@koszotorobur Dobra, źle zdefiniowałem. Jedyna komedia osadzona w latach 70/80 i rzeczywistości PRL, która mi się podoba. Bo np. twórczość Barei jest dla mnie nieoglądalna.
Świetny powrót Reachera i najlepszy sezon jak do tej pory. Ritchson gra świetnie, intryga powoli się rozkręca, a do tego oglądamy odcinki w napięciu, że przykrywka Reachera zostanie odkryta. Jack trafia też na pierwszego przeciwnika, z którym walki się boi, a który jako pierwszy przeciwnik spuszcza mu realny wpierdziel.
Głównym antagonistą jest Takashi z Tokio Drift, Kompletnie się go tu nie spodziewałem Serial jest dużo lepszy od książki, na której go oparto.
Czwórka młodego wkraczającego w dorosłość rodzeństwa, film oscyluje wokół ich relacji, które bywają trudne, acz czuć, że mimo wszystko bracia i siostry są sobie bliscy - nie potrafią normalnie funkcjonować we własnym życiu, gdy z rodzeństwa miesza się w życiu. Gdy jeden brat wyrzuci drugiego z mieszkania to siostry przygarną.
W sumie jak na polski debiut to dość imponujące tak łatwo i sprawnie zamknąć owe relacje - ciekawi aktorzy, ciekawe zdjęcia - widać tam inspiracje współczesnym europejskim kinem - i bardzo dobrze! Zresztą ten film wcale nie jest polski w sensie "polski". Równie dobrze mógłby dziać się w Szwecji, Australii czy Francji.
Największą siłą są właśnie owe relacje, może jeden aktor nie dosięga poziomu pozostałych, ale w takim gronie czuć to zaledwie lekko. Jestem ciekawa bardzo kolejnych projektów Buchwad. Młoda, zdolna jak to mówią reżyserka. Ale z planem w głowie - kto wie? może przyjdą filmy, które będą dolatywać swobodnie do filmów Triera?
Na razie ocena 7+/10, bo czegoś jednak mi brakowało w tym filmie i nie chodzi o jakąś fabularną klamrę bo to ma ten film, ale jakieś niedociągnięcia można wyczuć. Jakkolwiek, warto przymknąć oko, bo to jednak pełnometrażowy debiut z opcją podniesienia poziomu w przyszłości.
Stary zawodowiec (Robert De Niro) planuje ostatni skok w życiu - kradzież cennego artefaktu z urzędu celnego w Montrealu. Problem w tym, że musi współpracować z młodym i aroganckim partnerem (Edward Norton), któremu trudno ufać. Na papierze wszystko wygląda świetnie: De Niro, Norton, Marlon Brando. Niestety film idzie bardzo bezpieczną drogą i zamiast napięcia dostajemy raczej przewidywalny, momentami nużący thriller. Obejrzałem zachęcony jakimiś reelsami z Nortonem, który w tym filmie udaje niepełnosprawnego i przy takich umiejętnościach oraz obsadzie potencjał stracony, a szkoda. Ok, bajbaj!
Przedstawienie fragmentu życia Williama i Agnes Shakespearów przez pryzmat tragedii która dotknęła tę rodzinę.
Powolny i smutny, ciężko nie uronić łezki, nawet jeśli uważam że na końcu pozostawia trochę niedosytu. Śliczne wygląda, zieleń + muzyka bardzo nastraja do kontemplacyjnego nastroju.
Tym filmem nadrobiłem prawie wszystkie nominowane do oscara za najlepszy film na wieczór (poza F1 który za mało mnie obchodził). Mój osobisty ranking na #oscary , zaczynając od mojego ulubionego:
@Evivalarte taki był chyba też cel - miał wkurzać wszystkich dookoła, w tym widza. Wiadomo, nie jest to komfortowe zawsze do oglądania, ale z drugiej strony też bardziej prawdziwy (nie mówię tu o realności tych wydarzeń, co nieidealnym bohaterze). Aktorsko też Marty zagrany był bardzo dobrze moim zdaniem.
Książkę, na podstawie której powstał film, wrzucałam na bookmeter w styczniu https://www.hejto.pl/wpis/72-1-73-tytul-mary-reilly-autor-valerie-martin-kategoria-literatura-piekna-wydaw. Od tamtej pory planowałam seans, ale że życie, które jest nobelon, wjechało za mocno, film odpaliłam dopiero dzisiaj.
Po przeczytaniu o tym, z jaką negatywną reakcją spotkały się ten film i rola Julii Roberts, nie mogę pomyśleć inaczej niż "ale głupi ci Amerykanie". To świetnie zrealizowany, ponury gotycki dramat z klimatycznymi zdjęciami i muzyką oraz świetnymi rolami Roberts i Malkovicha, którym udało się stworzyć silną chemię między swoimi postaciami mimo, iż ponoć nie przepadali za sobą na planie. Rozumiem, że komuś mogło nie przypaść do gustu wolne tempo, ale ocenianie tego na 1/5 i Złota Malina dla Julii to błąd w matrixie.
