Jako zupełny amator, chociaż zapalony kolarz, ukończyłem kilka dni temu morderczy, mocno górski ultramartaton rowerowy Race Through Poland (1542km, 21000m up). Czas całkowity od startu do mety to 4 dni, 21 godzin i 34 minuty. W tym czasie spałem łącznie około 8 godzin. Za miejsca drzemek służyły mi napotykane przystanki, wiaty, a nawet trawnik czy dworzec kolejowy. Robiłem sobie drzemki po max 10 minut. Najdłuższa przerwa na spanie była na CP3, kiedy to złapała mnie ulewa i w której jechałem prawie godzinę. Od momentu problemów sprzętowych na 250km jechałem już bardziej turystycznie i dojechałem do mety ze sporym zapasem możliwości fizycznych.
W sobotę startuje wg mnie najtrudniejszy maraton rowerowy w Polsce Race Through Poland. Do pokonania jest około 1500km oraz jakieś 22000m przewyższeń. Każdy zawodnik trasę planuje samodzielnie, ale tak, aby w odpowiedniej kolejności pokonać wyznaczone odcinki specjalne wiodące do punktów kontrolnych.
@senpai skoro jesteśmy na etapie "gdybania" - to parę razy poważnie rozważałem modele po 30-40k. Np. Scott Solace (gravel ebike), na szczęście był problem z dostępnością i dotarło do mnie jak bardzo to jest bez sensu zakup.
Miałem ze 3 wysokie modele rowerów i na początku zawsze bajka, ale z czasem wyłazi prawo malejących zysków, to wcale nie jest dużo lepsze niż sprzęt za połowę tego. Ok - czasami w tańszych kompromisy na niektórych komponentach są zbyt duże (np. Sram NX i SX to totalne śmieci, Fox Rhythm to loteria czasami, a jak gdzieś widzę RS Judy lub 35 to patrzę z politowaniem), ale np na szosie te różnice to głównie waga i wygląd, a to już jest kompletnie pomijalne dla mnie.
Jest trochę chaotycznie, bo tak to u mnie często bywa z podróżami. Nie wiem gdzie jadę, co mnie czeka, gdzie i jak będę spał.
Dajcie znać jak macie jakieś sugestie co poprawić.
Mi osobiście brakuje takiej "ciągłości" i z tego powodu dochodzi do teleportacji.
Z plusów to widzę poprawę z odcinka na odcinek. Z minusów to liczyłem, że szybciej osiągnę zadowalający mnie poziom.
Za tydzień start w Ultra Roztocze, 650km +4500m. Jeśli interesują Cię relacje z zawodów ultra i wypadów bikepacking zapraszam do śledzenia tagu #wagabundowy
Jak się okazało, przełęcz Croco Domini 1 892 m n.p.m nie jest zamknięta bez powodu xD.
Wjeżdżałem od strony nasłonecznionej i właściwie nie było śniegu. Przeniesienie roweru przez zaporę już było bardzo trudne. Z drugiej strony wyglądało to zgoła inaczej.
Sumując około przez 1km prowadziłem rower w śniegu. Do tego na drodze sporo jeszcze nieuprzątnietych kamieni/kamyków/głazów.
Brak napotkanej żywej duszy przez kilka godzin i zapory na drodze wprowadzały apokaliptyczny klimat. Było cudownie, ale trochę się bałem xd
Zostało mi 90km do lotniska. Wylot o 18:40, więc powinienem zdążyć nawet jeśli pudło na rower zniknęło z krzaków.
Za kilka dni na kanale yt pojawi się relacja video z tej mikroprzygody, zapraszam do subskrybowania.
@Wagabundowy niebywale. Miejsce zamknięte ale nie dla Polaka. Cyk rower i jeszcze w relacji napisze że zapory i brak żywej duszy. To jest kwintesencja polactwa dlatego u nas jest jak jest.
W sumie zacząłem trasę zmieniać w trakcie dnia, skończyło się to nocnym podjazdem +700m na jakąś przełęcz(~1300m.) i noclegiem w namiocie przy drodze na wysokości 900m. Za ciepło to nie było xd
Improwizacja trwa dalej i właśnie robię podjazd +1650m na przełęcz Croce Domini(1892m) Po zrobieniu +600m czekał mnie znak, że przełęcz jest zamknięta xD
W google info, ze zamknięta od listopada do maja. Zatrzymałem zjeżdżającego motocyklistę i powiedział, że na wysokości 1800m jest metrowa blokada, ale może dam rade rower przerzucić a śniegu jest mało.
No to oczywiście nie zawróciłem i jadę w górę. Jeszcze 7.2km +524m.
Już odechciało mi się MTB na ~23kg gravelu z torbami i odpuszczam dwa jeszcze większe podjazdy które miałem zaplanowane na kolejne dni xd. Trasa przypominała trochę Palenica Białczańska->Dolina Pięciu Stawów.
Jestem bardzo zadowolony jak mało rower wypychałem. Właściwie niewiele więcej to rower sprowadzałem, bo było tak stromo/takie gruzy, że nie byłem w stanie zjechać.
Po tym podjeździe ze zdjęcia, było ~4km płasko/w dół i podjazd na kolejny wierzchołek +300m w 5km.
Za 7 godzin samolot do Bergamo. Pierwszy nocleg pod dachem, bo zanim złożę rower i schowam pudło to już będzie ciemno i nieprzyjemnie będzie szukać miejsca na rozbicie namiotu.
Wytyczyłem sobie trasę ~400km wokół jeziora Como odbijająca w góry na trasy MTB, trzy absurdalne podjazdy +-1200m w ~20km. Bardzo możliwe, że się wycofam i pojadę płaskimi terenami przy jeziorze.
