@I_took_a_pill_in_remiza Wolność finansowa czyli to by nie musieć pracować jest czyms praktycznie nieosiagalnym ze wzgłedu na niestabilnosc systemu. nawet gdybym miał tyle by pozwolic sobie na wolnosc finansową to żyłbym w niepewnosci zwiazanej z sytuacji giełdowej, geopolitycznej bo wszystkie wyliczenia prowadzone są dla systemu który funkcjonuje od 100 lat, co nie oznacza ze nastepne 100 lat będzie takie samo jak poprzednie.
O wiele lepsza strategia jest według mnie minimalizm połaczony z posiadaniem na wlasność mieszkania/domu i oszczednosciami na rok-dwa skromnego zycia. Gdy osiagnie się ten cel finansowy to można sobie cześciowo odpuscic, przejsc na cześć etatu, przebranżowić . Takie coś ma swoją nazwe - "Barista FIRE" .Sama praca nie jest według mnie problemem tylko jej ilość i trud włożony w jej wykonanie
Sam robiłem w IT, co z tego ze zarobki są ok jeżeli prace wykonuje sie 5 dni 8h po których nie ma sie siły na nic, siłe mam w godzinach w których pracodawca z niej korzysta, wracam jem obiad i po dniu. pózniej jest weekend i jeden dzień przeznacza sie na załatwienie spraw typu pranie sprzatanie, i zostaje tylko jeden dzień na odpoczynek.
Od tego IT pojawiły/rozwineły mi się choroby rąk i oczu, zdecydowałem że skoro jestem minimalistą ze spłaconymi kredytami to pora zmienić swoje życie. na ten moment jest NEET połaczony z wizytami u lekarzy, w niedalekiej przyszłości planuje iść do pracy jako kwalifikowany ochroniarz. Mam znajomych którzy doświadczyli prac 8h w biurze oraz w innych systemach gdzie pracuje sie dłuzej ale ma sie wiecej dni wolnych, i według nich system 8h jest do d⁎⁎y.
Według mnie dobrze jest okreslic sobie cel, że pracuje cieżko by do czegoś dojść, że ta cieżka praca nie jest do emerytury i myśle że wtedy łatwiej to wszystko znieść, przy czym żeby to było realne to siła rzeczy trzeba być minimalistą, a wiekszość ludzi im wiecej zarabia tym wiecej wydaje i w tym jest cały problem.