Wykonawca: Glen Porter
Album: Blessed By a Young Death
Utwór: Transient
Amerykański producent i beatmaker Ryan Stephenson (1983–2018) działający jako Glen Porter i pochodzący z Kalifornii. W swojej twórczości łączył psychodelię z energią surf rocka, gitarami, abstrakcyjnym hip-hopem, breakami oraz motywami spaghetti western.
Wykonawca: The Love Theme
Album: Gray Skies
Utwór: Grey Skies
The Love Theme to brytyjski projekt muzyczny stworzony przez brytyjskiego producenta Dominica Owena. Muzyka projektu łączy brzmienia z gatunków jazz-hop, lo-fi, chillout, downtempo oraz jazzy hip-hop.
Thomas Tempest to brytyjski beatmaker z Londynu, tworzący instrumentalny hip-hop, boom bap oraz lo-fi.
Korzystając z zestawu retro samplerów, kreuje nostalgiczne i przestrzenne brzmienia inspirowane twórczością takich artystów jak J Dilla czy Nujabes.
Co mają wspólnego taki zwykły Michał pracujący zapewne dorywczo w Reichu i nagrywający w domu rapsy oraz japoński rysownik z legendarnego studia animacji?
Nic. No... do wczoraj nic. Zmienił to drugi sezon Cyberpunk: Edgerunners
LSO (Liryka Składu Ostródzkiego) to undergroundowa grupa hip-hopowa założona w 2002r w Ostródzie. Trzonem grupy jest duet Michała "CMAZ" Golewskiego oraz Łukasza "Kiełasa" Kiełczewskiego (ten drugi ostatnimi laty rozpoczął współpracę z popularnymi raperami, wiec jest obecnie bardziej rozpoznawalny). O grupie nie wiadomo zbyt wiele bo mimo olbrzymiej ilości utworów (szacunki mówią o ponad 1000) konsekwentnie unikali rozgłosu - brak kontraktu z wytwórniami, brak koncertów, brak wywiadów, nieobecność w popularnych serwisach streamingowych. Utwory publikowane były różnymi kanałami, często na YT, czasami przekazywane sobie pomiędzy fanami. Nawet te które trafiały oficjalnie na YT często nie miały ani nazwy grupy ani żadnego opisu. W ich twórczości często przewijał się skrót "TDW", który miał oznaczać "Tylko Dla Wtajemniczonych". Mimo to, w pewnych (dość wąskich) kręgach urośli do statusu legendy.
20 października na Netflixie miała miejsce premiera drugiego sezonu Cyberpunk: Edgerunners od CDP Red i uznanego studia Trigger. Jak można się domyśli ze wstępu, niejednemu mieszkańcowi Ostródy i okolic musiały wczoraj przepalić się neurowszczepy w mózgu, kiedy w kulminacyjnym momencie trzeciego odcinka nagle w tle usłyszeć można było... ponad 10-letni kawałek "Serce" LSO. W anime o solidnym budżecie, wielomilionowej międzynarodowej widowni, obok utworów Akira Yamaoki czy Dawida Podsiadło nagle pojawił się utwór grupy tak niszowej, że nawet w rodzinnym mieście nie są dobrze rozpoznawalni.
Nie oceniam ani zespołu (nie moje klimaty, ale bicik faktycznie zapada w pamięć) ani wykorzystania utworu w anime (nie oglądałem jeszcze całości) ale sama sytuacja wydaje się być dosyć absurdalna i jestem bardzo ciekaw co się działo za kulisami - podobno nie jest łatwo nawet skontaktować się z tymi muzykami. No i pytanie czy TDW pozostaje aktualne, jeśli usłyszało o Tobie milion osób?
@sireplama Tak! Jesteś sobie jakimś tam Yebiesuki Nabosaka z Osaki, oglądasz sobie ulubione chińskie bajki z rodzimym dubingiem i nagle w tle jakiś patus śle pozdrowienia do więzienia Co z resztą widać w komentarzach do podlinkowanego filmiku
Ciekawostka dobra. W komentarzach na YT piszą, że osoba która wybrała ten utwór wspomniała o tym na evencie związanym z premierą tego anime, niejaki Bartosz Sztybor ma być niby za to odpowiedzialny.
@Catharsis B. Sztybor to showrunner więc z pewnością musiał coś takiego klepnąć, natomiast czy sam na to wpadł czy ktoś mu to podsunął - tego nie wiadomo. Dla porównania ten utwór był raz użyty jako podkład do polskiego filmu i sam posłuchaj jak to wyglądało wtedy: https://www.facebook.com/share/v/1A5BMTDPqP/
Wykonawca: Viciouz Beatz
Album: Freestyle Music Vol. 3
Utwór: The End of Sun
Producent muzyczny z Niemiec (Nikolaus Marlok), łączący w swojej twórczości elementy latin freestyle, electro, popu, hip-hopu oraz nowoczesnej elektronicznej muzyki tanecznej.
mieliście kiedyś taką piosnkę, którą mieliliście non stop? Ja taką miałem. To było "Dr Dre - Friday", którą nagrałem sobie na kasecie kilkanaście razy i leciała mi w kółko na walkmanie. Potem mi oczywiście zbrzydła, ale dzisiaj jak sobie ją puszczę, to nostalguje, jak każdy stary dziad xD
@Klamra Non stop tak mam. Słucham do porzygu. Jak trafię coś swojego, to obsłuchuję tak długo, aż już mam serdecznie dość.
