#pasta

36
673

1. idzie normalna, letnia burza


2. jest sto takich burz w roku


3. nobody kiers


4. wróć


5. hejto kiers, BURZA, K⁎⁎WA POZNAN, ALE JEBŁO, HALO WROCŁAF SŁYSZYMY SIĘ??? U WAS TEŻ? Halo tu szczebrzeszyn potwierdzam, widzialem grzmota. Tu zajączkowo, tu zajączkowo niepotwierdzam, POWTARZAM nie potwierdzam u nas sloneczko.


#pasta #heheszki

Zaloguj się aby komentować

Ogólnie jestem miłym gościem i staram się być życzliwym dla innych.


Pewnego dnia do mojego liceum przeniosła się dziewczyna w moim wieku, strasznie nieśmiała, miała nadwagę, zero znajomych i w ogóle taka 4 na 10.


Pewnego dnia widzę jak stoi sama na korytarzu. 


Zrobiło mi się smutno.


Nie podobała mi się, ale postanawiłem ją pocieszyć.


Podszedłem, byłem za⁎⁎⁎⁎ście miły, zresztą jak zawsze.


Pierdu pierdu, wymiana imion. 


Nagle mówi: 


- Chłopcy to są głupi.


- Hmm, ja nie jestem głupi, hehe.


Ogólnie gadka na niskim poziomie. 


- Może, ale i tak ci się nie podobam.


Miała rację, w sumie kto by taką chciał?


- Myślę, że jesteś piękna!


K⁎⁎WA co ja jebłem?


Zrobiła się czerwona i nie wiedziała co powiedzieć. Ratując sytuację, poprosiłem ją o numer i spierdoliłem na lekcję.


Napisałem do niej następnego dnia,


i tak jakoś wyszło że z następnych


smsów dowiedziałem się że jest dziewicą,


nigdy nie miała chłopaka ani się nawet nie całowała.


Nawet fajnie się gadało przez te smsy więc zaprosiłem ją do jednej z droższych restauracji w mieście, żeby ją nieco rozweselić.


Kolacja taka se.


Po wszystkim odprowadziłem ją do domu.


Szliśmy głównie milcząc,


Zatrzymaliśmy się przed jej domem


- No to, dzięki za kolację. Do zobaczenia.


Zawstydzona już chciała spierdolić do domu.


Pociągnąłem ją za ramię do siebie i spontanicznie pocałowałem.


- Mogę wejść?


- Sorry ale, babcia jest w domu.


- No to co? To za⁎⁎⁎⁎ście, będę mógł ją poznać.


- No dobra, w sumie czemu nie.


Weszliśmy do środka, buzi buzi z babcią, miło panią poznać, gadka szmatka.


Ogólnie, pewnie jako pierwszy chłopak przyprowadzony przez wnuczkę, od razu spodobałem się babci, opowiadała mi historyjki z dzieciństwa itp. A jej wnuczka, wieloryb, siedziała tylko zawstydzona na kanapie.


Po wszystkim poszliśmy do jej pokoju


Była strasznie nerwowa ale udało mi się ją rozebrać.


Pieprzyliśmy się na wszystkie sposoby po całej sypialni. Było bosko.


Nagle zatrzymała mnie i mówi:


- Może powinniśmy zrobić przerwę? Słyszę jak moja wnusia płacze na dole.


#heheszki #pasta


zajebane z dzidki

@Frus u mnie jest wlaczony adblock na jbzd, pewnego czasu rzeczywiscie blokowali, teraz adblock dziala i reklam nie ma EDIT: wtyczka nazywa się: Adblock - najlepszy bloker reklam

