Grupa emerytów mieszkają w domu spokojnej starości co czwartek spotyka się, by rozwiązywać zagadki kryminalne. Wskutek chciwości lokalnego biznesmena sami lądują w środku kryminalnej intrygi, którą próbują rozwiązać zanim zrobi to policja.
Strasznie sztuczny dla mnie to był film. Świat jak z żurnala, mało brudu i "elementu" społecznego. Do tego sama intryga kryminalna też średnia. Filmu nie ratuje plejada wybitnych aktorów.
Trudny film do opisania, poprzez łatwość do zaspojlerowania.
Niech będzie więc: dziewczyna obejmuje posadę w roli pomocy domowej u pewnego małżeństwa. Obydwie strony mają swoje sekrety xD
Książki nie czytałem, czego po seansie trochę żałuję, bo pewnie by mi podeszła, a tak to trochę bez sensu do niej siadać. Film w każdym razie polecam, bardzo mi się spodobał. Ocena może ciut nad wyrost, ale z kolei 7 byłoby małym niedociągnięciem.
PS. Jak zawsze "spóźniliśmy się" na film aby uniknąć reklam, dzisiaj jedyne 11 minut... i przeżyliśmy szok, bo film się właśnie zaczynał. 11 minut w Cinema City, wieczorem, w dzień wolny od pracy - niebywałe.
Ładny, z głupkowatą i nieciekawą fabułą, ale jednak ładny. Efekty 3D nienachalne - nie wiem, czy to kwestia ekranu (seans odbył się w kinie studyjnym) czy taka była decyzja twórców. Pod koniec prawie już nie mogłem wysiedzieć, ale to w końcu ponad trzy godziny oglądania.
W swojej kategorii, czyli czystej rozrywki, solidne 8/10. Jakby zadbano o lepszą fabułę, to mógłbym pomyśleć o wyższej ocenie.
Filmy trzeba oceniać w osobnych kategoriach. Na „Avatarach” bawiłem się znacznie lepiej niż na dowolnym filmie od Marvela i nie oczekuję od tej serii niczego innego oprócz „ładnych ruchomych obrazków”.
Opowieść o dwunastoletnim japońskim chłopcu imieniem Atari, którego wychowuje skorumpowany burmistrz wielkiego miasta Megasaki. Gdy na mocy specjalnego dekretu wszystkie psy domowe wygnane zostają na ogromne wysypisko odpadów, Atari leci na miniaturowej machinie powietrznej na „wyspę śmieci”, by odnaleźć swego ukochanego psa. Na miejscu gromadzi wokół siebie grupę czworonożnych przyjaciół i wraz z nimi wyrusza na wielką wyprawę, która zadecyduje o losach i przyszłości całej Prefektury
Specyficzny styl filmów Wesa Andersona nie jest dla każdego, ja również nie jestem fanem jego twórczości, ale tę animację bardzo fajnie się oglądało.
Animacja jest przyjemna dla oka, fabuła nie skomplikowana, dubbing (angielski) jest świetny, ale końcówka trochę zepsuła całokształt.
Pierwszy film jaki obejrzałem w 2026 roku to Sny o pociągach. Spodobał mi się głównie przez spokojne tempo akcji i sposób, w jaki pokazano przemijanie. Bardzo na plus były widoczki i leśny klimat, które budowały fajną, naturalną atmosferę. Całość dawała takie powolne, relaksujące doświadczenie — bez pośpiechu, bardziej do odczuwania niż do analizowania. Niekiedy smutny, ale ostatecznie chillujący film godny polecenia.
