18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Siema,
Dzisiejsze rymy i temat od Myszy:
Rymy: skrzynka - rynka - choinka - muffinka
Temat: cukierki i pierniczki
Zapraszamy wszystkich do wspólnej zabawy
#naczteryrymy czyli #poezja i #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem
Wygrana u Sznuka, łakoci pełna skrzynka!
Smakowitości! Lypsze niż tech kołu rynka
Stajenka z piernika i obcukierkowana choinka
Brzuch boli od jedzenia, ostała się muffinka
--+++--
Was krakusy już do reszty z tymi regionalizmami porąbało, rynka? Się pokiełbasiło we łbach od germańskich zaborów, Ruscy to nie ogarniali w ogóle rusyfikacji po pijaku, jedna przewaga caratu xD
@Piechur
Choć amortyzator skrzypi jak drewniana skrzynka
Słodko popiernicza drogą stara motorynka.
Na łbie jeźdzca orzech, na nim wunderbaum choinka,
Spod koszulki bebzon zerka, krągły jak muffinka
Znów w sypialni zalega narzędzi skrzynka
W kuchni zlew już pachnie niczym środek rynka
Niby czerwiec a w salonie wciąż choinka
Taki ze mnie stary piernik, nie mufinka.
Zaloguj się aby komentować
No, długo pisać nie będę, bo za dwie i pół godziny powinienem wstać. Ładnie też pisać nie będę, bo bez linków, bo z telefonu piszę, a to kara gorsza nawet niż bezsenność, która to właśnie mnie dotyka. Ale i z nią można podyskutować i jakieś tam wierszydło z tego się może urodzić. Jak ta pozakonkursowa di risposta w bitwie #nasonety na przykład:
Bezsenność / Wyrok: noc w położeniu
Przez kratę myśli, co w głowie mi buczy
do snu krainy nie mogę wyruszyć;
zaś z drugiej strony też niczym się zająć
bo kołdry kajdany mnie powstrzymają.
I tak leżę w łóżku, karany ciemnością
na sen czekając, co to mą wolnością
jest, za którą tęsknię, będąc skazańcem;
lub za amnestią, co przyjdzie z rańcem.
Pierwsza godzinka.
Druga godzinka.
Trzecia godzinka.
Czwarta godzinka.
Za oknem już jaśniej, jakby bursztynu
barwę przybrało niebo. I gminu
coraz to więcej już na ulicach. Biedaku!
Ledwo zasnąłeś, a wstać już musisz. Z łóżka wyskakuj!
#poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
Nie zazdraszczam, ale tyle dobrego, że wiersz z tego wyszedł
Zaloguj się aby komentować
Pan Jerzy
czyli ostatni slam w Gorzowie
***
Od Autora
Szanowni Czytelnicy!
Miało być w sobotę, ale tak mi się tego gniota dobrze pisze, że skończyłem już dziś. I tak sobie pomyślałem, że być może – mam taką nadzieję – jeśli zamieszczę kolejną część tego poematu dziś, to pozwoli Wam on ze śmiechem wejść w Nowy Rok? I może przez cały rok będziecie się śmiać radośnie? Choć może też i z innych rzeczy. Czego Wam i sobie życzę, zamieszczając kolejną księgę Pana Jerzego już dziś. Proszę bardzo.
Pisanie poematu w odcinkach to niezwykła, jak się cały czas przekonuję, przygoda. Ale, jak to w przypadku niezwykłych przygód i nowych doświadczeń, nie można obejść się bez wpadek i przeoczeń; bez rzeczy, które można byłoby zrobić lepiej. Po to jednak popełnia się błędy, żeby móc je naprawiać i takie właśnie podejście zastosowałem w przypadku postaci koleżanki @moll , którą to niechcący pokrzywdziłem przez swoje zaniedbanie, co mogłoby doprowadzić do nieprzyjemnych dla niej i bolesnych w skutkach konsekwencji zdrowotnych. O czym konkretnie zapomniałem i w jaki sposób udało mi się to naprawić? O tym w treści poematu.
Mam takie wrażenie, ale i też nadzieję – bo ostateczna ocena i tak zawsze należy do Czytelnia – że nie tylko skutecznie udaje mi się uniknąć wzrostu jakości tego dzieła zasranego choćby o milimetr, ale wręcz powoli, acz sukcesywnie opada ona wprost do dna zmierzając, w które to dno mam zamiar i nadzieję z wielkim impetem uderzyć w księdze ostatniej, to jest księdze dwunastej. Mam również już pomysł i na to – a wiadomość tę przekazuję wyłącznie po to, żeby Was przy mnie zatrzymać – jak, po zakończeniu publikowania tego pokalanego wytworu, w dno owo, z Waszą pomocą, zapukać od spodu. Ale do tego to jeszcze kilka tygodni.
Tymczasem, nie przedłużając już niepotrzebnie, zapraszam do lektury księgi siódmej. Przyjemności!
Wasz Autor.
***
Spis treści
Księga I – Zwycięstwo
Księga II – Do Grecji!
Księga III – W Grecji
Księga IV – Nadal w Grecji
Księga V – Ciągle w Grecji
Księga VI – Jeszcze chwilę w Grecji, ale dłużej już w Nowej Soli
***
Księga VII
W nadodrzańskich lasach
Sezonowa przypadłość – Szlacheckie rozrywki – Uczta – Moskale
Zszedłszy z deski, d⁎⁎ą przez Splasha wygrzanej,
udałem się do izby mojej ukochanej.
Wchodzę ja więc do niej, kroki stawiam z cicha
bo myślę, że tam Pacha to dalej Krecika
sobie ciśnie. Ale jej tam nie ma! Wy wiecie
gdzie też ona była: była w toalecie.
Mimo że zaraz wraca, zdziwiłem się srodze,
tym, że jej tam nie było. Widać, gdzieś po drodze
musieliśmy się minąć. Poza tym zapachy
różne, a niepokojące poczułem od Pachy.
– Pacho, co ty jesz, że aż tak tam ciebie goni? –
z pytaniem troskliwym tak zwracam się do nij.
– Dżordżu – odpowiada mi – goni mnie szalenie
bo coś mnie sezonowe łapie rozwolnienie.
Byłam już w aptece, kupić węgiel zdrowy
ale mi nie sprzedali, bowiem ślad węglowy
mam już za duży, po ostatnich lotach naszych
i teraz cierpieć muszę tenże mój los paszy.
Zmartwiłem się: – I co ty poczniesz teraz, chora…
A Pacha mi przerywa: – Czekaj do wieczora!
Nawet jeśli wieczorem nie będę już zdrowa
to będziem mieć rozrywkę! – Ja na te jej słowa
już się uradowałem, już myślami płynę
w swych erosomańskich fantazji krainę!
– Myśmy tera szlachta, a więc: szlachty zwyczajem –
kończy Pacha – wieczór dziś sobie polowaniem
radośnie umilimy. Niechże ochmistrzyni
@moll już przygotowania wszelakie poczyni!
