Przeglądasz wpisy z tego tagu:

#queen

3
0
alidziZawodowiec

Obejrzałem wreszcie Bohemian Rhapsody. Nigdy fanem Frediego nie byłem, nie moje klimaty, ale film jest naprawdę super zrealizowany. Już samo to, że aktorzy wyglądają naprawdę podobnie do rzeczywistych postaci jest w mojej ocenie dużym plusem. Aktor wcielający się w głównego bohatera zagrał perfekcyjnie! Malkontenci mogą się co najwyżej przyczepić do jego pochodzenia, w końcu Fredi nie był Arabem, tylko Persem/Hindusem[?]. Ale dla laika takiego jak ja nie robiło to specjalnej różnicy. Ogólnie, kawał dobrego kina. A jak ktoś lubi Queenów to jest to pozycja obowizkowa.

https://www.youtube.com/watch?v=mP0VHJYFOAU

Nebthtetrok temu

@alidzi co ciekawe Freddie nazywał się w zasadzie Farrokh Pluto Bulsara. Przekichane.

alidzirok temu

@Nebthtet To gorzej niż Borat xD

Nebthtetrok temu

@alidzi oj tak, zdecydowanie.

Zaloguj się aby komentować

Sztos
tufroKoneser

Jaki był ostatni utwór, który Freddie Mercury nagrał z Queen?

Tego nie wie nawet część osób, które uważa się za fanów legendarnego brytyjskiego zespołu. Nie był to bowiem „Show must go on” ani „These Are The Days of Our Lives”, chociaż ten drugi również można nazwać ostatnim. To właśnie podczas nagrywania klipu do tego utworu po raz ostatni mogliśmy zobaczyć Mercury’ego w teledysku grupy Queen. Potem mieliśmy już tylko szansę usłyszeć jego głos.

Już podczas kręcenia materiału wideo do „These Are The Days of Our Lives” można zaobserwować, że legendarny wokalista i muzyk nie był w najlepszej formie. Na ujęciach zza kulis tworzenia klipu widać Freddiego, który dbał przede wszystkim o to, aby ukryć ślady choroby. W tym celu korzystał z pomocy charakteryzatorki, która nakładała ogromną ilość makijażu na jego twarz. Kolejnym problemem było ogromne zmęczenie, które towarzyszyło artyście. Pomimo słabości Mercury podołał zadaniu i dzięki temu miał możliwość pożegnania się ze swoimi słuchaczami, bo chyba tak należy traktować szept, który słyszymy tuż przed tym, jak piosenkarz znika z kadru. Jak się potem okazało, już na zawsze.

Jeszcze smutniejsza historia wiąże się z ostatnim utworem, który wokalista zespołu Queen zdołał nagrać niemal w całości na niedługo przed swoją śmiercią. Mowa tu o raczej mało znanym „Mother Love”, którego zabrakło w filmie Bohemian Rhapsody. Nagranie tego utworu miało miejsce w maju 1991 roku. Mercury był w tym czasie już skrajnie osłabiony, ale w ogóle nie słychać tego, w jego głosie. Podjęcie ostatniego wysiłku było możliwe m.in. dzięki alkoholowi. Wystarczyło już kilka prób, aby uzyskać pożądany efekt.

Niestety pomimo ogromnej chęci Freddiego do kontynuowania tworzenia muzyki, jego organizm w końcu nie wytrzymał i ostatecznie nie udało mu się nagrać ostatniej zwrotki utworu „Mother Love”. Została ona zarejestrowana już po śmierci wielkiego artysty. Ostatnie wersy wyśpiewał gitarzysta zespołu, Brian May. Możecie go usłyszeć w 3:51 minucie poniższego utworu. Album, na którym znalazła się piosenka, wydano dopiero w 1995 roku.
Freddie Mercury zmarł 24 listopada 1991 roku na grzybicze zapalenie płuc, na które zapadł w wyniku osłabionej odporności spowodowanej chorobą AIDS.
https://www.dobresobie.pl/rozrywka/622/jaki-byl-ostatni-utwor-ktory-freddie-mercury-nagral-z-queen
https://youtu.be/oB4K0scMysc?list=RDMMHgzGwKwLmgM

maiahirok temu

@turfo Edit: Dzięki

Pani maruda zwraca uwagę, ze dziś mamy 15 lipca a nie 24 listopada, więc dziś nie mija 27 lat od tego wydarzenia. Co więcej 27 listopada 2021 roku minie dokładnie 30 lat od tego wydarzenia.

Zaloguj się aby komentować

Sztos
RedrumZawodowiec

Kartka z kalendarza Queen, cz. 16

6 marca 2021, dziś 70. urodziny obchodzi Mary Austin, największa miłość Freddiego Mercury'ego

Mary przychodzi na świat w Londynie w biednej, robotniczej rodzinie - co ciekawe, zarówno ojciec jak i matka byli niesłyszący. Mercury'ego (wtedy jeszcze Farrokha Bulsarę) spotyka w wieku 18 lat - ona pracuje w słynnym butiku Biba, on ma stoisko z używanymi ciuchami w Kensington Market.

