Moje pierwsze spotkanie z Zajdlem i fantastyką socjologiczną. Z jednej strony mi się bardzo podobała, z drugiej widzę braki w koncepcji świata. Jedyne co można autorowi przyznać, to piękne opisanie systemu totalitarnego i punktozy, którą wykorzystywano i oszukiwano na Paradyzji. System taki jest powoli wprowadzany w Chinach i jest to straszne.
Zajdel jest super. Gorąco polecam Limes Inferior. Tam to dopiero można docenić jego zdolność przewidywania. Szczególnie jak sprawdzi się w którym roku była pisana ta książka. Chociaż końcówka lekko rozczarowuje. Ale to dotyczy wszystkich jego książek.
@Pstronk @l__p Też polecam Limes Inferior, i jeszcze Cylinder von Troffa też mi całkiem podszedł, chyba się zabiorę do reszty chociaż słyszałem że te trzy najlepsze.
Za każdym razem jak kończę „The Lost Children” to mam mega doła. Rozdział ten kończy się jednym z moich ulubionych paneli w mandze, gdzie Guts uświadamia Jill, że nie ma raju do którego można uciec.
Guts pokonuje Rosine i jest ścigany przez Farnese, po czym zostaje pojmany. Mamy znaną scenę z koniem #thosewhoknow Na koniec tomu Guts odwiedza Godota i okazuje się, że Casca zwiała ze swojej kryjówki.
Przepiękna, krwawa i dająca do myślenia opowieść dark fantasy. Po prostu arcydzieło.
Z Berserkiem mam ten problem, że nie lubię czytać czegoś o czym wiem, że nigdy nie zobaczę zakończenia niby wychodzą kolejne rozdziały, ale trzymają tempo Miury
Za każdym razem będę to powtarzał. Berserk to arcydzieło dark fantasy i najlepsza manga ją czytałem.
Tom piąty wywołuje we mnie zawsze najgorsze uczucia. Wszystko przez przemoc, którą Miura ukazał. Czy to podczas końcowej fazy adventu, gdzie Griffith/Femto zostaje największym sk⁎⁎⁎⁎⁎ynem, czy to w "Misty Valley". Obrazu dzieci zamienionych w "elfy", które bawią się w wojnę i dorosłych, nigdy nie pozbędę się z głowy.
Klasyk fantastyki naukowej który ma już ponad 50 lat. Powolna i nieśpieszna podróż przez kosmos w poszukiwaniu śladów obcej cywilizacji. Clarke świetnie uchwycił i opisał bezmiar kosmosu.
Bardzo dobra pozycja. Jak zawsze Sapkowski pięknie operuje słowem i za to go cenię. W "Pani Jeziora" podobnie jak w "Wieży Jaskółki" irytował mnie sposób prowadzenia narracji. A o zakończeniu to szkoda gadać, mógł spokojnie Wiedźmina i Yennefer ubić...
Gdy pierwszy raz czytałem Sagę o Wiedźminie, byłem zafascynowany. Ponowna lektura mnie wymęczyła. Chciałem jeszcze przeczytać "Sezon Burz", ale sobie daruje.
@l__p a co tu czytać? Król Rybak daje łódkę. Płyniemy. Pani Jeziora mówi, że Vodyanoi mogą się pogodzić z ludźmi. Idziemy do kapłana Vodyanoi po bransoletę, idziemy do Juliana po figurkę. Wracamy do Pani, dostajemy kamień. Kamień kładziemy na ołtarzu obok wiwern. Bijemy szczupaka, dostajemy miecza i fajrant.
@l__p ale to jest świat magii, świat gdzie można podróżować przez wymiary - skąd wiesz, czy "zaświaty" to nie jest jakiś specyficzny wymiar? Może przy pomocy magii do innego wymiaru przechodzi tylko świadomość?