– Ale zaraz – ja pytam – gdzie się @moll podziała?
A @moll w kiblu siedzi, albowiem nie srała
dotąd przez pół poematu! Przez ksiąg sześć całe!
Wygląda mi to na zatwardzenie niemałe!
Na szczęście, że w porę mi się przypomniało
i tymże sposobem @moll ulżyć się udało.
I wróciła radosna, gdy ciężar zrzuciła
a z pomysłu Pachy, to się ucieszyła.
– No dobrze – powiedziała – moim to zadaniem
będzie się tym wieczornym zająć polowaniem.
Doszły do nas słuchy, że, tuż pod naszym nosem,
panoszy się w lesie łoś, gatunku @Moose .
Wespół więc nasza to kompanija zamierza
na tego oto właśnie zapolować zwierza.
By było nam łatwiej, z okolicznych wiosek
zwołaliśmy mieszkańców, bo byli pod nosem.
Nie byli zbytnio chętni, bo ludzie to dzicy,
lecz nie mieli i wyjścia – to Pachy lennicy.
Zaczynamy łowy, gdy Splash, przeciągłym bąkiem,
dał pospólstwu sygnał, że czas już na nagonkę.
Ogary poszły w las! A za ogarami
miejscowe idzie chamstwo, które to krzykami
ogromny rwetes czyni. Tak darli ryjami
że na małą polankę, pomiędzy bukami
na strzał nam łatwy, czysty zapędzili zwierza.
Pacha bierze już fuzję, do oka przymierza!
Ale ja patrzę: strzelba jest zabezpieczona
i wniosek z tego wyciągam: – „Dobra żona
będzie, bo na strzelaniu nic się nie wyznaje!
Nie wie, że bezpiecznik trzeba zwolnić nim: fajer!
Więc, jeśli już wpędzić ją w zdenerwowanie
kiedyś mi się przytrafi, nic mi się nie stanie.”
Nagle któryś tam z chamstwa nie wytrzymał był
i bez pozwoleństwa państwa strzelby był dobył.
I, jednocześnie, że aż dźwięki ich się zlały
z boku padł nie jeden, lecz dwa padły strzały!
A strzelili, fakt ten sam zaświadczam uczciwie,
ci panowie: @Piechur oraz @plemnik_w_piwie .
Dosięgnął któryś łosia, ten: padł i umiera
więc do naszej zdobyczy podchodzimy teraz.
Odchodzi prędko; gaśnie, jak płomień zapałek,
a nim skona, wyznaje: – Jam jest Michau Białek!
Złożyliśmy ciało w samym dnie wykopu:
niech ziemia – mimo wszystko – lekką będzie chłopu.
Oddawszy mu minutą w ciszy trochę czci
opuściliśmy tedy las, wychodząc przez drzwi.
Pacha, orząc u podstaw, do chamstwa: – Się uczta –
mówi – kultury! Bowiem: należy się uczta
po polowaniu! Żadnego, prawda, nie mamy
pokotu, ale przecież radę jakoś damy.
Daniem dziś będzie głównym, ma decyzja taka
udko wolno przez @moll pieczonego kurczaka.
A na przystawki będą, jeśli się nie mylę,
w boczusiu wspaniałe pieczone daktyle,
paluchy różnymi posypane serami,
zawijaski francuskie, również z oliwkami
no i z wkładką mięsną – bez niej się liczy! –
no i z pieczarkami, ale bez goryczy.
I wreszcie po wszystkim: te podudzia z ptaszka
lecz bez alkoholu, bo: zamiast flaszki – fraszka!
Zasiadamy więc wszyscy razem za stołami
głośno burcząc naszymi pustymi brzuchami
A @moll dopiero co blachę w piekarniku
umieściła, więc ku nam z tacą słoików
zmierza i przed każdym to jeden stawia słoik
z sałatką: Marek Aureliusz, jak ten stoik.
I tak właśnie to wtedy nagle mnie olśniło,
bowiem przez tę sałatkę wyszła na jaw miłość!
I krzyczę do @moll : – Na jaw tajemnica wasza
wyszła teraz! Bo ty, @moll , jesteś żoną Splasha!
Zdradziło mi to tej sałatki twej nazwanie,
na cóż to wam też było tego ukrywanie?
I, drugi grom przychodzi, kiedy zrozumienie
nagle tam na mnie spada, a boli szalenie,
bo to jasno tłumaczy ten co dźwigam krzyżyk:
Pachy miłosne listy, załączany ryżyk…
Ale nim się w smutek pogrążyłem cały
zza Odry jakieś nowe rozległy się strzały.
– Cóż się dzieje w mych włościach? – ma przyszła żona
pyta. Więc: ja do okna. Za Odrą: czerwona,
tak jak z krwią przy kamicy nerkowej szczyna,
stoi, tegoż koloru, armia od Stalina!
Pierwsza @moll zmartwiła się na tę ponurą wieść
i tak nas tam zapytała: – Co będziemy jeść?
Jest w czasie wojny problem z dostawami
a my tu kiepsko stoimy z zapasami.
Potem Splash głos zabiera uderzając w pierś:
– Eee, w najgorszym wypadku to czeka nas Śmierć.
– Splash! – mówię – Nie pieprz mi tutaj! Ja tam swoje wiem
u mnie: nie memento mori, ale carpe diem!
I łapię ja Pachę, i chcę ją obłapić
bo kto wie, co nam jutro może się przytrafić.
Ta mi się wyrywa: – To nie czas na amory!
Dżordż ty to na swój popęd jesteś chyba chory!
Ojczyzna w potrzebie! – ból jej tak rwie serce.
I ja też ból czuję. W lewej mej ósemce.
I próbuję przekonać ją, zdejmując spodnie
– No chodźmy do sypiali – tak mówię. – Rozsądnie –
@moll mówi – trudno myśleć jest w czasie wojny,
więc zupełnie rozumiem, że Dżordż niespokojny.
A to zdanie poprzednie, to jeszcze zaznaczę
w książce Piramidy napisał pan Pratchett.
Pacha mnie odpycha, więc ja z tropu zbity
dodaję do cytatu: – Zwłaszcza gdy zabitym
jest się na tej wojnie. Pacha! No chodź, kochanie!
– Dżordż, teraz to ważniejsze niż twoje przyssanie
sprawy mamy na głowie. | I na zewnątrz leci
tak jak i u Szekspira ten król, Ryszard Trzeci:
zew patriotyzmu gdy Pacha, tam na błoniach,
tak zakrzyknęła: – Słonia! Mój zamek za słonia!
Ale nic już prócz zamku, bo królewny ręka
już dawno przez jej Dżodża została zajęta.