Zostają parą i szybko wynajmują wspólnie mieszkanie. Związek rozkwita. W Boże Narodzenie '73 Mercury wręcza nawet swojej ukochanej pierścionek zaręczynowy. Mary przyjmuje oświadczyny, ale do ślubu nigdy nie dochodzi. W 1976 roku Mercury, podczas długiej i poważnej rozmowy, ze łzami w oczach wyznaje swojej narzeczonej, że jest gejem i że nie mogą być dłużej razem.

I tu następuje rzecz przedziwna - chyba nikt nie potępiłby Mary gdyby w tamtym momencie po prostu zerwała wszelkie kontakty z niewiernym partnerem i wymazała go z pamięci. Ona jednak nie dość, że postanawia mu przebaczyć, to zostaje jego największą przyjaciółką i powierniczką. Najważniejszą kobietą jego życia. Trwa przy nim aż do smutnego końca.

Mary Austin staje się najważniejszą osobą w otoczeniu Freddiego - Mercury ma swoich oficjalnych pomagierów, asystentów, itp, ale wiadomo, że ze zdaniem Austin liczy się najbardziej. Jest na każde zawołanie, często towarzyszy Freddiemu podczas różnych oficjalnych okazji, pozuje do zdjęć. Każdy późniejszy kochanek Mercury'ego musi z pokorą przyjąć do wiadomości, że będzie co najwyżej nr. 2 w jego życiu. Nie każdy umie to zaakceptować.

Ale ta zasada działa też w drugą stronę, co sprawia, że życie prywatne Mary wcale nie jest usłane różami. Jej wieloletni partner i ojciec dwójki synów, Piers Cameron, nie radzi sobie z życiem w cieniu Freddiego. Ich małżeństwo kończy się niedługo po śmierci wokalisty. Drugie małżeństwo też nie wytrzymuje próby czasu.

Na osłodę zostają jej wspomnienia, no i solidny spadek po zmarłym wokaliście. Mercury zostawił Mary w testamencie m. in. swój okazały dom w prestiżowej londyńskiej dzielnicy Kensington, oraz 50% udziałów w przyszłych zyskach pochodzących ze sprzedaży jego twórczości.

Kilka ciekawostek:

* piosenka "Love Of My Life", którą zamieszczam poniżej, to w popularnej opinii utwór powstały z myślą o Mary. Chociaż John Reid, ex-manager Queen, twierdzi, że Freddie tak naprawdę napisał ją dla niejakiego Davida Minnsa z wytwórni Elektra, czyli jednego ze swoich pierwszych kochanków

* drugie imię najstarszego syna Mary, Richarda Camerona, brzmi, oczywiście, Frederick. Mercury został ponadto jego ojcem chrzestnym

* Mary, oprócz domu i sporej fortuny, otrzymała też w spadku koty Freddiego

* jest prawdopodobnie jedyną osobą na świecie która wie, gdzie spoczęły prochy Mercury'ego

* zasiada w radzie powierniczej fundacji Mercury Phoenix Trust, czyli organizacji powstałej po śmierci Freddiego na rzecz walki z HIV/AIDS

* wg przeróżnych wyliczeń film "Bohemian Rhapsody" zapewnił Mary Austin, zgodnie z zapisami testamentu, około 60 mln dolarów zysku

Poniżej zdjęcie Freddiego i Mary z początków związku oraz teledysk ze zdjęciami z różnych lat

https://www.youtube.com/watch?v=qca9FVCb9nw

b4924dd3-6bea-4bb7-b512-49a99a2ade24

Zaloguj się aby komentować

Sztos
RedrumZawodowiec

Kartka z kalendarza Queen, cz. 15

5 marca 1966

Koncert zespołu The Opposition w miejscowości Wigston nieopodal Leicester

Znów zaglądamy nieco mocniej w przeszłość, w czasy przed-Queenowe ;), aby tym razem odwiedzić Johna Deacona, podówczas 15-letniego ucznia szkoły średniej, zafascynowanego muzyką soul i elektroniką. "Deacy" gra w zespole już od roku, jednak dopiero niedawno przesiadł się z gitary rytmicznej na basową. The Opposition, jak na amatorską grupę przystało, gra covery sławniejszych artystów i występuje na lokalnych scenach w Leicester i w okolicach. Kres zespołu przychodzi w roku 1969, gdy muzycy kończą szkoły średnie i rozpoczynają studia w różnych częściach Anglii. John, znakomicie zdawszy egzaminy końcowe (same szóstki), zostawia gitarę i wzmacniacz w domu i jedzie do Londynu na studia elektroniczne. Mniej więcej po roku głód grania wraca a Deacon zgłasza się na przesłuchanie do nowopowstałego zespołu Queen

Na koniec kilka ciekawostek o "tym cichym"

* w 1972 Deacon skonstruował wzmacniacz gitarowy ochrzczony mianem "Deacy Amp" - zarówno on jak i May wykorzystywali go wielokrotnie do nagrań

* jako jedyny z członków Queen nie śpiewał - ani w studio, ani na żywo (na koncertach jego mikrofon był wyłączony albo ściszony na maxa)

* pierwszą piosenką jego autorstwa, która ukazała się na płycie Queen, było "Misfire" z '74

* pierwszym singlem jego autorstwa była o rok młodsza kompozycja "You're My Best Friend", dedykowana przyszłej żonie, Veronice