@Vampiress wrzucam do obejrzenia. Ostatnio obejrzałam Wichrowe wzgórza z 1992. Tyle pochlebnych opinii czytałam, ale dla mnie wyszło takie 6/10... Książka pozostawiła we mnie burzę emocji. Film jedynie satysfakcję, że kolejny klasyk kinematografii zaliczony
@Vampiress no tej erotycznej wariacji to nawet nie miałam w planach oglądać. Już po pierwszym zwiastunie wiedziałam, że to nie będzie coś, czego oczekiwałam
Skuszony tym, jaki hype ma ten film obejrzałem go i racja poruszył mnie, zesmucił, ale nie bardziej niż inne dobre dramaty, które oglądałem. Nie wiem czym kieruje się komisja Oscarów i może jestem zbyt prostym człowiekiem, aby docenić sto procent takiego widowiska, ale nie rozumiem, skąd ten hype. Kreacje głównej pary bardzo dobre - racja, bardziej szedłbym tutaj w stronę za główną rolę kobiecą. Dramat po prostu dobry. Tylko "po prostu", bo po zachwytach jakie widzę od jakiegoś czasu w internecie spodziewałem się, że będę zbierać szczenę z podłogi, a takiego wow nie odczułem. Ukazanie cierpienie rodziców (głównie matki) po stracie dziecka jest tutaj ukazane bardzo emocjonalnie i łamie serducho, ale ostatecznie jestem rozczarowany.
@kopytakonia - już dzisiaj na temat tego filmu komentowałem: https://www.hejto.pl/wpis/jak-juz-endrevoir-wspominal-wczoraj-byla-randka-bylismy-w-kinie-na-dwoch-filmach?commentId=558e17f7-08bc-46c6-9f01-f120ba04a0ed
@koszotorobur no mnie aż tak ten film nie poruszył, oczekiwałem, że wywoła u mnie rozmaite uczucia, wywołał jedynie trochę smutku (którego tez się spodziewałem więcej w trakcie seansu) i z tego względu mniej więcej jestem zawiedziony. Za to bardzo podobała mi się rola głównej bohaterki jak zagrała.
Dwóch fanatyków teorii spiskowych porywają CEO medycznej korporacji będąc przekonanym że jest ona kosmitą.
Nie jestem wielkim fanem Yorgosa i jestem szczerze zdziwiony że tak mi podeszło. Jest to film dyskomfortowy i cyniczny, jak większość jego filmografii. Różnica jest taka że to pierwszy film Yorgosa w którym zadziałał mi jego humor, wraz z trwaniem filmu zacząłem kupować bohaterów i przedstawiony świat. Nie jest to film który zostanie ze mną na długo, ale to dobra rozrywka na wieczór.
Bob Elkin, zepsuty, niedojrzały i cyniczny 25-letni artysta jest obiektem namiętnej miłości ze strony rozwiedzionej businesswoman, Alex Greville oraz lekarza w średnim wieku, Daniela Hirsha. Bob “obdziela” łaskawie swoimi względami oboje kochanków, a ci - świadomi istnienia trójkąta - godzą się z upokarzającą sytuacją, nie umiejąc wyrzec się Boba.
Prosta historia, którą za każdym razem ogląda się z takimi samymi emocjami - Rocky Balboa, czyli zwykły bokser z Filadelfii, który dostaje jedyną w życiu szansę - walkę o tytuł z mistrzem Apollo Creedem. Sylvester Stallone w tej roli jest autentyczny jak mało kto, bo sam pisał scenariusz i długo walczył, żeby film w ogóle powstał. Świetny klimat, treningi na ulicach miasta i ta słynna scena na schodach. Warto zaznaczyć, że w tym roku film obchodzi 50. urodziny!
Film opowiada prawdziwą historię agenta FBI, który pod przykrywką wnika w struktury nowojorskiej mafii. Johnny Depp gra tytułowego Donniego bardzo spokojnie i to Al Pacino jako Lefty kradnie cały film moim zdaniem. Jego postać zmęczonego życiem mafiosa jest groźna i tragiczna zarazem - gangster starej daty, który wciąż próbuje udowodnić, że coś jeszcze znaczy. Z czasem widowisko jest coraz mniej o mafii, a bardziej o relacji dwóch ludzi, którzy nigdy nie powinni sobie zaufać.
Żona Justina, która chciała zdemaskować przestępstwa koncernu farmaceutycznego w Afryce, zostaje zamordowana. Mężczyzna chce ją pomścić.
