Przeglądasz wpisy z tego tagu:

#plk

4
0

#koszykowka #plk

 

#plk #koszykowka

 

Jeszcze 3 kolejki i liga stanie na miesiąc. Od jutra do wyjątkowo poniedziałku kolejka nr 18.

Ostatnio było dużo niespodzianek, pewnie w tej też niewykluczone, więc jak zwykle moje pisanie należy traktować z należytą rezerwą

 

Mecze telewizyjne:

 

King (11-6) – Sokół (6-11) – Sokół ostatnio sprawia niespodziankę za niespodzianką (wygrali z Anwilem, Śląskiem i Stalą w ciągu ostatniego miesiąca), więc mają szansę na kolejne zwycięstwo z faworyzowanym zespołem, tyle że dwóch meczów z rzędu to jeszcze nie wygrali w tym sezonie. Oczywiście King jest w czołówce, gra dobrze i jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego (jak we Włocławku tydzień temu), to powinni udźwignąć rolę faworyta. Choćby musieli robić to trójką z faulem w ostatniej akcji meczu, tak jak w poprzedniej kolejce w Zielonej Górze. Zastanawiam się tylko gdzie jest sufit Sokoła, bo jak będą regularnie wygrywać z dołem tabeli, to się mogą zakręcić gdzieś koło 12-14 zwycięstw w sezonie, a stąd nie musi być daleko do play-offów nie no, teraz to chyba przesadziłem.

 

Spójnia (10-7) – Legia (10-7) – mecz na ten moment o 5 miejsce w tabeli, przy czym Legii też powinno zależeć na odrobieniu 2-punktowej straty z poprzedniej rundy, żeby zgadzały się bezpośrednie pojedynki. Generalnie z oboma zespołami mam problem, nie przekonują mnie i nie mam pojęcia kto tu może wygrać. Teoretycznie Spójnia gra u siebie i ma lepszą passę (4 zwycięstwa z rzędu), ale nie były one przekonujące (ok, ze Śląskiem jakiekolwiek zwycięstwo jest przekonujące). Forma Legii też jest niewiadomą - łatwe zwycięstwo z akurat zdemotywowanym Zastalem, męczarnie z Sokołem dobre fragmenty i porażka ze Śląskiem - 3 ostatnie mecze, a każdy inny.

 

Śląsk (15-2) – Anwil (8-9) – stare echa Świętej Wojny, ale chyba bez wielkiej temperatury. Oba zespoły w innych miejscach tabeli, w innych nastrojach w sezonie, ale też w innych nastrojach w tym tygodniu (Śląsk dostał lanie w pucharach, a Anwil wygrał na Cyprze i jest blisko awansu do ćwierćfinału pucharu). Oba zespoły będą też osłabione (Ramljak, Karolak i nie wiadomo czy Nizioł z jednej strony, Moore i następca zwolnionego Bostica z drugiej). Zdecydowanym faworytem będzie Śląsk, a Anwil musi jakoś mentalnie przetrwać kawałek trudniejszego terminarza i wygrywać przede wszystkim ze środkiem i dołem tabeli. Jeśli ten mecz będzie chociaż wyrównany, to już będzie dla mnie małą niespodzianką. Myślę że w świetle ostatnich wyników obu drużyn, to obie ekipy podejdą do rywali z jakąś dozą respektu (może bardziej z troską o własną dyspozycję?), ale więcej atutów ma Śląsk.

 

Stal (12-5) – Toruń (4-12) – Francuski trener wygrał pierwszy mecz w PLK po po objęciu Pierników i wbrew oficjalnej tabeli, teraz to znowu Astoria jest gorsza w lidze (dla mnie 4-12 jest lepsze niż 4-13, chociaż punktów jest za to mniej ;)). W Ostrowie będzie o to ciężko, tym bardziej że ostatnia porażka Stali z Czarnymi na własnym parkiecie była kubłem zimnej wody po kilku dobrych poprzednich meczach. Z wyjątkiem osłabienia kiedy wypadł Skele, Stal po takich wpadkach (ze Startem czy Treflem) odgryzała się w następnej kolejce łomotem słabszych.

 

Mecze nietelewizyjne:

 

GTK Gliwice (6-11) – Astoria (4-13) – ważny mecz w dołach tabeli, dla jednych i drugich. GTK przegrało derby i play-offy odjeżdżają, a jeśli w dodatku nie wygrają takiego meczu, to nie ma co mówić o ósemce. Astoria do końca rundy ma może 3, może 4 rywali w zasięgu. Każdy taki mecz jest na wagę utrzymania.

Trefl (12-5) – Start (6-10) – Start jest nieobliczalny, ale faworyt tego meczu jest jeden, tym bardziej że do treningów wrócił Wes Gordon, który często był wymówką mniej stabilnej formy Trefla.

Czarni (9-8) – Zastal (8-9) – bardzo ważny w kontekście play-offów mecz, w którym Czarni na fali (5-1 w ostatnich meczach) powinni sobie z Zastalem poradzić. Środek tabeli ma jednak to do siebie, że zespoły potrafią ni stąd ni z owąd zagrać jakby pierwszy raz w życiu spotkali się na meczu, więc domów na zespół ze Słupska może nie ma co stawiać.

Arka (6-11) – MKS Dąbrowa G. (8-9) – trochę analogiczna jest sytuacja MKSu do GTK, tyle że po ostatnich derbach mają dużo lepszy bilans. Analogią jest to że marząc o PO, nie mogą takich meczów jak z Astorią czy właśnie z Arką przegrywać. Będą zresztą faworytem, wczoraj pokonali rumuńską Timisoarę w Alpe Adria Cup, co jest fajnym wynikiem, bo to nie jest przypadkowy zespół. Z kolei Arka ma bilans 2-10 od początku listopada, już tylko 2 punkty przewagi nad strefą spadkową i w opinii wielu gra najgorszą aktualnie koszykówkę w lidze, a zdarzają się też opinie że to oni mogą spaść, a nie któryś z zespołów z kujawsko-pomorskiego.

b2bb75ce-1279-4a4b-8ca8-eabcd4955daf

@kefir @Suchowolates @bojowonastawionaowca @cronox @kkk1337 @dev @gumiorek @Boomshakalaka @bartman28 @Gregorek40

 

jeśli ktoś OPRÓCZ ZAWOŁANYCH powyżej, chciałby żebym wołał go do zapowiedzi PLK, meczów pucharowych i reprezentacji, to tu niech zostawi pioruna, postaram się wołać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

#plk #koszykowka

 

Udało się w końcu zalogować...

 

Wczoraj wrzucałem zapowiedzi ENBL i Alpe Adria Cup, ale daniem głównym dziś są mecze Śląska i Anwilu w „tradycyjnych” pucharach. Lecę chronologicznie, bo na szczęście mecze się nie zazębiają.

 

---------------------

O 18:00 Anwil na Cyprze zagra z mistrzem tego kraju – Keravnosem. To czwarta kolejka 2. fazy grupowej FIBA Europe Cup i mecz który może znacznie przybliżyć Anwil do ćwierćfinałów. Transmisja za free na YouTube FIBA: https://www.youtube.com/watch?v=nfjeM1w6jDk

Sytuacja kadrowa Anwilu na obwodzie jest fatalna (tylko trzech graczy na poz. 1-2 licząc Woronieckiego), ale sytuacja w grupie jest dużo lepsza. Anwil ma bilans 2-1, w zapasie zwycięstwo z Włocławka nad Keravnosem w rozmiarach +29. W drugim dzisiejszym meczu Oradea lub Bamberg stracą punkty. Wydaje się że przy wysokich zwycięstwach Anwilu nad Cypryjczykami i Oradeą z pierwszej rundy, wszelkie układy z małymi tabelkami będą po stronie Anwilu i do awansu może wystarczyć nawet bilans 3-3 (czyli jedno zwycięstwo do końca). Na razie jednak dobrze by było wygrać mecz na Cyprze. Keravnos jest liderem tamtejszej ligi z bilansem 12-1 (nie przegrali od października). W tabeli pucharowej mają bilans 1-2, po ostatnim zaciętym meczu i zwycięstwie nad Oradeą, a i z Bambergiem tanio skóry nie sprzedali. Tak w ogóle, to ten sezon pucharowy zaczęli od kwalifikacji BCL, kiedy w pierwszym meczu odpadli z Benficą. W pierwszej fazie grupowej FIBA Europe Cup mieli mało wymagającą grupę, z której razem z nimi awansowali Słowacy z Levic, a odpadł bułgarski Balkan i czeska Opava, a wszystkie zespoły miały bilans 3-3.

 

O rywalu: tytułem wyjaśnienia, liga Cypru jest dość egzotyczną, ale jednocześnie pieniądze bywają przyzwoite, a grecko-turecki vibe tworzy z Cypru dość koszykarską nację. Keravnos jest 8-krotnym mistrzem Cypru, w XXI wieku wygrywali ligę w sezonie 2022, 2019, 2017, 2008, 2001, 2000. W ostatnich 5 play-offs mają 3 mistrzostwa i 2 wicemistrzostwa. Najważniejszym sukcesem klubu w Europie jest wicemistrzostwo FIBA EuroCup Challenge w 2007. Podobnie jak dziś, był to najniższy z oficjalnych pucharów, ale totalnie wtedy podupadający (nikt tam nie chciał grać), a w finałowym dwumeczu przegrali z rosyjską Samarą (który to zespół w lidze rosyjskiej oczywiście nic nie znaczył). Do pucharów wrócili w sezonie 2017-18 i od razu ze sporymi pieniędzmi i udaną kampanią w FIBA Europe Cup, wychodząc z dwóch grup (łączny bilans 8-4) i przegrywając dopiero w 1/8 z Niżnym Novgorodem, sezon później odpadli w 1. fazie z bilansem 2-4, a w pocovidowym 2020-21 przy pustych halach mieli 0-6 szczebel wyżej – w Lidze Mistrzów FIBA.

 

W składzie:

   4 Amerykanów: na obwodzie duet Deondre Burns (G, 190/26) i Remy Abell (G, 193/31). Burns gra drugi sezon w Keravnosie i trzeci w Europie, po NCAA przyjechał do Szwajcarii i jest jednym z dwóch absolutnych liderów tutaj. Abell jest dużo bardziej doświadczony, grał w lepszych ligach niż cypryjska – w Finlandii, na Węgrzech i w Bośni. Pod koszem gra mający paszport USA i Gambii Ousman Krubally (F/C, 201/35). To drugi obok Burnsa lider drużyny i największa jej gwiazda. W zeszłym sezonie w barwach Larisy był najlepszych zbierającym mocnej przecież ligi Grecji (śr. 9zb./mecz), w ostatnich latach z powodzeniem grał we Włoszech (Brindisi, Pistoia), we Francji (Le Portel), w Grecji (PAOK, Lavrio), czy w Astanie w VTB (w PAOK i w Brindisi na poziomie Ligi Mistrzów). A swego czasu był też MVP ligi słoweńskiej, naprawdę bardzo barwna postać. Pod koniec listopada do zespołu dołączył znany z PLK Zach Thomas (PF, 203/27). W Szczecinie furory nie zrobił, był u nas w lidze kilka meczów, śr. ok. 7pkt./mecz, ale w play-offs prawie nie pojawiał się na parkiecie. Karierę w Europie zaczął jednak całkiem fajnie, od pobytu w Belgii (w Aalstar) i we Włoszech (Pesaro). Po PLK wylądował w Skandynawii, najpierw w Finlandii, a na początku tego sezonu w Szwecji, gdzie też grał w kwalifikacjach Ligi Mistrzów i FIBA Europe Cup. Grał tam fatalnie, ale Cypr mu bardziej służy. Thomas zastąpił w zespole innego skrzydłowego Titusa Robinsona (PF, 201/33), który zupełnie niczym się nie wyróżniał i zaczepił się już w 2. lidze Grecji.

  Trzy tygodnie temu zespół wzmocnił jeszcze jeden obcokrajowiec, Ukrainiec Olexandr Mishula (G, 192/31), który poprzedni sezon kończył, a obecny zaczynał w czeskim Brnie (grał przeciwko Kingowi i Stali w ENBL) i który większość wcześniejszej kariery (poza jednym sezonem w 2. lidze Turcji), spędził w lidze ukraińskiej. Swego czasu był etatowym reprezentantem swojego kraju (Eurobasket 2013, 2015, 2017, mundial 2014), ale od dwóch lat nie było go na kadrze.