* a propos żony, John i Veronica w styczniu 2021 obchodzili 46. rocznicę ślubu - doczekali się 6 dzieci, nie wiem czy i ile moją wnucząt, pewnie od groma

* jednak dziadek i być może już pradziadek John ma za co kupować prezenty swoim bliskim - w 2019 roku jego majątek szacowano na blisko 200 mln funtów

* Deacon skomponował kilka największych hitów Queen - przede wszystkim "Another One Bites The Dust" i "I Want To Break Free"

* Deacon zaczął stopniowo wycofywać się z showbiznesu po śmierci Freddiego, aby ostatecznie usunąć się w cień w roku 1997. Od tamtej pory nie udziela wywiadów, nie wypowiada się publicznie i nie uczestniczy w żadnych wydarzeniach związanych z Queen

Zdjęcia - jedno z pierwszych, z czasów The Opposition i jedno z ostatnich z jakiejś rodzinnej uroczystości. Klip to piosenka "Under Pressure" z koncertu na Wembley '86, ujęcia tylko z Johnem.
https://www.youtube.com/watch?v=46F0eE357J8

c703397e-6163-45f2-90c0-9c9c21a9b4aa
39392a95-9d0b-43b4-8b2d-23fdd65f33b0

Zaloguj się aby komentować

Sztos
RedrumZawodowiec

Kartka z kalendarza Queen, cz. 14

4 marca 1991

Ukazuje się "I'm Going Slightly Mad", drugi singiel promujący płytę "Innuendo".

Jest to jedna z ostatnich piosenek skomponowanych przez Mercury'ego. Jego partner, Jim Hutton, wspomina w swojej książce, że została napisana w 1990 roku podczas kolacji z wieloletnim przyjacielem wokalisty - Peterem Strakerem. Panowie w którymś momencie spotkania zaczęli na wyścigi wymyślać takie krótkie, bezsensowne acz dowcipne zdania inspirowane twórczością Noela Cowarda (np. "I think I'm a banana tree" albo "I'm knitting with only one needle"). Wiele z nich znalazło się potem w piosence, choć Straker nie widnieje oficjalnie jako współautor słów.

Teledysk został nagrany w lutym w londyńskim Limehouse Studios. Za reżyserię odpowiadało austriackie duo Rudi Dolezal & Hannes Rossacher (czyli "The Torpedo Twins"), stali współpracownicy Queen w tamtym czasie. Klip, utrzymany w czarno-białej tonacji (za wyjątkiem jednej sceny), koresponduje z surrealistycznym nastrojem słów piosenki - oprócz członków zespołu pojawia się w nim również stadko pingwinów oraz ktoś w przebraniu goryla (istnieją plotki, że to Elton John).

Technicznie rzecz biorąc jest to ostatni teledysk na planie którego spotkali się wszyscy członkowie Queen. Freddie Mercury bardzo mocno zaangażował się w ten projekt - wymyślił ogólną koncepcję, a nawet rozrysował storyboardy niektórych scen; na ujęciach z planu widać jak jest aktywny i jak - dosłownie - reżyseruje pewne ujęcia i wymienia uwagi z Dolezalem. Wedle słów tego ostatniego, Freddie miał na planie bardzo dużo zabawy i był dumny z efektu końcowego. To wideo stanowi też dowód jego niezłomności w obliczu śmiertelnej choroby.

Znalazłem takie fajne video wstawione w 2020 przez samego Dolezala - szczególnie polecam minidokument z planu od 4:09 do 10:50 no i sam teledysk od 14:50. Na zdjęciu jedna z ostatnich wspólnych fotek Queen.

https://www.youtube.com/watch?v=NSJS5AHVoLI

e1da0b79-5349-4944-87ee-6d95b390f077
Redrum2 lata temu

@mateusz-wrona-148 a tu taka specjalna wersja nagrana z myślą o oficjalnym konwencie fanów Queen https://youtu.be/-6qPn9fGE7k

@Redrum Cudo, nie znałem tego

Redrum2 lata temu

@mateusz-wrona-148 a tu mój ulubiony fan message z '87, z sesji do "Barcelony" https://www.youtube.com/watch?v=pH_iFIPjXGg

0

Zaloguj się aby komentować

Sztos
RedrumZawodowiec

Kartka z kalendarza Queen cz. 12

2 marca 1974

Koncert w klubie Friars w angielskiej miejscowości Aylesbury.

Queen grają drugi występ w ramach tournee promującego wydanie albumu pt. "Queen II" i nie jest to niestety ich najlepszy koncert ever. Ale po kolei.

Na początku roku muzycy w ramach przygotowań do wzięcia udziału w styczniowym festiwalu Sunbary '74 w Australii, otrzymują niezbędne szczepienia ochronne. U gitarzysta Briana Maya wywiązuje się infekcja. Co prawda udaje się ją zaleczyć na czas, ale w marcu ręka nadal nie jest w pełni sprawna.

Więcej o problemach z tamtego dnia można przeczytać w zachowanej krótkiej recenzji niejakiego Pete'a Makowskiego. Jeśli wierzyć jego słowom, ciężarówka z częścią oświetlenia utknęła w korku, wobec czego scena podczas występu tonęła w mroku. Drugim problemem okazało się nagłośnienie - wg dziennikarza Queen użyli zbyt mocnych wzmacniaczy jak na tak niewielką salę (800 miejsc) i po prostu było zbyt głośno.