Bardzo fajne pudło na rower dorwałem, bo jest tak szerokie, że nawet nie musiałem pedałów demontować.
Nie wytrzymałem ciśnienia na #bikepacking i wczoraj przed snem o 23 kupiłem bilety samolotowe z bagażem sportowym z Lublina do Bergamo w terminie 24-28 kwietnia xD
Nie wiem jeszcze gdzie pojadę, myślałem żeby odwiedzić mleczarnie w Livigno, ale okazało się, że tam jeszcze trwa sezon narciarski xD
Chyba pokręcę się nad jeziorem Como, zrobię z 500km i wracam do domu.
@Wagabundowy Właśnie miałem rozkminę, jak chce się zrobić tripa rowerem po jakimś obcym kraju to jak to zorganizować? Czy poruszasz się z punktu A do B wożąc wszystkie toboły, czy robisz sobie bazę i krążysz w okolicach jakiegoś miasta, a potem najwyżej zmiana bazy?
@Wagabundowy Fajne podsumowanie, z jedzeniem każdy robi dużo błędów nim znajdzie co działa. Ja ostatnio żelki z sokami zabrałem i muszę przyznać że faja sprawa.
ps: kielicha strzel na odwagę bo ekspresja głosu jest jakbyś za karę to nagrywał
Powolny powrót do siebie po zawodach, dzięki za bardzo miły odbiór relacji na YT. Zbliżamy się do 5000 wyświetleń.
Fabryczną owijka trochę słabo była zawinięta i odsłoniły się wkładki żelowe to zdecydowałem się zamówić drugą owijkę. Wybór padł na Fizik Terra Microtex i o tak o jestem zadowolony, myślałem, że będzie bardziej mięsista. Jednak tak jak lew jest królem dżungli to królem mięsistych owijek chyba jest Supacaz supersticky kush i taki pewnie będzie mój następny wybór.
Zawody udalo się ukończyć w 14h 43m co dało mi 20 miejsce. Nie ma jeszcze informacji ile osób startowało, ale 100+ na pewno.
Pierwszy film na Youtube z którego jestem zadowolony. Udało się uchwycić jak zmieniały się emocje które mi towarzyszyły podczas tych zawodów. Trochę już zapoznałem się z kamerą i jest o wiele lepsze audio niż w poprzednich relacjach.
Były to pierwsze moje zawody w tym sezonie, kilka małych błędów się wkradło, ale ogólnie jestem bardzo zadowolony. Za kilka dni nagram film na YT z przemyśleniami co bym teraz zrobił inaczej i rzeczami które sprawdziły się świetnie.
Tym razem, wybraliśmy się z kumplami do Neptuna w Gdańsku. Było z wiatrem, a że nogi nie odejmujemy, to było też szybko. Wyrobiliśmy się w trochę ponad 13 godzin, ale nie żałowaliśmy sobie przerw na kawkę, ciastko czy zdjęcia.
@soho w tym roku na 100% drugi raz do Gdańska nie będę jechał. Druga sprawa, to że jeździmy tylko w zaufanym gronie i wbić się do niego jest właściwie niemożliwe
@wykopowybanita91 o dziwo, jak się wejdzie głębiej w ten świat, to takich śmiałków łatwo znaleźć
Do pierwszego startu w tym sezonie jeszcze tylko 5 dni. Łapcie film na którym omawiam sprzęt, ekwipunek i strategię na Wiosna Gravel 330km. Na zawody zabieram kamerę i postaram się aby dzień po zawodach pojawiła się relacja na kanale.
Przy okazji trochę tekstu co tam u mnie słychać.
86 dni temu w wigilię rozpocząłem współpracę z trenerem, udało się od tego czasu spędzić 119h na rowerze i 33h na siłowni co daje średnio 106
minut treningu każdego dnia. Oczywiście były dni regeneracyjne, dodatkowo trzy dni odpadły na przeziębienie i pięć dni na wakacje.
Ostatni test FTP(20minutowy) 19 stycznia w słabych warunkach dał wynik 261W(3,24W/kg). Niestety planowany test w lutym odpadł z powodu przeziębienia a w marcu z powodu zawodów. Obecnie czuję się sporo silniejszy, dodatkowo zrzuciłem 3-4kg ale na pewno nie jest to jeszcze forma na podium.
"Kolarstwo romantyczne" dalej jest we mnie silne i tylko gdy długość treningu jest odpowiednio długa to trasę wyznaczam pod #kwadraty, jak na razie niebieski urósł do 25x25.
W końcu zaczyna się ładna pogoda i już nie mogę się doczekać pierwszego bikepackingu w tym roku. Gdzie? Nie wiem. Przed siebie, zrobić ~300km i przespać się w krzakach <3.
Jeśli jesteś zainteresowany relacjami z gravelowych zawodów ultra i wycieczek bikepackingowych zapraszam do śledzenia mojego tagu #wagabundowy
17 dni do pierwszego startu w zawodach w tym sezonie, Wiosna Gravel 330km +3500m.
Tej imprezy nie było w kalendarzu, pierwsza informacja o nich pojawiła się 2-3 tygodnie temu. Do wyboru są dwie trasy: długa 330km i krótka 170km. Dystans wydaje się optymalny do warunków pogodowych. Zapisały się już aż 152 osoby.
Będą to najkrótsze zawody w których dotychczas startowałem i zapewne najkrótsze zawody w tym sezonie.
Jeszcze dwa małe testy przede mną, mianowicie upewnienie się, że nie ma żadnych problemów z bidonami na widelcu i znalezienie przekąski która będzie mi towarzyszyć do pierwszego postoju przy sklepie.
Ugotowałem dzisiaj kolarski "rice cake" i w najbliższych dniach będę testował czy mi odpowiada.