Właśnie dzisiaj dostaliśmy pełne nominacje Oscarowe, które postanowię Wam przedstawić. Wypisze tylko główną kategorie, bo to ona ma największe znaczenie.
"Judas and The Black Messiah" reż. Shaka King
"Mank" reż. David Fincher
"Minari" reż. Lee Isaac Chung
"Nomadland" reż. Chloe Zhao
"Ojciec" reż. Florian Zeller
"Sound of Metal" reż. Darius Marder
"Proces Siódemki z Chicago" reż. Aaron Sorkin
"Obiecująca. Młoda. Kobieta." reż. Emerald Fennel
Cieszy mnie kilka rzeczy, w tym zestawieniu. Po pierwsze, większość to filmy nastawione na konkretny artyzm. Po drugie, różnorodność gatunkowa. Po trzecie, większość filmów grają teraz w kinach albo możecie część zobaczyć na Netflixie.
Póki co, żadnego filmu nie widziałem, ale mam zaplanowany seans na "Obiecującą. Młodą. Kobietę.", "Manka" oraz "Sound of Metal". No i na Netflixie nadrobię "Proces Siódemki...".
Z innych nominacji, cieszy mnie ta dla zagranicznego filmu a konkretnie dla "Na rauszu" z Mikkelsenem będącego kapitalną opowieścią o alkoholu (może napisze coś więcej). Oprócz tego, polski operator Dariusz Wolski dostał nominacje za zdjęcia do filmu "Nowiny ze świata" (jest na Netflixie, również nadrobie). No i nominacje dla animacji za "Naprzód" (fajna baja o braterstwie z ciekawym plot twistem) i "Co w duszy gra" (wybieram się w ten piątek do kina).
Ogólnie pozytywne nastawienie do tych nominacji. W tamtym roku również byli konkretni zawodnicy, więc wydaje mi się, że tutaj też się nie zawiodę.
Wszechświat jest ogromny. Wielkości jakimi operujemy opisując masy, odległości i inne rozmiary są tak gigantyczne, że ciężko ogarnąć je umysłem i skutecznie je sobie wyobrazić. Nie ułatwia nam tego wiedzą szkolna, która jest zmuszona do fałszywego przedstawiania obrazu wszechświata. Oto kilka ciekawostek, które pomagają wyobrazić sobie ogrom kosmosu.
proton to niewielka część atomu. Jest tak mały, że w kropce nad literka "i" znajduje się około 500 000 000 000 protonów
w ciągu minuty od powstania wszechświata temperatura wzrosła do 10 000 000 000°C
wiek wszechświata szacuje się obecnie na około 13 700 000 000 lat
gdy włączysz telewizor na kanał, na którym nie ma żadnego programu tylko szum to około 1% tego szumu to kosmiczne promieniowanie tła czyli pozostałość po powstawaniu wszechświata
obecnie jesteśmy w stanie spojrzeć wstecz do 10|-43 sekundy od momentu powstania wszechświata. Oznacza to 0,0000000000000000000000000000000000000000001 część sekundy inaczej to jedna dziesiąta z milionowej z bilionowej z bilionowej z bilionowej części sekundy.
jedna z faz powstawania wszechświata jest faza inflacji. Trwała ona jedną milionową z milionowej z milionowej z milionowej z milionowej części sekundy. Wszechświat powiększył się wtedy z czegoś co można zmieścić w dłoni do czegoś 10 000 000 000 000 000 000 000 000 razy większego.
widoczny przez nas wszechświat rozciąga się na około 1 000 000 000 000 000 000 000 000 mil. Według większości teorii wszechświat prawdziwy rozciąga się na odległość, którą musielibyśmy zapisać w postaci milionów cyfr.
ostatnia do niedawna planeta Układy Słonecznego, Pluton, jest malutki. Gdyby posadzić go na powierzchni Stanów Zjednoczonych to nie zająłby nawet połowy powierzchni. Za to znajduje się w gigantycznej odległości 6 000 000 000 km i odbija tyle światła słonecznego co bryła węgla drzewnego. Z powierzchni Plutona nasze Słońce miałoby wielkość łebka od szpilki.
cała materia w Układzie Słonecznym zajmuje tylko jedną bilionową część dostępnej przestrzeni
Neptun krąży prawie sześć razy dalej od Słońca niż Jowisz. Ilość światła słonecznego padającego na Neptuna to tylko 3% światła padającego na Jowisza.