Trzeba powiedzieć, że recenzja jest jednak dość życzliwa, pan Makowskim dostrzegł potencjał młodego, aspirującego zespołu i wyraził nadzieję na obejrzenie ich ponownie na większej scenie w pełnym świetle

Poniżej oryginalny artykuł

f65f98dd-41b3-4429-ad67-d514d906a90a

Zaloguj się aby komentować

Sztos
RedrumZawodowiec

Kartka z kalendarza Queen, cz. 11

1 marca 1979

Zespół gra ostatni z serii trzech koncertów w wypełnionej do granic sali Pavillon De Paris w stolicy Francji. Queen w tamtym okresie jest już właściwie megagwiazdą rocka - ich występy gromadzą nieprzebrane tłumy, bilety wyprzedają się na pniu. Muzycy podbili już trzy kontynenty - Europę, Azję (Japonia) oraz Północną Amerykę; trwają przymiarki do zaatakowania kolejnego "przyczółka" - w Ameryce Południowej.

Wśród niezliczonej rzeszy fanów jest jedna, wyjątkowa grupa szczególnie oddanych brytyjskich fanów, którzy podążają śladem Queen po europejskich miastach. Zaliczają jeden koncert za drugim, inicjując również pewne zachowania wśród publiczności (taki wczesny flashmob ) - np. rozdają samodzielnie zakupione dzwonki rowerowe (sztuk dwadzieścia) z myślą o piosence "Bicycle Race". Mercury znajduje dla nich pieszczotliwe określenie "rodzina królewska" (royal family).

Podczas któregoś z paryskich koncertów jeden z członków "rodziny" rzuca na scenę w kierunku Freddiego czarny melonik z białym napisem: "all the way from the UK to say we love you" (słowa miłości z samego Zjednoczonego Królestwa). Mercury dostrzega nakrycie głowy i zakłada je, mówiąc "things we do for the money" (czego się nie robi dla pieniędzy ). Mikrofony wyłapują jego słowa, bon mot nie zostaje wycięty i trafia na płytę koncertową "Live Killers".

Poniżej Freddie przechodzący okres "skórzany", oraz krótki reportaż z francuskiej TV na temat odrobinę wcześniejszego występu w miejscowości Poitiers (dla niecierpliwych: grają od 2:30)

https://www.youtube.com/watch?v=O89o6J4S1Gg

e4ff9044-7b3a-4506-b096-93f0d977b9a6

Zaloguj się aby komentować

Sztos
RedrumZawodowiec

Czołem, Hejterzy!

Dziś jubileuszowy, dziesiąty wpis dotyczący historii zespołu Queen. Wzruszenie odebrało mi mowę oraz węch, na szczęście nadal mogę pisać, co też czynię

Kartka z kalendarza Queen, cz. 10

28 lutego 1986

Zespół rozpoczyna pierwszy dzień zdjęć do wideoklipu "A Kind Of Magic". Kręcone są ujęcia "rockowe" a następnie, kilka dni później, "menelskie", do których muzycy musieli trochę podhodować zarost

Reżyserem klipu jest dziś nieco zapomniany, acz wielce zasłużony australijski twórca Russell Mulcahy - autor wielu znakomitych teledysków m. in. Eltona Johna czy Duran Duran. Sama piosenka jest jedną z kilku napisanych przez Queen na potrzeby nowego filmu Mulcahy'ego pt. "Nieśmiertelny". Skomponował ją Roger Taylor, zainspirowany kwestią wypowiedzianą przez głównego bohatera, Connora MacLeoda (scenę z filmu wstawię w komentarzu).

Na koniec kilka ciekawostek:
* istnieją dwie wersje tej piosenki. Oryginalna kompozycja Taylora określana jest jako "Highlander version", natomiast wersję oficjalną, użytą w klipie, zmiksował Mercury
* pojawiające się w teledysku animowane postaci zrealizowało studio Walta Disneya
* Brian May do nagrywania klipu nie używa swojej bezcennej gitary Red Special, tylko kopii wykonanej w 1984

Na zdjęciu: czarodziej Mercury i trzech meneli
https://youtu.be/0p_1QSUsbsM

a0025d83-234e-43c0-bb05-6ef3b8c3f157
Redrum2 lata temu

To ta scena zainspirowała Taylora - dla niecierpliwych od 1:22 https://youtu.be/OOqYmKbWu7I

Zaloguj się aby komentować

Sztos
RedrumZawodowiec

Kartka z kalendazra Queen, cz. 9

27 lutego 1984

Ukazuje się 11. album studyjny pt. "The Works".

Nagranie tej płyty wcale nie było takie oczywiste, ale żeby zrozumieć dlaczego trzeba się nieco cofnąć w czasie, mniej więcej do 1982. W listopadzie tego roku Queen kończy mordercze tournee promujące poprzedni album "Hot Space" (69 koncertów na trzech kontynentach między kwietniem a listopadem), którego odmienna stylistyka (inspirowana muzyką funk i disco) wywołała wśród wielu fanów spore kontrowersje. Do tego doszła słaba sprzedaż płyty oraz przeważnie negatywne recenzje krytyków. Humorów nie poprawiło nawet pierwsze miejsce singla "Under Pressure" (owoc współpracy z Davidem Bowiem) w rodzinnej Anglii, pierwsze od czasów Rapsodii.