Zaloguj się aby komentować

@KreatywnyNickzPiwnicy Ostani raz wczoraj dałem się nabrać na żarcie w foodtrucku. Znazłam na fejsiku zlot żarcia na kólkach. Mój portfel dostał skrętu i próbował uciec pod szafkę, ale spoko. Idziemy. Na miejscu ze trzydziesci bud i sprinterów z abs, esp i bbq. Wejście smoka, kimchi, mokry sen mangozjebów juz za dychę. Po zanurzeniu łyżki już wiedziałem, że dałem się wyruchać, jak... wy już wiecie jak. Dostałem trzy (słownie trzy) kawałki mięsa wielkości małego palca u nogi, trochę kapusty i mdłą wodę. Teraz już uzbrojony w czujność najpierw sprawdzę u innych fra,.. klientów jak wygląda danie. Posturokshyvulos, kuchnia grecka. Pita brzmi znajomo. Rzut oka na ceny dwie dyszki, bywało gorzej. Rzut oka na stoliki. Gruby placek wielkości podkładki pod piwo z kupą ajspitki. Innym razem w innym życiu. Buda z nieczytelnym logiem. Ludzi brak i tak stoję patrząc się na zawartość stoiska, a zawartość, czyli grubasek w białym kitlu na mnie. Szybko przełamał milczenie "A może puadcsvjdgwiczek" wypowiedziane z zapałem geografa oprowadzającego wycieczkę szkolną po zalewie borzęciczkowskim pokazując bułkę wielkości kajzerki z plasterkiem czegoś ciemnego. Innym razem, w innym życiu. Frytki belgijskie, garść ziemniaków stówe za kilo, Okazja! Innym razem w innym życiu. Pizza formatu i grubości kartki z notesu za trzy dychy, tylko tutaj tylko teraz. Innym razem, w innym zyciu. Ramen, kubek zupy za trzy dyszki. Innym razem, w innym życiu. Turecka buda z koftą, kebsem i ogólnie mięso. Ludzie mają w łapach spore paczki to nie czekając biorę danie, którego nazwy nie umiem wymówić. Płacę, czekam, popijam piwo z browaru koczkodan, odbieram, łapię i szelest. K⁎⁎wa coś jest nie tak. J⁎⁎⁎ny turas tak zawija papier, że mały scinek żarcia wydaje się wielkim tureckim zawijasem. pi⁎⁎⁎⁎le ide do domu. NIgdy więcej żaciowozów. #pasta

Zaloguj się aby komentować

jesteś mną.


żyjesz w Cesarstwie Rzymskim


pochodzisz z Galii Przedalpejskiej


nie przelewa się


chodzisz do gimnazjonu bo tate nie stać na niewolnika do nauki


mimo tego nie uczysz się źle


lubisz grekę


nauka motzno


idziesz do gaju oliwnego odpocząć


spotykasz loszkę 9/10


troche taka typowa Tulia, ale to nic


wstydzisz się


na Jowisza co tera


a #!$%@? zagadam


podchodząc widzisz że czyta Homera


Adonis_mode on


mówisz "mowa słodsza niż miód" bo znasz Homera


"porozmawiajmy więc"


dobrzeposzło.jpg


spotykacie się jeszcze kilka razy


zaczynacie chodzić za rękę


wszystko pięknie jak w eposie


pewnego dnia niewolnik przynosi list


to od niej


czujesz kłopoty


"Anonus, jest ktoś inny"


#!$%@? się


idziesz do gaju zobaczyć co to za fagas


widzisz ją


prowadzi się z poetą - Horacym


#!$%@? przecież on nawet nie jest Rzymianinem


pytasz co on ma czego ja nie mam


no wiesz, on taki poeta, a ty tylko #!$%@? o tym homarze


on mówi "chwytaj dzień, ale nie pytaj co przyniesie jutro"


#!$%@? się


wracasz do domu


czujesz wielkie feelsy


zaczynasz pisać wiersze


"będę lepszym poetą niż ten #!$%@?"


zawsze zmienną jest kobieta


"no, to jest dobre"


co dziewczyna mówi zakochanemu, na wietrze i płynącej wodzie można zapisać


wydajesz swoje wiersze


zdobywasz sławę


Oktawian prosi cię o napisanie eposu o Rzymie


czujesz dobrze


wydajesz Eneidę


jesteś wielkim poetą


zaprzyjaźniasz się z Oktawianem Augustem


loszek i daktyli pod dostatkiem


myślisz o zemście


będzie wielki konkurs poezji na sympozjonie


będzie Horacy


teraz mu pokażę i tej jego Curvii czy tam Tulii


mówisz swój wiersz i zbierasz oklaski


wygrywa Horacy


czemu #!$%@?


napisał odę do Mecenasa, lizus #!$%@?


#!$%@? się


#!$%@? z tą poezją, postanawiasz zająć się rzemiosłem


chcesz zapomnieć o wszystkich upokorzeniach


rzeźbisz


mija wiele lat


zdobywasz duże umiejętności


w nowej świątyni na Kapitolu ma stanąć posąg


ogłoszono konkurs


ma być twardy jak Rzym xD


rzeźbisz za⁎⁎⁎⁎sty pomnik ze spiżu


idziesz pokazujesz go jakiemuś Gajuszowi


no sorry Anonus ale wygrywa Horacy


#!$%@?


pytasz dlaczego


"wybudował pomnik twardszy niż ze spiżu"


coś w tobie pęka


przypominasz sobie wszystkie złe chwile


łzy w oczach


wściekłość lvl 9001


widzisz tego #!$%@?


nie wytrzymujesz i podbiegasz do niego


"zabiję cię #!$%@?"