Pluton znajduje się w odległości ok. 40 jednostek astronomicznych od nas. Obłok Oorta czyli umowna granica Układu Słonecznego znajduje się w odległości 50 000 jednostek astronomicznych od nas.
przeciętna odległość między sąsiadującymi gwiazdami to 30 000 000 000 000 km.
wybuchy supernowych to bardzo rzadkie zjawiska. W przeciętnej galaktyce, w której jest ok. 100 000 000 000 gwiazd taki wybuch zdarza się raz na 200/300 lat.
Miłego dnia
Opracowanie na podstawie książki "Krótka historia prawie wszystkiego", Bill Bryson, Zyski i S-Ka Wydawnictwo, 2016
Różnice w ilości pokrywy lodowej na jeziorach Stanów zjednoczonych i Kandy.
Jak donoszą źródła, średnia lat pokrywy lodowej na poniższych jeziorach jest bliska średniej z lat 1973 - 2020, która wynosiła 53%.
Jednakże, naukowcy zwracają uwagę, na fakt, że sezon lodowy trwający od początku grudnia do końca kwietnia, przyniósł w tym roku bardzo niskie poziomy pokrywy lodowej. Z wyjątkiem początku tego roku, gdzie pokrycie jezior lodem było nagłe, lecz krótkie. Na poziom pokrywy lodowej wpływa temperatura powietrza, niestety jak donoszą naukowcy, początek sezonu dla amerykańskich jezior był ciepły.
Na zdjęciach widzimy.
Jeziora Erie, Michigan, Ontario, Huron. Superior.
Pierwsze zdjęcie zostało wykonane 20 lutego 2021 roku.
Drugie zdjęcie zostało wykonane 2 Marca 2021 roku.
Był pięćdziesiąty dziewiąty rok… Dokładniej 8 grudnia 1959 roku, czyli w czasach zupełnie współczesnych, statek ratowniczy Mona opuścił w środku nocy szkocki port. Ratownicy ruszyli na wezwanie latarniowca, statku pełniącego funkcję latarni morskiej, który w wyniku potężnego sztormu zerwał się z kotwicy. Mona ruszyła przez morze, jednak o 4:48 zerwał się z nią kontakt. Doszło do tragedii, statek ratowniczy znaleziono wywrócony do góry dnem, cała ośmioosobowa załoga zginęła. Tymczasem załodze latarniowca udało się rzucić zapasową kotwicę i wyjść ze sztormu bez szwanku, następnego dnia została ona zabrana przez śmigłowiec.
Na wikipedii jest napisane, że pewni marynarze wierzyli jakoby wrak był siedliskiem szatana, zatem zabrali statek w środku nocy i spalili go w rytuale wikingów. Nie ma jednak na angielskiej wikipedii żadnych źródeł tej informacji, a na polskiej jest to raczej po prostu przetłumaczone z angielskiego, dodatkowo nie mogę nic znaleźć na ten temat w internecie. Nie możemy być więc pewni że naprawdę tak było, ale może to i lepiej, dzięki temu zachowana jest pewna doza tajemniczości.