***
Posłowie
Tak naprawdę powód tej publikacji natychmiast po skończeniu jest jeszcze jeden. Albo i dwa nawet. Po pierwsze to produkujecie tyle fantastycznych inspiracji, że – gdybym się wstrzymał – to mógłbym część z nich pominąć przez roztargnienie albo zgubić kontekst. A szkoda by było. No i po drugie, mógłbym zacząć coś przerabiać, poprawiać, dodawać. A cała moja przyjemność z tego pociskania pierdół polega na tym, że to co już opublikowałem nie może zostać zmienione i muszę cały czas pisać coś nowego. A właśnie to mnie w tym poemacie koślawym bawi najbardziej. Więc, jak widzicie, egoizm zawsze na pierwszym miejscu. Choć, kurtuazyjnie, wymieniony jako ostatni.
***
Stopka redakcyjna
Oficyna Wydawnicza Kawiarnia #zafirewallem
Internet, 2024
Redakcja: @George_Stark
Korekta: @George_Stark
#tworczoscwlasna #poezja
Komentarz usunięty
@George_Stark co, zajebałem łosia?!
Jeju... do tej pory słyszałem tylko o przypadku rycia w nich inicjałów za pomocą zaostrzonej szczoteczki do zębów, a tu takie okrucieństwo nagle. Kuiurwa, Spooock...
Dzisiaj samo gęste!
Zaloguj się aby komentować
Wczorajsze zaaferowanie imprezowe Szanownego Grona zaowocowało remisem we wspaniałym stylu (nie ma co się bać takiego stwierdzenia!) z kolegą @koszotorobur . Tak więc wspólnym wysiłkiem ustaliliśmy co następuje:
rymy: kokoszka - śluzowce - bamboszka - koralowce
temat: sklep zoologiczny
Życzę miłego wieczoru i jak zwykle udanej zabawy w #naczteryrymy w kawiarence #zafirewallem , gdzie królują #poezja i #tworczoscwlasna
Na sprzedaż wystawiona złotonośna kokoszka
Zrzucili się wszyscy na raz! Żwawiej jak śluzówce
Poljaki, Żydy, Ukraińce, w tłumie nawet Bamboszka
Wśród zgiełku połamali kurę jak nurkowie koralowce
@moll
Zwrócona martwa papuga to zaraz będzie piękna kokoszka.
Wystarczy łapki jej ściąć i na ich miejsce przyszyć śluzowce,
Zasobnik na jajka u spodu kuperka można zrobić z bamboszka,
Natomiast na czubku głowy powczepiać, jak trzeba, koralowce.
Przeszedł obojętnie obok klatki, gdzie siedziała kokoszka,
Nie zainteresowały go takoż śluzowce.
Trochę łaskawszym okiem spojrzał na bamboszka.
O! Nareszcie! Koralowce!
Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #poezja #wiersze
tyle niepokoju
zabierz choć połowę
daj przytulić głowę
chociaż jeden raz
dłonią przymknij oczy
niech się życie toczy
tak jak samo umie
na zakręcie trwać
tyle niepokoju
zabierz choć połowę
daj przytulić głowę
chociaż raz
proszę przymknij oczy
niech się jeszcze toczy
tak jak tylko umie
życie w nas
*
Tak mi się jakoś nuci dziś...
Powyżej "Dwadzieścia do dziesiątej 2021" - wersja instrumentalna, do której pisały się słowa.
Poniżej "Na wzgórzu rozpaczy - Marek Dyjak"
https://youtu.be/AN8UfCArRP8?list=OLAK5uy_leStNc8_mInDDa240VcFzFF-2YhR0szaw
@Arche
Pragnę niepokój,
Zdusić - daremnie,
Dlaczegóż tyle.
Niepokoju wemnie.
Jej, to Na wzgórzu rozpaczy to jest piękny utwór.
tak jak samo umie
na zakręcie trwać
Kurde, słuchałem sobie wesołej muzyki rodem ze słonecznych, hiszpańskich ulic, to mi wkręciłeś pana Dyjaka.
Tymi cytowanymi wersami tę piękną interpretację.
Zaloguj się aby komentować
Do mięsożerców
Autorka: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska/feministka chyba @Pindorek niestety, albo stety. Pozdrawiam.
@moll Zdrowego Nowego Roku...
Dla nich ryby skrzelami pracują w szaflikku,
mając na ustach ciszę i krwawiące rany.
Dla nich kuchnia rozbrzmiewa od wrzasku i krzyku
gardzieli podrzynanych i szyj ukręcanych.
Oni to piją grozę z krwią zabitej kaczki
i warzą głowy dzieci: zadziwionych cieląt.
Wypruwają wnętrzności, krzycząc: flaczki, flaczki,
i jedzą je w niedziekę, z rodziną się dzieląc.
Lubią wody na smaku bezradnych piszczeli,
wszechzwierzęce girlandy cynicznej kiełbasy,
krwawe raki z piekielnej wyjęte kąpieli
i baraniego ciała brązowe atłasy.
Rozsmarowują trupy na niewinnym chlebie,
obwąchują zająca, czy aby dość skruszał.
z martwym ozorem w zębach czują się jak niebie,
i do cudzego mózgu śmieje się im dusza.
Pożerają, dymiący, jak nowe cmentarze,
te stroskane przystawki, te gorzkie potrawy -
Karki im nabrzmiewają, obwisają twarze,
na których śmieszek hieny zawita trupawy.
Po pięknookiej sarnie nie noszą żałoby,
ale żrą ją na stypie, w dzień pogrzebu radcy,
i zezują miłośnie do gęsiej wątroby,
bujni brzuchem jedynie, a łysiną gładcy,
a twardzi tylko sercem - i w całej stolicy
głośni - ale mlaskaniem, smętni niesiadnicy.
w wykonaniu: Fate -Ziębice!
https://www.youtube.com/watch?v=cM7AJ1OrlPI
#poezja #myzyka #sztuka #punk #rock #gownowpis
@rebe-szunis dzięki. Ja już po bigosie jestem
Zaloguj się aby komentować
Drodzy Najmilsi!
Widać są tacy, którzy w sylwestra mają lepsze zajęcia niż zajmowanie się rymowaniem. Człowiek robi wszystko żeby przypadkiem nie wygrać, a tu i tak na barki spada mu obowiązek odbioru nienależnej mu nagrody. Trudno, niech będzie moja strata. Oto zadanie na dziś, proszę:
rymy: wielki – krok – fajerwerki – rok
temat: szampan Piccolo
Miłej zabawy! Nawet jeśli dziś niekoniecznie z nami!
#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
***
Chyba że wczorajszy zwycięzca ma na imię Sylwester, to wtedy (i tylko wtedy!) mu wybaczę.
O dolewkę bój będzie wielki,
Dla kilkulatka to wielki w życiu krok,
Jest Piccolo, zaraz fajerwerki,
To pierwszy nieprzespany o północy Nowy Rok!
@George_Stark
Piccolo wielki,
Młodzieńczy krok,
Rozświetlą fajerwerki,
Szampański rok!
@George_Stark
Na imprezę zawitał pechowiec wielki:
Korek z picollo wystrzelił mu w krok,
W twarz wystrzeliły mu fajerwerki,
W śpiączce przeleżał okrągły rok.