"nie wszystek umrę"


zaczyna #!$%@?ć


gonisz go przez Kapitol


gonisz przez miasto


wbiega w ślepą uliczkę


już prawie go masz


odwraca się i ściąga maskę


co tu się #!$%@?


to Oktawian August, princeps zawadiaka i twój kolega


nie wiesz o co tu chodzi


dlaczego zniszczyłeś moje marzenia?


patrzy na ciebie wzrokiem Augusta


rozdziera szaty i mówi


"czy dobrze odegrałem swoją rolę w tej życiowej farsie?"


#pasta

Zaloguj się aby komentować

Mówię do różowego:


- Jedziesz?


- Jasne, a gdzie?


- Niespodzianka.


- Poczekaj tylko się ogarnę


I przez 15 minut się ubierała i malowała.


- Gotowa


Schodzimy do samochodu zaparkowanego przed blokiem, odkluczyłem go i wsiadamy.


- Powiedz mi gdzie jedziemy!


- Zaraz zobaczysz


I pojechaliśmy do garażu. Nie odzywała się cały dzień


Warto było


#pasta #heheszki

Zaloguj się aby komentować

Następnym razem jak będziesz przygnębiony pamiętaj, że życie zależy od perspektywy. Widziałem się ostatnio ze znajomym, nie pracuje, mówi że 2/3 razy dziennie ma seks, dwa razy dziennie czas na trening i ma tyle wolnego czasu, że nawet zaczął z nudów czytać książki. Narzekał mi jak bardzo nienawidzi więzienia.


#heheszki #pasta

Zaloguj się aby komentować

#pasta


>bądź mną


>masz kochającą kobietę


>ostatnio dziwnie się czujesz


>sex z kobietą na wycieczce w lesie


>mija pół miesiąca


>jesteś z kumplem w dolinie chochołowskiej


>zacznij mu obciągnąć


>nie chcesz rozpadu związku z kobietą


>idziesz na badania


>cierpisz na zaburzenia orientacji w terenie


>zerwij kontakty z kolegą

@ww-1 możesz. Właśnie sam to uczyniłem i działa ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wchodzisz na profil takiego bezbeka i klikasz kłódeczkę, która jest obok koperty wiadomości i oczka obserwowania

Zaloguj się aby komentować

Moim najgorszym pomysłem w życiu było odwiedzenie stolicy Włoch. Samo w sobie nie było to złe, ale gdy chciałem stamtąd wyjechać okazało się, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Nie miało znaczenia jak bardzo próbowałem opuścić to miasto, prędzej czy później i tak tam wracałem. Siedzę tu już ósmy rok, niech mi ktoś pomoże.


#pasta #heheszki #zawszesmieszy

Zaloguj się aby komentować

Białeg usunął mi wpis z tą pastą xD


Michał Białek zaczynał nocną wartę w serwerowni wykopu. Za oknem mocno dofinansowanej z budżetu Państwa willi poznańskie koziołki ocierały się częściami, które Białek nawet posiada. Przypomniał sobie o żonie, którą widywał głównie w niedzelne poranki. Stękanie ćwiczącego lewicę Kinera dobiegało zza rzędu wykopowych monitorów. Tak, Kiner dzielnie pisał kod nowego Wykopu 2.0. Białek automatycznie podłożył ociekające potem dźwięki pod obraz nowego, dopracowanego serwisu internetowego. Intuicja podpowiada mu, że lekko zmęczony kolega z pracy przebiera palcami po najlepszej części kodu jaką kiedykolwiek widział każdy programista html. Nie mylił się. Czuł jednak dziwaczną dumę połączoną z rozbawieniem, które przyniosła mu owa wizja. ,,Puk puk". Pierwsza myśl - Elfik32. diabliszcze, które zrobiłoby wszystko za status moderatora w serwisie. Białek poczuł się ważny. Ale to na bok. Myśl o zdradzie starego Wykopu 1.0 żony przerodziła się w pewność, że tej nocy powstaje dziecko, na które po badaniach html nie musiałby wyłożyć ani grosza. 


Ocknąwszy się wstał i nonszalancko otworzył drzwi. Elfik32. Czarna owca rodu Steckich stała w progu oparta o framugę z raportami testerów Wykopu 2.0. Tak, wszystkich dwóch.  


