#kinozmahjongiem

11
138

49 + 1 = 50

Tytuł: Dzień gniewu

Rok produkcji: 1943

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Carl Theodor Dreyer

Czas trwania: 1h 45m

Ocena: 6/10


To film Dreyera, wiec musik dać punkt więcej, ale moim zdaniem nie był to wyjątkowy film, na pewno nie o takiej sile rażenia jak Męczeństwo Joanny d'Arc.


Jest rok 1623. Anna wyszła za mąż za o wiele starszego od siebie Absalona, szefa inkwizytorów. Mniej więcej w tym samym czasie wraca do domu dorosły syn Absalona - Martin. Anna udziela schronienia kobiecie, która została oskarżona o czary - i dzięki temu dowiaduje się szczegółów zawarcia swojego małżeństwa - matka Anny też była oskarżana o czary, ale Absalon uniewinnił ją za rękę córki. Wyżej wspomniana kobieta zostaje złapana jednak, torturowana przyznaje się i zostaje spalona na stosie.


Anna wpada w romans z synem męża i coraz częściej nie kryje się z tym, że chciałaby by ten stary dziad zdechł. Watch what you thinking. Pewnego razu Anna nie wytrzymuje i wyjawia prawdę Absolonowi o romansie z jego synem, co zabija starego inkwizytora.


Najgorzej czuję się z samą sobą, że nie poczułam "dzieła". Ale wątpię bym chciała kiedyś powtórzyć ten seans, jak coś do wolę kolejny raz popatrzeć na męki Joanny d'Arc.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

6ce1c08a-d6dd-4a2d-beb0-264a9489cddf

@Mahjong leci na listę do obejrzenia, opis zapowiada się całkiem ciekawie. Wgl wydaje mi się (ale aż tak nie jestem obcykana w historii kina i mogę się mylić) że to chyba jeden z pierwszych filmów o tym, jak naprawdę wyglądały protestanckie polowania na czarownice (nawet sztuka Millera "Czarownice z Salem" to dopiero następna dekada).

@Vampiress w sumie więc z góry przepraszam za spoilery, nie uznaję takowych skoro oceniam film, może powinnam dawać jakąś notkę? Ale na filmwebie jest nawet zakończenie opisane, więc chyba nie ma tragedii. Myślę, że zresztą przy takim filmie nie ogląda się dla tego "co będzie dalej" i tak. To raczej kontemplacja zachowań i obserwacja.


Film jest na flixclassicu jak coś.

Zaloguj się aby komentować

38 + 1 = 39

Tytuł: Pluribus / Jedyna (sezon 1)

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Sci-Fi

Ocena: 9/10


Oceniam jako serial, a nie film, stąd wysoka ocena (do seriali mam mniejsze wymagania). Głównie też dlatego, że nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam tak, że wprost kręciłam się pół dnia zniecierpliwiona by doczekać wieczora i obejrzeć z dwa odcinki. Wczoraj siedziałam do późna, bo został mi tylko jeden do końca i nie potrafiłam się powstrzymać. Lubię seriale, czasem sobie coś oglądam na dobicie wieczorami, i nawet mnie wkręcają niektóre tytuły, ale ten mnie wprost uzależnił.


Rhea Seehorm gra wzięto pisarkę romansideł fantasy, ma problem z alkoholem, lekkim wypaleniem zawodowym, ale za to ma wspierającą i kochającą kobietę. Do czasu, aż tajemniczy wirus nie przejmie prawie całej ludzkości i nie zamieni jej w jedną wielką selektywną świadomość. Wirus ma przeróżne zależności, np. nasza selektywność nie potrafi kłamać. Umie robić uniki, milczeć, ukrywać, ale bezpośrednio kłamać nie potrafi. Do tego instynkt wirusa mocny jest i pragnie się rozpowszechniać.


To takie lekkie odwrócenie borgowej selektywności - bowiem ludzie zainfekowani wirusem są mega słodcy i dobrzy, czują się szczęśliwi, nie potrafią zabijać - nic, świniaka na obiad, muchy, nawet nie zerwą jabłka z drzewa. To dość ciekawa koncepcja, jak w taki sposób owa selektywność ma przetrwać i jeszcze podbijać kosmos - bowiem nasza selektywność ma silny wewnętrzny przykaz rozpowszechniania się.


Na Ziemi pozostaje zaledwie kilkanaście osób, które nie wpadły w wir wirusa i zachowały indywidualność. Jedną z nich jest właśnie nasza pisarka, Carol. Niestety, jej partnerka umiera w trakcie rzutu infekcji wirusa, więc Carol nie za bardzo nadaje się na "nową" znajomość z naszą selektywnością. W głębokiej żałobie, z problemem alkoholowym, Carol próbuje znaleźć wyjście z sytuacji, chociaż nasza selektywność bardzo chce wciągnąć ją do siebie. W tym celu wysyła się w postaci jednego człowieka-opiekuna. Idealnie skrojoną pod gust Carol piękną kobietę, zwaną kiedyś Zosią (tak, to Polka, i ba, gra ją Polka - Karolina Wydra).


Wiem, że im coś lepszego tym większe wymagania i pewnie zaraz pojawią się krytyczny komentarze, ale moim zdaniem tylko takie seriale są skłonne wywołać tak wiele wrażeń. Mi się oglądało bardzo dobrze, lubię dobrze zarysowane, niekoniecznie pozytywnie, postacie kobiece i lubię takie poryte koncepcje, jak ta w Jedynej.