Zaloguj się aby komentować
ŻYCZENIA DLA KOLIEGÓW I KOLEŻANEK
Gdy rozbłysną ognie sztuczne
i za trójkę wejdzie czwórka
niech świętuje każdy hucznie
z kawiarnianego podwórka!
Z internetu śle życzenia
wasza koleżanka Paszka:
wszyściutkich marzeń spełnienia,
by miast flaszki była fraszka,
szto by stajał, była forsa,
rymowanie było lżejsze,
zdrowie było jak u morsa -
wszak to zdrowie najważniejsze!
I by w codziennym natłoku
dalej wierszyć w Nowym Roku!
#sylwesterzhejto #zafirewallem #tworczoscwlasna #poezja

@UmytaPacha Dzięki. Tobie też dużo nawzajem
@UmytaPacha Wszystkiego Dobrego Paszko!
Też Ci życzę Paszko wszystkiego najlepszego w tym nowym roku
Zaloguj się aby komentować
#poezja #nowyroknowyja #tworczoscwlasna
Sens (2009)
Kiedyś powiedziałem "będę"
Dzisiaj jestem, lecz się nie stałem
Wszyscy w kolejce po rozum
Ja miałem "konika"- ja nie stałem
Wszędzie dobrze w domu naj
Więcej pracy ponoć jest
Cieszmy się, radujmy więc
Póki w naszych głowach płynie sens!
Kiedyś pewni swej przyszłości
Dziś walczymy o przetrwanie
"Sursum corda" przyjaciele
Życie nowym jest wyzwaniem
Wyobraźnia ludzka gna
I na głowie stanie świat
Cieszmy się, radujmy więc
Póki w naszych głowach płynie sens!
@dradrian_zwierachs
Kiedyś będę,
Dzisiaj jestem.
Życie płynie,
Ciągłym wyzwaniem.
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry!
Wczorajsze wierszydło ułożone zostało w ramach rozgrzewki przed wytworem właściwym, a więc podszedłem do niego luźno, zarówno w sprawie treści, gdzie zająłem się problemem dość nieistotnym, jak i w sprawie formy, gdzie zasady potraktowałem w sposób swobodny, bo i tak nie był to utwór konkursowy.
Dziś natomiast poważnie potraktowałem zarówno temat ten ważki, czyli sprawę doniosłą, o której to chciałem napisać, jak i zasady naszego konkursu #nasonety . Choć i ten wytwór jest pozakonkursowy, bo przecież w tej edycji z konkursu sam się z niego na wstępie wykluczyłem. Zaprezentować jednak co nieco to chyba mi wolno, prawda? A więc proszę:
***
Cnota? Pas.
I cyk! – już pasek twój zamknięty na kluczyk
zanim twój rycerz na wojnę wyruszył.
Bo panny, co same w domu zostają
to czasem już zająć się czym nie mają
i wówczas wiedzione – ja wiem? – ciekawością(?)
oddać się niecnym chcą namiętnościom.
Stąd zakuł cię przed wyjazdem tym swoim kagańcem
bo wiedział, że dybią na cię różne narwańce:
Tadek Malinka, Jasiek Sprężynka,
Adam Waginka, Maciek Jarzynka,
Goran Palinka, Andrzej Kalinka
i śród nich najgorszy: Jureczek Świnka.
Lecz rycerz nie wrócił; śród pierwszych poległ bitewnych dymów,
tak szybko, że wsławić nie zdążył się nawet chwałą swych czynów.
Nam w spadku został problem po tym buraku:
jak sprawę rozwiązać kluczyka braku?
***
W kwestii formalnej. Powyższa rymowanka jest odpowiedzią (di risposta) na konkursowy utwór di proposta , który wybrałem z szerokiej a pięknej twórczości pana Piotra Bukartyka.
I, jeśli formalności, no to jeszcze i tagi: #zafirewallem , #poezja , #tworczoscwlasna .
Dziękuję.
Komentarz usunięty
Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #poezja #wiersze
#grafika #photoshop
żeby nie przenieść myśli w inny wymiar
miarowe przesypywanie morza - od maleńkich drobinek
po dużo większy nasyp. wąskie gardło. prześwit,
który niezmiennie zawiesza wzrok, by za chwilę połknąć
ostatnią pewność.
chwila nieuwagi i niezdarny odłamek kaleczy stopy,
piasek nasiąka chłodem, i już wiadomo skąd bierze się
ta cała wilgotność rąk i stóp. mrowienie
przechwytujące szkielet.
tak łatwo pęka cieniutkie szkło -
jedno mgnienie i nic nie pozostaje z dawnych kształtów.
gwałtowne przelewanie horyzontu po pisk strwożonych mew.
z niefortunnych wymknięć poza
jedynie wąska strużka
sprowadzająca na ziemię,
by nadać myślom właściwy ciężar:
kto wie, ile jeszcze chybotliwych przełożeń rąk,
kaskad i mrowień, wzniesionych podniebnie kopców,
materii rozpraszającej światło.
pękająca otoczka wciąż wywołuje popłoch -
niebywałe jak bardzo trzeba uważać
podczas próby zaklinania klepsydr.
(odgarniam galaktyki starte na popiół)
.
grafika własna:
Kalejdoskop wybarwień - zaświaty złożone są z klepsydr

@Arche Koleżanka się rozpisuje
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór!
wspólnie z @KLH2 ustaliliśmy następujące zadanie na dziś:
rymy: okulary - filary - stragany - potargany
temat: 7 cudów świata
Życzę miłego wieczoru i jak zwykle udanej zabawy w #naczteryrymy w kawiarence #zafirewallem , gdzie królują #poezja i #tworczoscwlasna
@moll A ja nie wiedziałem, że też mogę pisać, jeśli dałem temat. No to na szybko, spóźniony. Ale jaki optymistyczny
pod gruzami peplon Artemidy gnije potargany
nie rozbrzmieją już gwarem w Babilonie stragany
wyszczerbione samotne umierają Partenonu filary
i miejsce gdzie byłem szczęśliwy też kiedyś..
pocą mi się okulary
__
Peplon musiałem znaleźć w google, żeby było coś męskiego do "potargany"
Faraon zakłada zły okulary -
"A gdzież w piramidach mych są filary?!"
Lecz już architekt uderzył w stragany
z browarem - stąd umysł tak potargany.