   Reszta zawodników to Cypryjczycy, część urodzona w Grecji. Najważniejszym bez wątpienia jest skrzydłowy Nikos Stylianou (F, 198/35) – urodzony w Grecji i grający w swojej karierze najczęściej w 2. lidze greckiej (czasem tylko w zespołach dolnej części tabeli 1. ligi), był też sezon na Litwie, od kilku lat jest reprezentantem Cypru, a w Keravnosie gra 4 sezon. Reprezentantów Cypru jest tu więcej, od epizodycznych, do podstawowych, jednak większe role odgrywają w lidze niż w pucharach: Simon Michail (PG, 184/31) – 10 sezon w klubie, Filippos Tigkas (PG, 184/21) – drugi sezon w klubie, Panagiotis Markou (G, 189/27) – poprzedni sezpm w Anorthosis, Ioannis Pasiali (F, 202/26) – 4 sezon w klubie, Kyprianos Maragkos (C, 206/29) – drugi sezon w klubie. Z pośród nich, doświadczenia nawet lepsze niż Stylianou ma tylko Maragkos, tylko on grał poza Cyprem, dekadę temu był w dalekiej rotacji w Panathinaikosie (ale bez gry w Eurolidze), potem w NCAA, a po uniwerku w kilku przeciętnych klubach ligi greckiej. W Keravnosie zameldował się 2 sezony temu, ale akurat on w pucharach gra totalne epizody.

 

Trenerem Cypryjczyków drugi sezon jest były świetny grecki koszykarz Michalis Kakiouzis. Jako gracz był mistrzem Europy 2005 i wicemistrzem świata 2006 – taki słynny finał, gdzie Hiszpanie zdemolowali Grecję 70-47, a Kakiouzis i tak zdobył 17 punktów. Jako trener prowadził zespoły niższej klasy w Grecji, a w ostatnim sezonie rumuńskie Craiova.

 

W statsach: dwóch wspomnianych liderów – obwodowy Burns i podkoszowy Krubally rzucają w FIBA Europe Cup odpowiednio prawie 21 i 19 punktów. Trzecią opcją jest Abell z 11pkt., Stylianou dodaje śr. 9, a Zach Thomas 8. Krubally ma śr. aż 11 zbiórek na mecz, a Burns rozdaje śr. ponad 4as. w meczu. W lidze cypryjskiej wszystko wygląda inaczej, bo sporo meczów z łatwymi rywalami, więc punkty są inaczej porozkładane: Thomas od kiedy dołączył do drużyny ma ich śr. najwięcej (ponad 14), a dalej nowy w zespole Mishula (13), a w granicach 11-12 kolejni: Krubally (+9zb.), Stylianou, Burns, Abell.

 

Cypryjczycy w dwóch poprzednich meczach FEC udowodnili że nie są tak przypadkową drużyną jak w meczu w Hali Mistrzów, a biorąc pod uwagę kłopoty kadrowe i obecną formę Anwilu, to powrót Łączki może okazać się niewystarczającym atutem. Jeszcze jedna uwaga, bo pokutuje mit że na Cyprze gra się ciężko, bo gorąca atmosfera – kto oglądał mecze Keravnosu w tym sezonie FEC widział że nie ma tam żadnej atmosfery, a po hali hulał wiatr.

 

------------------------------

O 20:00 Śląsk zagra we Wrocławiu z Hamburgiem. Będzie to mecz 12. kolejki EuroCup. Transmisja od 19:50 w Polsat Sport News i Super Polsat.

 

W sensie sportowym, ten mecz dla lidera PLK (15-2) jest ultra-ważny. W walce o awans do ósemki walczą trzy ostatnie w tabeli pucharowej zespoły: Śląsk (1-10), Trento (2-9) i właśnie Hamburg (3-10). Porażka dla Śląska będzie oznaczać już raczej mission imbossible, zwycięstwo pozwoli zbliżyć się na 1 punkt do ósemki, przy czym w ostatecznym rozrachunku ważne byłoby też odrobienie 4-punktowej straty z pierwszego meczu w Hamburgu (83-87 w październiku). Zespół Towers jest zupełnie innym zespołem niż wtedy. Od listopada na obu frontach notuje bilans 3-16. W EuroCup ostatni raz wygrali na początku grudnia (potem 4 kolejne porażki), w Bundeslidze wygrali 2 mecze z rzędu na przełomie roku, ale ich aktualny bilans to 6-10 (a zaczynali od 4-1). Na ten moment są o 2 punkty za playoffową ósemką.

 

O rywalu: to młody klub, powstały zaledwie 9 lat temu i grający dopiero 4 sezon w Bundeslidze, gdzie wprowadzał ich znany i lubiany w Polsce Mike Taylor. W pierwszym ich sezonie w niemieckiej ekstraklasie uratował ich koronawirus (mieli bilans 3-17), w dwóch kolejnych było już dużo lepiej, bo grali w ćwierćfinale, przegrywając serie odpowiednio z Albą i Bonn. W pucharach debiutowali właśnie w EuroCup w grupie ze Śląskiem rok temu, byli oczko nad polskim zespołem z bilansem 6-10 i w 1/8 finału nie dali rady Valencii.

 

W składzie:

  4 „podstawowych” Amerykanów – dwóch obwodowych i dwóch podkoszowych. Na obwodzie grają lider tej drużyny Kendale McCullum (PG, 184/27) i James Woodard (G, 191/29). McCullum gra 4 sezon w Europie i drugi w Bundeslidze, w poprzednim dobrze grał w słabym Giessen, więc awansował do lepszego zespołu, we wcześniejszych dwóch latach też miał świetne statsy – w Finlandii i na zapleczu Bundesligi, tegoroczny EuroCup to jego debiut w pucharach. Woodard jest bardziej doświadczony, w poprzednim sezonie grał w Ludwigsburgu, wcześniej też w lidze greckiej, włoskiej i litewskiej, a w pucharach choćby w Lidze Mistrzów w zeszłym sezonie. Na skrzydłach i pod koszem: Yoeli Childs (F/C, 203/25) i Seth Hinrichs (PF, 201/30). Childs to zeszłoroczny rookie, próbował sił zaraz po uniwerku w Bundeslidze, ale po 2 meczach doznał poważnej kontuzji kolana i wrócił do gry w styczniu, tyle że już w G-League, teraz ma drugie podejście. Hinrichs z roczną przerwą gra w Niemczech na drugim i pierwszym poziomie od 7 lat, a w Hamburgu od dwóch. Oprócz obecnego klubu, grał tez w EuroCup w barwach Ulm. Jako uzupełnienie na wybrane mecze EuroCup z drugiego zespołu (grającego na 3. poziomie w Niemczech) ściągany jest też Harrison Cleary (PG, 185/26). W całym sezonie zagrał 5min w Bundeslidze i 29 w EuroCup, a wcześniej w karierze był w niższych ligach Hiszpanii. Wcześniej w zespole był też m skrzydłowy Marvin Clark (F, 201/28), ale grał fatalnie i karierę kontynuuje w Porto.

  Z pozostałych obcokrajowców, dużą rolę odgrywa bardzo jeszcze rozwojowy Słoweniec Ziga Samar (G, 197/22). To wychowanek Realu Madryt, który jednak nie zagrał nigdy w dorosłym zespole ze swoim rodakiem W ostatnich dwóch sezonach notował progres w słabszym zespole Fuenlabrady, w poprzednim sezonie debiutował w kadrze Słowenii, a w lato był nawet na Eurobaskecie, gdzie dostawał jakieś ogony (np. 3min w pamiętnym meczu z Polską), natomiast w trwających kwalifikacjach mundialu, w ostatnim listopadowym okienku był wiodącą postacią swojej kadry. Ostatnim nabytkiem w zespole jest Szwajcar Anthony Polite (G/F, 198/26) - rookie po NCAA, sprowadzony 2 tygodnie temu z ASVEL, gdzie dostawał nawet szanse w Eurolidze. W listopadzie debiutował w dorosłej kadrze Szwajcarii (w naszej grupie w meczu przeciwko Austrii). Podobnie jak wspomniany wyżej Cleary, z filialnego zespołu Rist Wedel ściągany jest na niektóre mecze także wracający do Europy po NCAA Czech Michal Kozak (PF, 203/25) – dostał np. aż 28min dwa tygodnie temu przeciwko Buducnosti.

  Jedynym graczem Hamburga który zagrał dla Niemiec na wrześniowym Eurobaskecie był center Jonas Wohlfarth-Bottermann (C, 208/32), który przeniósł się w lato do zespołu po 3 sezonach w Ludwigsburgu. W przeszłości grał też we Frankfurcie, Ulm, Bonn czy Albie (również w Eurolidze). W kadrze Niemiec w swojej karierze grał też, tyle że meczach kwalifikacyjnych Lukas Meisner (F, 203/27) – drugi sezon w klubie, wcześniej był 2 lata w pucharach w Bayreuth. O reprezentację Niemiec ociera się jeszcze, ale nie zdążył póki co debiutować Len Schoorman (PG, 192/20), który pierwszy sezon gra poza Frankfurtem, w którym spędził całą krótką karierę. Pamiętam że był w szerokiej kadrze Niemiec na mecze kwalifikacyjne z Polską, ale ostatecznie znalazł się poza meczową dwunastką.

 

Trenerem Hamburga od lata był Austriak Raoul Korner, ale wyrzucono go na początku stycznia, co zrozumiałe przy takich wynikach. Jego następcą został jego dotychczasowy asystent, Niemiec Benka Barloschky, który był asystentem w klubie jeszcze za czasów Taylora, ale jako pierwszy coach ma nikłe doświadczenie. To on sprowadził tu Polite’a, ale przegrał też kolejne 4 mecze z rzędu. To pewnie nie koniec zmian w zespole.

 

W statsach: w lidze liderem jest McCullum ze średnimi 18pkt. i prawie 6as., dwucyfrowe średnie robią też Meisner (12), Woodard (12) i Childs (10), a Polite w debiucie rzucił 13 oczek. Najlepiej zbierającym jest Childs (6zb./mecz). Liderzy w EuroCup: Childs (13pkt., prawie 8zb.), McCullum 13pkt., 5as.), Meisner (12pkt., 5as., 44% za 3), Woodard (12pkt.). Polite w debiucie w pucharach miał 16pkt., widać że może być ważnym graczem. Dodam że Samar ma może problemy ze skutecznością (po 25% za 3 w obu rozgrywkach), ale notuje ok. 5as. w sezonie na mecz. Problemy drużyny? 17. atak BBL, 17. miejsce pod względem liczby trójek, 14. skuteczność za 3 (34%). Są też dopiero 18. atakiem (Śląsk jest 19.) EuroCup.

 

Będąc świadomym problemów kadrowych Śląska, myślę sobie, że mimo wszystko to dobra okazja by ograć Niemców w kryzysie, szczególnie że ew. porażka byłaby tak znacząca w kontekście tabeli. Jeśli zespół Hamburga będąc w takim dołku wywiezie z Wrocławia 2 punkty, to ja już nie wiem.

34bb77e0-0520-429d-a846-aafccbd6b6ce
75a3aa8c-9adb-4c1d-90cd-50bcf37caf6e

@cult_of_luna Na Cyprze Bostic się w końcu otworzy, będzie mógł w końcu zagrać na swojej pozycji, co nie?

 

O boże, o k...

Zaloguj się aby komentować

#koszykowka #plk

 

Ponieważ jutro będą aż 4 mecze polskich zespołów w Europie, podzielę zapowiedzi na dwie części: dziś ENBL i Alpe Adria Cup, a jutro do południa EuroCup i FIBA Europe Cup.

---------------------

W European North Basketball League w tym tygodniu oprócz meczów Startu i dzisiejszego starcia Zastalu w Estonii, zespół z Zielonej Góry zagra też jutro, o jakże idealnej jak na środek tygodnia godzinie 12:00. Jutrzejszym rywalem w estońskim mini-turnieju w Tallinie będzie litewskie Siauliai, które już tu zapowiadałem. Dziś szybki update.