Jak zazwyczaj potrafię męczyć dany, oczywiście solidny, serial, nie wiem, na przykład jeden sezon przez miesiąc, tak Jedyną połknęłam w trzy wieczory.


Dla mnie rewelacja!


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #seriale #kinozmahjongiem

f8129ee8-1fbd-4853-863b-ef723a1c7a4c
b0e49f5a-f905-496a-9276-06c411f07435

@Mahjong u mnie również 6/10 ale dobrze znam ten styl Vince Gilligana. Także jestem przekonany, że cała historia jeszcze się rozkręci. Dlatego będę oglądać kolejny sezon o ile wyjdzie

9/10 bauahha.

To chyba inny serial oglądałem. Pierwsze 2 odcinki były rewelacyjne, później coś w 4 czy 5 się zaczeło na chwilę coś dziać, a tak to mega nuda. Pomysł na serial super. Niestety Vince gdzieś się zgubił i wyszła kupa. Ocena 3/10 jest zawyżona.

No ale zawsze się można podniecać gniotem, bo z gustami jest jak z d⁎⁎ą, każdy ma swoją.

Zaloguj się aby komentować

37 + 1 = 38

Tytuł: Człowiek z kamerą filmową

Rok produkcji: 1929

Kategoria: Dokumentalny

Reżyseria: Dziga Vertov

Czas trwania: 1h 8m

Ocena: 8/10


Wyprawa eksperymentalna człowieka z kamerą, a za nim innego człowieka z kamerą. Vertov podpowiada nam co można wyczyniać z kamerą, gdy pokazuje ujęcia kręcenia.


Kamera wędruje po ulicach miasta, jego zakątkach i przede wszystkim po życiu ludzi. Czasem najpierw widzimy montowane skrawki taśmy, a kilkanaście minut później odkrywamy te sceny w pełnym ruchu. Z jednej strony ciekawy film dokumentujący życie miastowych pod koniec lat 20. XX wieku, z drugiej strony to laur miłości położony na szczyt kamery, za to, że można z nią robić tak wiele, prawie wszystko.


Vertov lubi eksperymentować i ten film tego jest wyrazem, ale nie jest to eksperyment toporny, wprost przeciwnie - dynamika filmu jest wręcz powalająca. Ten film mógłby powstać i dziś - jego wymowa jest niezmienna. Życie w oku kamery zyskuje, czemu tak jest, któż to wie? Ale tak jest i koniec - grzmi nieco z tego obrazu taka sentencja. Czy jest prawidłowa, czy się z nią zgadzamy to już mniej ważne. Ważne jest by patrzeć, obserwować. I kamerować.


/film można zobaczyć i usłyszeć między inymi na Flixclassic ze wspaniałym podkładem muzycznym The Cinematic Orchestra!/


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

28176562-8370-467d-a14c-9a13ffd1cf58
90e17337-bb3d-44b9-97da-71216dc0cd81

@Mahjong Warto dodać, że w 2003r. zespół The Cinematic Orchestra nagrał swoisty hołd i soundtrack do tego filmu, pod tym samym tytułem.

@Klamra ach właśnie! I z tą wersją muzyczną też oglądałam film (na Flixclassicu) i na pewno wiele to pomogło. Świetny OST!

Zaloguj się aby komentować

26 + 1 = 27

Tytuł: Faust

Rok produkcji: 1926

Kategoria: Dramat / Fantasy / Horror

Reżyseria: F.W. Murnau

Czas trwania: 1h 56m

Bez oceny.


Kto zna historię doktora Fausta temu nie trzeba opowiadać fabuły. Dzieło Goethego w film zaklęte w wykonaniu mistrza Murnau.


W sensie wizualnym to arcydzieło. Oglądałam na flixclasiccu i tam było oznaczenie 7+, ale ja gdybym to oglądała mając 7 lat to bym miała koszmary, śniłabym o tych strasznych demonach. Brrr...


Kino nieme rządzi się swoimi prawami, czasami dla współczesnych kinomanów trochę prymitywnymi prawami, ale na mnie zawsze robi wrażenie jak bardzo twórczy musieli być wtedy reżyserzy, korzystając z takich a nie innych środków. Murnau, jak mało kto, wiedział w tamtych czasach, jak nakręcił historię tragiczną i straszną zarazem.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

6ed62024-83d2-45ce-ad31-5bf4358691dc
2ec00c6d-d0b9-43eb-aa47-891baee00c57
b73ea9fc-71f1-4160-9416-f41aeba6f4f4
3427078e-5494-4166-b536-f47f9f7b857a

Zaloguj się aby komentować

22 + 1 = 23

Tytuł: Diablica

Rok produkcji: 1989

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Susan Seidelman

Czas trwania: 1h 39m

Ocena: 8/10


Na #aff byłą retrospektywa filmów Susan Seidelman - miałam w planach właśnie "Diablicę", ale ostatecznie nie poszłam na to. Ale wczoraj nadarzyła się okazja i obejrzałam.


Filmowy jezusicku, jaki to wspaniały film, wspaniała komedia! Roseanne Barr gra Ruth, taką typową, zwyczajną żonę i matkę. Jednak nastąpi znacząca zmiana w jej życiu - mąż zdradza ją z popularną pisarką romansów (Maryl Streep).

Ruth więc szykuje zemstę na niewiernym mężu.


Nie będę zdradzać planu tytułowej Diablicy, film gorąca polecam.