Dla swojego świata umarli, dla wszstkich swoich znajomych zniknęli i ich nie ma. Jest jak sobie życzysz
Bardzo dobra pozycja. Jedynie zastrzeżenie jakie mam dotyczy sposobu prowadzenia narracji. Tak jak czasami lubię zapoznać się z różnymi perspektywami narracyjnymi, tak w tym tomie Sapkowski pojechał po bandzie. Ciągłe przeskoki bardzo mnie męczyły.
Sapkowski jest mistrzem warsztatowym. Styl i jego operowanie słowem sprawia, że czyta się przyjemnie. Jeśli zaś chodzi o samą treść, to jestem lekko rozczarowany. Geralt idzie, po to żeby iść. Siedząc przecież nie uratuje Ciri. Geralt musi być burkliwy i próbować odtrącać wszelką pomoc. Jedynie kompanie ma przednią.
"Czas Pogardy" jest świetną powieścią, gdzie strony same się przewracają. Nie ma w ogóle porównania do "Krwi Elfów". Jest polityka, zdrady, walka i magia. Dostajemy historię Ciri, wydarzeń na Thanedd podczas zjazdu czarodziejów i tym co się dzieje następnie.
Mam problem z tą książką. Z jednej strony Spakowski pięknie operuje słowem, z drugiej ewidentnie jeszcze nie umiał napisać pełnoprawnej powieści i to widać. Wątek elfiego powstania i neutralności dość szybko zostaje urwany. Wątkowi Ciri też brakuje jakiegoś zakończenia i miałem wrażenie, że książka skończyła się przedwcześnie. Jedynie Geralt w połowie książki rozprawił się z paroma złoczyńcami. Ogólnie nuda.
No dla mnie zupełnie inna ocena. Bardzo ładne wejście do budowania świata tuż przed wojną, tworzenia spójniejszej wizji bohaterów niż ta w opowiadaniach, pokazanie obrazu całego świata. Nie jest to dla mnie poziom opowiadaj, ale nie dałbym mniej jak 7/10
Dostałem tę książkę w prezencie coś koło 2019 roku i od tego czasu leżała na tzw. "kupce wstydu". Zacząłem czytać w grudniu zeszłego roku. Po pierwszym rozdziale myślałem, że nie ogarniam z moim angielskim -> przeczytałem rozdział po polsku i miałem dokładnie te same odczucia. Peterson nie umie pisać. Spodziewałem się czegoś lepszego, a dostałem bełkot z popłuczynami.
@l__p wreszcie ktoś kto się ze mną zgadza w osądzie tej pozycji... w dodatku Peterson jest mega pesymistą, a książkę pisał w depresji i wszędzie wylewa się z niej cięrpiętniczość aż się rzygać chce.
Berserk to arcydzieło i najlepsza manga jaką czytałem. Krwawa i brutalna, mroczna i dająca do myślenia.
Dostajemy rozwinięcie relacji Casci z Gutsem, piękna miłość w tym świecie. Szkoda by było gdyby ktoś (Femto) to zniszczył w późniejszym czasie. Casca ma prawdziwy konflikt, podążać za miłością i Gutsem, czy poświęcić się i opiekować się Gryffithem.
A jak już mówimy o Gryfficie, podczas Adwentu musiał wybrać: pozostać lojalnym swoim "poddanym" i po prostu umrzeć, czy poświęcić ich aby osiągnąć swoje marzenie. Zabić jeszcze więcej ludzi, by po trupach dojść do celu? A że cel wybrał prawie niemożliwy, to i stos czaszek musi być usypany wysoko. Jak wybrał wszyscy wiemy #griffithdidnothingwrong xD
Ach, ta animacja z 1998 to było cos! Niesamowite emocje we mnie obudziła. Jedna z najlepszych rzeczy jakie oglądałem ever. Mimo że mangoz**bem nie jestem, jakby co. Wiadomo, sztywniutko.