 

Sytuacja w tabeli jest taka, że Zastal w zależności od wyniku dzisiejszego meczu będzie miał bilans 3-2, lub 2-3 i będzie to ostatni mecz fazy grupowej dla zespołu. Bilans 3-3 na pewno da awans do ćwierćfinałów. Litwini są dopiero na półmetku zmagań, wygrali 2 z 3 meczów, a jedyną porażkę zanotowali 2 tygodnie temu ze Startem. Dziś grają też z Prisztiną, a w momencie w którym post się opublikuje, będą mieli bilans 2-2 bo i ten mecz przegrali. Od meczu ze Startem rozegrali tylko jeden ligowy mecz, przegrywając wysoko z Żalgirisem. Bilans w tabeli ligi litewskiej to 8-8, dający środek tabeli, w której jest 3 outsiderów i 9 kandydatów do 8 miejsc w PO.

 

O rywalu: to 9-krotni brązowi medaliści ligi litewskiej, prawie tyle samo razy przegrywali walkę o brąz. Grali więc kilkanaście razy w półfinałach… i nigdy w finale. Ostatni medal to sezon 2010, a od 2012 do 2022, czyli do poprzednich rozgrywek, nie dotarli do najlepszej czwórki na Litwie. W zeszłym sezonie wrócili do półfinałów, ale przegrali walkę o brąz z Żalgirisem, w serii do 4 zwycięstw – to ciekawostka. Zespół z miasta Szawle przez wiele lat regularnie grał też w pucharach, dekadę temu nawet w EuroCup, ale ostatni pełny sezon pucharowy (nie licząc odpadnięcia w kwalifikacjach), to FIBA Europe Cup 2016-17. W tym sezonie przegrali w pierwszym meczu kwalifikacji Ligi Mistrzów z Holendrami z Den Bosch. Rozgrywki ENBL spadły im więc jak z nieba. W poprzedniej edycji przegrali finał z Anwilem 79-90, a w sezonie regularnym na własnym parkiecie 77-100.

 

W składzie:

Podstawowym centrem jest tu znany z PLK Duńczyk z iworyjskim paszportem Jonas Zohore ( C, 210/31), który w zeszłym sezonie do listopada był graczem Spójni (śr. ok. 10pkt., 6zb.). Po Spójni zaczepił się na chwilę w 2. lidze włoskiej, w ostatnich sezonach wrócił też do reprezentacji Danii. Co ciekawe, w zespole na początku sezonu był jeszcze jeden podkoszowy z przeszłością w PLK – Bryce Douvier (PF, 201/32). Były gracz MKSu w sezonie covidowym grał tu jednak fatalnie i od niedawna gra we włoskiej Serie A2 (na drugim poziomie ligowym).

Bardzo ważne role odgrywają Litwini, przede wszystkim Donatas Sabeckis ( PG, 197/31) na obwodzie, Martynas Varnas( G/F, 196/26) na skrzydle i Arminas Urbutis ( F/C, 206/37) pod koszem. Sabeckis nie grał tydzień temu z Żalgirisem, ale jego uraz podobno jest niegroźny i wrócił do gry. W swojej karierze był przez chwilę w Żalgirisie (2 epizody w Eurolidze), oprócz ligi litewskiej próbował sił w Ludwigsburgu (udział w Lidze Mistrzów), Cibonie i w egzotycznej lidze Szwajcarii. W zeszłe lato zadebiutował w eliminacyjnym meczu kadry Litwy. Varnas to swingman z ciągiem na kosz, który też wywodzi się ze szkoły Żalgirisu (zaliczał tam epizody, ale tylko w lidze), a w Siauliai zakotwiczył 3 sezony temu. Weteran Urbutis ma sporo europejskich doświadczeń, dawno temu grywał w lidze włoskiej, ukraińskiej i w niższych ligach Francji. Zwracam jeszcze uwagę na młodego skrzydłowego Pauliusa Danuseviciusa ( F, 205/22), któremu wróży się wyjazd do lepszej ligi w niedalekiej przyszłości.

Dwóch obwodowych Amerykanów: Kyle Mangas ( G, 193/23) i Antino Jackson ( PG, 182/27), który dołączył do zespołu niedawno. Mangas gra drugi sezon w Europie, po NCAA przyjechał do ligi czeskiej, gdzie w USK Praga był wyróżniającym się graczem (ponad 20pkt./mecz). Jackson ostatnio grał w 2. lidze Turcji, wcześniej był na Węgrzech i na drugim poziomie we Włoszech. Wszędzie grał w miarę solidnie, za to te mecze które zdążył zagrać na Litwie ma fatalne (śr. 4.4pkt., 31% za 2, 21% za 3 i 18 strat w 5 meczach). Czwartym obcokrajowcem jest Serb Nemanja Bezbradica ( F/C, 207/30), ale jego w Estonii zabrakło w składzie.

 

Trenerem zespołu szósty sezon jest słynny Antanas Sireika . To prawdopodobnie największa „gwiazda” tego zespołu. Sireika pochodzi z okolic Szawle i to tu w latach 90 stawiał pierwsze kroki na trenerskiej ławce. Bardziej jednak znany jest z prowadzenia Żalgirisu w Eurolidze, 3 mistrzostw Litwy (2003-2005) i z mistrzostwa Europy 2003 z kadrą Litwy, z którą już bez sukcesów był też na Olimpiadzie w Sydney, Eurobaskecie 2005 i mundialu 2006.

 

W statsach: to wyrównany zespół, bez lidera – pomiędzy 8 i 12 punktów średnio na mecz w lidze punktują: Mangas, Varnas i Sabeckis (po 12), Urbutis i Zohore (po 10), Danusevicius i Bezbradica (po . Ta siódemka (opisana zresztą wyżej), to trzon zespołu. Z innymi statystykami jest podobnie, między 4.5 i 6 zbiórek mają Urbutis, Zohore, Danusevicius, Sabeckis. Sabeckis jest najwszechstronniejszym obwodowym, bo do 5 zbiórek dokłada też 7 asyst w meczu. Z kolei Jackson fatalnie rzuca, ale w 5 meczach w których zagrał, rozdał ponad 5 asyst na mecz. W meczach ENBL najlepszymi strzelcami drużyny byli Danusevicius i Varnas (śr. po 14pkt.).

 

Ciężko przewidywać wynik tego meczu, ale Start pokazał że Litwini nie są poza zasięgiem „średnich” zespołów PLK, więc i tu Zastal powinien powalczyć, szczególnie w kontekście fatalnego występu Litwinów dziś.

 

------------------------------

 

O 18:00 MKS Dąbrowa Górnicza zagra z rumuńską Timisoarą. Będzie to pierwszy mecz ćwierćfinałowego dwumeczu Alpe Adria Cup. Transmisja na kanale YouTube rozgrywek: https://www.youtube.com/watch?v=imutcBc1cwQ

 

MKS wraca do międzynarodowego grania po 5 tygodniach, a od zwycięstwa z Pardubicami, w PLK zanotował bilans 4-2 i włączył się do walki o play-offs. Timisoara wyszła z grupy Alpe Adria Cup łatwo, z bilansem 5-1 zostawili w tyle Słowaków, Słoweńców i Chorwatów. Sam udział zespołu z ligi rumuńskiej jest rozszerzeniem rozgrywek o Rumunię, to pierwszy przypadek w kilkuletniej historii Alpe Adria Cup. Pod nieobecność zespołów z Węgier w tym sezonie, to właśnie liga rumuńska obok PLK jest najmocniejszą z reprezentowanych w pucharze, a w moim odczuciu Timisoara przed startem rozgrywek była ich faworytem. W lidze, rywale MKSu mają bilans 9-6 i walczą o drugie miejsce w gr. B, którą zdecydowanie wygra Oradea. Ostatnio częściej przegrywali niż wygrywali (4 porażki w 5 meczach) i ich forma nie jest jakaś powalająca.

 

O rywalu: to ćwierćfinalista poprzedniego sezonu ligi rumuńskiej i w ostatnich latach właśnie na takim etapie kończą rozgrywki. Czasem zdarza im się być tuż za play-offami, a dekadę temu zdobywali srebro (2009 i 2012, oba finały przegrane z Asesoft Ploiesti, czasy przed Oradeą i Cluj). Od prawie 30 lat nie grają w pucharach, poza występami w regionalnych ligach, takich jak Liga Bałkańska czy Alpe Adria Cup w tym sezonie.

 

W składzie:

(trochę niecodziennie, zespół zdominowany przez graczy z Bałkanów)

Trzech ważnych w rotacji Serbów: Ilija Djoković ( PG, 191/27), Igor Kesar ( F/C, 210/31) i mający problemy zdrowotne (ale chyba wrócił ostatnio do grania) Adam Mirković ( F, 199/32). Djoković to były gracz kilku serbskich klubów i chorwackiego Splitu, były młodzieżowy kadrowicz Serbii (wicemistrz Europy U18 w 2014 z Danilo Ostojiciem w składzie), zaliczył też kilka eliminacyjnych gier w seniorskiej reprezentacji (oczywiście kiedy grała piątym garniturem). W Timisoarze to mózg drużyny i zawodnik od którego najwięcej zależy, ale nie jest to żadne uznane nazwisko. Podkoszowy Kesar grał w Serbii, Bośni (Igokea w Lidze Adriatyczkiej), w Bułgarii (Balkan w FIBA Europe Cup), Macedonii i na Węgrzech, ale w większości w anonimowych klubach. Mirković zwiedzał jeszcze bardziej niszowe bałkańskie kluby (głównie w Bośni), ale był nawet w 2. lidze Szwajcarii (!), w Timisoarze zakotwiczył 4 lata temu. Dodatkowo, Nikola Gajić ( G, 195/32) jest Bośniakiem z serbskim paszportem, po skończeniu gry w NCAA krążył po bałkańskich ligach (w barwach Igokei grał w Lidze Adriatyckiej), zaliczył też kilka eliminacyjnych meczów reprezentacji Bośni, a w Timisoarze jest już trzeci sezon.

Jakby tego było mało gra tu też sprowadzony 2tyg. temu Macedończyk Adem Mekić ( G/F, 197/28), Węgier urodzony w Rumunii Laszlo Lazar ( C, 210/36) – w przygranicznej Oradei jest bardzo duża rumuńska mniejszość i niewiele grający Czarnogórzec Radoje Vujosević ( C, 210/34). Mekić to 5-krotny mistrz Macedonii z MZT Skopje (tu grał pierwsze pół sezonu) i aktualny reprezentant kraju (debiut 1,5 roku temu). Lazar gra czwarty sezon w klubie, całą karierę z wyjątkiem jednego sezonu na Węgrzech spędził w Rumunii, w kilku zespołach grał w FIBA Europe Cup, dawno temu był parę razy na meczach kadry Rumunii. Vujosević gra więcej w Alpe Adria Cup niż w lidze (limity obcokrajowców?), a większość kariery spędził w Mornar, gdzie grał na całkiem wysokim poziomie (zaliczył i BCL i EuroCup), 5 lat temu zagrał jakieś sekundy w dwóch meczach kwalifikacyjnych w meczu kadry Czarnogóry.

Amerykanin jest tylko jeden i nie jest jakąś alfą i omegą w zespole – Eric McClellan ( G, 193/30). Parę lat temu zaraz po uniwerku (kończył słynną Gonzagę z Sabonisem, rok przed Karnowskim) próbował zacząć karierę w Europie z wysokiego „C”, ale odbił się od ligi niemieckiej, greckiej, potem litewskiej, a po epizodzie w Meksyku kontynuował karierę w już w Austrii, z tym że w zeszłym sezonie miał przerwę w życiorysie.

Lokalni gracze, poza Lazarem, który jest właściwie Węgrem, stanowią tło. To głównie młodzi zawodnicy, aktualni lub byli młodzieżowi reprezentanci kraju.

 

Zespół prowadzi czwarty sezon Bośniak Dragan Petricević , który z przerwami jest w Rumunii coachem prawie 30 lat (a ma 54). Swego czasu krótko był trenerem kadry Rumunii i to zarówno męskiej, jak i żeńskiej (tzn. nie na raz oczywiście).

 

W statsach: pięć głównych postaci, przy czym tak jak wspomniałem mózgiem jest Djoković (śr. 15pkt., 6as. w lidze), a wtórują mu Kesar (śr. 13pkt.), Gajić (śr. 13pkt., 7zb. obwodowego), McClellan (11pkt., 3as.), Mekić (śr. 11pkt., 4as.). W Alpe Adria Cup rządzi bardzo podobny zestaw (najlepszy jest Kesar z 17pkt./mecz, 71% za 2 i 53% za 3), a więcej niż w lidze daje Mirković (śr. 13pkt., 4zb., 3as.). Najlepszy gracz lokalny oprócz Lazara zdobywa śr. zawrotne 4pkt./mecz, a drugi najlepszy 3.