Zemsta jest zacna i przebiegle przeprowadzona i dzięki temu dostarcza widzom rozrywki najwyższej klasy. Aktorzy - brawismo, szczególnie właśnie Barr i Streep.


Niektóre smaczki są szczególnie fajne - np. w ramach zemsty Ruth zostawia dzieci na głowie męża-kobieciarza i jego kochanki, pisarki. I co się dzieje? Najnowsza powieść romansowa pisarki więcej opowiada o zwyczajnych dniach, jak pranie czy zajmowanie się dziećmi i wszyscy są rozczarowani, że nie ma kolejnego romansu, ale cóż, jak zauważa sama Fisher- pisze, to co dostarcza jej życie. Wcześniej była wolna i mogła romansować z kim chciała, a teraz jej życie nagle się zmieniło.


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

c44135ab-d9c0-4d34-bae3-8e5d7b1f359a

Widzę połączenie Streep + komedia i od razu mam przed oczami komedię z Willisem Dzięki za polecajkę, dodaję gwiazdkę.

Zaloguj się aby komentować

13 + 1 = 14

Tytuł: Drugi akt

Rok produkcji: 2024

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Quentin Dupieux

Czas trwania: 1h 20m

Ocena: 7/10


Kolejna fajna komedia od Dupieuxa.


Tym razem nieco szkatułkowa formuła. Szybko okazuje się, że bohaterowie, których poznajemy na początku filmu to tak naprawdę aktorzy, grający w filmowym projekcie reżyserowanym i produkowanym przez sztuczną inteligencję.


W sumie nie wiadomo ile jest tam grania, a ile filmu, bowiem te proporcje ciągle się zmieniają. W pewnym momencie już sami nie wiemy co jest pierwszym, a co drugim aktem.


Błyskotliwe dialogi, albo głupie, albo mądro-głupie, kto oglądał parę komedii Dupieuxa ten wie o co chodzi.


Jak zwykle - świetna zabawa i ubaw po pachy!


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

202693e2-d5eb-4009-8540-4b49a7a0a92c
14e0c397-72e9-44af-94f4-26f2a4b6e10c
c4bda707-a4e2-4262-aecd-6752158d0fa0

Zaloguj się aby komentować

11 + 1 = 12

Tytuł: Lolly-Madonna XXX

Rok produkcji: 1973

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Richard C. Sarafian

Czas trwania: 1h 43m

Ocena: 7/10


Uwaga pierwsze porno na tagu!!!

XD - żadne porno, tytuł jest mylący.


W konflikt dwóch zwaśnionych rodzin trafia przypadkowa pewna dziewczyna. Bracia jeden z rodzin w wyniku żartu porywają dziewczynę, która miała być Loly Madonną i miała przyjechać do jednego z braci drugiej rodziny. Jednak to tylko głupi kawał.


Konflikt zacznie jednak przybierać na sile. Chłopaki wyciągną broń, siostra z jednej z rodzin zostanie zgwałcona, a w drugiej rodzinie zaczną wychodzić na wierzch wyrzuty w pewnej sprawie, która kilka lat temu całkowicie zmieniła oblicze tej rodziny.


Czyli redneki na wojnie. No i nie są to polskie redneki, żadne "Sami swoi", tylko amerykańska wojenka na całego.

Oglądało się dobrze, samo pompowanie konfliktu ładnie poprowadzone.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

c1b1ab39-7549-4387-9785-e158f1759b08

Zaloguj się aby komentować

#sylwesterzhejto #filmy


Przez to, że 1 stycznia już tradycją jest dla mnie rano wstać i słuchać topki wszech czasów, to nie łażę na imprezy, sama nie piję (przynajmniej za dużo, browar jeden + lampka szampana) i idę spać po 1. Więc moim planem będzie pewnie obejrzenie jakiegoś filmu.


Więc pytanko kochani - jakim filmem zamknąć rok 2025? Proszę bez oczywistości. Pod #kinozmahjongiem widać co już oglądałam. Najlepiej żeby film był dostępny na streamingach, ale niekoniecznie.


Zazwyczaj nie zadaję takich pytań, bo doskonale sama wiem co chcę obejrzeć i nie mam problemu z wyborami. Ale chciałam sprawdzić co mi ciekawego zaproponujecie


pozdrawiam serdecznie - madżong

b1441a35-a967-4489-a349-a843b3ca2746

Zaloguj się aby komentować

1056 + 1 = 1057

Tytuł: Viridiana

Rok produkcji: 1961

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Luis Buñuel

Czas trwania: 1h 30m

Ocena: 7/10


Bunuel bez absurdów też jest znośny.


Tym razem to historia młodej dziewczyny, która zaraz ma śluby zakonne, ale wcześniej musi odwiedzić owdowiałego wujka. Viridiania nie za bardzo chce, ale przybywa z wizytą. Od tego momentu już nic nie będzie takie samo. Wujowi dziewczyna przypomina zmarłą żonę i postanawia się z niedoszłą zakonnicą ożenić, sposobem próbuje zatrzymać ją przy sobie - uśpi ją i będzie o krok od wykorzystania jej. Na drugi dzień przyznaje się jej do wszystkiego, ale i to nie utrzyma Vididiany w jego domostwie i już prawie jest gotowa wrócić do zakonu, gdy okazuje się, że wuj popełnił samobójstwo.


Dziewczyna zostaje w domostwie, tam przybywa też syn wuja by zamieszkać. Zaś pobożna wciąż i otumaniona religią panna postanawia zaopiekować się grupką biedaków i żebraków. Ci niby na początku są jej wdzięczni, ale wystarczy chwila i bidoki robią pod jej nieobecność imprezę życia, a gdy ta wraca do domu, zamiast skruchy prawie zostaje zgwałcona.