Nikogo więc nie zdziwiło, gdy członkowie Queen ogłosili na przełomie roku przerwę. Nie było mowy o końcu działalności, muzycy po prostu chcieli od siebie odpocząć, odetchnąć innym powietrzem, wyjść ze strefy komfortu. Rok 1983 miał być czasem wolnym od Queen.

Co nie znaczy, że panowie odwiesili instrumenty na kołek - każdy zajął się projektami solowymi, np. Mercury odwiedził domowe studio Michaela Jacksona w Encino w Kalifornii. Powstało kilka nagrań, ale oficjalnie nic wtedy z tej współpracy nie wyszło, głównie z powodu pewnej słitaśnej lamy, ale to temat na inną opowieść

"Roczna" przerwa okazuje się jednak dużo krótsza - bowiem już latem John Deacon i Freddie rozmawiają z reżyserem Tonym Richardsonem nt. napisania ścieżki dźwiękowej do powstającego wówczas filmu pt. "Hotel New Hampshire". Na samych planach się kończy, ale owocem tych rozmów jest demo pierwszej piosenki na nową płytę Queen - "Keep Pasing The Open Windows".

Właściwe prace zaczynają się w sierpniu w studiu The Record Plant w Los Angeles i trwają do końca stycznia 1984 (ostatnie mixy powstają w starym dobrym Musicland Studios w Monachium). Zdjęcie na okładkę wykonał słynny George Hurrell, fotograf wielu gwiazd Hollywood z lat 30 i 40.

Płyta spotkała się z o wiele lepszym przyjęciem od poprzedniczki, fani z ulgą i radością przyjęli powrót do bardziej klasycznego brzmienia. Album pokrył się złotem i platyną w wielu krajach, a wszystkie cztery single odniosły duży sukces. To właśnie z tej płyty pochodzą takie hity jak "Radio Ga Ga", "Hammer To Fall" czy "I Want To Break Free". "Królewska" maszyna znów działała na wysokich obrotach.

Na koniec słów kilka o pierwszym singlu z "The Works", czyli "Radio Ga Ga". Warto wspomnieć, że był to pierwszy wielki hit Queen autorstwa perkusisty, Rogera Taylora. W latach 70 na strony A singli trafiały wyłącznie kompozycje Mercury'ego i Maya. Sytuacja zmieniła się w dopiero w 1980, gdy wybór padł na "Another One Bites The Dust" basisty Johna Deacona.

Wracając do "Radio..." inspiracją dla Taylora stały się słowa 3-letniego synka, który słysząc jakąś kiepską piosenkę w radio miał zakrzyknąć "Radio Kaka" Tata zmienił słowa na Ga Ga, zasiadł do świeżo kupionego syntezatora Roland Jupiter-8 (cena w '83 - około 5,000 dolarów, dziś byłoby to ponad 13,000 zielonych) i skomponował utwór, bez którego trudno wyobrazić sobie dziś jakikolwiek koncert Queen lub składankę ich hitów.

Do popularności kawałka z pewnością przyczynił się też widowiskowy, monumentalny i naszpikowany efektami specjalnymi teledysk w reżyserii Davida Malleta. W klipie wykorzystano fragmenty klasycznego arcydzieła science fiction pt. "Metropolis" Fritza Langa. Queen musieli kupić prawa do tych zdjęć od rządu NRD Poniżej wstawiam filmik z planu - najbardziej podoba mi się fragment jak Freddie do ostatniej chwili uczy się tekstu z kartki

PS. Gdyby nie ta piosenka, to Stefani Germanotta byłaby znana jako Lady Coś-Innego

https://www.youtube.com/watch?v=EmzS5CsHXX4

223cb59f-4456-46e6-af6c-8fca46082c12

Zaloguj się aby komentować

Sztos
RedrumZawodowiec

Kartka z kalendarza Queen, cz. 8

26 lutego 1996

Ukazuje się singiel pt. "Too Much Love Will Kill You" - trzeci utwór promujący płytę "Made In Heaven" Queen z 1995 roku.

Historia tej piosenki jest dość zawiła i sięga drugiej połowy lat 80. Oryginalnie jest to kompozycja gitarzysty Queen Briana Maya do spółki z Frankiem Muskerem i Elizabeth Lamers, mocno inspirowana wydarzeniami z życia osobistego tego pierwszego (dość nieprzyjemny rozwód). Początkowo utwór miał się pojawić na albumie "The Miracle" z '89, jednak ostatecznie trafił na półkę, co głównie miało związek z nową polityką Queen aby na swoich albumach zamieszczać tylko własne kompozycje (na dwóch ostatnich albumach wydanych za życia Freddiego, wszystkie piosenki jako autorów mają wskazany cały zespół zamiast poszczególnych muzyków - chodziło głównie o równy podział tantiem).