Utwór “The lifeboat Mona” napisała Peggy Seeger, piosenkarka amerykańskiego pochodzenia, jednak wykonuje go irlandzki zespół The Dubliners. Najpopularniejsze wykonanie w języku polskim nagrał zespół EKT Gdynia (miałem przyjemność dwa razy być na ich koncercie). Co ciekawe wersja polska ma 1,6 miliona wyświetleń podczas gdy oryginał jedynie 250 tysięcy, jednak nie jest to bardzo dziwne ponieważ szanty i piosenki związane w jakiś sposób z morzem zawsze są popularne w Polsce, mimo niedużych tradycji morskich, w porównaniu do państw Europy zachodniej. Istnieją obyczaje związane z Moną w Polsce, według nich nie powinno się jej grać w sezonie żeglarskim oraz powinno się jej słuchać na stojąco, aby uszanować pamięć ofiar.
Oczywiście wygląd statku na miniaturce filmu nie ma nic wspólnego z rzeczywistą Moną, Mona została zbudowana w 1935 roku, miała napęd silnikowy, na pokładzie mogła pomieścić do 120 ratowanych osób.
*W moich wpisach będą pojawiać się także utwory związane z tematyką żeglarską, które technicznie nie są szantami, jednak potocznie tak się je określa.
Współczesna muzyka organowa to temat rzeka. Trzeba przyznać, że jest o czym pisać. Dzisiaj natomiast polecam zapoznać się z dziełem współczesnego polskiego kompozytora; Mariana Sawy (1937-2005) pt. "Fantazja Łowiecka".
Jest to dzieło oparte na XVI w. melodii ludowej "Pójdziemy na łów"
*
Jeśli chodzicie na polowania, a dodatkowo lubicie klimaty organowe, to zachęcam by posłuchać.
Literatura, która omawia problemy związane z religią, wiarą etc. zawsze mnie przyciągała. Lubiłem zagłębiać się w różne ciekawe sprawy, dotyczące otaczającego nas świata, w wymiarze ogólnie rozumianej metafizyki.
Ile razy bowiem można czytać biblię. Mimo że sama w sobie, jest skarbnicą wielu prawd, to może okazać się ciekawa nawet dla osób które nie mają nic wspólnego z wiarą chrześcijańską.
Trzeba więc przejść na kolejny poziom. Należy czytać takie dzieła, które omawiają problemy biblijne, życiowe, takie które są związane z wiarą.
*
"Opcja Benedykta" porusza akurat tematy wszelakie. Poczynając od kwestii typowo związanych z wiarą człowieka, przechodząc przez zagadnienia polityczne. Autor zadaje pytania, odpowiada, ale jednocześnie wymaga od czytelnika, by ten sam analizował całe dzieło, powoli i skrupulatnie.
#Dreher nie pisze jednak w prosty sposób. Do książki trzeba się przyzwyczaić, potraktować ją bardzo z wyczuciem. Dlaczego? Bo nie jest to łatwa pozycja czytelnicza. Szczególnie problematyczne są tematy związane z polityką, to właśnie tam miałem największy problem z czytaniem.
***
Mimo wszystko dzieło jest godne polecenia. Zachęcam każdego zainteresowanego, by sięgnął po "Opcja Benedykta". Gwarantuję dobrą zabawę intelektualną.
INFO: najprościej mówiąc, apka uruchamia Twoją stronę w wielu rozdzielczościach ekranu jednocześnie. Bardzo użyteczna jest opcja mirrorowania zachowania (przewijasz wersję na desktopa, a równocześnie scrollują się wszystkie wersje mobilne)
Co robić i jak żyć, gdy Google oznaczy Twoją stronę jako niebezpieczną?
INFO: ciekawa historia właściciela biznesu SaaS, który przypadkowo został zablokowany w ten sposób. Autor wymienia kilka elementów strony, które mogą spowodować, że automat błędnie zaklasyfikuje Cię jako stronę niebezpieczną/zainfekowaną.
Allegrohot - wyszukiwarka powraca w nowej, rozbudowanej wersji.
INFO: główne zmiany to dodanie operatorów do wyszukiwania. Przede wszystkim może spodobać Ci się minus służący do wykluczania niechcianych słów oraz cudzysłów do grupowania słów (jak na Google)
Najbardziej zaskakujące rzeczy w protokole HTTP - wydaje Ci się, że go znasz?