Bursztyny, błyskotki, przeciwsłoneczne okulary
Sprzedają to poniżej, a wyżej górują stoi filary
Tę halę kolumnową otaczają wkoło stragany
Cud świata to dla mnie, bo tam Zenon głosił potargany
Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #poezja #wiersze
mówisz dobranoc i przesyłasz serce
a ja nie wiem,
czy spokojnie oddychasz,
jakie obrazy masz przed oczami,
czy tulisz się do kołdry
jak ja przykrywasz skrawkiem twarz,
by łatwiej zasnąć?
nic nie wiem,
na którym zasypiasz boku,
czy rozsypane włosy spływają ci na ramiona,
a może jak ja odgarniasz je do tyłu
wprost za poduszkę?
jak układają się twoje palce?
czy dłoń wędruje pod policzek,
a może jak ja łączysz w pacierz obie,
podkładając najdelikatniej pod skroń?
tul-tuli, tul-tuli, tul -
szepczę prośbę w poduszkę,
dociskając mocniej powiekę,
aż łzy znajdą ujście.
tul-tuli-tul-tuli-tul -
"przytul się ptaszku na gałęzi",
pod skrzydłami znajdziesz swój dom -
dobiega najczulej z głębi.
czuwasz nade mną,
i wskazujesz mi drogę,
wiem.
znów słyszę nocą pociąg,
nie byłoby w tym nic dziwnego,
za oknem prowadzi trakt,
ale kiedy spadłeś mi z gwiazd,
rozmontowali nam świat,
żebyśmy nie mogli do siebie dotrzeć.
(poskładamy go razem, wierzę)
tak mi blisko do ciebie i tak daleko
stuk stuk stuk stuk
tłucze się serce,
przecierając szlak
umknie nam milion lat,
tak to to, tak to to, tak to to tak.
wystukuję najpiękniejszą
wariację z tęsknoty,
gdy zasypiasz,
a ja nic nie wiem,
jak układasz ciało do snu.
nie zliczę, który to już
pociąg do ciebie.
co noc widzę się w nim,
jak opieram łokcie
na rozkładanym stoliku,
jak ślepo wypatruję
przez szybę.
a noc,
jak każda bez ciebie -
chłodna, bezksiężycowa
@Arche bardzo ładnie proszę pani.
Zaloguj się aby komentować
Pan Jerzy
czyli ostatni slam w Gorzowie
***
Od Autora
Drodzy!
Weekendową, już chyba tradycyjną porą, oddaję do Waszych rąk kolejny epizod przygód naszych zasranych bohaterów. I chyba tym razem nie mam nic więcej już do powiedzenia, więc załączę tylko takie oto życzenia:
miłej lektury!
Wasz Autor.
***
Spis treści
Księga I – Zwycięstwo
Księga II – Do Grecji!
Księga III – W Grecji
Księga IV – Nadal w Grecji
Księga V – Ciągle w Grecji
***
Księga VI
Jeszcze chwilę w Grecji, ale dłużej już w Nowej Soli
Przed lotem – Nowa Sól – Poranek – Służba
Na wieść o zamku Splash z szafy wyskakuje;
spokojnie, jak to stoik, i tak peroruje,
takie oto do Pachy on kieruje zdania:
– Phi! Mądrość jest ważniejsza ode posiadania!
Cóż ten cały twój zamek kiedyś ci pomoże
kiedy to wczesnym rankiem Śmierć przyjdzie, być może…
– Splash! Nie mam teraz czasu na mądrość stoików,
a ty za to, @moll przelej, proszę, do słoików
ten barszczyk twój cudny i do zamrażalnika
wrzuć mi też na czas jakiś każdego słoika
bo barszczyk, gdy zamarznie, żadnym wtedy płynem,
ale ciałem jest stałym! Tak właśnie ominę –
sposobem! – naziemną kontrolę bezpieczeństwa,
za to że mi tam wtedy, bez krzty człowieczeństwa,
nieodżałowane DWIEŚCIE SZEŚĆDZIESIĄT CZTERY
moje złote gnidy te zabrały! Te cholery!
– W co słyszę – mówi @moll – to nie wierzę uszom
Pacha dziedziczką zamku! Szkoda, że Ukruszon
on się nie nazywa, tak jak i u Pratchetta!
To dopiero szczęśliwa byłaby kobieta!
Z takimi to słowy, choć nadal utyka,
zmierza ze słoikami do zamrażalnika.
A Pacha dalej ciągnie swój lotniczy wywód:
– Polecimy tym razem bez gastrycznych przygód!
Zamrożony barszczyk w podręcznym bagażu,
wniosę sobie na pokład, bowiem: na cmentarzu
wyląduję, a nie nie na lotnisku, i zginę
gdy w menu znów ujrzę tylko oberżynę!
A ja? Siedzę w kącie i trochę mnie boli
bo nie w Gorzowie, ale w Nowej Soli
zamek położony. I w sercu mnie kłuje,
bo: – Tamże zamieszkamy! – Pacha decyduje.
Ale: co mogę? Co zrobisz, gdy się baba uprze?
Więc się na to zgadzam. Z myślą o jej kuprze.
Podróż nam ta lotnicza bez przygód mijała
tyle tylko, co Pacha barszczem się oblała.
Plama na jej koszuli, przed tą plamą czystej,
nie wzbudziła jednak jej nacjonalistycznej
postawy. Srać raz poszła, ale bez obrazy,
bo i ja też poszedłem wysrać się. Dwa razy.
Lot więc był spokojny, a też i lądowanie
tak łagodne, że nawet na łosia kolanie
ciężko byłoby o nim pisać. Pekaesem
później aż do Nowej Soli, gdzie, pod adresem
zamku, Pacha się wzruszyła, gdy, na tej ziemi
swójże spadek ujrzała oczami własnemi.
Mnie trochę to zdziwiło, bo, przyznaję szczerze
nie szło tam nic rozróżnić: gdzie stajnie, gdzie wieże
kiedyś – jeśli w ogóle – się znajdowały.
Zamek? To gruz jakiś! I w ruinie cały!
Noclegowi w lesie fart zapobiegł taki
że obok zamku stały dla służby czworaki.
Nie żeby jakoś lepiej się prezentowały
ale i ścinany miały, i dach prawie cały.
Zimny wiatr nagle powiał, więc mówię: – Ma słodka
co będziemy tu marznąć? Chodźmy już do środka.
Tym bardziej, że mi, biedna, aż zębami szczęka
więc drzwi przed nią otwiera sama moja ręka.
Od razu z Pachą, z zimna prawie siną
w łożu się kładziemy pod zgniłą pierzyną.
– Wreszcie razem w łóżku – mruczę jej – kochana!
Ona mi na to: – Jam dziś niedysponowana!
I – a nawet ten widok sporo ma uroku –
zwraca się do mnie d⁎⁎ą, kładąc się na boku.
Ja: tak jestem rozgrzany, że nie mogę usnąć
i marzę tylko o tym, żeby bromu chlusnąć!
Bo kusi mnie mocno tyłkiem w kształcie gruszki
choć miast ze mną się ślinić, to ślini poduszki.
Ledwie moment i w sen zapada głęboki:
ani się nic nie ruszy: zimna, jakby zwłoki
obok mnie leżały. Czy się nie przekręciła
bym się może i zmartwił, ale przemówiła
przez sen tak: – Och, @moll! Moja @moll ! Jakież to słodziutkie
ty mi tu rzeczy robisz! Jakież przyjemniutkie!
I czekałem ze zgrozą następnego zdania
ale ona zaczęła swój koncert chrapania.