Dobry film, ale moim zdaniem za dużo w nim melodramatu, co nie jest w moim guście. Z drugiej strony można było dzięki temu zrozumieć co te dwie osoby dla siebie znaczyły i co przechodzi mąż. Historia testowania leków przez firmę farmeceutyczną na ludziach z Afryki, o tym, że przysyłają im przeterminowane leki, albo nie do końca przetestowane, dobrze pokazane co się dzieje w świecie korporacji. Zakładam, że jest tak w prawdziwym życiu i wykorzystuje się nieświadomie ludzi w krajach trzeciego świata. Daje do myślenia. Ralph Fiennes jak zwykle na najwyzszym poziomie.
"Przybysz z przyszłości ma tylko jedną noc, aby zrekrutować garść klientów knajpy w Los Angeles i uratować świat przed zbuntowaną sztuczną inteligencją."
- Opis z filmwebu.
Opinia:
Nawet przyjemnie się ogląda, zwłaszcza pierwsza połowa, później słabiej. Ale w dobie dzisiejszych produkcji to nawet ujdzie.
Film w moim odczuciu niepokojący przez muzykę, kolorystykę i grę aktorską. Oglądałem z zaciekawieniem i wciągnął mnie od początku do końca, jednak musiałem przeczytać w internecie interpretacje zakończenia, bo sam nie zrozumiałem, miałem wielkie WTF na końcu. Są momenty, że myślisz, że się czegoś domyślasz, a nawet myślisz "o, jest tak jak myślalem" ale zakończenie psuje te wszystkie domysły i nie wiesz nagle co właśnie obejrzałeś. Trochę przerost formy nad treścią, ale ogólnie bardzo dobry film.
Młody Arthur Seaton, tokarz w miejscowej fabryce, nie lubi swej pracy ani otoczenia i gardzi swymi niewykształconymi rodzicami. Zbuntowany chłopak spędza wolny czas przesiadując w barze i podrywając dziewczyny
Tytułowy Deathstalker ma misję od wiedźmy - ma zdobyć super broń złożoną z kielicha, amuletu i za⁎⁎⁎⁎⁎tego miecza, który już posiada. Wraz z ekipą wybiera się na turniej organizowany przez Lorda Munkara, aby tam zdobyć kielich i amulet.
Miecz kąsa przeciwników aż miło i Deathstalker wygrywa i zdobywa super broń. Koniec.
W sensie gatunku to było bardzo ciekawe przeżycie - tak ostro szowinistycznego fantasy jeszcze nie widziałam. Oczywiście film skręca bardziej w stronę Conana Barbarzyńcy, a nie na przykład Władcy Pierścieni. Świat fantasy Deathstalkera to świat gdzie kobiety są towarem, można je sobie gwałcić co chwilę bez żadnych konsekwencji. Nawet jedna z pierwszych scen filmu to właśnie rozmowa złodziejaszka ze Deathstalkerem, który mówi, że zdobył trochę kosztowności i jeszcze laskę.
Cycki, krew i głowy latają cały czas po ekranie. Męscy bohaterowie są młodzi, piękni i wysportowani. Bardzo prymitywne fantasy. Mimo to doceniam seans, dużo mi dało to do myślenia - taki skrajnie męski świat, gdzie jedynym złem jest zły mag, a nie to co wyrabia się tam cały czas - czyli gwałt i mord.
@Mahjong Ale jaka to jest nędza aktorska, jakieś niby walki niby zapasy, to szarpanie lasek też jakieś takie żenujące, nie wiadomo co jest na serio a co nie. Szacun że wytrzymałaś do końca.
Rozterki właściciela ubogiego cyrku. Akurat los przywiódł go w rodzinne strony, gdzie parę lat temu zostawił żonę z dziećmi. Tymczasem jego kochanka z cyrku też zaczyna szukać drugiej drogi, gdyby Albert ją porzucił dla rodziny.
Albert postanawia poszukać pomocy u trochę bogatszego właściciela innego cyrku - pożycza stroje, które stracił jego cyrk i postanawiają wystawić super przedstawienie. To jednak kończy się upokorzeniem i lekką katastrofą - to znaczące, bo okazuje się, że żona Alberta radzi sobie całkiem nieźle i wcale nie jest chętna na to by mężczyzna wrócił, a kochance zdarzy się wpaść w ramiona innego.
Opowieść o tym jak w sumie dość proste marzenia spotykają się z rzeczywistością i niestety, nie ma miejsca dla życzeń troszkę lepszego życia - dla mnie to znak, że Albert sam wybrał przed laty taki los i bogowie teraz już go nie puszczą z tej pozycji.
Potęga tego filmu polega na tym, że bohaterowie są bardzo ludzcy, daleko im do ideałów, a przecież z drugiej strony po prostu ta ludzkość polega na pragnieniu szczęścia, które nagle okazuje się praktycznie niedostarczalne z jakiejkolwiek strony. Pozostaje pochylić głowę i dalej ruszyć w podróż. Być może z czasem znów obudzą się w nich jakieś proste marzenia.