May nie porzucił jednak swojej kompozycji, tylko zmienił delikatnie aranżację, dograł swój wokal i zamieścił na swojej solowej płycie z '92 pt. "Back To The Light". Kilka miesięcy wcześniej taką właśnie wersję zaprezentował publiczności podczas koncertu The Freddie Mercury Tribute (strasznie przy tym fałszując, ale to szczegół).

W połowie lat '90 pozostali przy życiu członkowie Queen przypomnieli sobie o starej wersji tej piosenki przeszukując archiwa pod kątem niepublikowanych nagrań z Freddiem. W ten oto sposób oryginalna wersja z wokalem Mercury'ego, powstała prawdopodobnie w '88, nareszcie ujrzała światło dzienne, pojawiając się na albumie "Made In Heaven", pierwszej płycie Queen po śmierci wokalisty.

Co ciekawe, to solowa wersja Maya odniosła większy sukces komercyjny - dotarła aż do 5. miejsca w UK, podczas gdy kawałek z Freddiem na wokalu tylko do 15.

Ciekawostka druga - w 2003 roku May wykonał TMLWKY w duecie z Lucciano Pavarottim podczas koncertu charytatywnego we Włoszech.

Poniżej zamieszczam jednak MOJĄ ulubioną i jedyną prawilną wersję, czyli tę oryginalną, z '88, z Freddiem za mikrofonem

https://www.youtube.com/watch?v=ivbO3s1udic

Redrum2 lata temu

@mateusz-wrona-148 zapraszam 4 marca

Zaloguj się aby komentować

RedrumZawodowiec

Kartka z kalendarza Queen cz. 7

25 lutego 1977

Zespół Queen w ramach północnoamerykańskiej części tournee promującego wydawnictwo pt. "A Day At The Races" (tytuł, podobnie jak w przypadku poprzedniego albumu, czyli "A Night At The Opera", inspirowany filmami braci Marx), gra koncert w Dallas, w hali widowiskowej Moody Coliseum. Jako support występuje Thin Lizzy z Gary Moorem w składzie.

Z ciekawostek mogę dodać, że to właśnie w tamtym okresie w głowach Mercury'ego i Maya rodzą się pomysły na napisanie - odpowiednio - "We Are The Champions" i "We Will Rock You", czyli typowych "stadionówek" do wspólnego śpiewania wraz z fanami. Brian May wspomina, że podczas tego tournee nierzadko bywało, że publiczność śpiewała wszystkie słowa wszystkich piosenek z setlisty. Podobno Maya i Mercury'ego początkowo mocno to irytowało, ale potem wpadli na pomysł napisania piosenek specjalnie do zdzierania gardeł przez fanów.

Na zdjęciu promocyjny plakacik

a180de1b-68c1-4b43-8739-59d8d789df0e

Zaloguj się aby komentować

Sztos
RedrumZawodowiec

Kartka z kalendarza Queen, cz. 6

24 lutego 1980 (około )

Nie wiadomo, czy to się stało akurat tego dnia, i czy w ogóle miało miejsce, ale przyjmijmy, że tak, i że był to właśnie 24 lutego czterdzieści jeden lat temu. Takie małe potencjalne kłamstewko na potrzeby naszej opowieści. Spokojnie, w filmie "Bohemian Rhapsody" w co drugiej scenie twórcy dużo bardziej mijali się z prawdą

Zespół Queen przebywa w Monachium i korzysta z gościnnych progów tamtejszego studia nagraniowego o nazwie Musicland Studios. W tamtym czasie wielu brytyjskich artystów pracuje poza ojczyzną, aby uniknąć płacenia horrendalnie wysokich podatków. Trwają prace nad nowym albumem pt. "The Game". Rolę jaskółki zapowiadającej nową płytę odegrała kompozycja Mercury'ego pt. "Crazy Little Thing Called Love" z października '79. Piosenka odniosła duży sukces, dochodząc do 1. miejsca w Stanach. Trzeba więc iść za ciosem.

Pod koniec lutego zespół kończy nagrywać utwór pt. "Play The Game". Kawałek jest praktycznie ukończony, brakuje tylko kilku linijek wokalu Freddiego. Wtem w studio pojawiają się goście - niejaki Leif Garrett, nastoletni gwiazdor TV, próbujący też sił w muzyce, oraz, co ważniejsze, Andy Gibb, którego starsze rodzeństwo podbijało wówczas świat jako Bee Gees. Andy do Bee Gees co prawda formalnie nie należy, ale jego kariera solowa ma się całkiem dobrze - jego singiel z 1978 roku "Shadow Dancing" spędził 7 tygodni na pierwszym miejscu listy Billboarda.

Mercury zaprasza młodszego kolegę przed mikrofon. I... no właśnie. Tak naprawdę tutaj kończy się historia a zaczynają domysły. Wiosenne wydanie oficjalnego magazynu Fan Clubu Queen z '80 podaje, że do nagrania doszło, Andy zaśpiewał całą piosenkę a Mercury był podobno zachwycony wokalnymi możliwościami młodego Gibba. Pracujący w Musicland Studios producent Reinhold Mack potwierdza te doniesienia. Niestety, nigdy nie wypłynął najmniejszy choćby fragment tej sesji, nie mówiąc o oficjalnych wydaniach. Co gorsza, nie wiadomo nawet, czy w ogóle zachowała się taśma z tą wersją piosenki.