– No to ładnie! – myślę – Greka podejrzewałem
a tu @moll , tego węża, ja pod nosem miałem!
Teraz wszystko już jasne, wyjaśnienie proste,
dlaczego Pacha spać jej nie dała pod mostem!
I długo tak leżałem ze sercem złamanem,
usnąć udało mi się dopiero nad ranem.
A gdy poranne (o trzynastej) wstały zorze,
to i ja też wstałem. W fatalnym humorze,
bo w półśnie szukałem lukrecjowych ustek
ale ich nie znalazłem: Pachy miejsce puste.
Więc, niedobudzony, w humorze do bani
wyszedłem z łóżeczka szukać mojej pani.
Do drugiej izby chaty śmiechy mnie zwabiły
i siedziała tam Pacha i – Dzień dobry, miły! –
tak mi tam powiedziała. – Tak ty spałeś słodko,
że żeby cię obudzić, byłabym idiotką,
i obudzić cię wcale nie miałam sumienia,
więc, z samego rana, poszłam do strumienia,
umyć się, bo nie mamy bieżącej tu wody.
Później, korzystając z tej chwili swobody,
bez próby się przyssania, zaraz po umyciu
włączyłam sobie bajkę. Czeską. O Kreciku.
Patrz jaki on słodki! W drzwi pukać zaczyna!
Mnie, od tego pukania, to się przypomina
tamta jej nocna, namiętna do @moll przemowa.
Już chcę robić borutę, kiedy takie słowa
z radością ogromną do mnie wypowiada:
– A wiesz co mi się śniło? To, że sobie śniadam
najwspanialsze na świecie ode @moll śniadanie!
Ach, piękne to było przez sen fantazjowanie!
Za moje podejrzenia to nawet ją chciałem
przeprosić, ale nie, bowiem sam zgłodniałem.
– Oglądaj Krecika, tu w spokoju sama –
tak mówię – ja tymczasem to idę coś wszamać.
I wychodzę do tej izby, gdzie kaflowy piec
stoi, i, tak jak ja stoję, to mógłbym tam lec,
bo zaskakująco – jak polskich piłkarzy gol –
tam, przy kaflaku, nikt inny, ale sama @moll
stoi! – Cześć Jerzy – tak do mnie ta @moll przemówiła –
ale się cieszę, że mnie tutaj zatrudniła,
Pacha, w tym majątku, co, po ślubie: Starki
nazwę będzie on nosić, na miejscu kucharki.
Nie mogłam się doczekać kiedy pracę zacznę!
Jak, u Pratcheta, Scrobic: kucharka z Lancre!
Porzuciwszy na chwilę pomysł ze śniadaniem
wracam ja do Pachy z takim zapytaniem:
– Zatrudniłaś @moll ? Super! Tylko: kto zapłaci?
– Jak: kto? – pyta Pacha – My. Przecież MY bogaci!
Sam tak mi przecież, Dżordżu kiedyś powiedziałeś!
A teraz co? A może wycofać się chciałeś
z tych słów? I co jeszcze? I ze ślubu może?
Jeśli właśnie tego chcesz, mój Dżordżu, to dobrze!
– Nie! Nie, kochana! Źle ty mnie zrozumiałaś! Czy
nie wiesz, że gdy Polak głodny, to wtedy jest zły?
Dlatego, proszę cię, odłóżmy tę rozmowę
do czasu aż śniadanie opędzluję sobie.
I – dzięki Bogu – Pacha ma wyrozumiała
na moją propozycję zgodzić się zechciała.
Więc wracam ja do kuchni tam gdzie @moll króluje
a tam śniadanko późne na stole paruje,
a skład tego śniadanka jakże mnie zachwyca:
kawka, chlebuś świeżuśki, no i jajecznica.
– „Ale będzie szamanie” – myślę – „tylko jeszcze
tę jajecznicę to posypię sobie pieprzem!”
I sięgam po młynek i: – Ty chamie bezczelny!
To młynek jest wyłącznie do przypraw korzennych! –
tak to właśnie tam wtedy @moll mnie opieprzyła:
rzecz dziwna, bo normalnie bywa raczej miła.
Po tym faux pas atmosfera stała się licha,
śniadanie skończyłem nic nie mówiąc, z cicha.
A później, już spokojny, bowiem najedzony
poszłem do drugiej izby, do mej przyszłej żony,
dokończyć rozmowę. Takie tam oto słowa
za pomocą ust Pachy wyrzucała głowa:
– Widzisz, Dżordż, my szlachta, więc z wysokiej półki,
służby potrzebujemy, a ja przyjaciółki.
Stąd też właśnie pomysł z tym @moll zatrudnieniem
w zgodzie to zrobiłam ze swoim sumieniem.
Będzie @moll u nas pracować jako kucharka,
i cześniczka, rejentka, sekretarka Starka,
oraz także jako koniusza, szambelanka,
fornalka, chlewmistrzyni, kowalka, furmanka.
Tylko jednej posady nie będzie dotykać:
Splasha ja zatrudniłam bowiem na klucznika
Ale nie martw się! Tanio, za miseczkę ryżu
bowiem @moll nie pasuje k⁎⁎as do imidżu.
– Mój Boże – mówię na to – jeszcze Splash! Czy wiecie
gdzie on może siedzieć? – Siedzi w toalecie –
mówi Pacha spokojnie, żeby było miło.
Odpowiadam: – Też pójdę, bo mnie przypiliło!
I wraz udaję się do latryny w drogę
z tego ciśnienia na zwieracz każdą nogę
moją na ziemi bardzo ostrożnie stawiając.
Wreszcie, końcówkę drogi niemal dobiegając,
staję przed sławojką, ale drzwi jej zamknięte!
No: to Splash tam jest w środku, bo gówno, nie miętę
węszę stamtąd. W drzwi uderzam: – Splash! Szybciej! Proszę!
A on z wnętrza ku mnie stoickim swym głosem
tak mi odpowiada: – Nie! Ja się stąd nie ruszam!
Dokończyć chcę tu dzieło Marka Aureliusza.
Poczekaj jeszcze trochę! No, jeszcze chwileczka!
Właśnie dzieło kończę: Rozmyślania – dwójeczka.
***
Stopka redakcyjna
Oficyna Wydawnicza Kawiarnia #zafirewallem
Internet, 2023
Redakcja: @George_Stark
Korekta: @George_Stark
#tworczoscwlasna #poezja
Komentarz usunięty
Aż się popłakałem, że tak pięknie to wykorzystałeś z tymi Rozmyślaniami
Miałem się obruszyć, że za miseczkę ryżu tylko, no ale po tym co na początku powiedziałem i z czym się zgadzam w sumie, to cóż, narzekać nie mogę.
A ten patent z barszczem mrożonym, kurde dobra myśl, będę musiał kiedyś wykorzystać xd
UWAGA: powyższy poemat zawiera cztery srania i jedno niedoszłe
Sorry za spojlery
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry moi Mili!