Dla mnie to film w stylu - wypuście niewinną pannicę zza murów zakonu, dajcie jej wolną rękę - i patrzmy co się stanie. Faceci nie potrafią utrzymać rąk przy sobie, a byle żebrak wykorzysta jej gołębie serduszko. Zderzenie Viridiany z rzeczywistością obmywa ją z nabytej naiwności. Niczym pies, który nie dostał pełnej miski - nagle musi sama zapolować na swoje szczęście. A tego przecież nie uczyli w zakonie.


Chyba wolę jednak te powalone filmy Bunuela, na których można się pośmiać, ale ta historia też jest świetna. I pełna, gotowa do wielu interpretacji.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

31c4afb3-f03c-419e-90a3-630da7b98cea

Zaloguj się aby komentować

1054 + 1 = 1055

Tytuł: Matrix Rewolucje

Rok produkcji: 2003

Kategoria: Sci-Fi

Reżyseria: Wachowski

Czas trwania: 2h 9m

Ocena: 8/10


Czas powiedzieć "c". Ostatnia część trylogii za mną (IMO ta czwarta część wygląda trochę na odrębny matrixowy twór). Od razu dodam, że "d" nie będzie w bliższym czasie - jednak za świeżo jestem z seansem by robić rewatch, chociaż nie wykluczam, żeby utrzymać wczutkę to po nowym roku sobie włączę.


A jak Rewolucje? Całkiem spoko. Neo odkrywa, że pewna część jego umiejętności przerzuciła się na świat realny. Tymczasem armia maszyn zmierza do Zionu. Zaczyna się gra z czasem. Neo ostatni raz odwiedza Wyrocznię, by tam dowiedzieć się, że ma tylko dwie drogi wyboru i sam musi zdecydować co wybrać. Neo postanawia oczywiście uratować ludzkość. I przy okazji Matrix, bo kopiujący się Agent Smith przejmuje symulację na całego, do tego służy mu też ludzkie ciało, które przejmuje, by robić dywersję i zabić Neo.


Neo robi o wiele więcej niż zapowiedziała Wyrocznia w drugiej części - robi ze Źródłem deal, który uratuje każdego w Zionie - "ja uratuję Matrix przed Smithem, a ty zakończ wojnę". To wielkie poświęcenie, bo Neo straci wszystko co dla niego najważniejsze, ale taka jest widocznie cena za ratunek. I tylko on może tego dokonać.


Wszystko gra w tym filmie, akcja toczy się gładkim strumieniem, dla mnie np. w dwójce ta akcja była trochę toporna, jakby na siłę, by się popisywać realizacją. W trójce naprawdę siedzimy na spiętej d⁎⁎ie, dzieje się dużo. Na przykład nie pamiętałam już tej potwornej drogi drugim statkiem do Zionu, a jest ona dość emocjonująca.


Kiedyś myślałam, że to Rewolucje są najsłabszym ogniwem trylogii, ale nie - ta część całkiem ładnie składa i jedynkę i dwójkę do kupy - mimo, że było widać, że te dwie część to dokrętka po sukcesie pierwszego Matrixa.


Bardzo była to fajna i wcale nie taka sentymentalna rewatchingowa przygoda. Bawiłam się znakomicie i naprawdę - cała trylogia znakomicie broni się po latach.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

f79862bf-2615-456e-b294-9a2957892d72

Czyli ostatecznie mamy podobną opinię na temat trylogii Mi się trójka podobała, bardzo fajny akcyjniak. Dużo rzeczy wisi na szali i mimo, że jest kilka wątków prowadzonych równolegle, to są dobrze zmontowane, przeskakiwanie między nimi nie wybija z rytmu i pięknie się spinają w kulminacyjnym momencie, gdy Neo po raz ostatni wkracza do Matrixa. Pamiętam, że byłem na tym w kinie i oglądałem seans z otwartą japą

Zaloguj się aby komentować

1052 + 1 = 1053

Tytuł: Dyskretny urok burżuazji

Rok produkcji: 1972

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Luis Buñuel

Czas trwania: 1h 45m

Ocena: 8/10


Lubię Bunuela filmy, choć tak mało ich widziałam. Chyba najlepiej wspominam "Widmo wolności", gdzie do góry nogami zostały wywrócone normy społeczne, oraz "Anioła zagłady".


DSB ma ten sam sznyt co wyżej wymienione filmy - czyli wtapiamy się w pojawiające się absurdy. Grupka takich lepszych elit, złożona z trzech par, prawdopodobnie to ambasadorzy lub dyplomaci - nie załapałam wszystkich - próbują razem zjeść kolację. Ale nie będzie to im dane, ponieważ za każdym razem trafiają na jakieś dziwne przeszkody - a to zły termin przybycia, a to branie udziału w spektaklu, a to spóźniają się sami zapraszający, a to areszt.


Ogólnie to czasem sprawy w filmie to pewnego rodzaju sny bohaterów - przynajmniej częściowo te kontynuacje nieskonsumowanych spotkań, na co Bunuel nas naprowadza wprowadzając epizodyczną rolę żołnierza, który podczas (nie odbytej do końca oczywiście kolacji) opowiada swój sen.


Można zapatrywać się na to, że po prostu burżuazja nie może się... najeść!