 

Zakładając że poziom lig jest całkiem zbliżony, IMO z lekkim wskazaniem na PLK, a obie drużyny kręcą się gdzieś w pobliżu środka tabeli, trzeba ocenić że potencjał obu zespołów jest dość podobny. Ciekawostką jest na pewno zdominowanie zespołu Timisoary przez graczy bałkańskich, co przekłada się na całkiem bałkańskie statsy zaawansowane drużyny – jedna z najgorzej zbierających, jedna z najwolniej grających, jedna z najlepiej szanujących piłkę, jedna z chętniej rzucających za 3. Mało atletyczna jednym słowem. Pamiętać trzeba że to dwumecz i liczy się suma małych punktów.

 

/grafika Alpe Adria Cup/

cb343463-70df-4c73-9205-9bd4b84e2a38

@kefir @Suchowolates @bojowonastawionaowca @cronox @kkk1337 @dev @gumiorek @Boomshakalaka @bartman28

jeśli ktoś OPRÓCZ ZAWOŁANYCH powyżej, chciałby żebym wołał go do zapowiedzi PLK, meczów pucharowych i reprezentacji, to tu niech zostawi pioruna, postaram się wołać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

#plk #koszykowka

 

Dzisiaj zapowiedź dwóch kolejnych dni polskich zespołów w Europie, czyli estońskie wojaże Startu i Zastalu w gr. A rozgrywek ENBL.

 

Start gra dziś z Kalevem o 18:00, Zastal jutro z TalTech z Tallina, też o 18:00. Transmisje ENBL – jak zawsze w emocje.tv po uiszczeniu odpowiednich opłat.

 

---------------------

Start z bilansem 3-1 w ENBL jest sporo bliżej ćwierćfinałów niż Kalev z bilansem 2-3, dla Estończyków to ostatni mecz fazy grupowej i porażka skaże ich na czekanie na inne wyniki, z tym że bilans 2-4 niczego nie będzie gwarantował. Start tak naprawdę jedną nogą już jest w ćwierćfinale (trzeba pamiętać że ta grupa koniec końców ma 7 zespołów, więc odpadną tylko trzy). Zespół z Lublina licząc oba fronty ma serię 3 zwycięstw z rzędu (bilans 6-10 w PLK to chyba ostatni dzwonek żeby włączyć się w walkę o PO), Kalev w lidze estońsko-łotewskiej jest trzeci z bilansem 14-3, a oprócz tego grają w FIBA Europe Cup, gdzie są w 2. fazie grupowej. W pierwszej ze świetnym bilansem 5-1 wyeliminowali włoskie Brindisi i holenderski Donar, w drugiej z bilansem 1-2 wciąż są w grze po pokonaniu Niemców z Crailsheim.

 

O rywalu: mieli nieudany zeszły sezon – wycofali się z VTB, po raz pierwszy od 5 sezonów nie zdobyli mistrzostwa Estonii (odpadli z późniejszym mistrzem Parnu w ćwierćfinale), sensacyjnie przegrali z tym samym rywalem już w ćwierćfinale ligi estońsko-łotewskiej. W historii sukcesów było jednak wiele: to dwunastokrotny mistrz Estonii, mistrz ligi estońsko-łotewskiej z 2021, ćwierćfinalista VTB (2019). Przez notoryczny udział w VTB nie grali zbyt regularnie w pucharach, tak naprawdę tylko w 3 sezonach w ciągu ostatniej dekady.

W składzie:

Trzech obwodowych Amerykanów: Alterique Gilbert (PG, 183/26) – drugi sezon w Estonii, w pierwszym w barwach Parnu zdobył mistrzostwo i w dwóch seriach eliminował Kalev i Wesley Van Beck (G, 191/27), anonimowy gracz z doświadczeniami z Kolumbii i 2. ligi Hiszpanii. Gilbert wrócił do składu kilka dni temu po dwumiesięcznej pauzie. W grudniu, nieco na zastępstwo Gilberta ze Słowacji przywędrował Henri Wade-Chatman (G, 188/31), który co ciekawe dużo lepiej prezentuje się w lidze estońsko-łotewskiej, wydawać by się mogło że silniejszej niż słowacka. Póki co szczytem jego kariery był niezły sezon w dole ligi rumuńskiej.

Kolejnych 3 obcokrajowców: młodzieżowy reprezentant Ukrainy Oleksandr Kovliar (PG, 188/21) – w zeszłym sezonie po wybuchu wojny zaczepił się w estońskim Tartu (grał już w ENBL) i podkoszowi Łotysze: Zigmars Raimo (F/C, 200/26) i jeszcze aktualny mistrz Polski Martins Meiers (C, 208/32). Raimo po NCAA grał krótko na Litwie (za wysokie progi), potem na Łotwie, a teraz jest rezerwowym w Tallinie. Meiers nie miał dobrego indywidualnie sezonu w Śląsku (śr. 5pkt. w PLK), ale CV może się chwalić: liga niemiecka (MBC), VTB (UNICS, Enisey, Astana), liga adriatycka (Buducnost) i francuska (Chalon), pograł też w pucharach na poziomie do EuroCup włącznie (w Ventspils, UNICS, Buducnosti, Śląsku), wiele lat był też kadrowiczem Łotwy (Eurobasket 2011, 2013, 2015, 2017).

Najważniejsi Estończycy to grający głównie na skrzydłach Martin Dorbek (G/F, 194/32) i Artur Konontsuk (F, 201/23). Dorbek z małymi przerwami gra w Kalevie od 2009 (zaliczył występy w VTB i w Lidze Mistrzów), jest też wciąż aktualnym reprezentantem Estonii, ale na pierwszy swój Eurobasket pojechał dopiero w zeszłe lato (był głębokim rezerwowym). Konontsuk w poprzednim sezonie grał w rywalu Kaleva z Parnu, a wcześniej był w NCAA (sporo Estończyków wybiera tę drogę), w ostatnim listopadowym okienku zaliczył debiut w reprezentacji. Ważnym podkoszowym jest weteran Kristjan Kitsing (PF, 205/33), który z Kalevem ma 5 mistrzostw kraju, ale raz na jakiś czas gdzieś wyjeżdża na chwilę (nawet takie miejsca jak liga argentyńska, duńska, ale był też w Rytas Wilno). Od 6 sezonów jest podstawowym reprezentantem Estonii, grał na ostatnim Eurobaskecie, w przeciwieństwie do Dorbeka w dużej roli. Z PLK oprócz wspomnianego Łotysza znany jest jeszcze Tanel Kurbas (G/F, 197/35) – grał u nas w GTK, ale bardzo krótko i bardzo słabo (2.5pkt./mecz w 6 meczach). Przed PLK grał w klubie z Tartu, Szwecji i Słowacji, po Gliwicach wyłącznie w Kalevie. Kilka lat był też kadrowiczem Estonii (Eurobasket 2015), ale od 2 lat już nie jest powoływany. Jeśli już jesteśmy przy kadrze Estonii, w listopadzie debiutował w niej też Hugo Toom (SF, 200/21) – jeszcze jeden gracz „podebrany” z Parnu.

Trenerm Kaleva jest młody coach Heiko Rannula, jeszcze parę lat temu gracz ligi estońskiej. Ostatnie 6 sezonów trenował, cóż za przypadek, ostatniego mistrza Estonii z Parnu

W statystykach: wiele meczów ligi estońsko-łotewskiej z udziałem Kaleva kończy się wysokimi przewagami, więc bardziej miarodajne kto tu gra pierwsze skrzypce jest FIBA Europe Cup. Jest tu czterech liderów punktowych: Van Beck i Gilbert (śr. po 13), Konontsuk i Meiers (po 11). Na krajowym podwórku najlepszy jest Van Beck (śr. 14pkt./mecz), a do grona zawodników z dwucyfrowymi średnimi dołącza też Kovliar (12), Toom i Kitsing (po 10). Z kolei w dwóch meczach w których zagrał w ENBL wyróżnił się Wade-Chatman (łącznie 29pkt. i 7 trójek).

Wydaje się że to nie ten sam Kalev co 2-3 sezony temu i Start łapiący wiatr w żagle nie powinien być na straconej pozycji.

 

----------------------------------

Estońskiego rywala we wtorek przetestuje też Zastal, ale TalTech to zupełnie inna półka niż Kalev.

 

W ENBL Estończycy zamykają tabelę gr. A z 4 porażkami w 4 meczach, Zastal z bilansem 2-2 powinien ten mecz wygrać i zapewnić sobie fazę ćwierćfinałów.

 

Estończycy są jednymi ze słabszych zespołów nie tylko ENBL, ale też ligi estońsko-łotewskiej (bilans 6-12), w zeszłym sezonie byli dużo lepsi, awansowali z 4 miejsca do ćwierćfinałów, gdzie przegrali z łotewskim Ogre. W estońskiej „dogrywce”, na lokalnym podwórku udało im się grać z 2 numerem w play-offs i odpadli w półfinale. W najnowszej historii zespół z Tallina zdobył 2 medale swojej ligi (brąz 2009 i 2011) i nigdy nie grał w „prawdziwych” pucharach. W tej starszej, to 8-krotny mistrz Estonii z czasów ZSRR (ostatnio w 1985 i 1984, a pozostałe tytuły w latach 1961-1966).

W składzie

Lider zespołu to Łotysz Kristaps Gluditis (G, 190/28) – były zawodnik 3- i 2-ligowych zespołów w Hiszpanii, grał też w Ventspils w FIBA Europe Cup, a ostatnio w litewskim Pieno Zvaigzdes. Pod koszem gra zaskakująco mało i słabo Amerykanin Marcanvis Hymon (F/C, 203/28) – ostatnio był w białoruskim Borisfen (notabene usuniętym z pierwszej edycji ENBL), wcześniej w słabiutkiej lidze Albanii i pół-amatorskich ligach Australii. W listopadzie zespół wzmocnił całkiem rozpoznawalny Ukrainiec Anataliy Shundel (G, 191/30), bardzo doświadczony gracz (prawie 30 meczów w Europie w barwach Dnipro), w ostatnim sezonie po wybuchu wojny był w czeskich Pardubicach, a 2 lata temu zagrał 2 mecze w kadrze Ukrainy.

Najważniejsi Estończycy: Gregor Ilves (PG, 190/24), Oliver Metsalu (F, 196/30) i Toomas Raadik (PF, 203/33) – z nich tylko ten ostatni grał kiedykolwiek na poziomie Kaleva Tallin (ale było to dawno, potem zaliczył nawet egzotyczną ligę norweską), kilka lat temu ocierał się o kadrę Estonii, pozostali grali tylko w młodzieżówkach. Bardziej w cieniu jest Erik Keedus (SF, 199/33), który w Kalevie w sporej roli spędził wiele sezonów (również w europejskich pucharach i VTB), oraz grał w latach 2015-2019 dość regularnie w reprezentacji, włącznie z udziałem na Eurobaskecie 2015. To najlepsze CV w zespole.

Trenerem jest jeszcze młody, ale już doświadczony Estończyk Alar Varrak – 9 lat był asystentem w kadrze Estonii, 4 sezony w Kalevie, potem 5 sezonów samodzielnie prowadził Kalev (4 mistrzostwa).

Liderzy: punktowo zdecydowanie dwójka Gluditis i Metsalu – prawie 15pkt./mecz, Metsalu jest najlepszym zbierającym drużyny (ponad 5zb), a Gluditis również prowadzi grę (prawie 4as./mecz).

Szanse: słaby w listopadzie Start poradził sobie z Estończykami (+15), poradzi sobie i Zastal, szczególnie że ma dobrą atmosferę

@kefir @Suchowolates @bojowonastawionaowca @cronox @kkk1337 @dev @gumiorek @Boomshakalaka

 

jeśli ktoś OPRÓCZ ZAWOŁANYCH powyżej, chciałby żebym wołał go do zapowiedzi PLK, meczów pucharowych i reprezentacji, to tu niech zostawi pioruna, postaram się wołać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

#plk #koszykowka

#nba #sport

 

Czesć, wrzucam z 2-dniowym opóźnieniem (część informacji nieaktualna, ale nie będę ich teraz aktualizował za bardzo) podsumowanie polskich graczy poza granicami Polski.