A co zrobi Afrodyta jak Hippolyt pogardzi jej sztuką i będzie sobie spokojnie żył w czystości? No doprowadzi do jego śmierci! A że przy okazji doprowadzi do śmierci Fedrę, to kto by się tym przejmował.
Dramat Eurypidesa przedstawia mit o Hippolycie. Afrodyta sprawiła, że Fedra zakochała się w swoim pasierbie, co doprowadziło ją do samobójstwa. Jednakże w liście oskarżyła Hippolyta o znieważenie łoża Tezeusza. Gdy ojciec dowiedział się o tych oskarżeniach, przeklął syna i wypędził go z domu. Posejdon spłoszył konie w rydwanie Hippolyta, który uległ wypadkowi na skałach. Na początku Tezeusz wydawał się zadowolony z wiadomości o wypadku syna, lecz Artemida objawiła mu prawdę. Ostatecznie dochodzi do pojednania Tezeusza z synem (bo przecież winne jest przeznaczenie). Na koniec Hippolyt umiera.
Antygona, czyli gdy zmarli ważniejsi są od żywych. Ktoś inny by powiedział, że to o stawaniu za swoimi ideałami i też miałby rację. Jednakże mnie uderzyło właśnie większe przywiązanie Antygony do zmarłego brata, niż wciąż żyjącej siostry - Ismeny.
Tragedia pełną gębą, dużo lepsza niż Edyp w Kolonie. Sofokles przedstawia dalsze losy rodu Labdakidów. Po bratobójczej wojnie, Kreon zabronił pochówku Polinika. Antygona złamała prawo ziemskie, na rzecz prawa boskiego i pochowała brata. Niestety Kreon skazał Antygonę na śmierć. Następnie umiera Antygona i pociąga to za sobą śmierć Hajmona oraz Eurydyki.
Ostatnie dzieło Sofoklesa. Pomost pomiędzy „Królem Edypem“ a „Antygoną”. Mało tu akcji, a więcej rozważań filozoficznych o tym, czy Edyp był rzeczywiście winny swoich czynów. Czegoś mi w tej tragedii zabrakło. A szkoda, bo aktualnie czytam Antygonę i jest równie dobra jak „Król Edyp”.
Edyp, na końcu swojego życia, zawędrował z Antygoną do Kolonos. W Tebach natomiast wybucha konflikt - syn Edypa, Polinik, dąży do wojny przeciwko swojemu bratu, Eteoklesowi. Przepowiednia mówi, że zwycięży ten, którego poprze Edyp.
W związku z tym Kreon siłą próbuje zmusić Edypa do powrotu. Porywa Ismenę i Antygonę, a Edypa jak umrze chce pochować w ukrytym miejscu, aby uniknąć spełnienia przepowiedni. Edyp prosi o pomoc Tezeusza, króla Aten. Edyp obiecuje mu tajemnicę, którą wyjawi na tuż przed śmiercią i która umożliwi królowi panowanie w pokoju. Dodatkowo według innej przepowiedni, gaj, w którym znajdują się teraz, będzie miejscem spoczynku Edypa i któremu Edyp przyniesie same korzyści...
Z drugiej strony, Polinik przybywa, by prosić ojca o pomoc w odzyskaniu władzy w Tebach. Edyp przeklina swoich synów, a Polinik zapowiada, że sam zdobędzie Teby.
Na koniec Edyp umiera, zostaje pochowany przez Tezeusz w tajemniczym miejscu. Antygona i Ismena wracają do Teb.
Kto nie zna historii Edypa? W szkole była to lektura obowiązkowa, ale pamiętam głównie wyśmiewanie się z tej historii, jak to "hehe, chłop z własną matką, ten teges, hehe". Jakim byłem ignorantem. Sofokles przedstawia historię Edypa, ale to tylko pretekst do ukazania nieuchronności ludzkiego losu.
