Siły Powietrzne, USAF.
Ten B-29 wziął udział w pierwszym nalocie na Tokio 24 listopada 1944 roku i jako pierwszy powrócił na Isely Feild na Saipanie. Od lewej do prawej: dowódca kapitan Walter Waddy, drugi pilot porucznik Jack Vetters, porucznik Bombardier John Ellis, porucznik nawigator Paul Harrison, radiooperator sierż. George Avon, inżynier pokładowy porucznik Bernard Black, inżynier pokładowy sierż. Kenneth Mansey, Gunners Sgt. Lawrence Lee, Wilbur Chapman, Corbett Carnegie i Joseph Gatto. Wszyscy zginą 9 stycznia 1945 roku, kiedy Waddy Wagon został zestrzelony podczas nalotu na fabrykę samolotów Nakajima w Musashino.
Upadek bombowca B-26G-11MA „Marauder” z 497 dywizjonu 344 grupy bombowej 9 Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, zestrzelonego bezpośrednim trafieniem pociskiem przeciwlotniczym w lewy silnik podczas bombardowania centrum komunikacyjnego w mieście Erkelenz w Niemczech.
Może dekadencki kapitalizm oferował bardzo dobry poziom życia, ale za to produkował bardzo kiepskich nawigatorów lotniczych, czyli Avro Lincoln zestrzelony nad NRD.
Zimna wojna pomiędzy wschodem a zachodem to nie tylko chłodne relacje, szpiegomania i wyścig zbrojeń w nieustannej obawie przed konfliktem. To także mające tragicznie skutki incydenty, które w warunkach normalnych relacji prawdopodobnie zakończyłby się zupełnie inaczej.
12 marca 1953 roku brytyjski szkolny bombowiec Avro Lincoln, startujący z bazy Leconfield w Yorkshire, podczas treningowej misji z siedmioosobową załogą wleciał w przestrzeń powietrzną Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Sowieci (lotnictwo NRD powstało dopiero w roku 1956) poderwali myśliwce MiG-15 w celu przechwycenia brytyjskiej maszyny. Lincoln został zestrzelony z działek pokładowych nad leżącym tuż przy granicznej rzece Elbie miastem Boizenburg. Według niepotwierdzonych relacji świadków, dwóch członków załogi przeżyło zestrzelenie i zostało dobitych na ziemi (lub w trakcie opadania na spadochronach) przez myśliwce.
Zdaniem przedstawicieli brytyjskiego rządu incydent był przejawem barbarzyńskiej, paranoicznej polityki bezpieczeństwa sowietów. ZSRR argumentowało zestrzelenie brakiem kontaktu z załogą i brakiem odpowiedzi na sygnały wysyłane przez MiGi. Biorąc pod uwagę zestrzelenie samolotu tuż po przekroczeniu granicy, Lincoln musiał być namierzony przez radziecką obronę powietrzną jeszcze nad terytorium RFN. Niewielka odległość od granicy, a właściwie zestrzelenie tuż przy granicy, sugeruje również, że podjęte próby wizualnego i radiowego kontaktu z załogą bombowca nie były zbyt intensywne.
Co ważne, ze względu na charakter misji Avro Lincoln nie miał na pokładzie uzbrojenia, broni strzeleckiej były pozbawione także wieżyczki. Nie są znane przyczyny zejścia samolotu z kursu. Planowo miał on lecieć z Wielkiej Brytanii nad Hamburg, skąd korytarzem powietrznym kierować się do Berlina Zachodniego. Nie wiadomo, dlaczego maszyna znalazła się nad oddalonym o 60 kilometrów od Hamburga i leżącym już w sowieckiej strefie okupacyjnej Boizenburgiem.
Pierwsza połowa marca 1953 roku obfitowała w powietrzne incydenty w okolicach żelaznej kurtyny. 10 marca, ok. 35 kilometrów od granicy Czechosłowacji zestrzelony został amerykański F-84 Thunderjet. Wydarzenie było efektem starcia dwóch czechosłowackich migów z parą amerykańskich F-84. Obie strony twierdziły, że ich maszyny wykonywały rutynowe loty, a przeciwnik przekroczył granicę przestrzeni powietrznej. Na szczęście incydent znany jako bitwa nad miejscowością Merklín nie pociągnął za sobą ofiar śmiertelnych – pilot F-84 katapultował się i wylądował na ziemi bez obrażeń.
Jeśli podobał się Wam nasz wpis, możecie obserwować nas na Hejto a także zajrzeć czasem na nasz portal:
Oto najowszy film mojego szwagra Wojtka. Ma ciekawy pomysł na kanał. Oba loty w jego wykonaniu, porównanie prawdziwego i w #mfs. Lot w simie i realu z Śmilowa (EPPS) do Bydgoszczy (EPBY).
@przemoko90 na spokojnie takie ujęcia dla mnie osobiście też są ciekawe, ale tylko dlatego że się trochę tym interesuję. W każdym razie, gratuluję spełniana marzeń
@Macer Czytałem o tym dawno temu właśnie w jakieś książce bądź w necie. Jak mówę było to bardzo dawno temu więc nie odnajdę źródła, oczywiście jak to bywa gdy coś czytasz nie musi być do końca prawdą. Ale też coś w tym jest.
Przymusowe lądowanie amerykańskiego bombowca B-24j-150-co „Liberator” z 845. dywizjonu 491. grupy bombowców 8. Sił Powietrznych Sił Powietrznych USA.
Samolot został trafiony ogniem przeciwlotniczym 18.09.1944 w rejonie Eindhoven podczas operacji zaopatrzenia 82. i 101. dywizji powietrznodesantowej armii amerykańskiej. Samolot został poważnie trafiony w prawe skrzydło, a dowódca - kapitan James Hunter postanowił usiąść na brzuchu w polu. Ale na wysokości 50 stóp trzeci silnik samolotu zawiódł, powodując uderzenie prawego skrzydła w ziemię (ten moment jest uchwycony na zdjęciu). Mimo to dowódca zdołał nabrać trochę wysokości, by zderzyć się z drzewami i budynkami gospodarczymi kilometr na północny wschód od miasta Udenhout. Przeżył tylko strzelec Frank DiPalma. Z gruzów uratowali go franciszkanie, którzy później ukrywali go przed Niemcami we wsi Huize Assisi do czasu wyzwolenia jej przez Brytyjczyków