 

Przeklejam jak leci z facebooka.

 

Wracam po 5 tygodniach z cyklem „Polacy poza PLK”, żeby zobaczyć co tam słychać u tych popularnych i u tych mniej znanych

---------------------

Wydarzeniem ostatnich tygodni w tematach około tego cyklu jest oczywiście objęcie przez trenera Igora Milicicia posady w Besiktasie Stambuł, aktualnie zamykającym ligową tabelę w Turcji. Nawiasem mówiąc to piąty trener z polskim paszportem, który po roku 2000 (wcześniej nie wiem) jest pierwszym coachem w zawodowych ligach w Europie poza PLK. Niedawno mieliśmy „nagle urlopowanego” Wojtka Kamińskiego w Bundeslidze i Roberta Skibniewskiego w Czechach, który w Ołomucku zrobił tragiczny bilans i bodajże nowego roku nie dotrwał. Kiedyś był też Chudeusz na Słowacji i Karol w Londynie – im udało się dłużej niż sezon nawet, ale to by było na tyle z podbojów Europy za pomocą polskiej myśli szkoleniowej.

 

Wracając do Besiktasu i Milicicia – jeszcze przez chwilę będzie to zespół w przebudowie. Oficjalnie Milicić prowadził go w 3 meczach, wszystkie 3 przegrał, a szczególnie dotkliwa była porażka z Buyukcekmece, która pozwoliła rywalom odskoczyć na 2 punkty w tabeli. Aktualnie Besiktas ma bilans 3-12, Manisa (jeszcze póki co Michała Michalaka) 4-11, a bezpieczna strefa to właśnie 2 punkty straty Besiktasu. Statsy zaawansowane mówią że w tych 3 meczach (chociaż to niewielka próbka), Milicić poprawił obronę – 108 traconych punktów na 100 posiadań, to bardzo dobry wskaźnik, a Besiktas po tych 3 meczach nie jest już przedostatnią, a 11. obroną ligi. Gorzej że nadal są ciężkostrawni w ataku, szczególnie w kwestii organizacji gry (ponad 17% posiadań kończonych stratami, najwięcej w lidze). Mimo tego że tu i ówdzie słychać że nie jest to tak bogaty klub jak się uważa (osobną kwestią jest jego zarządzanie i swego czasu notoryczne wyroki BAT i bany transferowe), na ratunek ruszają Michał Sokołowski (ex-Treviso), król Besiktasu Isaiah Whitehead (ex-Ludwigsburg) i euroligowiec z ASVEL Parker Jackson-Cartwright. Zobaczymy. Nie zdziwi mnie jeśli się uda wydostać z bagna, ale nie będę też zaskoczony jak Besiktas w tym sezonie będzie miał jeszcze trzeciego trenera. Scenariusza że Igor prowadzi ten klub w 2. lidze to nawet nie ma co rozważać. Potrzebowałby ochrony 24h/dobę.

 

POWAŻNE LIGI:

 

Jeremy Sochan (F, 206/20) – San Antonio (NBA) – wpis miesiąc temu był akurat po krótkiej kontuzji, po kilku mniej udanych meczach do końca grudnia notował serię siedmiu w których zdobywał prawie 15 punktów na mecz. Styczeń jest nieco bledszy, ale nie ma na co narzekać (śr. 8.8pkt., 5zb., 2.3as. na mecz w tym miesiącu). Przed świętami Sochan ustanowił punktowy rekordu kariery i sezonu (23pkt.), kilkukrotnie wyrównywał rekord 9 zbiórek, ustanowił rekord 6 asyst, dwukrotnie wyrównywał rekord 2 bloków i trzykrotnie rekord 2 trójek. Ciekawe ile z nich przetrwa kolejny miesiąc San Antonio zgodnie z przewidywaniami seryjnie przegrywa. Z bilansem 14-31 (31.1%) są już na przedostatnim miejscu na Zachodzie, ale w wyścigu po Wenbanyamę nadal bardziej liczą się Rockets, Pistons i Hornets.

 

Mateusz Ponitka (G/F, 198/30) – Panathinaikos (Grecja/Euroliga) – w ostatnim miesiącu zagrał 4 ligowe mecze – wszystkie wygrane, tylko z Peristeri po dreszczowcu i 7 meczów euroligowych (tylko 1 wygrana). W lidze nie był przesadnie eksploatowany, ale z Apollonem pobił swój rekord sezonu w lidze greckiej (15pkt.), z Promitheasem miał linijkę 9-7-7 czyli relatywnie blisko triple-double. W Eurolidze miał jeden wyjątkowo udany mecz – mimo porażki z Feberbahce. Półtora tygodnia temu rzucił 14 punktów i miał 12 zbiórek, w tym 10 po atakowanej stronie parkietu. Baza serwisu Proballers nie pokazuje żadnego innego zawodnika Panathinaikosu ostatnich 20 sezonów, który w jakimkolwiek meczu jakichkolwiek rozgrywek miałby więcej niż 9 zbiórek w ataku. Wczoraj zagrał tez niezłe zawody, skończył z 13 punktami w przegranym meczu w Bolonii. Co do wyników drużyny – zgodnie z przewidywaniami w Grecji z bilansem 10-2 są wiceliderami i oglądają plecy Olympiakosu, w Eurolidze przed ostatnim zwycięstwem z Maccabi mieli nawet najgorszy bilans. Aktualny to 7-13 – pozwala wyprzedzić kilka zespołów, ale do ósemki daleko.

 

Aleksander Balcerowski (C, 217/23) – Gran Canaria (Hiszpania/EuroCup)

AJ Slaughter (G, 191/36) – Gran Canaria (Hiszpania/EuroCup)

Ostatni miesiąc był średnio udany dla zespołu z Kanarów, w grudniu przegrali z Murcią, w styczniu z Betisem i łatwo z Realem, w ciągu ostatnich 5 tygodni wygrali tylko 2 z 5 meczów w ACB i z bilansem 9-7 mają niewielki zapas nad grupą pościgową (w której jest m.in. Valencia) zespołów chcących wskoczyć do ósemki. Na razie Gran Canaria obrobiła się na tyle, że zagra w Pucharze Króla, w formule i na zasadach kwalifikacji takich jak w PLK. W EuroCup Kanary nie przegrały od końcówki listopada i są samotnym liderem tabeli (bilans 9-2).

Co do naszych: Balcerowski raz przekroczył 10 punktów w meczu ligowym w ostatnim miesiącu (12pkt., 5/5 z gry z Murcią), w EuroCup robi to regularnie (m.in. 12 punktów w meczu we Wrocławiu, czy ostatnio 11 z Promitheasem). Olek gra tak jak przez cały sezon, trochę więcej w pucharach niż w lidze, ale na obu frontach są to minuty w przedziale 10-20. Slaughter ostatnio narzekał na drobny uraz, nie przyjechał z zespołem na pucharowy mecz ze Śląskiem, w pozostałych dwóch w EuroCup w omawianym okresie grał bardzo krótko, rzucał po 8-9 punktów. W lidze wciąż jest nieregularny, ale w styczniu miał już 14 punktów z Betisem czy 13 z Fuenlabradą. Średnie z sezonu to 10.2 w lidze (40% za 3) i 11.7 w EuroCup (39% za 3) – wydaje się że w tak wyrównanej drużynie, bez jednego czy dwóch liderów, takie mecze w kratkę jak ostatnio są naturalną rzeczą.

 

Adam Waczyński (G/F, 199/34) – Manresa (Hiszpania/Liga Mistrzów FIBA) – pod koniec grudnia rzutem na taśmę, dzięki zwycięstwu na VEF, ale też zwycięstwu Limoges w Portugalii Manresa uniknęła fazy play-in i zagra w „hiszpańskiej grupie” w BCL. Za rywali będą mieć Bilbao, Teneryfę i na dokładkę turecką Darussafakę. W decydującym meczu z Łotyszami, Waczyński miał 10 punktów. W lidze nadal nie jest kolorowo – przegrali 4 z ostatnich 5 meczów w ciągu poprzedniego miesiąca, w sumie w grudniu i styczniu mają bilans 1-6, a w całym sezonie 3-13, najgorszy razem z Fuenlabradą i Betisem. Niedawno zwolnili też rezerwowego skrzydłowego Tysona Pereza, więc przebudowa składu nadal w toku. Waczyński w ostatnich meczach już nie imponował tak trójkami jak zaraz po dołączeniu do zespołu. Co prawda pod koniec grudnia w jedynym ostatnio wygranym meczu z Gironą rzucił 21 punktów i miał 3/4 z dystansu, ale już w trzech kolejnych trafiał zza łuku 2/11. W sezonie ma 23/40 (57.5%) i śr. 11.6pkt/mecz – to druga średnia w zespole wśród graczy którzy są tu od początku sezonu i czwarta licząc zawodników którzy zdążyli zagrać po 4-5 meczów.

 

Marcel Ponitka (G, 194/26) – Zaragoza (Hiszpania) – w Zaragozie nie chcą już Marcela (wcześniej wymienili pół składu), więc jego agent jest aktywny na rynku. Chyba mało prawdopodobne że trafi do PLK (cena) i trzeba jeszcze chwilę poczekać żeby przekonać się gdzie. W ostatnim meczu Zaragozy, która walczy o utrzymanie (bilans 4-12 w sezonie i 1-4 w ostatnim miesiącu) przeciwko Teneryfie Ponitka już nie grał, w poprzednich czterech rzucił w sumie 7 punktów i miał 1/14 z gry. Aktualne i pewnie finalne w Zaragozie średnie to niecałe 5 punktów na mecz, 44% za 2, tylko 18% za 3 (4/22), 2 zbiórki, niecałe 2 asysty, pół przechwytu. Nieimponująco.

 

Michał Michalak (G/F, 196/30) – Manisa (Turcja) – telenowela, mają drugiego trenera i bodajże dziewiątego obcokrajowca w zespole (Cecil Williams), pożegnali (albo mają pożegnać) Wayne’a Seldena, no i pojawiły się też plotki o pożegnaniu Michalaka, dementowane potem przez polskie i tureckie źródła Faktem jest że w ostatnim meczu z Galatasaray (niespodziewanie wygranym) Michalak został odesłany na trybuny, a piątkę obcokrajowców stanowili Tarrant, Cruz, Anosike, Williams i Bruinsma. Nie ma co też owijać w bawełnę że Michał był/jest jakąś wielką wartością dodaną tego zespołu – śr. niecałe 9 punktów w sezonie, 22% za 3 i jeden przebłysk w ostatnim miesiącu – 21 punktów i po 5 zbiórek i asyst przeciwko Bursasporowi. Potem w trzech kolejnych meczach miał 13, 2 i 7 punktów i trafiał w sumie 1/11 za 3. Zmiana pracodawcy jest pewnie kwestią czasu. Zespół z bilansem 4-11 walczy o wydostanie się ze strefy spadkowej tureckiej BSL (punkt straty).

 

Tomasz Gielo (PF, 205/30) – Merkezefendi (Turcja) – o ile dobrze liczę to mijają już ok. 2 miesięce od złamania ręki przez Tomka, a więc jakoś niedługo powinien wracać do treningów. Zastępca Gielo – Martin Peterka na dwumiesięcznym kontrakcie spisuje się całkiem przyzwoicie, ale raczej nie wygryzie polskiego zawodnika ze składu, bardzo dobrze też gra zespół który w zeszłym sezonie uratował się przed spadkiem. W ciągu ostatniego miesiąca wygrali 3 z 5 meczów, w sezonie mają bilans 7-8 i są to miejsca na granicy play-offs na ten moment.

 

Michał Sokołowski (F, 196/31) – Treviso (Włochy) -> Besiktas (Turcja) – w końcu powiodła się kolejna próba wydostania Sokoła z przeciętnego włoskiego zespołu, w którym wg wielu „utknął”. Szczerze mówiąc zdziwiłem się że to aż tak zaufany człowiek Milicicia i że sprowadzi go do Stambułu przy pierwszej nadarzającej się okazji. Sokołowski kończy przygodę z Włochami ze średnią 10pkt., 3.6zb. i 2.7as. na mecz, przy słabej skuteczności 36% za 2 i 28% za 3. W zeszłym sezonie i wyniki zespołu były lepsze i skuteczność, chociaż średnie sezonowe całkiem podobne. W ostatnim meczu Sokołowski zdobył 15 punktów, ale grudzień generalnie nie był dla niego udany – w trzech meczach z rzędu nie przekraczał 8 oczek. Treviso z bilansem 5-10 pozostaje jednym z kandydatów do spadku (choć dolna połówka Serie A jest bardzo płaska), a do zespołu dołączył wczoraj podkoszowy Octavio Ellis zaczynający ten sezon w Chinach (raczej nie jest to 1 do 1 następca Sokoła).