Baletki, krótka spódniczka i motzno zarysowany dekolt jaśniały kontrastująco z raportami licznych błędów znalezionych w serwisie. Wstawiona jak zwykle - pomyślał Białek. Elfik położyła palec na ustach. Białek domyślił się, że odseparowany od świata zewnętrznego Kiner nie usłyszał pukania aktywnej wykopowiczki, która właśnie przyniosła im raporty. Elfik sprawnie zzuła obuwie i figlarnie mrugając ruszyła w stronę Kinera. Białek podążał wzrokiem za opalonymi stópkami zmierzającymi w stronę McKinera, nie mogąc powstrzymać wewnętrznego rozbawienia. Za chwilę miał wyjść na jaw fakt, którego nikt z pracowników wykopu osobiście nie widział, choć był świadom jego istnienia. Fakt, który miał zburzyć spokój Kinera na zawsze. Elfik wczołgała się pod biurko i sprawnie wyskoczyła po drugiej stronie. Kiner wybałuszył oczy i odskoczył w tył z rozgrzaną do czerwoności klawiaturą w ręku. Spojrzenia Białka i Kinera spotkały się. Kiner był zażenowany całą sytuacją, o czym świadczył wyraźny rumieniec na jego aryjskiej twarzy. Śmiech Elfika rozniósł się po pomieszczeniu. - Słaby kod jak na administratora. - powiedziała Elfik, ledwie powstrzymując śmiech. Kiner spąsowiał bardziej. Ręce machinalnie powędrowały w stronę klawiatury, gdy podchmielona Elfik rzuciła się w tę samą stronę. - Zostaw. - powiedziała stanowczo. Zaskoczony Kiner wypuścił kod html z ręki. 


Dziesięciolinijkowy kod bezwładnie opadł na dno kompilatora, gdy Elfik doskoczyła do sparaliżowanego programisty niczym wygłodniała kura i stanowczym ruchem opuściła nieco za duże tagi. Od czasu nieudanego eksperymentu z tagami Kiner powrócił bowiem do starych nawyków, co ułatwiło wykopowiczce zadanie. - Jesteś pijana. - wystękał, gdy Elfik chwyciła go za lekko spoconą klawiaturę i chichocząc zaczęła prowadzić w stronę Białka, który obserwował sytuację z zaciekawieniem. Programista nie protestował jednak zbyt zaciekle. Był to pierwszy raz, kiedy kobieca ręka spoczęła na jego kodzie. Było to niewątpliwie ciekawe doznanie, gdyż sam Kiner zdawał się zapomnieć o dziwnych okolicznościach, w jakich doszło do tego przełomowego momentu. Białek nie mógł już powstrzymać rozbawienia, obserwując zesztywniałego Kinera kroczącego za dzierżącą jego komputer Elfikiem. Wybuchnął serdecznym śmiechem, mimowolnie puszczając krótkiego posta o dosyć wysokiej tonacji. - Przepraszam, - rzekł Białek przez łzy - ale nie bardzo rozumiem sytuację. Elfik puściła kinerowe kodzenie i kołysząc biodrami powoli podeszła do administratora o podkrążonych od pracoholizmu oczach, zalotnie kręcąc loczek wydłubany spod natapirowanej burzy blond włosów. - Nie planowałam tego. Zawsze byłam spontaniczna. - wyszeptała prowokacyjnie, gmerając już teraz palcami w okolicy tagów portalu Białka. Kiner zastygł jak posąg w centrum serwerowni. Nie zdawał sobie sprawy, jak komicznie wyglądał z licznymi błędami w kodzie Wykopu 2.0. Poczuł ukłucie zazdrości widząc pierwszą kobietę, której pozwolił dotknąć kodu, z zapałem kompilującą portal Białka. To on powinien być na jej miejscu. Białek zamknął oczy, czując pieniądze spływające z dofinansowań. Nie była to zdrada wykopu 1.0, był to gwałt na użytkownikach. Stąd też, domyślając się dalszego przebiegu sytuacji, nie miał żadnych wyrzutów sumienia. Aby jednak im zapobiec, wyobraził sobie że portal jest właśnie posuwany przez Rumuna.  ,,Beznadziejny portal" - pomyślał. Czuł się całkowicie oczyszczony z zarzutów. Elfik wrzuciła uwagi testerów Wykopu 2.0 do niszczarki. Tak, wszystkich dwóch. ,,A walić to” - szeptnęła, przenosząc wzrok na jego twarz. - Do zdjęć twoich przeróbek zrobionych przez... - Nie kończ. - przerwał jej … Dziś w nocy opublikujemy Wykop 2.0. 


#wykop #jebacwykop #bekazwykopu #heheszki #pasta #pastaoserwerowni

Zaloguj się aby komentować

Drogie Tomki. Piszę tę historię ku przestrodze wszystkim tym, którzy nie rozgryzają mentosów od razu po włożeniu do ust.


Otóż ja i moja dziewczyna poszliśmy na studia do różny miast. Po miesiącu rozłąki zdecydowaliśmy się wreszcie spotkać, a jako że byłem bardzo szczęśliwy z tego powodu, postanowiłem zrobić jej minetę.