Pozostaje żałować, że owa wersja nie ujrzała dotąd światła dziennego, ale cóż, jak śpiewała Lipnicka "wszystko się może zdarzyć"

Poniżej próbka możliwości wokalnych Andy'ego Gibba
https://www.youtube.com/watch?v=wgnclrdG5P0

@Redrum Mistrzu, skąd tyle ciekawostek o Queen? "Wróżka" Ci podpowiada?

adrian-wieczorek2 lata temu

@mateusz-wrona-148 każdy ma swoje źródła nie każdy je zdradza

Redrum2 lata temu

@mateusz-wrona-148 Po pierwsze - śmietnik w głowie Mam tak, że często bezwiednie zapamiętuję jakieś fakty ze świata muzyki czy filmu, a z drugiej strony od września nie jestem w stanie zapamiętać czy nauczycielka z przedszkola syna to Patrycja czy Paulina Po drugie - słucham Queen odkąd pamiętam więc trochę tego "śmiecia" się w głowie nagromadziło. Po trzecie - konkretne daty sprawdzam w dwóch podstawowych źródłach - książka The Queen Chronology, gdzie mamy opis niemal dzień po dniu co się działo w zespole, oraz istniejąca od kilkunastu lat strona https://www.queenconcerts.com/, największe i najbardziej wiarygodne i kompletne kompendium wiedzy o koncertach. Plus inne książki no i wikipedia oczywiście, choć z tym ostatnim to ostrożnie, wiadomo

049123e2-be9f-4c2e-8654-ea47af9f7e80

Zaloguj się aby komentować

Sztos
RedrumZawodowiec

Troszkę awansem, bo jutro mogę nie mieć czasu

Kartka z kalendarza zespołu Queen, nr 5

23 lutego 1987

Freddie Mercury wydaje w Wielkiej Brytanii singiel z utworem "The Great Pretender". Nie jest to jego autorska kompozycja - oryginał został nagrany w 1955 roku przez zespół The Platters i dotarł do pierwszego miejsca listy Billboardu, a magazyn Rolling Stone umieścił go w 2004 roku na 360. miejscu w plebiscycie na najlepszą piosenkę wszech czasów.

Piosenka pochodzi z solowych sesji Freddiego, które zaczęły się pod koniec '86. Mercury rozpoczął wówczas współpracę z angielskim producentem i kompozytorem Michaelem Moranem - powstało kilka wersji demo różnych piosenek, ale "The Great Pretender" jest właściwie jedyną w pełni skończoną kompozycją która wyszła na singlu. Nie wiadomo, czy Freddie planował nagrać całą solową płytę, czy chciał wypuścić tylko ten jeden utwór, w każdym razie zaraz po premierze tego kawałka rzuca się w wir pracy nad płytą "Barcelona", która zasługuje na osobny wpis

Singiel odnosi spory sukces - w UK dochodzi do 4 miejsca, co stanowi największy sukces Mercury'ego za jego życia (dopiero 2 lata po śmierci udaje się jego kompozycji wskoczyć na 1. miejsce - mowa o remixie "Living On My Own"). Być może do popularności piosenki przyczynia się barwny teledysk stanowiący retrospekcję przeróżnych wcieleń Mercury'ego z jego poprzednich teledysków. Można tam znaleźć nawiązania (a czasem wręcz odtworzone całe ujęcia, łącznie ze strojami i scenografią) do takich klipów jak "I Want To Break Free", "Bohemian Rhapsody", "Radio Ga Ga", "Crazy Little Thing Called Love", "One Vision", "I Was Born To Love You" czy "Made In Heaven".

Z ciekawostek można jeszcze dodać, że na potrzeby tego teledysku Mercury zgolił swoje słynne wąsy (które zapuścił w 1980) oraz że na planie towarzyszył mu perkusista Queen Roger Taylor oraz długoletni znajomy piosenkarz Peter Straker.

Poniżej wstawiam wersję rozszerzoną teledysku z wieloma dodatkowymi ujęciami spoza planu - widać, że towarzystwo miało kupę dobrej zabawy a szampan lał się strumieniami No i nie da się ukryć, że Fred do niektórych ujęć musiał zgolić nieco więcej niż tylko wąsy.

https://www.youtube.com/watch?v=ly-JZowFHDA

Redrum2 lata temu

@adrian-wieczorek proszę bardzo, mam tego jeszcze dużo

Zaloguj się aby komentować

Sztos
RedrumZawodowiec

Kartka z kalendarza Queen, odc. 4

22 lutego 1970

Nie wiemy czy to było dokładnie tego dnia, być może tak W każdym razie w okolicach końca lutego 1970r, po około dwóch latach istnienia, rozpada się zespół Smile, w skład którego wchodzili Brian May, Roger Taylor i Tim Staffell. Ten ostatni przechodzi do zespołu Humpy Bong, który nie odnosi sukcesu. Do Maya i Taylora dołącza jednak wkrótce jego kolega ze szkoły artystycznej, niejaki Farrokh Bulsara (dla przyjaciół "Freddie"). Bulsara był chyba najwierniejszym fanem Smile, często chodził na ich koncerty i twierdził, że chce zostać gwiazdą rocka, a co najważniejsze wie jak to zrobić. May i Taylor mówią "sprawdzam", Bulsara zmienia nazwisko na Mercury i proponuje nową nazwę zespołu - Queen. Reszta to historia