Piękna jest scena w restauracji gdzie akurat spotykają się same kobiety i próbują zamówić coś do picia, lecz kelner co chwilę przychodzi z wiadomością, że zabrakło kawy/herbaty/innego napoju.


Dużo jest tam naprowadzeń, że burżuazja to ogólnie ćwoki, kombinatorzy i okrutnicy - opowieść umierającego ogrodnika, który spowiada się z morderstwa swoich pracodawców. Zabił ich bo byli dla niego okropni.


Nawet gdy śmierć zagląda w oczy, warto sięgnąć po kawałek cielęciny - taka to burżuazja.


Ale nie mamy jakieś złego wrażenia o naszych bohaterach, ogólnie są nawet sympatyczni, gdy rozmawiają ze sobą. Te ich "przygody" z niemożliwością dokończenia kolacji głownie nas rozśmieszają.


Pod spodem przewija się też wątek narkotyków, areszt za przemyt, czy wątek z jointem na kolacji, której oczywiście nie udało się skończyć


Kto lubi taki absurdalny humor, polecam. W sumie nawet nie trzeba za bardzo rozkminiać sensu tego filmu by się dobrze bawić.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

9a055687-39e5-4a9f-b5eb-8d56c9b030f7

Zaloguj się aby komentować

1049 + 1 = 1050

Tytuł: Matrix Reaktywacja

Rok produkcji: 2003

Kategoria: Sci-Fi

Reżyseria: Wachowski

Czas trwania: 2h 18m

Ocena: 8/10


Powiedziało się "a", trzeba powiedzieć "b". Więc po rewatchu pierwszego Matrixa przyszedł czas na Reaktywację.

No cóż, to już bardziej kino akcji niż sprawny miszmasz gatunkowo-filozoficzny. Wciąż ogląda się świetnie, ale rozkmin już mniej.


Neo jest bohaterem wielkim już, i główną obroną ludzkiego miasta Zion. Jednak to, co odkrywa Neo w Matrixie, nie napawa optymizmem. Symulacja jest cykliczna, tak samo jak istnienie Zionu i pojawianie się Wybrańca. Albo wszystko pierdolnie, albo zaczynamy od nowa.


Każdy program jest już ustawiony od samego początku każdej symulacji na działanie w jednym kierunku - nawet zbuntowany agent Smith mówi, że robi to co robi, bo musi.


Ten motyw chyba najbardziej mi się podobał w Reaktywacji - że przeznaczenie jest brutalne i twarde - na pewno w sensie programów, których pomoc ludziom ma swoje drugie dno - czyli doprowadzenie do tego by anomalia nie rozwaliła systemu - trzeba go więc doprowadzić do rebootu.


To dalej świetny film, ale do jedynki nie ma podjazdu. Jednak jeśli ktoś lubi świat Matrixa, to warto obejrzeć. Mi teraz ciężej będzie zabrać się za trzecią część. Pewnie dlatego, że po pierwszym Matrixie miałam takie "WOW, ale odjazd", a druga część podwinęła trochę skrzydła. Ale obejrzę pewnie w końcu na dniach, bo trzeba powiedzieć "c".


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

b2424dc2-716f-4506-bc03-5f5ab3ab9583
f7ce0f5e-a5fb-4ee9-816f-32f45079f9f0

Jakoś mi ta część najmniej pasowała ze wszystkich - stanowczo za dużo elementów seksualnych, które klimatem nie pasowały mi do świata z części pierwszej (bzikający się Neo i Trinity, wielkie wilgotne rave party w Zion, ciasteczko od Francuza)

@Piechur Potrafię to zrozumieć - ta część jest o miłości - ma pokazać to wszystko (może oprócz deserku), że Neo wybiera uczucie.

Zaloguj się aby komentować

1042 + 1 = 1043

Tytuł: Mr. Mercedes

Kategoria: Akcja / Thriller

Reżyseria: David E. Kelley

Ocena: 7/10


Emerytowany detektyw nie czuje się dobrze na emeryturze, postanawia rozwiązać sprawę Pana Mercedesa, który sam się do niego dobija. Oczywiście detektyw zbierze swoją wierną ekipę w postaci młodego Jeroma, speca od kompiuterów, Idę - starą ale mundrą sąsiadkę i Holly - autystyczną lecz bystrą dziewczynę, która chce się wyrwać z marazmu swojego życia. W roli złola tytułowy pan Mercedes - Brady Hartsfield - typo vide vibe Bates z Psychozy, tyle, że oprócz motywu matki ma trochę inne zainteresowania.


Czytałam książki, chyba nie wszystkie, ale większość i cóż. Serial jest dość wierną adaptacją - przynajmniej w pierwszym sezonie, ale największą satysfakcję sprawił dobór aktorów - tak sobie mniej więcej wyobrażałam Hodgesa, Jeroma, Holly czy Mercedesa.


Bawiłam się bardzo dobrze, po to właśnie oglądam seriale. Tutaj ma być FUN, bo bez tego nie włączę kolejnego odcinka. W Mercedesie włączam kolejny i kolejny, więc widocznie była zabawa


Teraz muszę znaleźć sobie kolejny serial na dobijanie do snu - tak traktowałam Mercedesa. Ale przeraża mnie, że znów się wyłożę na jakimś serialu, który ma zapowiedziany pięć kolejnych sezonów i fabuła się nie domyka.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #seriale #kinozmahjongiem

4cb714d8-1133-4917-b001-8654cd9d28f1

Zaloguj się aby komentować

1041 + 1 = 1042

Tytuł: Zostańmy przyjaciółmi

Rok produkcji: 2005

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Roger Kumble

Czas trwania: 1h 36m

Ocena: 3/10


Jak wyjść z friendzone? Wyjechać na 10 lat do Hollywood, tam zostać człowiekiem sukcesu i schudnąć, wrócić na swoją wioskę i swoją "przyjaciółkę" przygruchać na nowy image.