Zawsze mi się to podobało, ale tym razem z jakiegos powodu jej c⁎⁎ka śmierdziała jak martwy papież, a smakowała jeszcze gorzej. Nie chciałem ją urazić, więc wziąłem mentosa. W trakcie lizania, przez przypadek wepchnąłem go w nią, ale na całe szczęście mam zręczne palce i szybko go wygrzebałem, włożyłem z powrotem do ust i rozgryzłem. Niestety to co znalazło się w moich ustach nie było mentosem. Był to guzek rzeżączki.


(Należy tutaj zauważyć, że ów guzek był wielkości pierdolonego mentosa)


Zamiast lodowej świeżości moje usta wypełniły się ropą. Zacząłem krzyczeć, rzygać i rzucać się po całym pokoju. Kiedy juz nie miałem czym już bełtać i przepłukałem usta, zażądałem żeby powiedziała mi o co tu k⁎⁎wa chodzi. Okazało się że głupia suka zdradziła mnie z jakimś kolesiem w tydzień po wyjeździe i nawet nie miała pojęcia, że coś z nią nie tak.


Od tamtego czasu siedzę w mojej piwnicy, lecząc rzeżączkę w ustach i edukuję ludzi na temat prawidłowej konsumpcji mentosów.


#pasta

30546752-203a-4c35-9b61-e8b6233f7fb5

Zaloguj się aby komentować

Dawno, dawno temu, była sobie mała internautka, a nazywała się Czerwony K-pturek. Codziennie chatowała sobie z przyjaciółmi na kanale #las, aż tu pewnego dnia dostała maila od Mamy, w którym było napisane: "Kochana Córeczko, w załączniku przesyłam Ci pliki HTMLowe dla Babci. ZaFTPuj się, proszę, na konto Babci i daj jej te pliki, bo są jej potrzebne, żeby postawić sobie stronę webową. Całuję. Mama". Tak, więc nasza mała internautka odpaliła sobie Windowsowego FTPa i zalogowała się jako "K-pturek", żeby przesłać babci pliki, które właśnie dostała od mamy. Akurat ściągała załącznik ze swojego konta webmailowego, gdy nagle dostała przez ICQa wiadomość od użytkownika o adresie [email protected] K-pturek grzecznie odpowiedział na ICQową wiadomość, na co E-wilk uprzejmie ją pozdrowił i zapytał dokąd to się wybierała. K-pturek odpowiedział: - Loguję się na konto Babci, żeby przeFTPować parę plików potrzebnych do postawienia własnej strony webowej. Po takiej odpowiedzi E-wilk zatelnetował się na skróty i połączył się z kontem Babci pierwszy. Gdy konto babci zapytało go o login ID, wstukał "k-pturek", scrackował hasło i wszedł na konto. Babcia, gdy zorientowała się, że to nie K-pturek tylko ktoś inny, natychmiast skillowała mu proces, ale niestety E-wilk był szybszy. Zrobił jej ICMP flood'a na wszystkie porty, których firewall babci nie pilnował, firewall się wywalił, a E-wilk zmienił hasło Babci. Potem przyznał sobie prawa ROOTa i zmienił system operacyjny na nowy, który nawet interfejsem przypominał stary system babci. A gdy już wszystko było zainstalowane, rozgościł się na koncie babci podszywając się pod dotychczasowa właścicielkę. Po chwili zalogował się K-pturek i po wejściu na konto babci zorientował się, że coś się tu zmieniło. Zatalkowal szybko do babci i zapytał: - Babciu, a dlaczego masz taka wielką quote na dysku? - Żeby lepiej pomieścić Twoje pliki. - Babciu, a dlaczego masz taki nowoczesny interfejs graficzny? - Żeby lepiej skatalogować Twoje pliki. K-pturek poczuł, ze coś tu jest nie tak: - Babciu, a dlaczego masz prawa ROOTa? - Żeby Cię lepiej scrackować!!! Po takiej rozmowie nawet mały łatwowierny K-pturek rozpoznał, że to wcale nie Babcia i szybkim who is sprawdziła, że jej rozmówca talkował z konta [email protected] K-pturek natychmiast wysłał maila do [email protected] żeby poskarżyć się na oszusta. Przebiegły E-wilk spróbował zablokować K-pturkowi serwer POP3 przeciążając pamięć, ale na szczęście K-pturek zdążył w porę kliknąć guzik Wyślij. Po chwili na serwer wszedł Sysop z cyberspace.cop, który błyskawicznie odczytał adres IP E-wilka, zoverride'owal mu prawa dostępu i sam sobie przyznał profil ROOTa. Zanim E-wilk się zorientował, Sysop skillował mu proces i założył bana na cala domenę. A z Trash'a systemu operacyjnego E-wilka udało się odzyskać tabele partycji starego systemu Babci, dzięki czemu można było odtworzyć stara konfiguracje. Dzięki pomocy K-pturka i dzielnego Sysopa, Babcia mogła dokończyć formatowanie w HTMLu i postawiła wspaniałą strone webowa z dostępem 10 kilo na sekundę. Stronę Babci podziwiali wszyscy jak Siec długa i szeroka, i w krótkim czasie nabili jej rekordowa liczbę hitów.