Tak jak pianiści rozgrzewają się za pomocą pasaży, albo śpiewacy poprzez solfeż, tak i ja dziś rozgrzewam się przed Panem Jerzym za pomocą krótszego utworu wierszowanego. Tak sobie popatrzyłem na ten wczorajszy fragment tekstu tego wspaniałego utworu, przyszło mi do głowy kilka pierwszych rymów, określiły temat no i dalej to już w zasadzie samo się ułożyło. To jest utwór poza konkursem #nasonety , bo w regulaminowej długości zabrakło mi miejsca na pointy, które to musiałem wstawiać w osobnym wersie po każdej ze strof. Mam nadzieję jednak, że nie macie mi tego za złe. Tym bardziej, że te pointy to się ze sobą nawet rymują!
Miłej lektury i miłego dnia.
***
Popłuczyna ekologiczna
Pływam sobie wśród popłuczyn:
martwy kot, van Gogha uszy,
różne rzeczy mnie mijają,
co to ludzie je spuszczają
w toalecie.
Nikłą bowiem świadomością
ekologii, lub: obojętnością
wykazują się, zasrańce,
a już zwłaszcza wczesnym rańcem
na sedesie.
Później: myk i wołowinka
albo może wieprzowinka
na obiad; nie eko-jarzynka.
I te gazy, które krowa, świnka
emitują od pierdzenia.
Pomyśl czasem, brudny synu,
nad skutkami swoich czynów:
o metanie, amoniaku,
którym: doprowadzasz mnie do wraku.
Twoja brudna matka Ziemia.
***
#poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Licząc zgodnie z porządkiem całego świata, poza może województwem Lubelskim, rozpoczynamy oto piątą edycję bitwy #nasonety !
Jakiś czas temu, w obawie żeby forma nam się nie przejadła, proponowałem, mimo nazwy tagu, żeby może wrzucić utwór rymowany w gatunku innym niż sonet. Nikt nie posłuchał tej sugestii, no to teraz sam ją siłą przeforsuję.
Ostatnia, czwarta, edycja przyniosła nam kilka utworów nostalgiczno-smutnych, więc dziś, żebyście na przyszłość wiedzieli jak sobie z tym radzić, zaproponuję tekst do utworu muzycznego pod tytułem Odrobinka winka autorstwa wspaniałego polskiego autora, pana Piotra Bukartyka. Tekst ten jest dość długi, więc, na potrzeby konkursu postanowiłem skrócić go do szesnastu wersów, żeby to układanie nasze było jednak przyjemnością, a nie męką. Oto i rzeczone wersy konkursowe:
Kiedy życie ci dokuczy,
a jak doświadczenie uczy,
takie rzeczy się zdarzają:
choćby chandra, znam i ja ją.
I tu spieszę z wiadomością,
że pomoże ci z pewnością
przykre losu znieść kuksańce
poncz, czasami zwany grzańcem.
Odrobinka winka.
Odrobinka winka.
Może być zaledwie krzynka,
lub, gdy wolisz, cała skrzynka.
Do tak powstałego płynu
dodajemy setę ginu.
Zapomniałem o koniaku!
No co ci szkodzi, lej chłopaku!
Powodzenia i dobrej zabawy!
***
Rzecz o zasadach
Ograniczyłem ten utwór do szesnastu wersów, ale oczywiście nie mam nic przeciwko, jeśli ktoś ułoży coś do całości. Albo do innego fragmentu. Jeśli ma ochotę: proszę bardzo. Nie wymagam też zachowania rytmu i długości frazy, to zresztą mogłoby być w tym przypadku dość trudne. Ale, tutaj również, jeśli ktoś ma ochotę: proszę bardzo.
Ponieważ z tym liczeniem plusów, jak sami widzieliśmy, to bywa różnie, więc w tej edycji zrobimy inaczej. Konkurs kończy się w przyszły piątek (05.01.2024) o godzinie o 18:00. Po tej godzinie, pewnie całkiem niedługo po niej, dodam ankietę, za pomocą której w głosowaniu proporcjonalnym, równym, powszechnym, bezpośrednim i tajnym (chyba tajnym – nie jestem pewien czy te ankiety tutaj gwarantują anonimowość) wspólnie wybierzemy zwycięzcę, którego ogłoszę w sobotę rano. Godziny nie podaję, bo zrobię to jak wstanę, a sobota to mój święty dzień bez budzika choćby-nie-wiem-co. Aha, nawet jeśli ja coś ułożę (a pewnie ułożę, bo straaasznie to lubię), to mnie w ankiecie nie będzie. Bardzo zależy mi na tym, żeby, w miarę możliwości, co edycję w każdym z naszych konkursów wygrywał ktoś inny. Takie podejście ma mnóstwo zalet, mogę je wymienić na żądanie.
Tyle w sprawie formalnej. Chyba że komuś bardzo zależy na zwycięstwie, to proszę dać mi znać i wtedy autorytarnie ogłoszę tę osobę zwycięzcą. Decyduje kolejność zgłoszeń.
***
Rzecz o twórczości pana Piotr Bukartyka
Wzorem kolegi @Piechur , który kiedyś przypomniał – a niektórym może przedstawił – postać pana Jeremiego Przybory, ja chciałbym Wam przybliżyć postać pana Piotra Bukartyka. No, nie samą postać może, bo poza tym, że jest ona łysa i całkiem sympatyczna (kilka razy miałem przyjemność porozmawiać, a nawet wspólnie planować projekt, który nie wyszedł, z racji – a jakże! – finansowej), ale tejże postaci twórczość, bo tutaj to już wiem jednak trochę więcej.
Otóż, człowiek ten sporą część twórczości swojej zrymował w podobnych do nas okolicznościach, bowiem przez wiele lat bywał (a może nadal bywa – tego nie wiem, bo radia już nie słucham – wówczas jednak nie: „przez wiele lat”, ale: „od wielu lat”) gościem porannych piątkowych audycji pana Wojciecha Manna, w których to prezentował swoje utwory. – Nic szczególnego to! – być może powiecie, i nawet bym się z tym zgodził, gdyby nie pewien szkopuł. Bo on ten utwór, prezentowany w piątek rano to zaczynał pisać w czwartek wieczorem! Ten dzisiejszy tekst jest między innymi przykładem tych nocnych objawów talentu pana Bukartyka. Z tej to twórczości powstały dotychczas dwie płyty długogrające: Z czwartku na piątek oraz Ja, wolny człowiek; Z czwartku na piątek vol. 2.
Pozwolę sobie również, być może ku inspiracji przedstawić tutaj kilka z wielu moich ulubionych utworów autorstwa tego grajka, jak sam o sobie mówi. Oto i one:
W sprawie sztuki filmowej – jeden z moich ulubionych przejawów tej wspaniałej dziedziny twórczości, jaką jest (tak przeze mnie nazywana) sztuka ch⁎⁎⁎wa; proszę szczególnie zwrócić uwagę na tę piękną chwillę w refrenie, wstawioną tam chyba na niezwykle kreatywnej licencji poetica;
Łysa piosenka – to już z przyczyn czysto osobistych, bo przecież to, na co nie mogę nic poradzić, to najlepiej jest po prostu wyśmiać; budujące jest też w tym wszystkim to, że z artystą takiego kalibru, jak pan Piotr Bukartyk, mamy pewne punkty wspólne;
Luz i zapał – myślę, że ten utwór (również napisany z czwartku na piątek) mógłby zostać hymnem naszej kawiarenki; i wcale pan Tuwim z tego powodu by się nie obraził.