Tytuł: Buena Vista Social Club
Rok produkcji: 1999
Kategoria: Dokumentalny / Muzyczny
Reżyseria: Wim Wenders
Czas trwania: 1h 41m
Ocena: 6/10
Wim Wenders wybrał sie do Kuby nakręcić dokument o grupie muzycznej łączące najlepszych muzyków z tego kraju. Sama muzyka jest 10/10, szkoda tylko że tak mało dokumentu zostało wykrzesane z członków grupy. Zdjęcia Kuby ładne, oglądanie ziomka grającego solo z gitarą za plecami robi wrażenie, ale kiedy staje sie dokumentem, ogranicza sie tylko do gadających głów mówiących "nazywam sie X, urodziłem sie w Y gdzie nauczyłem sie od dziecka grać na Z" przez 90% czasu. Za mało. Następnym razem wystarczy odpalić album na spotify
Najnowsza "Anakonda" to przygodowa komedia, w której kilku przyjaciół wyrusza do Amazonii, aby nakręcić nową, niskobudżetową wersję ich ulubionego filmu z dzieciństwa. Kilka znanych pysków, całkiem zgrabna reżyseria, parę śmiesznych scen i w sumie to tyle. Nie zapamiętam tego filmu na długo, ale w kategorii lekka komedia na wieczór, całkiem się ratuje. Obecnie w kinach i tak są 3 ciekawe filmy na krzyż.
Na plebanii w stanie Nowy Jork w tajemniczych okolicznościach, w czasie wielkopiątkowej mszy ginie kapłan, który słynął z trudnego charakteru i skrajnych poglądów. Na miejscu pojawia się światowej sławy detektyw Benoit Blanc by ustalić sprawcę. Czy jest to młody wikary z którym proboszcz był w konflikcie? Czy któryś z parafian którym denat groził? A może ktoś z zewnątrz? Sprawa wydaje się wyjątkowo dziwna, a kolejne wydarzenia jeszcze gmatwają sytuację.
Trzeci film z cyklu "Na noże". I niestety w mojej ocenie najsłabszy. Mimo dobrego aktorstwa fabuła wydaje się przekombinowana, do tego brakuje tutaj też świeżości i ilości zwrotów akcji co wcześniej. Stąd ocena taka a nie inna.
Absolutnie przecudowny film, bardzo ciepły, z pięknymi, powolnymi ujęciami, z subtelną erotyką. Zakochałem się w nim i nie będę tego ukrywał - nawet przez chwilę nie nudziłem się, oglądając przygotowania kolejnych potraw. Z tych scen bił taki spokój, mimo że wiele się działo, a działania bohaterów były bardzo harmonijne - czuć było chemię pomiędzy aktorami odgrywającymi główne role, jakby rzeczywiście pracowali ze sobą codziennie przez dwadzieścia lat.
Jedyną rzeczą, która mi się nie spodobała, że to nie jest „komfortowy” film. Żałuję, że całość nie została utrzymana w ciepłych tonach. W pewnym momencie wkrada się lodowaty powiew wiatru, który odbiera trochę przyjemności ze śledzenia historii.
@DEATH_INTJ a nie masz auta? No jakoś mi się nie chce wierzyć że specjalnie radio z niego wymontowałeś. Ja tam oszczędzę więcej posiadając radio i TV, ale mając je zwyczajnie niezarejestrowane
Finałowy sezon głośnego serialu Netflixa, opowiadającego o miasteczku w Hawkins w którym zaczyna się dziać tytułowe "Dziwniejsze Rzeczy"
UWAGA SPOILER
Grupa nastolatków musi stawić czoła rosnącemu w siłę Vecnie i żołnierzom wujka Sama, tak by ocalić swoje miasteczko i małą społeczność przed wlewającym się do niej złem. Dodatkowo odkrywają prawdziwą naturę tego, co jest "po stronie". W tym czasie Vecna porywa dzieci z Hawkins by zdobyć moc, która pozwoli zaatakować świat.
KONIEC SPOILERA
Ostatni sezon pozostawił spory niedosyt. Przede wszystkim był zbyt rozciągnięty, odcinki są sztucznie napompowane, a tę samą treść w mojej ocenie można by spokojnie przedstawić w standardowych godzinnych odcinkach. Do tego krindżowa scena z Willem oraz za długi epilog. Samo zakończenie zbyt cukierkowe i zachowawcze, szczególnie widząc "plot armor" niektórych postaci.
@bori zacząłem oglądać pierwszy epizod i nie skończyłem, takie to meh było. Zabili chociaż kogoś z głównej obsady, czy jak zwykle jakiś randomów wprowadzonych w tym sezonie?