#pasta #heheszki #ktomawiedziectenwie #zartujzdiplodokiem

Zaloguj się aby komentować

Byłem dzisiaj na siłowni, gdzie jest cały rząd bieżni, no będzie z 10. Po 15-minutowej rozgrzewce, tak jak Pan Karmowski przykazał, zastosowałem się do regulaminu i poszedłem po papierowy ręcznik i płyn dezynfekujący. Jak wróciłem, to trochę się zamyśliłem i kurrrde pech chciał, że wyczyściłem bieżnię obok, zamiast tej, na której biegałem. Najgorsze, że widziały to dziewczyny, które ćwiczyły za mną na orbitrekach. Kątem oka zauważyłem, że się uśmiechają. Nie chciałem wyjść na idiotę, więc zacząłem czyścić wszystkie bieżnie po kolei. Zauważyłem gdzieś w kącie wiadro i mopa, więc wlałem dwie nakrętki ajaxu i przejechałem całą salę. Ogólnie nie palę fajek, ale sprzątaczka się mnie spytała czy idę na szlugę, więc skoczyłem z nią i pomarudziliśmy trochę, że dużo dzisiaj roboty. Jutro zaczynam o 6 rano.


#pasta #heheszki #silownia

#pracaspawaczamnieprzeistacza #pracbaza #hr #pasta #heheszki


Jestem na pewnej grupie dla spawaczy na facebooku(nie spawam ale lubię czytać o tym). I to co się czasem tam dzieje to mnie rozpierdala XD. 


Ostatnio wbijam na grupę, i widzę ogłoszenie od Pani Basi z HR manadżment która wrzuca ogłoszenie pt: "Mig 10 euro brutto, super oferta, 5 lat doświadczenia". OFC na straży zawsze stoi Michał. Michał jest spawaczem ze śląska, który pracuje za 25 złotych, ma 2 lata doświadczenia, ale także ma 10 lat doświadczenia z agresywnymi sukami, więc idealny człowiek na idealnym miejscu :D. Odświeżam, bo wiem że reakcja odpowiedzi na takie ogłoszenia w tej grupie, to zakres czasu zmianu biegu z jedynki na dwójke przez Fernando Alonso. Bach, leci. "Chyba panią pojebało. Basia łapie frustracje, bo przecież Polska agencja daje super możliwość kołchozu i tylko trzeba mieć własną spawarkę, a tak to 10 brutto siedzi". Piszę że jest Pan nie poważny, i proszę się tak do mnie nie odzywać. Drugi strażnik Janek(spawacz w niemczech za 25/h) pisze: "Basia wypierdalaj z grupy. A ja kisnę, bo wyobrażam sobie jak Hr manadżment płonie razem z basią trzymającą miotacz z wkurwienia XDD.


Zaraz potem objawia się MŁODY. Młodym jest nazywany każdy który pojawia się z pytaniem: "Elo co sądzicie o moich spawach? Jak na razie hobbistycznie w domu 3 miesiące". Wtedy pojawia się ON. Pan Marian który stażem pracy przekracza wszystkie browarnie na podkarpaciu. 65 lat, ożenił się z Migiem, ale oficjalnie z Bożenką. Odpisuje tylko, Młody co żeś ty nasmarkał, do nauki nie do spawania.


I tak siedzę na tej grupce, i za każdym razem kisnę XDD.

f66bd33f-13be-4da3-a3f1-7f8019658f30

Zaloguj się aby komentować

Mój stary to fanatyk wędkarstwa. Pół mieszkania zajebane wędkami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu hak w nodze.


Druga połowa mieszkania zajebana Wędkarzem Polskim, Światem Wędkarza, Super Karpiem xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie wędkarskie tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla wędkarzy i kręci gównoburze z innymi wędkarzami o najlepsze zanęty itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wy⁎⁎⁎⁎⁎olić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu karasie jedzo guwno. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę SUM, za najebanie 10k postów."