Zawsze zastanawiało mnie, jak to jest możliwe, że ten sam człowiek może mieć tak różne oblicza. Tak jak pan Axl Rose, który z jednej strony imprezował tak, że w hotelach przewody ze ścian wyrywał , a z drugiej potrafił napisać coś tak pięknego, jak tekst do utworu November rain . Nie wiem jak wyglądały imprezy z udziałem pana Bukartyka (wiem natomiast, że kiedyś sam Joka z Kalibra 44 proponował mu jaranie; jak to się skończyło – nie mam pojęcia, ale być może pan Piotr nie odmówił, bo ma przecież w repertuarze utwór, dość znany zresztą, zatutułowany Sznurek ), ale ten człowiek, który potrafi tak świetnie napisać teksty żartobliwe, nie jest również bezsilny na drugim biegunie twórczości. Za przykład niech posłużą takie utwory jak:
Małgocha – Biuro Ludzi Zagubionych to jedno z najlepszych zestawień słów, jakie kiedykolwiek zdarzyło mi się słyszeć;
Kup sobie psa – w ogóle cała płyta O zgubnym wpływie wyższych uczuć, utrzymana w takim klimacie, jest kapitalna;
czy Nie wszystko jest na sprzedaż / Ja tu tylko gram – tutaj akurat w wykonaniu pana Marka Dyjaka, który tekst ten zinterpretował kapitalnie, lepiej – moim zdaniem – od autora nawet.
Dobra, jako teaser tyle wystarczy. Jeśli ktoś jednak chciałby więcej poleceń w temacie twórczości pana Bukartyka, to ja zawsze chętnie. Jest to bowiem jeden z moich ulubionych autorów.
Dziękuję za uwagę.
KONIEC
Nareszcie!
#poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
Komentarz usunięty
@George_Stark Piotr Bukartyk wciąż jest w miarę regularnie gościem u Manna, w Radiu Nowy Świat
Ciekawa postać z tego Bukartyka. Jednak musisz wygrać tu od czasu, do czasu, choćby po to, żeby konwencję zmienić
Zaloguj się aby komentować
TERAZ PRĘDKO ZANIM DOTRZE DO NAS ŻE TO BEZ SENSU
"Sonet last-minute, ale taki że pasażer wsiadał przy chowaniu podwozia" - konkursowy #nasonety do sonetu di proposta koleżanki @moll
Kurde palą mi się gacie,
że tydzień zatoczył krąg!
Jak mi pół godziny dacie -
coś wyciułam pośród mąk.
Trudne jest mi wymyślanie
gdy zegaru słyszę bicie -
i że czasu mi nie stanie,
i że skończy mi się picie.
Trzeba szybko, na kolanie!
Jak zdążę to będę w niebie
Byle było rymowanie.
Jaki temat? A nikt nie wie.
I przy całej swej miałkości
sonet zrodził się z nicości!
#zafirewallem #tworczoscwlasna #poezja
@UmytaPacha przy drugim podejściu cały się udało zrobić na jednym wdechu ale tutaj wyszło lepiej to masz xd
@UmytaPacha czwarty wers powinien sie moim zdaniem kończyć "rąk"
No i masz 15, dla mnie wygrałaś. Gratuluję
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Wraz z @plemnik_w_piwie proponujemy co poniżej:
Rymy: klapek - ciapek - bok - kok
Temat: astronomia
Zachęcamy wszystkich do wspólnej zabawy
#naczteryrymy czyli #poezja i #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem
Tamże konstelacja - gwiezdny Klapek
Tamoj znów nawalone świetlnych ciapek
Urania nieosloniona się objawia, takim zbok
Jedna rzecz martwi, dziwnie się jarzy jej... Kok?
18+
Podarli na niej reformy, pozbawili klapek
Tak Obcy molestowali Genowefę Ciapek
A to ufok j⁎⁎⁎ny, galaktyczny zbok!
Znowu chciał bara-bara, znowu chciał sak kok.
Rano na appelplatz ktoś zgubił klapek,
ukarał żywo nas askarys Ciapek.
Raptem z bociana ktoś kipe rzucił w bok,
z winnej ostał się ino bordowy kok.
Zaloguj się aby komentować
Święta, święta i po świętach... a przy okazji i po sonetach
Dziękuję, że z (nie)cierpliwością czekaliście na podsumowanie zabawy, które zamieszczam usłużnie poniżej
sonet di proposta dla Dżordża i dociekliwych :stuck_out_tongue:
Kryteria oceniania w edycji 4 bitwy na sonety:
Sonet z najwyższą ilością piorunów - wygrywa.
Tak więc zwycięzcą - na co swoim sonetem dosłownie zapracował
Sonety popełnione w trakcie trwania zabawy:
\
O tyłości - @plemnik_w_piwie - 11\
Nie wytrzymałem! - @DiscoKhan - 11\
Tymczasem oto co skleciłem gotując obiad - @Moose - 10 [niekonkursowy]\
No i tym razem pełnoprawny łosiowy konkursowy - @Moose - 11\
Chleb powszedni - @Moose - 8\
W ostateczności - @George_Stark - 8 (a w zasadzie 14, bo hejto mi się popsuło!)\
*** - @George_Stark - 7 [niekonkursowy]\
O pracowitości - @splash545 - 12\
Sonet starego pierdziela - @George_Stark - 9 [niekonkursowy]\
Do Ż - @Piechur - 8\
O kresie - @George_Stark - 7 [niekonkursowy]\
Twierdza - @George_Stark - 10
Ze względu na liczbę sonetów i ponaglenia ograniczyłam się do listy, bez ujęcia graficznego. A tak w ogóle uważam, że to skandal iż @UmytaPacha nie raczyła napisać di riposty. Złamałaś mi serduszko!
Tak oto zakończyliśmy #nasonety w kawiarence za #zafirewallem , ale to nie nasze ostatnie słowo w #poezja i #tworczoscwlasna , więc czekamy na nowy temat.
#podsumowanienasonety
Komentarz usunięty
Kiedyś będzie o Was głośno.
Będą pisać w książkach jak o Mickiewiczu i Słowackim.
Nie ustawajcie w swojej twórczości.
Kurde znowu wygrałem i to jeszcze mając 2 głosy mniej niż najbardziej spiorunowany sonet, ehh. No cóż, czuje się zaszczycony xd
Bardzo mi się podoba ta anarchia w zasadach.
Dziś nie liczcie, że coś wrzucę, postaram się jutro
Zaloguj się aby komentować