INFO: obsługa narzędzia bardzo przypomina typowego gita. Wykonujesz zmiany na bazie, które w każdej chwili możesz commitować lub rollbackować. Można robić gałęzie, tagi itp.
Sterowanie LibreOffice za pomocą poleceń terminala
INFO: lista pięciu ciekawych sztuczek zmuszających aplikację do wykonania pewnych zaskakujących akcji. Dwa ostatnie są dla mnie najfajniejsze (konwersja plików w locie i drukowanie prosto z terminala)
Wiele mówi się dobrego o Tailwind CSS - warto jednak zastanowić się nad jego wadami
INFO: warto kliknąć linka do wątku na Twitterze, gdzie 'seryjny przedsiębiorca' zakładający startup za startupem (strony po 50 milionów req/msc) zdradza, jak wygląda jego infrastruktura.
Najnowsza aktualizacja smart telewizorów od LG dodaje do nich między innymi... reklamy
INFO: ambitny projekt polegający na przerobieniu binarki gry w taki sposób, aby spełniała założenia FizzBuzz (aby zrozumieć, zobacz film i listę wypunktowaną nad nim)
Google zapowiedziało, że pozbędzie się ciasteczek, ale co da w zamian? FLoC!
INFO: "ujednolicona, ucząca się kohorta" ma umożliwiać śledzenie użytkowników przez reklamodawców, ale w sposób bardziej szanujący prywatność? Autor artykułu ma pewne uwagi co do tego pomysłu.
Interesują Cię misje kosmiczne? Poznaj historię człowieka, który nie zezwolił na start Challengera
INFO: narzędzie eksportuje playlisty do formatu JSON. Możesz je później odtworzyć lub udostępnić komuś. Przyda się Januszom zmieniającym konto trial co 30 dni
Choroba strasznie mnie wymęczyła, więc mało czasu spędzałem przed komputerem i telefonem.
Chciałbym Was przeprosić za swoją nieobecność.
Ok. Po krótkim oświadczeniu, co my dzisiaj tu mamy..
Przed Wami piękna i spektakularna galaktyka NGC 6946, która doświadczyła 10 super nowych - galaktycznych fajerwerków!
Warto dodać, że nasza Droga Mleczna doświadcza takich zdarzeń raz do dwóch razy na wiek. Warto również, wspomnieć, że ta galaktyka ma bardzo wysokie tempo tworzenia nowych gwiazd.
Galaktyka znajduję się w odległości 25,2 miliona lat świetlnych od nas, wzdłuż granicy północnych konstelacji Cefeusza i Łabędzia.
A całą spiralną galaktykę i jej gwiazdy mógł obserwować Kosmiczny Teleskop Hubble'a.
Kim był szantymen na starych żaglowcach? Pierwotnie był to wyspecjalizowany pracownik, który otrzymywał wyższe wynagrodzenie niż zwykły marynarz jednocześnie nie pracując tak ciężko. Zajmował się koordynowaniem i motywowaniem do pracy poprzez śpiewanie szant, odpowiednio do aktualnie wykonywanej pracy. Z biegiem lat, statki stawały się większe a jednocześnie załogi stawały się mniej liczne, w wyniku czego szantymen często był po prostu jednym z marynarzy, który pracował tak jak inni.
Jakie wymagania musiał spełniać człowiek żeby zostać szantymenem? Przede wszystkim musiał mieć posłuch wśród załogi i umiejętność prowadzenia ludzi. Niezbędny był donośny głos, słyszalny nawet podczas sztormów i wichrów. Kandydat nie musiał wcale umieć pięknie śpiewać, czy grać na instrumentach, choć oczywiście zdarzało się że grał na przykład na małych skrzypcach. Ważne było doświadczenie żeglarskie, znajomość takielunku*, po to aby szantymen wiedział co należy wykonać w różnych sytuacjach - co poluzować, co wybrać.