"Jak jest ciepło to co weekend zapierdala na ryby. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem rybę na obiad a ojciec pi⁎⁎⁎⁎li o zaletach jedzenia tego wodnego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pieolił że to dzięki temu, że jem dużo ryb bo zawierają fosfor i mózg mi lepiej pracuje.


Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują pakując wędki, robiąc kanapki itd.


Przy jedzeniu zawsze pi⁎⁎⁎⁎li o rybach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Polski Związek Wędkarski, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu d⁎⁎y durr niedostatecznie zarybiajo tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Ryb Rzecznych żeby się uspokoić.


W tym roku sam sobie kupił na święta ponton. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i nadmuchał w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój wędkarski i siedział cały dzień w tym pontonie na środku mieszkania. Obiad (karp) też w nim zjadł [cool][cześć]


Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich ryb w polsce to bym wziął i zapierdolił.


Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na ryby w drodze wyjątku. Super prezent k⁎⁎wo.


Pojechaliśmy gdzieś wpizdu za miasto, dochodzimy nad jezioro a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy nad woda i patrzymy na spławiki. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pierdolnął wędką po głowie, że ryby słyszą muzykę z moich słuchawek i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po d⁎⁎ie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo szeleszczę i ryby z wody widzą jak się ruszam i uciekają. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na wodę jak w jakimś je⁎⁎⁎ym Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam sk⁎⁎⁎⁎syn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w las i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć bo inaczej ryby słyszą i czują.


Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ na ryby. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o wędkowaniu i rybach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są szczupaki czy sumy.


WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE SZCZUPAK MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA UJEBANA!


KURWA TADEK SUMY W POLSCE PO 80 KILO WAŻĄ, TWÓJ SZCZUPAK TO IM MOŻE NASKOCZYĆ


CO TY MI O SUMACH PIERDOLISZ JAK LEDWO UKLEJĘ POTRAFISZ Z WODY WYCIĄGNĄĆ. SZCZUPAK TO JEST KRÓL WODY JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI


No i aż się zaczeli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec


I bardzo k⁎⁎wa dobrze


Tak go za tego suma znienawidził.


Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Polskim Związku Wędkarskim. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych sku⁎⁎⁎⁎⁎nach z PZW powiedzieć. Gazety niewędkarskie też przestał czytać bo miał ból d⁎⁎y, że o wędkarstwie polskim ani aferach w PZW nic się nie pisze.


Szefem koła PZW w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim akwenom przez Związek i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie wędkarskie gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał.


Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem PZW ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu PZW i Adama na forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.


Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, PZW, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że PZW jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za szurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na wędki, haczyki czy łódki i dostawał strasznego bólu d⁎⁎y, ile on by mógł np. zanęty waniliowej za te 2k kupić (kilkaset kilo).


Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć łódkę do połowów bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać


synek na wodzie to się prawdziwe okazy łapie! tam jest żywioł!


ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie więc zgadał się z jakimiś wędkarzami okolicy, że kupią łódkę na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś janusza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe na przyczepie, którą ten janusz ma i się będą tą łódką dzielili albo będą jeździć łowić razem.


Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból d⁎⁎y. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że ryby biorą jak po⁎⁎⁎⁎ne więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni łowią bez niego bo przecież po równo się zrzucali na łódkę i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.


Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą i łódką xD Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że januszowi za⁎⁎⁎ał z podjazdu przed domem bo oni go oszukali i żeby łapał z nim łódkę i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście łódka nie zmieściła się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on ją przed domem zostawi.


Za pomocą jakichś łańcuchów co były na łódce i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego łódkę ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500zł się składał a nie pływał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu bo było blisko.


Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:


-Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy i krzyczy, że nie odda


-Janusze krzyczą, że ma oddawać


-Jeden janusz ma rozjebany nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od łódki za nogę i dostał drugą nogą z kopa


-Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka


-We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi


-Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił łódkę a policjantów żeby go nie aresztowali


-Ja smutnazaba.psd


W końcu policjanci oderwali starego od łodzi. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali łódkę, rzucając wcześniej staremu 500zł i mówiąc, że nie ma już do łódki żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na rybach nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pieolił z łażeniem po komisariatach i ma to w d⁎⁎ie tylko ojca nie chce więcej widzieć.


Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla wędkarzy bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta


Szczepan54


Liczba postów: 1


Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały wędkarz! Chcą go oczernić bo zazdroszczą złowionych okazów!


Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od łódki. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpie**alał na trollkoncie i np. pisał, ze ch*jowe ryby łapie i widać, że nie umie łowić xD


Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia złapanych przez siebie ryb to sam sobie pisał


Noooo gratuluję okazu! Widać, że doświadczony łowca!


a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum.