Na zdjęciu dwa koledzy z Ealing Technical College & School of Art (dziś po prostu Ealing Art College) - Tim i Farrokh. Do tej samej uczelni chodzili Pete Townshend czy Ronnie Wood. Co ciekawe, album w rękach Tima to słynny "Tommy" zespołu "The Who".

cf107458-290d-499c-a11c-2096e493fbef

Zaloguj się aby komentować

Sztos
RedrumZawodowiec

Kartka z kalendarza Queen, cz. 3

21 lutego 1974

Tego dnia w programie Top of the Pops miał wystąpić David Bowie, ale w ostatniej chwili zrezygnował. Producenci show w panice zaczęli szukać zastępstwa - kogoś kto będzie na miejscu (w Londynie albo w pobliżu) i zagwarantuje chociaż minimum profesjonalizmu. Padło na absolutnych telewizyjnych debiutantów, czyli chłopaków z Queen. 20 lutego zjawili się w studio BBC i zagrali z playbacku swój najnowszy singiel, "The Seven Seas of Rhye". Emisja nastąpiła dzień później i spotkała się z bardzo pozytywnym odzewem a sama piosenka pofrunęła aż na 10 miejsce brytyjskiej listy przebojów.
Niestety w telewizyjnych archiwach nie zachowały się oryginalne taśmy z tym występem - na YouTube są za to kompilacje przeróżnych amatorskich nagrań z telewizji. Ta jest chyba najlepsza: https://youtu.be/5gMTMJUz6Tw

Zaloguj się aby komentować

Sztos
RedrumZawodowiec

Kartka z kalendarza zespołu Queen odc. 2

19 lub 20 marca 1977

Queen nagrywają teledysk do piosenki autorstwa Briana Maya pt. "Tie Your Mother Down". Klip powstaje podczas amerykańskiej części tournee promującego album "A Day At The Races", który ukazał się w grudniu 1976r. Teledysk wyreżyserował Bruce Gowers, który miał już na swoim koncie kilka klipów Queen, w tym przede wszystkim "Bohemian Rhapsody", a później współpracował z wieloma gwiazdami, takimi jak Bee Gees, Rod Stewart, Michael Jackson Stonesi czy Prince.
Sam utwór, mimo że nie zawojował list przebojów (31. miejsce w UK i 49 w Stanach), okazał się jednym z największym przebojów zespołu - często pojawiał się na różnego rodzaju składankach i był chętnie wykonywany na żywo przez wszystkie następne lata. W zasadzie ciężko znaleźć koncert po '77 bez tego kawałka w setliście - śpiewał go i Freddie, i Paul Rodgers, i Adam Lambert, i Brian May solo. Warto jeszcze wspomnieć o dwóch wykonach specjalnych - w kwietniu 1992 na koncercie poświęconym pamięci Freddiego kawałek ten zaśpiewał Joe Elliot z Def Leppard, a w 2001 podczas gali z okazji dopuszczenia Queen do Rock and Roll Hall Of Fame - Dave Grohl z Foo Fighters.

Na koniec dodam jeszcze są pewne rozbieżności co do samej daty jak i miejsca nakręcenia klipu - na wikipedii podają Nassau Coliseum Uniondale niedaleko Nowego Jorku. Ale skoro tak, to wg strony queenconcerts.com, musiało to być ok. dwa tygodnie wcześniej. Jeśli natomiast wierzyć książce The Queen Chronology Patricka Lemieux, było to właśnie 19 lub 20 marca w Miami albo w Lakeland na Florydzie (Lemieux powołuje się tutaj na wiosenne wydanie oficjalnego magazynu Fan Clubu z 1977 roku).

Na koniec sam teledysk:
https://www.youtube.com/watch?v=LvB2MnIIdMw

Redrum2 lata temu

Dokładnie tak, co więcej May wpadł na pomysł napisania tej piosenki na Teneryfie podczas... zbierania materiałów do swojej pracy doktorskiej (nie magisterskiej jak twierdzi Wiki ) z astrofizyki. Co ciekawe, doktorat dokończył w 2007, dotyczy on tzw światła zodiakalnego i można go sobie przeczytać np tu: https://spiral.imperial.ac.uk/handle/10044/1/1333

Zaloguj się aby komentować

Sztos
RedrumZawodowiec

To może zaproponuję kartkę z kalendarza zespołu Queen:

19 lutego 1971

Zespół Queen zagrał koncert w Hornsey Town Hall w północnym Londynie. Był to drugi i ostatni występ na żywo z niejakim Dougiem Ewoodem (znanym również jako Doug Boogie) na gitarze basowej. Doug był trzecim z kolei basistą Queen a już w marcu zastąpił go John Deacon.
Poniżej zdjęcie ulotki z tego występu - zwracam uwagę na nieprawidłowy zapis nazwy zespołu (THE Queen, zamiast po prostu Queen - dla Brytyjczyków the Queen to królowa Elżbieta II).

7f6a31e0-2a93-4fd8-b4e2-acec51793a90
gacek2 lata temu

@Redrum dzieki, super!

Zaloguj się aby komentować

12