Szantymen śpiewał o wielu rzeczach, czy to o kobietach, o alkoholu jak w dzisiejszej szancie, o znienawidzonym kapitanie, o wymyślonych i realnych postaciach żeglarzy, żołnierzy, dowódców. Bardzo często wspominał o dzielnicach portowych, w których czuł się jak u siebie, bo w tamtych czasach tzw. Sailortowns we wszystkich portach wyglądały bardzo podobnie.
*takielunek to w dużym skrócie osprzęt żaglowca - liny, żagle itd.
Źródło części informacji - książka Marka Szurawskiego: Szanty i Szantymeni
Współcześnie heroina jest jednoznacznie kojarzona z narkotykiem, patologią i cierpieniem tysięcy ludzi na całym świecie. Ale początkowo uważano ją za słabszy i bezpieczniejszy substytut morfiny. Związek ten został zsyntezowany po raz pierwszy w 1874 roku przez brytyjskiego chemika C. Aldera Wrighta. Podawał on nowy związek królikom i psom, aby oszacować bezpieczną dawkę i zrozumieć działanie tego nowego leku. Niestety jego odkrycie nie odbiło się szerokim echem w świecie nauki, szybko zostało zapomniane.
Następnie w latach 90 XIX wieku heroina została powtórnie zsyntezowana przez
T. Hoffmana (jednego z twórców aspiryny). Wkrótce jego pracodawca - Bayer zaczął sprzedawać diacetylomorfinę w Europie i USA. Początkowo uważano nowy środek za bezpieczny lek na kaszel, i delikatny środek nasenny, nadający się zwłaszcza dla dzieci (sic!).
Pierwszą farmakopeą, która zawarła monografię tej substancji była Farmakopea Austriacka z 1906 r.. Przez to, iż byliśmy wtedy częściowo pod zaborem austriackim, i na naszych ziemiach środek ten stał się popularny. W 1912 roku rząd USA postanowił zakazać sprzedaży heroiny. Ale tylko dla dzieci poniżej 16 roku życia. W czasach swojej popularności heroina wchodziła w skład wielu formulacji farmaceutycznych. Między innymi: proszek na zapalenie płuc (heroina i sacharoza), eliksir na kaszel (heroina, chlorek amonu, nalewka z lulka czarnego, syrop z czeremchy).
Na zdjęciu butelka apteczna ze szkła mlecznego z mojej kolekcji z lat 1895-1910.
Gdybyście się zastanawiali jak mi się podoba WandaVision to już spieszę z odpowiedzią. Jestem po obejrzeniu 8 odcinków, ostatni przede mną. Oto kilka wniosków:
Pierwszy serial umiejscowiony w uniwersum Marvela i zdecydowanie twórcom się udało podołać zadaniu. Dowiadujemy się co tam u Wandy i Visiona po ostatniej części Avengers, więc zdecydowanie seriale będą tak samo ważne jak filmy.
Twórcy serialu chyba są obeznani w sitcomach, bo odcinki 1-3 i 5-7 to ciekawa parodia tego typu seriali, a na dodatek mająca znaczenie w kontekście postaci
Oprócz tego, to chyba najdojrzalsza produkcja Marvela. Jak "Infinity War" miało ciekawy motyw antagonisty, a "Endgame" fajnie pokazywało to, że trzeba ruszyć naprzód, tak "WandaVision" stanowi ciekawe obserwacje postaci załamanej psychicznie.
Wanda to najlepsza kobieca superbohaterka Marvela na ten moment. Kapitan Marvel może jej buty czyścić.
Nie będę rzucał spoilerami, więc napiszę tylko, że Marvel otwiera się na nową sferę i robi to w nieograniczający się sposób.
Dzięki serialowi, chyba bardziej zaczynam rozumieć poszczególne postacie, więc może jednak formuła serialowa w Marvelu to strzał w dziesiątkę?