Beznadzieja, oglądałam bo mama prosiła byśmy coś obejrzały razem w tv. Jedynym jasnym punktem filmu jest Anna Farris, solidnie gra przerysowaną do granic rozpieszczoną i powaloną gwiazdkę pop.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

ced0447f-6860-4ff2-91a7-912a7cf13dab

@bojowonastawionaowca zobaczyłam, że gra Anna i pomyślałam, że może będzie dzięki temu trochę śmiesznie, no i było, ale Farris gra tam rolę drugoplanową i też przesadza trochę w stronę "strasznofilmową" i nie zawsze tym pasuje do filmu, albo może film nie pasuje do niej?


typowy amerykański romkom - i chyba tylko miłośnikom gatunku może się podobać

@Mahjong swoją drogą przy okazji świąt coś tam z tych amerykańskich romantycznych komedii przeleciało w telewizji - i one strasznie się starzeją, teraz nie da się tego oglądać xD

Zaloguj się aby komentować

1040 + 1 = 1041

Tytuł: Misja

Rok produkcji: 1986

Kategoria: Dramat / Historyczny

Reżyseria: Roland Joffé

Czas trwania: 2h 6m

Ocena: 9/10


Ten film widziałam tak dawno temu... Pamiętałam większość, ale jednak jako całość dopiero robi wrażenie w głowie.


To film o pewnym jezuicie, który wierzy w potęgę miłości i na tym opiera swoją misję. Chce nawrócić pewną grupkę Indian zamieszkujących nad wodospadami w Ameryce Południowej, w hiszpańskiej kolonii. Ciekawe jest, że na początku filmu widzimy jak owi Indianie zrzucają z wodospadu przywiązanego do krzyża poprzednika Ojca Gabriela.


Zawsze mi się to wydawało przykładem, jak trudno dotrzeć do "dzikusów". Ale w trakcie oglądania filmu doszło do mnie, że może to był jakiś wybrakowany jezuita, bo samemu Gabrielowi (w tej roli znakomity Jeremy Irons) udaje się to bez większego wysiłku. To on dopiero pokazuje jakie efekty daje miłość i podążanie taką ścieżką życia. Jego najjaskrawszym efektem działań jest Mendoza (Robert De Niro), niegdyś najemnik, chcący teraz odpokutować zabicie własnego brata. Dzięki Gabrielowi Mendoza zmienia całkowicie swoje życie, zamieszkuje w jego misji z Indianami i sam zostaje jezuitą.

Tymczasem Hiszpania sprzedaje swoją kolonię Portugalii, która chce usunąć z misji jezuitów Indian. Ojciec Gabriel i jego ekipa postanawia zostać w swojej misji, bo ich Indianie orzekli, że nie porzucą swoich ziem. Jedna część jezuitów postanawia chwycić za broń i stanąć w obronie wraz z Indianami.


Chyba nic nie łamie tak serca jak właśnie cały ojciec Gabriel, który patrzy jak przez ludzką chciwość i hipokryzję jego filozofia przestaje mieć sens, a przynajmniej nie pomoże przetrwać.


Film dość antykościelny, bo kościół popiera żądania Portugalczyków, nie biorąc pod uwagę opinii jezuitów.

To film smutny, który daje nadzieję, pokazuje jak mógłby wyglądać raj, a potem to wszystko ginie.


Wspaniałe aktorskie kreacje, cudowne widoki, niesamowita muzyka Ennio Morricone. Kto nie widział - niech nadrabia, bo bardzo warto.


PS. pierwsza scena z jezuitą na krzyżu spadającym z wodospadku to także symbol upadku kościoła/religii? różnie można to interpretować


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

fd14165e-0ea2-4683-834d-a5a69fa0e2e7
32f53979-4b39-4c64-9f6b-6cfffa65108e
b699e9a4-3f1c-4e44-833f-4ff421736adf

@Mahjong Wybitny film i wybitne role, takich już nie robią. Swoją drogą ciekawe jak wielu jezuitów było w przeszłości żołnierzami. Przydał by się taki zakon dzisiaj....

Zaloguj się aby komentować

1035 + 1 = 1036

Tytuł: Predator: Pogromca zabójców

Rok produkcji: 2025

Reżyseria: Dan Trachtenberg, Joshua Wassung

Czas trwania: 1h 25m

Ocena: 6/10


Trzy epizody polowań Predatorów łączące się na koniec w całość. W pierwszej części starsza pani Wiking, w drugiej samuraj-way coś jakby, a w trzeciej mechanik-pilot z II wojny. Ta trójka okazuje się sporym wyzwaniem dla predatorów więc zabierają ich na "stadion" igrzyskowy - który z ludzi wygra z resztą w nagrodę może zmierzyć się z największym predatorem-badassem.