 

David Logan (G, 185/41) – Scafati (Włochy) – pod koniec grudnia skończył 40 lat, a kilka dni przed urodzinami i kilka po urodzinach rzucał po 21 punktów w dwóch meczach z rzędu, w jednej z najbardziej wymagających lig w Europie. Miał też 18 punktów przeciwko Tortonie i 13 przeciwko Trieste, które było jego najgorszym punktowym wynikiem od koniec listopada. Logan punktował bardzo stabilnie, ale ze skutecznością już bywało różnie, np. 6/11 za trzy przeciwko Napoli (to jeden z tych meczów z 21pkt.) i 0/7 za 3 przeciwko Trieste. W ostatnim meczu z Pesaro Logan pauzował (uraz mięśniowy) a porażkę zespołu z Kampanii niektóre włoskie portale kwitowały „no Logan, no party”. Beniaminek Serie A ma 2 porażki z rzędu, ale wcześniej notował serie zwycięstw i z bilansem 6-9 jest zawieszony pomiędzy ósemką i strefą spadkową. Jak pisałem przy okazji Treviso – tabela jest tak płaska, że te dwie grupy zespołów dzielą 2 punkty (7-8 vs. 5-10).

 

Mathieu Wojciechowski (F, 200/31) – Limoges (Francja/Liga Mistrzów) – zyskał ostatnio w rotacji, a w 3 ostatnich meczach (w tym w dwóch z Ludwigsburgiem w Lidze Mistrzów) przeniesiono go nawet do pierwszej piątki. Szczególnie seria z Niemcami w BCL była bardzo udana dla Mathieu, nie dość że wygrali play-in 2-1 i zagrają w 2. fazie grupowej (z AEK, Malagą i Galatasaray), to Wojciechowski w tej serii notował prawie 9pkt./mecz, a w decydującym starciu wygranym przez Limoges (96-94) miał 15 punktów, 4/5 z gry i 7/7 z linii rzutów wolnych. W meczach nr 2 i 3 dokładał też po 5zb., a w meczu wyjazdowym też 3 asysty. W lidze regułą dla Mathieu jest kilka punktów, ostatnio najczęściej w okolicach 5. Limoges wciąż trzymają się dzielnie, chociaż w ostatnich 5 tygodniach mają ujemny bilans 2-3. W sezonie z bilansem 9-9 są na granicy czołowej ósemki, ale kandydatów do PO (którzy dodatkowo się wzmacniają) jest wielu. Wzmacnia się też Limoges, niestety na pozycję Mathieu – wczoraj ogłoszono że nowym ich graczem zostanie Malcolm Miller, były gracz NBA.

 

Dominik Olejniczak (C, 213/27) – Gravelines (Francja) – skoro wydarzeniem poprzedniego miesiąca było zaproszenie Olejniczaka na mecz gwiazd ligi francuskiej, to odnotowuję że pod koniec grudnia Dominik zdobył w nim 8 punktów i miał 5 zbiórek. Wydarzeniem tego miesiąca były 23 punkty w meczu z Le Portel (8/10 z gry, 7/7 z linii rzutów wolnych, 5zb.). Pod względem punktów był to jego najlepszy mecz nie tylko we Francji, ale też w karierze (max. 19 rzucał dla Trefla i w NCAA). W pozostałych meczach tradycyjnie Olejniczak nie był jakąś wyróżniającą się postacią w ataku, choć w przegranym z Paryżem meczu w zaledwie 13 minut uzbierał 10 punktów i miał perfekcyjne 5/5 z gry. W tabeli to samo co miesiąc temu – bilans 7-10, taka sama odległość od ósemki i od strefy spadkowej i tak jak miesiąc temu pisałem, wygląda na to że nie grozi im ani jedno, ani drugie. W ostatnich meczach wygrywają i przegrywają na zmianę.

 

David Brembly (G/F, 197/30) – Dijon (Francja/Liga Mistrzów) – bardzo podobnie jak Wojciechowski w Limoges – też dostaje ostatnio więcej gry, wrócił do bycia starterem, wygrali przedwczoraj 2-1 rundę play-in Ligi Mistrzów z Grekami i zagrają w izraelsko-francuskiej grupie w 2. fazie (z Hapoelem Holon, Hapoelem Jerozolima i Strasbourgiem). W trzech meczach z Peristeri Brembly zdobywał 4, 5 i 10 punktów w decydującym starciu (tu miał 4/4 z gry, w tym 2/2 za 3). Na lokalnym podrówku nadal można mówić że są rewelacją, albo przynajmniej że mają wyniki ponad stan, chociaż ostatnio wygrywali w kratkę, na przemian z porażkami. Bilans 11-6 daje w tym momencie 4 miejsce – za i przed innymi rewelacjami: Cholet i Bourg.

 

Gregory Tchernev-Rowland (C, 207/22) – Leeuwarden (Holandia/Liga Beneluksu BNXT) – cały czas bez debiutu „dorosłej” drużynie, która nawiasem mówiąc dobrze sobie radzi w holenderskiej części ligi Beneluksu (3 miejsce, bilans 10-5). Wiem że Gregory gra w drużynie Arisu Leeuwarden U22, na trzecim poziomie w Holandii. Tylko nie wiem jak sobie radzi

 

Kuba Wojciechowski (C, 214/33) – Dinamo (Rumunia) – pod koniec grudnia miał 2 słabsze mecze (2 i 6 punktów), w styczniu już wszystko wróciło do normy – 16, 19 i 15, w tym ostatnim przeciwko Timisoarze miał też 8zb., 4as., 2 bloki. Stołeczny zespół nie wygrywał już wszystkiego, tak jak po dołączeniu Wojciechowskiego, na przełomie roku mieli nawet serię 3 porażek. W tabeli mają bilans 8-6, co na ten moment oznacza walkę o drugie miejsce w swojej konferencji. Oradea z bilansem 13-1 z pewnością ją wygra.

 

---------------------

MNIEJ POWAŻNE LIGI:

 

Adam Łapeta (C, 217/36) – Taoyuan (liga T1 na Tajwanie) – o ciekawostkach dotyczących Tajwanu, ale również o zasadach panujących w lidze choćby w kwestii przepisów dotyczących listy zawodników kontuzjowanych (i zastępstw za nich) przeczytacie w niedawnym artykule Wojczyna w Przeglądzie - polecam. A ja odnotowuję że Łapeta w ostatnich 5 tygodniach od poprzedniego wpisu zaliczył debiut w lidze T1, zagrał w sumie 5 meczów (wszystkie przegrane), najlepszym był ten ostatni (21pkt., 17zb., 5 bloki). W żadnym z tych 5 występów Łapeta nie zszedł poniżej 12 zbiórek. Średnia punktowa to nieco ponad 9, średnia zbiórek 13.8 – najwyższa w lidze. Zresztą drugą i trzecią mają koledzy Łapety z drużyny – Howard i Davis. Taoyuan przegrali już 10 spotkań z rzędu, z bilansem 1-11 mocno odstają od choćby przedostatniego (z 6) zespołu. W ostatnich 2-3 tygodniach Łapeta znowu został odstawiony z powodu limitów obcokrajowców, a furorę robi za to pozyskany już po rozpoczęciu sezonu weteran Michael Efevberha (miał już 2 mecze powyżej 40 punktów i ma średnią ponad 28).

 

Damian Krużyński (G/F, 198/20) – Ilirija (Słowenia/rozgrywki regionalne Alpe Adria Cup) – sporo ostatnio minut dla młodzieżowego reprezentanta Polski. W meczu z Lasko wyrównał rekord sezonu i kariery i miał 15 punktów, w pozostałych było już słabiej. Średnio w lidze Damian rzuca ok. 5pkt., a średnia minut to już 14 – duży progres w porównaniu do zeszłego sezonu, gdzie grał epizody. W międzyczasie, w połowie grudnia Ilirija mimo pokonania zespołu GGMT Wiedeń nie awansowała do ćwierćfinały Alpe Adria Cup, przeważył bezpośredni bilans (0-2) z Chorwatami. Zespół ostatnio zaczął wygrywać (3 zwycięstwa z rzędu) i z bilansem 5-9 podskoczył na 8 miejsce w tabeli, wciąż jednak daleko stąd do top5, by grać w górnej połówce w kolejnej fazie. Przy okazji – do zespołu trafił ostatnio pierwszy Amerykanin (i drugi po Krużyńskim zawodnik nie z Bałkanów), ale Kane Williams – rookie po NCAA na razie zagrał aż 2 minuty

 

Dardan Berisha (G, 190/35) – Prishtina (Kosowo/kw. FIBA Europe Cup/regionalna liga północnoeuropejska ENBL) – miewa przebłyski, ale są to już tylko pojedyncze mecze, tak jak 28pkt. i 6/10 za 3 w meczu z Zastalem w ENBL. W lidze, w ostatnim miesiącu zagrał 3 razy, miał 9, 4 i 15 punktów (czyli poniżej średniej ok. 15 punktów w sezonie) i śr. prawie 6 asyst w tym okresie. Zespół z Prisztiny w lidze wygrał 4 z ostatnich 5 meczów i przy dołku Peji nadal jest drugi w tabeli, ale nowy lider z Ylli ma tylko punkt przewagi. W ENBL w ostatnim miesiącu na zielonogórskim miniturnieju raz wygrali i raz przegrali (ze Startem) i wydaje się że na 2 mecze do końca, z bilansem 1-3 mają bardzo niewielkie szanse na awans do ćwierćfinałów.

 

Michał Białkowski (C, 202/28) – Monferrato (2. liga Włoch) – mecz we wczesnej fazie sezonu w Pucharze Włoch pozostaje jedynym w którym wystąpił w tym sezonie. Zespół z bilansem 5-11 ma szanse na play-offs, ale awansuje tam 8 z 13 zespołów tej grupy, więc łatwo.

 

Nikodem Czoska (F, 203/21) – Ancona (3. liga Włoch) – dostawał dość mało gry ostatnio, ok. 10 minut, w trzech meczach z rzędu trafiał po jednym rzucie (śr. niecałych 4pkt w sezonie), a zespół z bilansem 8-7 jest w środku tabeli swojej grupy.

 

Yakoub Charef (SF, 196/23) – Academie Fribourg (2. liga Szwajcarii) – zniknął po 2 meczach na początku sezonu. Nie gra i trudno dokopać się czemu.

 

Witold Czerenkiewicz (G, 190/18) – Pelhrimov (2. liga Czech) – w meczach seniorów w ostatnim miesiącu rzucał 10, 8 i 8 punktów, grał też więcej minut niż chociażby w listopadzie i na początku grudnia. Młodzieżowa akademia w której grał w zeszłym sezonie Jakub Coulibaly, nadal przegrywa wszystko jak leci - wczoraj po raz 11 z rzędu. Z bilansem 2-14 zamykają tabelę swojej grupy i już na pewno zagrają w drugiej fazie w grupie walczącej o utrzymanie.

 

Szymon Nowicki (F, 201/18) – Real 2 (4. liga Hiszpanii) – tydzień temu zagrał najlepszy mecz w sezonie (16pkt., 7/9 z gry), na ogół gra po ok. 20-25min i zdobywa po kilka punktów. Rezerwy Realu nie przegrały jeszcze w lidze EBA, liderują w swojej grupie z bilansem 12-0.

 

Maciej Kenig (G, 181/16) – Valencia 2 (4. liga Hiszpanii)

Szymon Borowski (C, 200/17) – Valencia 2 (4. liga Hiszpanii)

Kenig od początku grudnia jest poza składem (zagrał 7 meczów, śr. 1.3pkt.), Borowski gra regularnie po kilkanaście minut, rzuca po kilka punktów (najczęściej 2-5). Rezerwy Valencii mają bilans 6-8 i są w środku tabeli swojej grupy.

 

---------------------

PRZYSZŁOŚĆ NIEZNANA:

 

Francis Han (PG, 185/36) – ostatnio w Guaynabo (Portoryko) – liga portorykańska to liga letnia, startuje na wiosnę, Han w tym roku chyba nie wybiera się do Europy.