No to teraz ponarzekam. Wsm to na jedną rzecz chyba, że zepsują finał. Dlaczego co chwila twórcy muszą nam przypominać wszystkie możliwe filmy, które miały miejsce przed "WandaVision"? Ja rozumiem, że kogoś mogą te nawiązania jarać, ale ja jako widz nie potrzebuję co chwila wiedzieć, że "WandaVision" to produkcja w świecie z Iron Manem, Kapitan Marvel i Thanosem. No bo po co.
Ale no przyjemny serialik. Nic szczególnego, jednak przyciąga pewną świeżością w formie. I sitcomowy vibe mocno uroczy. Jak obejrzę finał to napiszę czy zmieniłem zdanie. Oprócz tego, biorę się za kontynuuowanie trzeciego sezonu "Community", a jutro wybieram się pierwszy raz od wielu tygodni do kina na film "Na rauszu". Oczekujcie!
@pescyn To prawda choć mimo iż, "Agenci Tarczy" byli serialem połączonym z MCU to w teorii tylko udawali, że byli w tym uniwersum. Więc tak naprawdę tylko seriale z Disney+ traktowane są jako te z MCU.
A co do "Ród M" to nie czytałem, chociaż miałem okres jak czytałem masę komiksów z Marvela (i mniej z DC), głównie z serii Marvel NOW. Teraz bardziej przerzuciłem się na książki, a z Marvela to tylko seriale i filmy oglądam, ale może jak mi wrócić jaranko komiksami to sprawdzę. Dzięki!
Utwór który dziś proponuję nie jest szantą, zresztą powstał dużo później niż jakiekolwiek szanty były śpiewane na wielkich żaglowcach. Opowiada on historię kanadyjskiego statku I’m alone, zbudowanego dosyć niedawno, bo w 1923 roku. Były to czasy prohibicji w Stanach Zjednoczonych i jak możemy usłyszeć w tekście, jednostka była wykorzystywana do transportu nielegalnego alkoholu. Jej żywot nie trwał długo, bowiem w 1929 roku podczas rejsu z ładunkiem z Belize ku zatoce meksykańskiej napotkał na swojej drodze amerykański okręt. Przemytnicy odmówili rozkazu zatrzymania jednostki, po czym po pościgu zostali zatopieni. Jeden spośród ośmiu załogantów zmarł, pozostali zostali wciągnięci na pokład przez Coast Guard i aresztowani. Okazało się, że do zatopienia doszło na wodach międzynarodowych, co wywołało oburzenie i mały konflikt między USA i Kanadą, pod której banderą pływał I’m Alone. Ostatecznie Stany wypłaciły karę dla rządu Kanadyjskiego, a także odszkodowania dla kapitana szkunera i dla wdowy po zmarłym przemytniku. Z mojej perspektywy, żal całego tego rumu który poszedł na dno...
Żaglowiec który jest na miniaturce filmu na YouTube nie ma dużo wspólnego z rzeczywistym wyglądem I’m Alone, który był znacznie mniejszy i nowocześniejszy (załączam jego zdjęcie). Załogę szkunera stanowiło jedynie osiem osób, posiadał on oprócz ożaglowania silnik diesla.
*W moich wpisach będą pojawiać się także utwory związane z tematyką żeglarską, które technicznie nie są szantami, jednak potocznie tak się je określa.
Dzisiaj kolejny wpis z serii #historiakina . Ostatnim razem były Niemcy to i teraz zostaniemy sobie w tej sferze i przyjrzymy się dwójce wspaniałych reżyserów z okresu ekspresjonizmu niemieckiego oraz kammerspiele (jeśli nie widzieliście poprzedniego wpisu to sprawdźcie w # bo ten wpis nie jako kontynuuje to co było wcześniej).
Na pierwszy ogień idzie znany już Wam Friedrich Wilhelm Murnau. Stworzył on film "Nosferatu - symfonia grozy" z 1922 roku, który jako pierwszy pośrednio stał się filmową wariacją na temat powieści Stokera o Draculi. Film-klasyk warty obczajenia.