Gdy dziewczyna powiedziała mi, żebym włączył „Dwie Wieże”, poczułem się jak na tym memie poniżej. x)
Pamiętam, jak poszedłem do kina na nocny maraton wersji rozszerzonych całej trylogii. W teorii wydawało się to świetnym pomysłem - wszystkie filmy na jednym posiedzeniu, jeszcze na dużym ekranie. Nie przewidziałem tylko, że zasnę właśnie na drugiej części i przegapię to, na czym zależało mi najbardziej, czyli obronie Helmowego Jaru.
Zgadnijcie, co się dzisiaj wydarzyło.
Oczywiście, że zasnąłem podczas seansu i przegapiłem obronę Helmowego Jaru. xD
Czuję się jak stary dziad. xD
Sam film wspaniały. Jeden z czterech, które obejrzałem w życiu i którym przyznałem najwyższą ocenę.
Ocena o jedno oczko mniej, ponieważ ta część zawsze podobała mi się najmniej z trylogii, jednakże wciąż uważam to za świetne kino. Uwielbiam leniwy początek w Shire, który jest tak komfortowy, że sam z chęcią bym zamieszkał w takiej okolicy i wiódł podobne życie.
Trudno mi być obiektywnym, ponieważ „Władca Pierścieni” podoba mi się tak bardzo, że przymykam oko na jakiekolwiek wady.
Przy okazji naszły mnie przemyślenia, że kurczę, minęło prawie dwadzieścia pięć lat od premiery pierwszej części, i do tej pory nie zobaczyłem żadnego innego filmu czy serialu fantasy, który zrobiłby na mnie tak duże wrażenie. Najbliżej było „Grze o tron”. Pomyślałem też o netfliksowym „Wiedźminie” - technologia posunęła się naprzód, Netflix pewnie też nie żałował budżetu na swoją produkcję, a jak porównam te dwa dzieła, to w „Wiedźminie” nie czuć dopracowania, nie czuć „duszy”.
Poniekąd rozumiem, że po co się starać, skoro ludzie i tak pewnie obejrzą, a jak będziemy przyzwyczajać ich do kiepskiej jakości, to przestaną być aż tak wybredni i bez narzekania będą oglądać coraz to gorsze dzieła, ponieważ innych po prostu nie będzie. Nie podoba mi się to, ponieważ sam w swojej twórczości staram się rozwijać, żeby tworzyć lepsze rzeczy od poprzednich i czułbym się źle z odwaleniem fuszerki (patrzę na ciebie, Wegner). Tak więc nie rozumiem, że przy obecnych możliwościach wciąż trudno dorównać starusieńkiemu już „Władcy Pierścieni”.
Mnie zaskakuje to jak, zmieniają się moje ulubione postaci z biegiem lat. Za dzieciaka szalałam za zwinnym Legolasem. Aktualnie mój ulubiony to Sam i Gimli :)
Chwytający za serducho, dosyć smutny film o tym, jak na tle pogrzebu ukrywane są coraz to większe grzechy skrywane przez umarłego wujka. Myślę, że pokazuje problemy dzisiejszych rodzin, gdzie w wielu ukrywane są takie tajemnice, a nawet skrzywdzone kobiety nie są w stanie opowiedzieć o tym nikomu z różnych powodów (akurat w tym przypadku) pokaże to rodzinę w złym świetle. Temat niby oklepany, ale w nietypowym kraju dziejący się problem. Film dobry, niemniej dołujący.
Ciekawy film o przemijaniu, pogoni za marzeniami, tym, że ślepo za nimi goniąc można znaleźć się w ślepej uliczce.. Zaskakująco dobra rola Pameli Anderson, która kojarzyła mi się z prostą seksbombą tutaj zagrała chyba swoją życiówkę.
Podobne zdanie mam o Dave Bautista (nie wiem jak odmienić na polski), którego kojarzyłem z prostych ról mięśniaków, a tutaj zagrał poważniejszą rolę, co też zaskoczyło mnie pozytywnie. Bardzo dobry film. Chyba niedoceniony do końca. Warto zobaczyć!
Lubię serię Mission: Impossible - filmy te zawsze były dla mnie takie fajne na odstresowanie, nie wymagające zbyt wiele myślenia, a jednocześnie nie szły w aż taką głupotę jak Szybcy i wściekli. Niestety ostatnią częścią jestem mega zawiedziony. Moim zdaniem to najgorsza odsłona, prawie w ogóle nie ma tutaj akcji, aktorsko totalnie nijak, w ogóle nie jest to żadne ciekawe zwieńczenie tej całej serii, ani zakończeniowo, ani jakoś wspominkowo no ten film jest cały taki nijaki. Jeden wielki ZA WÓD!