Piotr Pandura (SF, 197/28) – ostatnio w Hague (liga Beneluksu BNXT/Holandia) – bez klubu po tym jak jego zespół nie dostał licencji w lidze BNXT.

 

---------------------

 

W NCAA pełną parą trwa sezon regularny i gry konferencyjne wpływające na bilans zespołów decydujący o miejscach w tabeli (i rozstawieniach w konferencyjnych turniejach).

 

Igor Milicić Jr (G/F, 208/21) – Charlotte (konferencja Conference USA) – miał ostatnio trochę słabszych spotkań, w których rzucał mało, albo mało celnie (np. 5pkt. i 2/8 z gry). Miał też jeden wystrzał (16pkt., 7zb., 2 as. do tego 3 przechwyty) przeciwko uniwerkowi Texas-San Antonio. W sezonie jest już trzecim strzelcem drużyny (wcześniej był pierwszym lub drugim), a Charlotte ostatnio sporo przegrywa – 4 z 5 ostatnich meczów. W meczach konferencyjnych 49ers są w środku tabeli konferencji C-USA z bilansem 3-5 (w całym sezonie mają 12-7). Dodać jeszcze należy, że na statystyki Micicicia należy patrzeć mając w głowie to, że Charlotte to jedna z 20 (na 363) najmniej tracących punkty ekip w NCAA. Ich obrona nie jest jakaś wyjątkowa (ale dobra), natomiast grają bardzo powolnie, stąd mała liczba posiadań, która wpływa też na wskaźniki indywidualne.

 

Szymon Zapała (C, 211/22) – Utah St. (konferencja Mountain West Conference) – w połowie grudnia, kiedy grano jeszcze mecze pozakonferencyjne, przeciwko drużynie spoza 1. Dywizji NCAA Zapała dostał 14 minut (bez punktów, za to 3 zbiórki i 2 bloki). Potem już epizody po 1-3 minuty. W 4 kolejnych meczach zdobył w sumie 3 punkty, w całym sezonie 5 punktów. Zespół w konferencji ma bilans 4-2 i niedużą stratę do lidera, w sezonie 15-4.

 

Kacper Kłaczek (F, 204/21) – St. Joseph’s (konferencja Atlantic 10) – w drugiej połowie grudnia i w styczniu kontynuował dobrą serię, ustanowił choćby swój rekord kariery – miał 21pkt. (7/8 z gry i 6zb.) przeciwko Central Connecticut (ze słabej konferencji NEC, w której gra Egner), potem w miarę regularnie przekraczał barierę 10 punktów, chociaż ostatnio zdarzył mu się mecz za zero (0/4 z gry) w 33min na parkiecie Średnie w sezonie ma na tym samym poziomie co miesiąc temu, ok. 9pkt., 5zb., 2as. St. Joseph’s w grach z zespołami ze swojej konferencji raczej zawodzą, z bilansem 2-4 są w dolnej połówce, w sezonie też są na minusie, bo wygrali 8 z 18 meczów.

 

Anthony Wrzeszcz (G, 190/19) – Sam Houston St. (konferencja Western Athletic Conference) – dwa tygodnie temu w meczu z Tarleton St. (z tej samej konferencji WAC) ustanowił rekord kariery, rzucając 19 punktów z ławki w 15min (miał 3/3 za 2 i 3/3 za 3). Parę dni wcześniej w meczu z zespołem spoza NCAA miał 11 punktów, w innych meczach na ogół 0 lub 2 jeśli już pojawiał się na parkiecie. Generalnie wystąpił w 13 meczach, śr. po ok. 9 minut i 3.5 punktu. Jest dość daleko w rotacji zespołu (raczej 10-11), a w NCAA często się ją dodatkowo zawęża, więc nie gra we wszystkich meczach. Co do tabeli – 4-3 w grach konferencyjnych – wydawało się że zespół stać na więcej i będzie bliżej czołówki. Na razie są w środku tabeli, a w całym sezonie, licząc też mecze poza konferencją mają bilans 14-5.

 

Silas Sunday (C, 213/19) – Iona (konferencja Metro Atlantic Athletic Conference) – jego wkład w wyniki jest raczej epizodyczny, dostaje czasem 2-8 minut w meczu, czasem nic. Rzucał w ostatnim miesiącu 0 lub 2 punkty (w sumie 6 w 6 meczach), a jego zespół z bilansem 5-2 (12-6 w całym sezonie) jest tuż za liderem konferencji MAAC – uniwersytetem Siena.

 

Max Egner (F, 198/19) – St. Francis (NY) (konferencja Northeast Conference) – tak jak pisałem kiedyś w oddzielnym tekście o naszych graczach w NCAA, pozostawał bez gry będąc zawieszonym przez zespół do połowy grudnia. W debiucie w tym sezonie (to kolejny mecz przeciwko drużynie spoza 1. Dywizji NCAA) miał double-double na poziomie 10pkt., 12zb., dołożył też 4as. Potem na przełomie roku dostał jeszcze 2 krótkie występy (2 i 1pkt.), a od 5 stycznia jest poza grą.

 

Następne podsumowanie jakoś w połowie lutego.

 

Stay tuned

@kefir @Suchowolates @bojowonastawionaowca @cronox @kkk1337 @dev @gumiorek

 

jeśli ktoś OPRÓCZ ZAWOŁANYCH powyżej, chciałby żebym wołał go do zapowiedzi PLK, meczów pucharowych i reprezentacji, to tu niech zostawi pioruna, postaram się wołać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@cult_of_luna Oho, lekturka na wieczór

@bojowonastawionaowca szkoda że nie wrzuciłem wcześniej, wczoraj już Milicić wygrał pierwszy mecz z Besiktasem...

Zaloguj się aby komentować

#plk #koszykowka

 

Czemu od niedzieli do czwartku czas tak szybko ucieka?

 

Kolejka nr 17 przed nami, pierwsza którą zapowiadam tutaj, poprzednie lata robiłem to wiadomo gdzie. Układ kolejki standardowy, 8 meczów od czwartku do niedzieli, 4 w TV, po jednym na jeden dzień, reszta płatne w pakiecie miesięcznym emocje.tv.

 

Ponieważ to pierwsza zapowiedź tutaj, a mamy półmetek sezonu, to pokuszę się najpierw o moje subiektywne odczucia co do układu tabeli:

 

  • 14 zwycięstw: Śląsk – mimo dwóch ostatnich porażek i kolosalnych problemów zdrowotnych, wciąż jest oderwany od peletonu
  • 10-12 zwycięstw: Stal, Trefl, King, Legia – drużyny mające przewagę i punktową i jakości nad kolejnymi, na ten moment walczące o miejsca 2-5, ale oczywiście przy nawet niedługiej serii porażek jeszcze łatwo wypadające z piątki
  • 8-9 zwycięstw: Spójnia, Anwil, Czarni, MKS, Zastal – drużyny grające w kratkę i potrzebujące serii zwycięstw by dołączyć do grupy wyżej, póki co to walka o pozostałe 3 play-offowe spoty, a kandydatów jest tu pięciu, choć Zastalu bym chyba tak serio nie liczył
  • 3-6 zwycięstw: Arka, GTK, Start, Sokół, Astoria, Toruń – różne bilanse mają te drużyny (od 6-10 do 3-12 jest 2.5 zwycięstwa różnicy), ale to zespoły grające słabo i na razie bezpieczny przed spadkiem nikt z tych drużyn nie jest, choć niektóre (GTK, Start) mają IMO bardzo niewielkie szanse by włączyć się realnie w walkę o 1LM.

 

No to do zapowiedzi:

 

Mecze telewizyjne:

 

Zastal (8-8) – King (10-6) – na ostatniej konfie po meczu z Anwilem trener Zastalu Oliver Vidin mówił że “nie grają za pieniądze, ale mają zajebisto-atmosfere”, i na razie tak to wygląda. Obawiam się jednak że długo bez pieniędzy się nie da utrzymać poziomu choćby w kratkę jak do tej pory. W Kingu pewnie nie rozpaczają po pierwszej porażce od miesiące w ostatniej kolejce z Treflem i są tu faworytem. Inna rzecz że to przedostatni mecz Kinga przed serią 5 bardzo trudnych spotkań, które mogą ustawić ten zespół albo bliżej top4, albo na miejscach 5-8.

 

Start (5-10) – GTK Gliwice (6-10) – to mecz zespołów z bilansami na walkę o utrzymanie, ale z funduszami i poniekąd nazwiskami na walkę o play-offs. Mecz za 4 punkty, bo ten kto przegra, będzie jeszcze dalej ósemki i jeszcze bliżej (albo tak samo blisko) spadku. Start ostatnio wygrywał z nie aż takimi ogórkami z Litwy w ENBL, pokonał też w Bydgoszczy Astorię i wydaje się być faworytem. W Gliwicach lubią jednak mecze z zespołami które miewają problemy w ataku, a w drugiej kolejce sezonu wygrali z Lublinem u siebie 63-49

 

Śląsk (14-2) – Legia (10-6) – hit kolejki, rewanż za finały 2022, rewanż za mecz 2 kolejki kiedy Śląsk w 4q odjechał Legii. Śląsk z dobrej strony pokazał się w Podgoricy w EuroCup, ale trudno oprzeć się wrażeniu że jest w dołku. Nie przepycha meczów do przepchania jak na początku sezonu (porażki w Łańcucie i Stargardzie), widać spadek jakości i przede wszystkim co raz większą walkę z urazami. Legia pożegnała Raya McCalluma, jego następca Kyle Vinales chyba jeszcze nie doleci, więc w pewnym sensie też jest osłabiona. Stawiałbym więc na Śląsk, ale nie wykluczałbym niespodzianki.

 

Stal (12-4) – Czarni (8-8) – Czarni od momentu zmian są 5-2 – to świetny wynik ale poza Treflem w wyraźnym dołku, wszystko to byli rywale z dolnych rejonów tabeli. Stal jest wystarczająco zdrowa (raczej brak problemów z kontuzjami) i wystarczająco rozpędzona (6 zwycięstw z rzędu licząc PLK i ENBL) żeby ten mecz wygrać. Może nie pięknie i może nie łatwo, a może pięknie i łatwo. Powtórki Czarnych z Sopotu się nie spodziewam.

 

Mecze nietelewizyjne:

 

Anwil (8-8) – Sokół (5-11) – ostatnie dzwonek dla Anwilu, porażki z Treflem czy Stalą i pierwszą od dawna wpadkę Arką można było jeszcze tłumaczyć, porażka w ZG włączyła alarm, choć wszyscy czekają jeszcze na powrót Kamila Łączyńskiego żeby zobaczyć o co chodzi z tą drużyną. Sokół gra lepiej niż wskazuje na to bilans, ostatnio na zmianę wygrywał i przegrywał mecze i obstawiam że tanio skóry nie sprzeda.

MKS Dąbrowa G. (8-8) – Trefl (11-5) – MKS w formie i już po zmianach w składzie może walczyć o play-offs, więc to dość ciekawe starcie z aktualnie 3 siłą PLK, która po 2 porażkach na początku miesiąca nadal poszukuje formy – minimalne zwycięstwo z Toruniem i mecz o pietruszkę w ENBL z Wolves jej nie na razie dowodzą.

Astoria (4-12) – Spójnia (9-7) – Spójnia wygrała 3 mecze z rzędu po raz pierwszy w sezonie i tym kolejnym może na dobre wbić się do szerokiej czołówki, tym bardziej że Astoria znowu gra słabiej nawet od Torunia. Ale czy to nie byłoby za dużo szczęścia dla Stargardzian?

Arka (6-10) – Toruń (3-12) – Pierniki są w trakcie 7-meczowej serii wyjazdowej (ten mecz będzie trzecim takim), a po niej zostanie im już tylko 9 gier, z czego znowu dużo na wyjeździe. Gdzieś trzeba wygrywać, a następny rywal nie z górnej połówki to dopiero wyjazd do Łańcuta w połowie lutego. Arka od początku listopada ma bilans 2-9, i tylko dzięki dobremu początkowi nie jest jeszcze bezpośrednio zagrożona spadkiem. Ten kto przegra ten mecz powinien być podwójnie zawiedziony.