Kino akcji na pełnej, kino animowane, bardzo przewidywalne, ale można się bawić, nie uważam za seans stracony. Jakościowo coś pomiędzy Predators, a Prey, więc większej tragedii nie ma.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

07cb8cb8-6162-4edd-88f5-c6549e203382

Zaloguj się aby komentować

1034 + 1 = 1035

Tytuł: F1

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Sportowy

Reżyseria: Joseph Kosinski

Czas trwania: 2h 35m

Ocena: 7/10


Typowy sportowy film - tutaj mamy kozaka-weterana, który od losu dostaje jeszcze jedną szansę. Przy okazji pomoże innym, więc oprócz samej jazdy bolidem dostaniemy też relacje międzyludzkie na spokojnie przyswajalnym poziomie.


W sensie realizacyjnym ten film to bajka, i za to głównie taka wysoka ocena. Dla mnie F1 jest nudne, ale rozumiem przygotowanie filmowe - coś na kształt futbolu amerykańskiego - w filmach i serialach to wygląda na mega sport, a potem idziesz na żywca obejrzeć w tv lub gdzieś na boisku i nie możesz uwierzyć, że to ktoś ogląda z własnej woli


Ale nie o to mi chodzi, o gusta sportowe, ot, takie porównanie - naprawdę bardzo dobrze wchodzi ten film w oczy i robi puk puk dopaminko - baw się dobrze mózgu! Mój się bawił nawet bardzo dobrze!


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

6681e3a0-153b-47e7-8406-589cbdb9bc5f

@Ragnarokk no takie życie fana kinomana w budżetowym filmie amerykańskim - przyzwyczajaj się albo giń - czytaj: albo się baw dobrze albo zostań wiecznym narzekaczem-snobem XD

@Mahjong oglądałem wczoraj, jako fan f1, czasem mnie skręcało z żenady, ale to film dla hamburgerów, więc nie ma co się wkurzać. Za to wizualnie na prawdę spoko

@kubex_to_ja też lubię F1 i uważam, że to, że tylko "czasem" skręcało z żenady, to i tak sukces jak na ten gatunek filmowy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Jak się nie oczekuje realizmu, to całkiem spoko się go ogląda

@Mahjong jestem fanem F1, Sport jest mega ciekawy i angażujący, jak się jest zaznajomionym w szczegóły. Ten film to jakby splunąć w twarz myślącym ludziom. Kolejny głupi film po Gran Turismo, a najlepsze jest to, że w temacie ścigania można zrobić wciągający i w miarę sensowny film, na przykład Ford vs Ferrari.

@KierownikW10 gadasz jak mój szwagier marynarz, co każdy film dotyczący pracy na morzu musi skrytykować, że wszystko jest nie tak i głupoty pokazują. Chyba tylko Kapitan Phillips mu się podobał i tam o nic się nie czepiał

@JackDaniels gadasz jak mój szwagier bezrobotny, który cały dzień siedzi na Netflixie i ma mózg wypełniony gównem oglądając miernej jakości produkcję.

A tak bardziej serio jak coś jest bzdurą i krytyka jest rzeczowa, to ja nie widzę problemu. Jakiś laik z USA będzie oglądał i film zarobi a ja nadal mogę mieć własne zdanie i nic w tym złego.

Zaloguj się aby komentować

1033 + 1 = 1034

Tytuł: Człowiek z żelaza

Rok produkcji: 1981

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Andrzej Wajda

Czas trwania: 2h 27m

Ocena: 8/10


Dziennikarz radiowy jedzie na Wybrzeże. Ma zrobić negatywny materiał o jednym z przywódców strajki w Stoczni Gdańskiej. Tym przywódcą okazuje się być Maciej Tomczyk, syn Birkuta z "Człowieka z marmuru". Tymczasem w mieście na czas strajku panuje prohibicja, co wielce utrudnia życie dziennikarza (w tej roli Marian Opania), który boryka się z alkoholizmem. Z czasem gdy dziennikarz bada i wczuwa się w historię Macieja, i tym samym w jego walkę w Stoczni.


Jednak dla mnie "Człowiek z marmuru" miał więcej sensu, polityka nie trzaskała widza w pysk, była raczej tłem do opowiedzenia historii i warunków pracy filmowca wtedy. "Człowiek z żelaza" ma wymiar ideologiczny czasem, w filmie np. występuje w roli samego siebie Lech Wałęsa. A może po prostu sam Birkut był ciekawszy, bo przechodził kilka zmian, natomiast Maciej cały czas z czymś walczy - może to wydać się męczące, bo staje się postacią ciągle jednoznaczną. Ale warto wziąć pod uwagę, że chciano zrobić ten film na szybko, na świeżo by oddać choć kawałek tej walki o lepszą Polskę widzom.


W każdym razie to dalej znakomity film Wajdy, no i nie wolno zapominać o Złotej Palmie dla tego tytułu. Dwie i pół godziny mijają niepostrzeżenie, więc realizacja jak zwykle na mistrzowskim poziomie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

163728fe-b406-475c-a802-a82612db625a
7f85ffa7-bec6-4c6b-a31b-5d524f5d2b1b

Zaloguj się aby komentować

1028 + 1 = 1029

Tytuł: Resident Evil: Retrybucja

Rok produkcji: 2012

Reżyseria: Paul W.S. Anderson

Czas trwania: 1h 35m

Brak oceny.


Czemu brak oceny? Bo nie byłaby to obiektywna ocena. Ciężko mi napisać coś o tym filmie tutaj, mimo że pewnie już wiecie iż mam szeroki gust filmowy. Ale czy każdy zrozumie, albo chociaż zaakceptuje moją miłość do powyższego filmu? Wątpliwe. Nawet wśród fanów serii RE ta część jest słaba. Dla mnie ten film to sztos.