#pasta #heheszki #copypasta

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem czy to jakaś #pasta czy co ale przyznam ze urzekła mnie ta historia więc sie nią z wami podzielę:


(Otwierać w nowej karcie)


#heheszki #patologiazmiasta #cotusieodpierdala #coolstory #truestory #takbylo #dzieci #lidl

0fedac3c-f311-4177-8415-83f221a58c48

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.


Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowach. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.


Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z gruźlicą, szkorbutem, nowotworem i polio służył mocz i mech. Lekarz u nasbywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy hamburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy coca-coli, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Nikt nie narzekał.


Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem ojciec wracał do domu, a po drodze brał sobie nowe dziecko. Dzieci wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, dzieci leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.


Latem wchodziliśmy na dachy wieżowców, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.


Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub star. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.


Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Podobnie jak wybite zęby, rozprute brzuchy, nagły brak oka czy amatorskie amputacje. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a od pomocy, to jeszcze nikt nie umarł. Ciocia Janinka powtarzała, "lepiej lanie niż śniadanie". Nikt nie narzekał.


Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu, azbestu i Ludwika. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, odchody ryb, kogel-mogel. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.


Nikt nie latał co miesiąc do dentysty. Próchnica jest smaczna. Kiedy ktoś spuchł od bolącego zęba, graliśmy jego głową w piłkę. Mieliśmy jedną plombę na jedenaścioro. Każdy ją nosił po 2-3 dni w miesiącu. Nikt nie narzekał.


Byliśmy młodzi i twardzi. Odmawialiśmy jazdy autem. Po prostu za nim biegliśmy. Nasz pies, MURZYN, był przywiązany linką stalową do haka i biegł obok nas. I nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie narzekał.


Wychowywali nas gajowi, stare wiedźmy, zbiegli więźniowie, koledzy z poprawczaka, woźne i księża. Nasze matki rodziły nasze rodzeństwo normalnie – w pracy, szuwarach albo na balkonie. Prawie wszyscy przeżyliśmy, niektórzy tylko nie trafili do więzienia. Nikt nie skończył studiów, ale każdy zaznał zawodu. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. To przykre. Obecnie jest więcej batonów niż dzieci.


My, dzieci z naszego jeziora, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.


Nikt nie narzekał.


#pasta

Zaloguj się aby komentować

W piątek wieczorem pojechałem do monopolowego rowerem, kupiłem butelkę whisky i włożyłem do koszyka przy rowerze. Przed wyjazdem pomyślałem, że jeśli spadnę z roweru, to butelka się rozbije i będzie szkoda.


Postanowiłem więc natychmiast wypić całą butelkę, zanim wrócę do domu.


I okazało się, że to była cholernie dobra decyzja, ponieważ w drodze do domu wywaliłem się siedem razy.


#pasta #suchar

Zaloguj się aby komentować

Byłem sobie dziś z loszką w Decathlonie, gdyż chciała sobie wybrać ciuszki do biegania.


Wchodzimy do sklepu i już od pierwszego rzutu okiem go zauważyłem - kilkuletni dzieciaczek zapierdalający po sklepie z gałą i drący się wniebogłosy - standard jak na Decathlon. Olałem.


Loszka wybiera ciuszki, ja oczywiście przytakuję, że tak, ładne, pasuje ci, przewiewne na pewno. Idziemy do przymierzalni. Ona się chowa za kotarą, mówi żebym trzymał i nie podglądał jak przymierza stanik. No ok, prywatność, rozumiem. Stoję więc tak sobie i trochę mi się nudzi. I nagle uderzenie w tył pleców. Odwracam się, a z tyłu ten dzieciaczek z nunczakami ze stojącego nieopodal stoiska Aikido. Uśmiechnąłem się w jego stronę. Odszedł. Po kilku chwilach to samo - cios w plecy, za mną ten dzieciaczek. I jeszcze raz.


Się wkurwiłem, widzę że na chwilę zniknął, więc opuściłem swoją loszkę na te 30 sekund, podbiegłem do stoiska Aikido, wziąłem drewnianą katanę i wróciłem na stanowisko. Czekam.


Kiedy poczułem uderzenie w plecy, odwróciłem się z całych sił przypierdoliłem na odlew w łeb drewnianym mieczem, aż się dzieciak poskładał w miejscu i przestał ruszać. Nagle podbiega mamusia i się drze, że policję wezwie etc., to k⁎⁎⁎ie też przyjebałem, dodając jeszcze nad truchłem "KENDO DROGA MIECZA SZMATO".


Kupiłem loszce krótkie spodenki, stanik sportowy i koszulkę tego dnia.


#pasta

Zaloguj się aby komentować