Ważne filmy:
"Portier z hotelu Atlantic" (1924) - omówiłem w poprzednim wpisie
"Wschód słońca" (1927) - niestety nie obejrzałem, ale wiem, że jest to prawdziwa romantyczna historia i wybiegająca podobno refleksjami tamte czasy, napewno sprawdzę
Inny twórcom z kolei był Fritz Lang, który stawiał na kryminał i... science fiction. Niestety nie pochwalę się opinią na temat jego twórczości, gdyż nie jestem z nią na tyle zaznajomiony, ale mogę Wam przytoczyć jego ważniejsze produkcje jak: "Metropolis" (1927) oraz "M-Morderca" (1931).
Mam nadzieję, że podróż przez Niemcy Wam się podobała, bo następnym razem zahaczymy w klimaty skandynawskie...
Serdecznie zapraszam do lektury pierwszego numeru czasopisma "Pharmacopola" - periodyku poświęconego farmacji, medycynie i naukom biomedycznym z perspektywy nauk humanistycznych i społecznych .
@historiazarroyo - Donald Malarkey o II Wojnie Światowej
Ów cytat może wydać się nieco kontrowersyjny przez padające tam nazwisko, niemniej postanowię je przytoczyć.
"Taki był początek najbardziej pamiętnego doświadczenia mego życia, bycia członkiem kompanii E. Od tamtych czasów każdy dzień życia kończę żarliwą modlitwą dziękczynną do Adolfa Hitlera za to, że pozwolił mi spotkać na swej drodze najbardziej utalentowanych i inspirujących ludzi, jakich w życiu spotkałem" - Donald Malarkey, 1991 r.
Donald Malarkey był jednym z żołnierzy kompanii E 101 Dywizji Powietrznodesantowej, słynnej Kompanii Braci. Podobnie jak inni członkowie oddziału zaczynał służbę w obozie Toccoa w 1942 roku. W trakcie walk na froncie zachodnim bił się w Normandii, Holandii, walczył pod Bastogne, a także brał udział w starciu o Zagłębie Ruhry. Malarkey był najdłużej żyjącym członkiem oddziału, zmarł bowiem dość niedawno, w 2017 roku, 31 lipca. W serialu "Kompania Braci", zrealizowanym przez Stevena Spielberga i Toma Hanksa, adaptacji książki Stephena E. Ambrose'a (był to zbiór pamiętników członków oddziału), w rolę Dona Malarkey'a wcielił się Scott Grimes.
#historiazarroyo - John Geoghegan (kadr z filmu "Byliśmy żołnierzami")
Zapewne każdy z Was miał okazję obejrzeć film pt. "Byliśmy żołnierzami", opowiadający o bitwie w dolinie la Drang - starciu wojny w Wietnamie, zakończonej zwycięstwem Amerykanów. Postać Johna Geoghegana jak i Hala Moore'a były autentyczne, a wcielający się w ich role Chris Klein i Mel Gibson wyszli zwycięsko z niniejszych ról. W tym artykule chcę poruszyć temat Johna Geoghegana - zapraszam więc do czytania.