490d3964-1b9c-4417-befc-cb1bffb502e4

@kefir @Suchowolates @bojowonastawionaowca

 

jeśli ktoś OPRÓCZ ZAWOŁANYCH powyżej, chciałby żebym wołał go do zapowiedzi PLK, meczów pucharowych i reprezentacji, to tu niech zostawi pioruna, postaram się wołać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

To jeszcze przeklejka zapowiedzi pucharowego meczu Śląska.

DAJCIE ZNAĆ KOGO WOŁAĆ następnym razem

 

#plk #koszykowka

 

Jedenasta kolejka EuroCup to wyjazd Ślaska do stolicy Czarnogóry na mecz z Buducnostią. Początek trochę mniej typowo jak na EuroCup, bo o 18:30, transmisja od 18:20 na Polsat Sport Extra.

 

Śląsk w EuroCup poszukuje drugiego zwycięstwa (bilans 1-9), ale po dwóch porażkach w PLK (14-2), a trzech z rzędu na obu frontach, dodatkowo znów w niepełnym składzie (Ramljak, Parachouski, Nizioł, oczywiście Karolak) – o optymizm ciężko. Buducnost w EuroCup walczy o rozstawienie w pierwszej rundzie play-offs, czyli jest na miejscach 4-6 z bilansem 6-4. W Lidze Adriatyckiej mają piąty najlepszy bilans (9-6). Pierwszy mecz we Wrocławiu, w połowie października, zakończył się pamiętnym -40 (58-98).

 

O rywalu: liga Czarnogóry sama w sobie jest wyjątkowo słaba, Buducnost dopiero w ostatnich latach ma tam chociaż jednego wymagającego rywala (Mornar Bar), dołącza więc do gry w dalszych fazach. Od sezonu 2006-07 kiedy liga została powołana (oderwana od Serbii), Buducnost wygrała 14 na 15 tytułów, przegrywając w sezonie 2017-18 właśnie z Mornar. Skład finałów jest taki sam od 2015-16, a ostatnią serię w 2022 stołeczny klub wygrywał 3-2. Buducnost wcześniej wygrywała też trzykrotnie ligę Serbii i Czarnogóry, a to duży wyczyn, było to w latach 1999, 2000 i 2001. W Lidze Adriatyckiej z początkowymi niewielkimi (jednosezonowymi) przerwami grają od jej powołania, czyli od sezonu 2001-02. Mniej więcej od sezonu 2010-11 nieustannie kręcą się obok top4 – mieli w tym czasie 6 półfinałów, 2 wicemistrzostwa i mistrzostwo 2018. Ostatni sezon to 3 miejsce w sezonie zasadniczym, pokonanie FMP Belgrad w ćwierćfinale i porażka 1-2 z Partizanem w półfinale. W pucharach w ostatnich latach grają nieprzerwanie i jest to jedna z ekip wierna Eurolidze – tzn. w Eurolidze grali raz, w sezonie po mistrzostwie (2018-19) kiedy zajęli przedostatnie miejsce (bilans 6-24), ale oprócz tego od dekady grają zawsze w EuroCup, a nie rozgrywkach FIBA. W EuroCup dochodzili do ćwierćfinałów (2012, 2013, 2018, 2021), a ostatnio odpadli z Andorrą w 1/8.

 

W składzie:

4 graczy zza oceanu, w tym trzech USA i Kanadyjczyk. Kanadyjczykiem jest Trae Bell-Haynes ( G, 188/28), który przywędrował tu ze środka tabeli ligi hiszpańskiej, a wcześniej miał świetny sezon w Niemczech (śr. prawie 17pkt. w górnej połówce), od poprzedniego sezonu jest też co raz ważniejszą postacią kadry Kanady, ale wiadomo że tam w środku sezonu nie grają ludzie z NBA. Wśród trójki amerykańskiej mamy takich graczy: Erick Green ( G, 190/33), który do końca grudnia grał w Hapoelu Holon (19 i 23pkt. przeciwko Legii w BCL), a wcześniej był graczem NBA (2014-2016, 52 mecze w Denver i Utah, rekordy 17pkt., 7as.), czy Olympiakosu, Valencii i Fenerbahce w Eurolidze, Cameron Reynolds ( SF, 201/28) – mocne CV, w poprzednim sezonie w Trento, ma też 24 mecze w NBA (2018-2021, Minnesota, San Antonio, Houston, rekordy 19pkt., 6zb. z debiutanckiego sezonu), JJ O’Brien ( F, 200/31) – podobnie jak Green jest tu od początku stycznia, sezon zaczynał w Nanterre. On ostatnie 3 sezony spędził we Francji, oprócz w Nanterre też w Monaco (mistrz EuroCup 2021), i podobnie jak koledzy zaliczył NBA – 2 mecze bez punktów w Utah w sezonie 2015-16. Green i O’Brien zastąpili przed 3 tygodniami Phila Bootha (G, 190/28) i Aarona White’a (PF, 206/31). Obaj grali słabo, Booth jest już w Petkim, a White w Darussaface w Turcji.

Na dokładkę podkoszowy Francuz (z gwinejskimi korzeniami) – Alpha Kaba ( C, 208/26), przyszedł tu latem z Turcji, z Gaziantepu, w 2019 był mistrzem Francji w ASVEL, gdzie tak jak i w Nanterre grał na poziomie EuroCup. Jako młodzieżowiec reprezentował Francję (U18 i U20), ale w dorosłości gra w reprezentacji Gwinei.

Czarnogórców jest mało, ale przynajmniej dwóch: Igor Drobnjak ( PG, 188/23) i Peter Popovic ( G, 195/27) to ważna postacie. Drobnjak gra całą niedługą karierę w Podgoricy, ale do rotacji wszedł dopiero w poprzednim sezonie, za to jako młodzian zdążył pojechać na Mundial 2019 i w większej już roli (śr. 19min i 8pkt.) na zeszłoroczny Eurobasket. Bardzo podobna jest historia Popovicia – też nie grał poważnie nigdzie indziej niż w Buducnosti, też był na Mundialu 2019 i wrześniowym Eurobaskecie (gorsze statsy, ale z grubsza ważna dość postać na obwodzie), a różnią się tym że Popovic pamięta mistrzostwo ABA sprzed 5 lat i Euroligę, bo jest nieco starszy. Aleksa Ilic ( PF, 203/27) gra już zdecydowanie mniej, choć to również aktualny reprezentant Czarnogóry (w małej roli na ostatnim Eurobaskecie). Poza 2 sezonami w Serbii całą karierę spędził w Buducnosti. Weteran Suad Sehovic ( G/F, 197/36), który jest w zespole od 11 sezonów i gra już zupełnie niewiele, a międzynarodowo, podobnie jak brat Sead reprezentował Czarnogórę (Eurobasket 2013, 2017, mundial 2019), o ile pamiętam ma bośniackie pochodzenie.

Szeroko reprezentowana jest mniejszość bośniacka. Najważniejszym z trójki Bośniaków wydaje się młody center Kenan Kamenjas ( C, 207/23) – jest tu wypożyczony z serbskiego Derby (znanego też jako Studentski Centar). Od nastoletniości jest reprezentantem Bośni, był również na ostatnim Eurobaskecie, choć nie może go zaliczyć do bardzo udanych imprez. Oprócz tego są tu bośniaccy rezerwowi skrzydłowi. Edin Atic ( G/F, 201/26) – wiele lat wiązali z nim przyszłość w AEK Ateny (w małej roli był mistrzem Ligi Mistrzów 2018), potem grał w bośniackiej Igokei (też Liga Mistrzów) i teraz drugi sezon w Podgoricy, jest też aktualnym kadrowiczem Bośni – grał dużo na ostatnim Eurobaskecie. Z kolei Aleksandar Lazic ( F, 203/27) przyszedł przed tym sezonem z lokalnego rywala Mornar, też był na ostatnim Eurobaskecie, a przed Mornarem grał na dość wysokim poziomie w słoweńskiej Olimpiji (również w pucharach).

Kontuzjowany ostatnio był Marko Jagodic-Kuridza ( PF, 205/36) i jego występ stoi pod znakiem zapytania. To Serb urodzony w Chorwacji i jeden z niewielu graczy, którzy grali tu w poprzednim sezonie. Wiele lat spędził w chorwackiej Cibonie, potem tułał się pomiędzy Czechami, Belgią, Słowenią, a najwyżej w karierze był całkiem niedawno – z Crveną Zvezda z Eurolidze w całkiem niemałej roli. W podobnej był też na ostatnim Eurobaskecie z Serbią, gdzie debiutował 2 lata temu w kwalifikacjach w wieku 33 lat Mega przydatny, choć mniej widoczny w ofensywie gracz.

 

Trenerem zespołu od tego sezonu jest Vlada Jovanovic , który ostatnie 2 lata spędził w Mega Belgrad (był pół roku trenerem Balcerowskiego), wcześniej był w Chinach, a jeszcze wcześniej na zmianę był asystentem i pierwszym coachem dużych klubów – Lokomitivu Kuban i Partizana (mistrz ABA 2011). Trenował również serbskie młodzieżówki – jako trener był mistrzem Europy U18 w 2009 i 2017.

 

W statsach: w lidze wyróżnia się duet Bell-Haynes (śr. 13pkt. i 5as.) i Reynolds (śr. 12pkt.), ale kolejnych 7 graczy ma średnie w zakresie 7-10 punktów na mecz. Kaba dodaje 5 zbiórek. W EuroCup w jedynym dotąd meczu Green rzucał 22 punkty Hamburgowi, a wśród zawodników grających w zespole od początku sezonu, najlepsi są Kaba (śr. 13pkt., 11zb. – zdecydowanie najlepszy zbierający rozgrywek), Reynolds (11pkt.) i Bell-Haynes (10pkt., 5as.).

 

O szansach bardziej optymistycznie z punktu widzenia Śląska myślałem przed pierwszym meczem, a skończyło się jak się skończyło. Przed tym, może posłużę się predykcją bukmacherów – 12-15% na Śląsk. Tak niskie oceny szans Śląsk miał w tym sezonie tylko w pierwszej kolejce w meczu z Gran Canarią i w grudniowym meczu w Tel Avivie. Słusznie?

885d15f2-cbb0-4003-b17e-83f34bacdbc9

@cult_of_luna Witam, proszę o wołanie.

Tu niech plusują Ci co chcą być wołani Kefira już mam

@cult_of_luna to weź mnie jeszcze dopisz, miało być suchoklates, jak pierwsze konto na wykopie lata temu, ale w emocjach missclickłem wiesz ja to ten, co zawsze plusuje, a rzadko się udziela, (edit-od teraz piorunuje, nie plusuje) pozdro

Zaloguj się aby komentować

Dobry wieczór hejto.

 

Kto mnie zna, to mnie zna, a kto mnie nie zna, a chciałby poczytać o koszykówce to mnie pozna.

Mam nadzieję że się polubimy

 

#nba #nbastats #koszykowka #plk #sport

889ffbef-fc2e-4c83-874d-51f04a272ebe

@cult_of_luna wlasnie zwrocilem uwage, ze zarowno Twoj wpis ze statsami jak i moj z topka nie znajduje sie pod tagiem #nba mimo, ze tag jest dodany we wpisach. Tip na przyszlosc zeby sie upewnic, ze tag odpowiednio zadziala we wpisie.

@cult_of_luna rozumiem cię w pełni, samemu też śledziłem nie tylko twoje statsy, ale też cultowe. Też jestem zdania, że design to kwestia przyzwyczajenia i drobnych poprawek i tyle. Dla mnie to już jest jednak przegięcie jak się traktuje tam użytkowników. Mam konto z 7 lat i do tej pory nie było niemal żadnego update'u usprawniającego serwis do wczoraj i jak już wlecieli to mają totalnie wywalone na wszystkie oddolne inicjatywy mireczkow jak liczniki w stylu bookmetera, amw czy wiele innych. Do tego kwestia orlenu, cenzura gwiazdek, to już za dużo i na pewno będę tam wchodził mniej, może z czasem odpuszczę całkowicie.

@cult_of_luna Na starych śmieciach pisałem, że jeśli nie znajdziesz mojego plusa pod codziennymi #nbastats to przestałem już oddychać; jednak wykop przetestował moją determinację i cierpliwość do granic. Byłbym przeszczęśliwy, kiedy mógłbym tutaj czytać te pigułki. No i tak jak Pan @vunshi będę tęsknił za #cutlowe.

Zaloguj się aby komentować