Potem zapominam na długi, długi czas. I po latach wlatuje na moją stałą "bezpieczną playlistę". Taką do pracy, żeby nie zajmowało głowy zbytnio analizowaniem muzyki czy tekstu, bo znam dobrze, a na tyle fajne, że lubię słuchać.
Choć zdarzają się utwory, które mi super weszły na początku, a po czasie się jednak nie obroniły i nie jestem ich w stanie słuchać
Wykonawca: Debmaster
Album: Crocodiles Homieees
Utwór: Space Tribe
Francuski producent muzyczny z Berlina (Julien Deblois). Tworzy eklektyczną elektronikę i eksperymentalny hip-hop w klimatach juke, bass music, IDM, glitch oraz skweee.
W nocy wylądowały Impulsy, nowy singiel Fisza i Emade z Taco Hemingwayem na feacie. Fantastyczny, jak wszystkie poprzednie. Premiera płyty „Człowiek nie do końca" w poniedziałek.
Wykonawca: I Monster
Album: The Living Dead
Utwór: The Word Is Fuzz
Brytyjski duet muzyki elektronicznej z Sheffield, założony w 1997 roku przez producentów Deana Honera i Jarroda Goslinga. Twórczość grupy opiera się na wykorzystaniu sampli, łącząc gatunki leftfield, electro, trip-hop oraz hip-hop.
Wykonawca: O
Tytuł: Made man
Album: Caught Up Oryginal Soundtrack
Rok wydania: 1998
Dla mnie rap jako taki dzieli się na dwa rodzaje. Slucham albo beatu, albo tekstu, nieczęsto się niestety trafia, że tekst niesie ze sobą ten ładunek emocjonalny co sampel.
Tak więc mam swoją osobistą kolekcję takich perełek które mi grają w całości, a nie tylko na wybranej płaszczyźnie. Ale wypowiadam się tylko o amerykańskim i to raczej wschodnim rapie, któremu stety czy niestety poświęciłem duży kawał swojego życia, a przede wszystkim glodu wiedzy, który wypelnilem gownowiedzą na temat calej nowojorskiej kultury hihhop zamiast skupić się na czymś pozytecznym w zyciu.
Dzięki temu dobrze mi się rozmawiało kiedyś z Rychem Peją bo typ jest encyklopedią tej zbędnej wiedzy.
Zaprezentuje coś nieznanego i dla przekory w klimatach west.
Typ praktycznie calkowicie nieistotny dla sceny.
Bardzo fajny, życiowy (jak jestes nigasem ze slumsow) zapodany łopatologiczną angielszczyzną z ciekawym moralem.
Taki filmowy kawalek, muzycznie w klimatach va bank. Nie wiem skąd mam ten pogląd.
Takie podejście do konkursu czy ogólnie do słuchania muzyki bardzo mi się podoba. Za takie wrzutki szacunek i właśnie na tym zależy mi w takich zabawach, konkursach, zamiast wrzucać znane kawałki z top list które zna każdy, słyszę coś czego kompletnie nie znałem, a wydaje się bardzo ciekawe, dzięki 🙂
Widzę, że wszyscy jadą zagranicznymi hitami, a ja zaryzykuję coś z polskiego podwórka. Jako dzieciak uważałem, że rapy to patusiarska muzyka o warstwie lirycznej "c⁎⁎j k⁎⁎wa", po latach natrafiłem na Kaliber 44 zanim magik dołączył i jestem pod wrażeniem głębi tekstu. Na cały tekst pada tylko jeden wulgaryzm.
Dla mnie ryzyko to dać coś, czego mało kto by się spodziewał i czego znaczna większość nie zna. Podanie czegoś z top list radia czy tv, w tym przypadku hip hopu z lat 90, albo czegoś z naszego podwórka, co praktycznie każdy kto miał tv, radio czy znajomych co danej muzyki słuchali i słysząc to chcąc nie chcąc po kilkanaście razy dziennie, np. czy to u kogoś w domu czy w pracy przez kilka miesięcy, to dla mnie bardziej pewniak pod sentymenty 😉 Ale to tylko moje zdanie.
Co do pato muzyki, to czy to będzie rock, metal, hip hop, elektronika czy cokolwiek innego, wszędzie się coś takiego znajdzie. Tak samo wszędzie można znaleźć coś ciekawego i wartego uwagi 🙂
Ode mnie propozycja to amerykańska grupa hip-hopowa założona w 1991 roku w Nowym Jorku, uznawana za pionierów podgatunku horrorcore. W skład zespołu wchodzili RZA (The RZArector), Prince Paul (The Undertaker), Frukwan (The Gatekeeper) oraz Poetic (The Grym Reaper). Ich twórczość łączyła hardcore hip-hop z mroczną tematyką, czarnym humorem i ciężką produkcją muzyczną.
@Kronos tak, to ten sam RZA, i oba projekty powstawały prawie równolegle, Gravediggaz formowało się w okolicach 1991-1992 czyli pomysł był wcześniej, ale to Wu-Tang zdążył wydać debiutancki album jako pierwszy pod koniec 93, a Gravediggaz w 94. Wu-Tang odniósł większy sukces, bo trafiał do szerszej publiki chwytliwym motywem, a Gravediggaz szło w mocny, mroczny horrorcore i tematykę śmierci, co okazało się zbyt ostre.