Oglądałem to w kinie i jak dla mnie to robił robotę, choć wszelką logikę trzeba było już zupełnie wyrzucić przez okno. Na mniejszym ekranie nawet nie próbuję tego oglądać
Bugonia to czarna komedia, która bardzo dobrze punktuje dzisiejsze społeczeństwo. Zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Szczególnie podobała mi się gra aktorska głownych bohaterów, Jesse Plemons zagrał rewelacyjnie, a pani Emma Stone na swoim bardzo dobrym poziomie, ale potrafi lepiej. Muzyka podkreślała klimat absurdu rozgrywającego się w tym filmie. Fabuła wciągnęła mnie od początku do końca. Zakończenie trochę minus. Niby trochę zaskakujące, ale niepotrzebnie moim zdaniem na siłę wymyślne za bardzo. Jeden z ciekawszych i lepiej zrealizowanych filmów, jakie dane mi było obejrzeć w tym roku.
Plemons to mój jeden z ulubionych aktorów odkąd od widuję u Lantimosa, a Emma w sumie tak samo.
Zgadzam się z opinią, z tym że mi się zakończenie podobało. Nie zmieniało nijak wydźwięku filmu i nie ściągało na siebie całej uwagi, bo wiadomo, że było jakby "dla zabawy", za to mnie właśnie rozbawiło bardzo. Szczególnie fragment, gdzie Emma mówiła, dlaczego nie mogła się połączyć.
@kopytakonia no wiem ,też się nad tym zastanawiałem i wczoraj prawie bym się wybrał na "Jedna bitwa.." ale wolałem iść na Jarmusha, z czego jestem bardzo zadowolony, niemniej wracając do Bugoni to wiem że smakosze plują ze to remake, niemniej obejrzałem tez film na podstawie oryginalnego scenariusza: koreański "Save green planet" z 2003. i Wypada zupełnie blado na tle współczesnej wersji bo doszła MASA odniesień do aktualnych problemów trapiących współczesny świat rozwinięty [płaskoziemcy,szury,incele, korporacyjny wyzysk, seksualni predatorzy i ich ofiary, eko-swiry i rzeczywisty odcisk ludzkiego kopyta na tej nieszczęsnej planecie, zupdejtowana Genesis która godzi wszystkich albo przynajmniej taki sprawa wrażenie, a na koniec jeszcze oberwiemy Bułchakowem] (he, he)
@kopytakonia Gdyby nie żałosna końcówka to może i tak. Kolejny film, w którym nie wiedzieli jak skończyć, więc dali groteskowe, abstrakcyjne, jakby z zupełnie innego filmu. Przez to max 6/10.
@Dybala No mógł się zakończyć na tej scenie w karetce i tyle. Ale aż tak obniżać mu ocenę, za to, że się zakończył nieco szalenie to osobiście się nie zgadzam.
Trzeci film z Danielem Craigiem w roli detektywa Benoita Blanca. Tym razem jego rola została zdecydowanie przesunięta do 2. planu, co podziałało na jego i filmu niekorzyść. Fabuła jednak całkiem interesująca, moim zdaniem ciekawsza od poprzedniej części, ale do jedynki sporo zabrakło. Craig dosyć bezbarwny, ale na szczęście reszta obsady jest o wiele bardziej wyrazista. Zwłaszcza role dwóch księży zostały świetnie zagrane. Nie mniej, pozycja zdecydowanie warta obejrzenia. Dostępny na Netflixie.
Podczas porodu umiera młoda Rosjanka. Pielęgniarka, starając się wyjaśnić jej śmierć, odkrywa, że dziewczyna była prostytutką pracującą dla rosyjskich przestępców.
Przede wszystkim podobały mi się tutaj wyraziste postacie rosyjskiego pochodzenia, bardzo dobrze mi się ich oglądało, oraz słuchało. Fabuła nieco oklepana, ale wcześniejsza zaleta nadrabia.