Rozumiem, że kursy nie są jakoś bardzo popularne np. portugalski ma aktualnie mniej niż 150k uczących się, ale bez przesady jest sporo innych kursów na podobnym poziomie. Tak to jest jeśli człowiek zaufa firmie. Zawsze zostaje lernu.net.
Siema! Tak sobie patrzę w statystyki i obecnie języka polskiego na duolingo uczy się 1 670 000 osób. Dla porównania rok temu było 1 112 000, a dwa lata temu 977 000. To całkiem spory wzrost na platformie.
Jeszcze bardziej zaskakujący jest wzrost popularności języka ukraińskiego. Z 315 000 do 1 667 000 w 2 lata.
@ewa-szy Tylko znowu na Duolingo ukraińskiego możesz się uczyć wyłącznie po angielsku, czyli dla rosyjskojęzycznych tak średnio (no, może dla młodych).
@Detharon A co jeśli ja się w szkole tez uczę po angielsku? To jest srogi mindfuck, bo ja do tego mieszam tez szwedzki i ciagle mi się te dwa mylą, w pracy też tylko angielski, a potem jeszcze w domu po polsku.
@nvrmnd według mnie nic, też pracuję po angielsku, uczę się w nim innych języków ze względu na dostępność materiałów, używam go zdecydowanie więcej niż polskiego, nic mi się nie miesza Chodzi tylko o to, że jeżeli tłumaczysz dużo z angielskiego na holenderski, to będziesz dobra w takim tłumaczeniu. Ale nie w płynnym mówieniu w tym języku. W każdym razie tak u mnie było i ciągnęło się to za mną długie miesiące.
Potem długo słuchałem hiszpańskich podcastów i znów, moje umiejętności rozumienia ze słuchu były świetne, bo rozumiałem wszystko na każdy temat, ale mówiłem jak upośledzony. Czyli uczyłem się słuchać i rozumieć, byłem w tym dobry, ale nie przełożyło się to na umiejętność pisania lub mówienia.
Rosyjskiego się uczyłem naprzemiennie po angielsku i polsku, w zależności jakie miałem materiały, ale jak tylko byłem w stanie, to zacząłem naukę przez immersję, pisanie i rozmowy z ludźmi. Słuchałem też sobie audiobooków, czytałem książki. Czyli robiłem wszystko, co ludzie mówiący na co dzień w tym języku. Efekt: po roku czasu nieregularnej nauki mówiłem bez myślenia czy coś brzmi dobrze, rozmówcy byli autentycznie zaciekawieni skąd się urwałem że tak dobrze znam ich język. Ale ze względu na zbliżoną gramatykę on jest dość prosty dla nas, to muszę przyznać.
Duolingo jest fajne, ale znacząco się popsuło w ciągu ostatnich miesięcy. Mają sporo więcej reklam, serduszka - niegdyś tylko na wersji internetowej, teraz też i w apce. Dla mnie średnio, ale mogę polecić apki LinDuo, nie są wolne od reklam, ale mam wrażenie, że są ogólnie dużo mniej toporne niż Duolingo.
Otóż nie umiem dobrze angielskiego. Powiem, napiszę, ale najwyżej wiadomość e-mail niż książkę.
Nie mam też talentu do języków, czy w ogóle humanistycznych tematów.
Jednak chcę się uczyć hiszpańskiego. Powód jest bardzo prosty - podoba mi się ten język w wymowie i tyle. Nie jaram się kulturą, czy czymkolwiek innym. Jedynie grafiki związane z De Muertos, ale to raczej kwestia stylu graficznego niż kultury i języka.
Co lepsze? Busuu czy Duolingo do tych tematów? Przetestowałem "pierwszy etap" na każdej z tych platform, widać całkowicie inne podejście do nauki.
Oczywiście odpada prawdziwy kurs językowy — nie mam na to czasu ani samozaparcia, a kurs hiszpańskiego chcę sobie potraktować rozwojowo, coś odchodzącego od twardych tematów jak kolejny język programowania, czy innych pierdół, co i tak realizuję w ramach pracy.
Duolingo to ebin jeśli chodzi o start i wymowę. Lepsza wersja w przeglądarce internetowej na komputerze niż aplikacja na telefon. Podstaw francuskiego nauczyłem się lepiej, niż spodziewałem się nauczyć, także to polecam.
Bussu nie używalem, nie mogę więc powiedzieć czy jest lepszy czy gorszy od Duo. Ale Duo dobry, sóweczka moja kochana, zielona mordeczka.
@otlet jak chcesz się języka nauczyć porządnie to np babbel. Ale duolingo i busuu też coś pomogą - ale niezbyt nauczą gadania. Duolingo jest fajne dla osób lubiących gamifikację, ma małe porcje wiedzy i całkiem fajnie podaną teorię. Busuu ma inne podejście - używanie jednego, nie wyklucza korzystania z drugiej apki.
Duolingo bardzo dobre na początek, chociażby po to by otrzaskać się z wymową. Funkcja premium jakoś nigdy mi do szczęścia nie była potrzebna. Osobiście uważam, że lepiej korzystać z niego z komputera niż z telefonu - Duo na apce jest mniej wyrozumiały dla błędów w trakcie nauki
Duolingo poinformowało, że od listopada wszyscy użytkownicy przechodzą na ścieżki.
Ja odkąd uczę się hiszpańskiego (1,5 miesiąca) mam na telefonie ścieżki, a na komputerze starą wersję więc dla mnie zmiana raczej na plus bo wszystko będzie ze sobą lepiej współgrać ale wiem, że wielu użytkowników za ścieżkami nie przepada.
A jakie jest wasze zdanie? Ktoś z Was na hejto używa w ogóle duolingo do nauki?
Mam Duolingo, a ten nowy system to totalny koszmar i skok na kasę.
Wymagane "serca" do lekcji powtórkowych, lekcje powtórkowe nie dobijają "serc". Jeśli masz cały kurs zrobiony, masz konieczność scrollowania przez pół godziny pomiędzy końcowymi lekcjami a początkiem. Dodatkowo "ujednoliciłi" mi progres w ostatnim rozdziale kursu czeskiego. Ostatni rozdział miałem zrobiony na 4/5 (przedostatni poziom przed "złotym"), wszytko mi się zamieniło na 5/5 i teraz mogę tylko robić lekcje niebieskie po 100 punktów za próbę, mimo, że nie przerobiłem do końca wielu lekcji.
Upierdliwe jest też to, że jeśli mam potrzebę wzmocnić jakiś dział, nie sposób tego znaleźć.
Jedynym problemem, jaki update rozwiązał było to, że czasem potrafiłem spędzić godzinę na Duolingo, robiąc powtórki na zmianę z nowymi lekcjami. A teraz jedynie minutę dziennie na lekcję powtórkowe, żeby nie stracić streaku, i tyle. Liczę, że debil który ten update wymyślił pójdzie po rozum do głowy i przynajmniej część problemów odkręci. Kontynuuję streak, żeby go nie stracić (mam ponad 3 lata), ale nadzieja coraz bardziej gaśnie, i pewnie za jakiś czas po prostu usunę konto.
Kiedyś miałem płatne konto, i pewnie część problemów by ponowne kupienie wariantu płatnego rozwiązała, ale patrząc na to, że co chwilę robią jakieś totalne rewolucje, nie mam zamiaru im płacić - szczególnie, że ten update był jednym wielkim kopem w d⁎⁎ę dla starych userów.
...cóż, jak dla mnie ten update jest tylko dowodem, że wszystko co dobre kiedyś się kończy.