Lajos otrzymuje przepowiednię, że syn jego i Jokasty zabije go i poślubi własną matkę. Gdy Jokasta rodzi syna, rozkazuje Lajosowi porzucić dziecko w górach, ale pasterz, któremu powierzono to zadanie, nie wywiązuje się z niego. Zamiast tego oddaje chłopca, który trafia na wychowanie do Koryntu.
Po latach Edyp udaje się do Delf, gdzie usłyszał przepowiednię: zabije własnego ojca i poślubi własną matkę. Starając się uniknąć tragicznego losu, postanawia nie wracać do Koryntu. W drodze zabija Lajosa, nie zdając sobie sprawy, że to jego prawdziwy ojciec. Następnie pokonuje Sfinksa i poślubia Jokastę, zostając królem Teb. Tym samym spełnia obie przepowiednie.
Wszystkie te informacje pojawiają się stopniowo w trakcie trwania dramatu. Edyp, pragnąc uchronić Teby przed plagą, musi odnaleźć mordercę Lajosa i pomścić jego śmierć. W trakcie dochodzenia oskarża Kreona, brata Jokasty, o spisek, ale wraz z Jokastą stopniowo dochodzi do prawdy. Ostatecznie Jokasta popełnia samobójstwo, a Edyp oślepia się w szale rozpaczy i skazuje na wygnanie.
Tragedia przez wielkie "T" i z chęcią obejrzałbym w teatrze.
Opowiadanie o tym jak starzec złowił merlina. Choć nie dzieje się tam wiele, to przez prawie godzinę nie mogłem zasnąć po jego przeczytaniu. Zmagania Santiago z przeciwnościami losu jakoś rezonują ze mną, zwłaszcza jego determinacja do osiągnięcia celu - bez zbędnych rozmyślań, trzeba po prostu zrobić to, co trzeba i nic więcej.
Jedno zdanie szczególnie utkwiło mi w pamięci:
- Ale człowiek nie jest stworzony do porażki - powiedział - Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać.
Klasyka. Krótkie bajki dla dzieci z prostymi morałami. Większość z nich była mi już znana, ale natrafiłem także na takie, o których wcześniej nie słyszałem. Podczas czytania przypominały mi się bajki La Fontaine, zwłaszcza jak czytałem "o koniku polnym i mrówce". Widać La Fontaine mocno inspirował się mistrzem
A tak jakoś przeglądałem Legimi, moją listę TBR i trafiłem na "Zew Krwi". Krótkie, to postanowiłem przeczytać. A że historia o psie, to jeszcze lepiej.
Jako dziecko czytałem "Biały Kieł" i bardzo mi się podobało, więc spodziewałem się czegoś podobnego. Niestety się rozczarowałem. Historia nie była dla mnie ciekawa i nie porwała mnie emocjonalnie. Szkoda.
Tak jak "Trojanki" mnie zachwyciły, tak tragikomedia "Alkestis" mnie nie porwała. Zabrakło mi wbicia klina, który dawałby bardzo do myślenia.
Admet miał umrzeć, ale dzięki wstawiennictwu Apolla, ktoś inny mógł oddać za niego życie. Jedynie jego żona zdecydowała się na takie poświęcenie. W utworze pokazana jest śmierć Alkestis i żałoba Admeta. W końcu Admet uświadamia sobie, że utrata małżonki była największym błędem, jaki popełnił. We wszystko wmieszał się Herakles, który wydarł duszę Alkestis z rąk Tanatosa, a ona wróciła do świata żywych.
Z ciekawszych fragmentów mamy tutaj rozmowę Admeta z swoim ojcem. Admet wyrzuca mu, że jako stary człowiek winien poświęcić się dla dobra swego syna. Feres natomiast odpowiada mu:
"Każdy ci to zgani,
Że, aby żyć nad kres swój, z góry-ć przeznaczony,
Nie wahasz się uśmiercać swojej własnej żony.
Mnie tchórzem zwiesz, a powiedz, gdzie większy wyrasta