John Geoghegan urodził się 10 listopada 1941 roku, na prawie miesiąc przed atakiem Cesarstwa Japońskiego na Pearl Harbor. Był jedynym synem Johna i Camille Geoghegan, rodziny irlandzkich imigrantów. W roku 1959 ukończył on Iona Preparatory School w New Rochelle. Później rozpoczął studia w Pennsylvania Military College, a krótko po ukończeniu studiów dostał się do U.S. Army jako podporucznik. 13 czerwca 1964 roku pobrał się z Barbarą Weathers Geoghegan dołączył do Catholic Relief Services i wyruszył do Afryki. Po powrocie kontynuował swoją karierę wojskową i został ostatecznie przydzielony do 1 szwadronu 7 pułku kawalerii, która stacjonowała w Forcie Benning. Zapewne kojarzycie Państwo tę lokalizację ze względu na okresowe stacjonowanie tam Kompanii E 506 pułku 101 Dywizji Powietrznodesantowej. 8 czerwca 1965 roku na świat przyszła córka z jego małżeństwa - Camille Geoghegan-Olson. Imię zawdzięcza matce Johna. 18 sierpnia 1965 roku dostał przydział - wraz z całym szwadronem został wysłany do Wietnamu. Było to już 10'lecie rozpoczęcia wojny, która zakończyła się ostatecznie zwycięstwem komunistycznego Wietnamu Północnego. Wziął udział w bitwie w dolinie la Drang pod dowództwem Hala Moore'a. Zginął 15 listopada 1965 roku, próbując ocalić jednego z rannych - Williego Godboldta. Pośmiertnie za udział w bitwie i za czyny, których dokonał, został odznaczony Srebrną Gwiazdą, Brązową Gwiazdą, Medalem Lotnictwa oraz Purpurowym Sercem. Moim zdaniem scena ratowania Williego przez Johna została świetnie ukazana - zwłaszcza, gdy porówna się z prawdziwą historią owego żołnierza, kolejnej z wielu ofiar wojen XX wieku.
Aktora po lewej zapewne skojarzycie z postacią "Oza" z American Pie - to w zasadzie ten sam aktor
Myślę że niewiele osób zdaje sobie sprawę, że drewniane kadłuby starych żaglowców nie były idealnie szczelne, woda ciekła przed szczeliny do wnętrza. Trzeba ją było wypompowywać, co było bardzo żmudną i monotonną pracą. Pompa składała się z poziomej dźwigni, po obu stronach której były poprzeczne uchwyty za które chwytali marynarze, po czym ci z jednej strony opuszczali swoją stronę, a drudzy podnosili, i tak na zmianę. Prosty mechanizm zasysał wodę z zęzy*. Jako że praca przy pompach była nużąca, potrzebna była szanta skoczna i dynamiczna, na przykład szanta na dziś - Eliza Lee.
Marek Szurawski określa rodowód utworu jako “murzyńsko-irlandzki”. Początkowo była to irlandzka piosenka ludowa, prawdopodobnie trafiła na kontynent amerykański, gdzie śpiewali ją robotnicy na kolei (stąd słowa “Clear away the track and let the bullgine** run”) oraz niewolnicy na plantacjach, po czym, po zmianach i ewolucjach, przejęli ją marynarze. W wykonaniu Mechaników Szanty pojawiają się słowa “Na Chatham Street dziewczynek jest moc”, ulica o której mowa znajduje się w Nowym Jorku, nie jest to jedyna szanta gdzie jest wzmianka o tym miejscu. Trzeba jednak mieć na uwadze że obecnie (od 1886 roku) ulica nosi nazwę Park Row. Znajduje się ona na Manhattanie, kilkaset metrów od oceanu. Kiedyś było to centrum rozrywkowe, było tam wiele tawern, teatrów i hoteli. Co ciekawe, w tekście polskim autorstwa Marka Szurawskiego w miejscu “I przetańczysz z nimi niejedną noc, Na Chatham Street dziewczynek jest moc” mamy “W Liverpoolu dziewczyn pięknych moc, Eliza Lee tam chodzi co noc”. Wychodzi więc, że po obu stronach oceanu jest mnóstwo dziewczyn.
*zęza to miejsce na samym dole kadłuba
**bullgine to nieco archaiczne określenie na lokomotywę parową
Źródło części informacji - książka Marka Szurawskiego: Szanty i Szantymeni
@Admiral Jak zwykle super ciekawostki. Kiedyś jak oglądałem film, zastanawiałem się nad szczelnością drewnianych okrętów, ale potem zapomniałem to sprawdzić i nigdy więcej nie zająłem się tym tematem. Trochę wstyd, bo wychowałem się nad morzem i mój dziadek był marynarzem, a w ogóle na tych tematach się nie znam (jakoś nigdy mnie do wody nie ciągnęło).