To nawet nie guilty pleasure, bo czego mam się wstydzić? Fajnego filmu akcji, z fajnymi pomysłami, cóż że zajebanymi z innych filmów jak Matrix, Obcy 2 czy Terminator? I to czasami dość dosadnie.


A jednak ma ten film coś, co mnie rozbudza i sprawia, że bawię się jak dziecko. Aktorsko jest słabo, ale tragedii nie ma, każdy gra twardziela. Wszystko w tym sensie psuje jedynie drewno aktorskie grające Adę Wong - po czymś takim można docenić nawet sztywniackie granie Keanu w "Draculi" Coppoli. Po prostu katastrofa, no ale już widziałam tyle razy ten obraz, że nauczyłam się przymykać oko.


Największą perłą tego filmu jest to, że dzieje się w centrum symulacji z nieumarłymi w dołach Umbrelli - więc zaraz z Tokio możemy nagle znaleźć się w Moskwie. Symulacja nie jest wirtualna - oddane są normalne budynki i normalni ludzie - to klony z fabryki Czerwonej Królowej - często ci sami, którzy są bohaterami filmu, jak właśnie Alice, która podczas podróżny przez ośrodek symulacyjny "adoptuje" małą dziewczynkę-klona, która myśli, że Alice jej prawdziwą mama (tymczasem Alice-klon-mama umarła zabita przez zombiaki).


Film kończy się zapowiedzią potężnej bitwy o Waszyngton. To jedna z ostatnich ostoi ludzkości, dalej są tylko połacie wszelkiej maści potworów. Wyobraźcie sobie moje rozczarowanie, gdy poszłam do kina obejrzeć kolejną część, która zamiast zacząć się bitwą, zaczyna się... już dawno po bitwie. Ech, no ale może takie sceny batalistyczne mogły przerosnąć budżet i tak upadającej wtedy serii.


Film jest krótki, nie dłuży się, potwory wyskakują co chwilę a Czerwona Królowa powtarza jak mantrę, że wszyscy tu zginą, Wesker jak zwykle udaje agenta Smitha, twardziele są twardzielami, a Alice jest Alice - kolejny raz bronią w ręku kogo, tym razem Weskera, który pomaga jej uciec z uwięzienia. Dużo walk, fajnie się to ogląda, ale chyba dużo daje temu filmowi ten taki wzruszający rodzinny sznyt, jak w Obcym 2, gdzie porzuconym dzieckiem zaopiekuje się ta główna bohaterka.


Sama końcówka, już po wyjściu ośrodka dla mnie traci dynamikę, jednak najlepsze sceny odbywają się w centrum symulacyjnym. No i gdzie indziej zobaczycie ruskich żołnierzy-zombiaków ubranych jak na II wojnę.


Filmu nie polecam, nawet miłośnikom serii. Dla mnie to był jakiś wstrząs, nie wiem, jakby mnie ktoś albo coś zahipnotyzowało.


Gdy oglądałam drugi raz ten film byłam pewna, że zobaczę tym razem wszystkie jego mankamenty. I co? Zobaczyłam. I co z tego? Nic.


Ech, bezwarunkowa miłość.


Teraz więc po prostu oglądam dla zabawy, akceptując ślepe zauroczenie tym filmem.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

f213449f-5659-412d-960f-26cb8a973e59
02dda489-1da5-4576-a68a-339ab775040a
c3409e48-5d0a-4ca0-a531-f8f4447bbd04

@bojowonastawionaowca bo dla mnie to jest 10/10 w serduszku mym filmowym, no ale jestem świadoma licznych wad tego filmu więc tutaj darowałam sobie ocenę

Zaloguj się aby komentować

1023 + 1 = 1024

Tytuł: Jedna bitwa po drugiej

Rok produkcji: 2025

Reżyseria: Paul Thomas Anderson

Czas trwania: 2h 41m

Ocena: 9/10


Bob za młodu był aktywnym rewolucjonistą, ale gdy jego panna puszcza parę, trzeba uciekać, zorganizowana grupa rebeliantów ukrywa się. Bob zabiera małą córeczkę i porzuca rewolucję na rzecz rodzicielstwa.


I tak idziemy 16 lat później, gdzie Bob (świetna rola Di Caprio!) próbuje być ojcem, chociaż lepiej mu wychodzi chlanie i wapowanie maryśki, a córka zapewne czuje się trochę wykluczona przez paranoje ojca i jego poglądy. A jednak nastolatka dowiaduje się, że ojciec przekazał jej prawdę - że może być w niebezpieczeństwie.


Bob musi znów zostać aktywnym "rewolucjonistą".


Wspaniały był to seans. Realizacja jak zwykle na full pro, i do tego chyba był to najbardziej komediowy film PTA. W każdym razie uśmiałam się jak nigdy. Serio, coś tam czytałam o filmie, ale raczej unikałam opinii i recenzji i myślałam, że będzie na poważnie - a tymczasem boki zrywać, że tak napiszę.


Szczerze mówiąc podobał mi się na tyle ten film, że aż miałam ochotę go włączyć go jeszcze raz i coś czuję, że na stałe zagości w moich rewatchingowych przygodach. PTA to jednak arcymistrz!


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

20fa5022-5f13-4ca9-8b89-d474ad26f333
8b049d32-1ec0-47eb-8256-f2e9cda0b003

Przeczytam tę reckę jak oglądnę, nie chcę nic wiedzieć o tym filmie Ale plakat wyjątkowo zniechęcający, z jakiegoś powodu mnie odpycha

Zaloguj się aby komentować