Sapkowski jest mistrzem warsztatowym. Styl i jego operowanie słowem sprawia, że czyta się przyjemnie. Jeśli zaś chodzi o samą treść, to jestem lekko rozczarowany. Geralt idzie, po to żeby iść. Siedząc przecież nie uratuje Ciri. Geralt musi być burkliwy i próbować odtrącać wszelką pomoc. Jedynie kompanie ma przednią.
"Czas Pogardy" jest świetną powieścią, gdzie strony same się przewracają. Nie ma w ogóle porównania do "Krwi Elfów". Jest polityka, zdrady, walka i magia. Dostajemy historię Ciri, wydarzeń na Thanedd podczas zjazdu czarodziejów i tym co się dzieje następnie.
Mam problem z tą książką. Z jednej strony Spakowski pięknie operuje słowem, z drugiej ewidentnie jeszcze nie umiał napisać pełnoprawnej powieści i to widać. Wątek elfiego powstania i neutralności dość szybko zostaje urwany. Wątkowi Ciri też brakuje jakiegoś zakończenia i miałem wrażenie, że książka skończyła się przedwcześnie. Jedynie Geralt w połowie książki rozprawił się z paroma złoczyńcami. Ogólnie nuda.
No dla mnie zupełnie inna ocena. Bardzo ładne wejście do budowania świata tuż przed wojną, tworzenia spójniejszej wizji bohaterów niż ta w opowiadaniach, pokazanie obrazu całego świata. Nie jest to dla mnie poziom opowiadaj, ale nie dałbym mniej jak 7/10
Dostałem tę książkę w prezencie coś koło 2019 roku i od tego czasu leżała na tzw. "kupce wstydu". Zacząłem czytać w grudniu zeszłego roku. Po pierwszym rozdziale myślałem, że nie ogarniam z moim angielskim -> przeczytałem rozdział po polsku i miałem dokładnie te same odczucia. Peterson nie umie pisać. Spodziewałem się czegoś lepszego, a dostałem bełkot z popłuczynami.
@l__p wreszcie ktoś kto się ze mną zgadza w osądzie tej pozycji... w dodatku Peterson jest mega pesymistą, a książkę pisał w depresji i wszędzie wylewa się z niej cięrpiętniczość aż się rzygać chce.
Berserk to arcydzieło i najlepsza manga jaką czytałem. Krwawa i brutalna, mroczna i dająca do myślenia.
Dostajemy rozwinięcie relacji Casci z Gutsem, piękna miłość w tym świecie. Szkoda by było gdyby ktoś (Femto) to zniszczył w późniejszym czasie. Casca ma prawdziwy konflikt, podążać za miłością i Gutsem, czy poświęcić się i opiekować się Gryffithem.
A jak już mówimy o Gryfficie, podczas Adwentu musiał wybrać: pozostać lojalnym swoim "poddanym" i po prostu umrzeć, czy poświęcić ich aby osiągnąć swoje marzenie. Zabić jeszcze więcej ludzi, by po trupach dojść do celu? A że cel wybrał prawie niemożliwy, to i stos czaszek musi być usypany wysoko. Jak wybrał wszyscy wiemy #griffithdidnothingwrong xD
Ach, ta animacja z 1998 to było cos! Niesamowite emocje we mnie obudziła. Jedna z najlepszych rzeczy jakie oglądałem ever. Mimo że mangoz**bem nie jestem, jakby co. Wiadomo, sztywniutko.
A co zrobi Afrodyta jak Hippolyt pogardzi jej sztuką i będzie sobie spokojnie żył w czystości? No doprowadzi do jego śmierci! A że przy okazji doprowadzi do śmierci Fedrę, to kto by się tym przejmował.
Dramat Eurypidesa przedstawia mit o Hippolycie. Afrodyta sprawiła, że Fedra zakochała się w swoim pasierbie, co doprowadziło ją do samobójstwa. Jednakże w liście oskarżyła Hippolyta o znieważenie łoża Tezeusza. Gdy ojciec dowiedział się o tych oskarżeniach, przeklął syna i wypędził go z domu. Posejdon spłoszył konie w rydwanie Hippolyta, który uległ wypadkowi na skałach. Na początku Tezeusz wydawał się zadowolony z wiadomości o wypadku syna, lecz Artemida objawiła mu prawdę. Ostatecznie dochodzi do pojednania Tezeusza z synem (bo przecież winne jest przeznaczenie). Na koniec Hippolyt umiera.
Antygona, czyli gdy zmarli ważniejsi są od żywych. Ktoś inny by powiedział, że to o stawaniu za swoimi ideałami i też miałby rację. Jednakże mnie uderzyło właśnie większe przywiązanie Antygony do zmarłego brata, niż wciąż żyjącej siostry - Ismeny.
Tragedia pełną gębą, dużo lepsza niż Edyp w Kolonie. Sofokles przedstawia dalsze losy rodu Labdakidów. Po bratobójczej wojnie, Kreon zabronił pochówku Polinika. Antygona złamała prawo ziemskie, na rzecz prawa boskiego i pochowała brata. Niestety Kreon skazał Antygonę na śmierć. Następnie umiera Antygona i pociąga to za sobą śmierć Hajmona oraz Eurydyki.
Ostatnie dzieło Sofoklesa. Pomost pomiędzy „Królem Edypem“ a „Antygoną”. Mało tu akcji, a więcej rozważań filozoficznych o tym, czy Edyp był rzeczywiście winny swoich czynów. Czegoś mi w tej tragedii zabrakło. A szkoda, bo aktualnie czytam Antygonę i jest równie dobra jak „Król Edyp”.
Edyp, na końcu swojego życia, zawędrował z Antygoną do Kolonos. W Tebach natomiast wybucha konflikt - syn Edypa, Polinik, dąży do wojny przeciwko swojemu bratu, Eteoklesowi. Przepowiednia mówi, że zwycięży ten, którego poprze Edyp.
W związku z tym Kreon siłą próbuje zmusić Edypa do powrotu. Porywa Ismenę i Antygonę, a Edypa jak umrze chce pochować w ukrytym miejscu, aby uniknąć spełnienia przepowiedni. Edyp prosi o pomoc Tezeusza, króla Aten. Edyp obiecuje mu tajemnicę, którą wyjawi na tuż przed śmiercią i która umożliwi królowi panowanie w pokoju. Dodatkowo według innej przepowiedni, gaj, w którym znajdują się teraz, będzie miejscem spoczynku Edypa i któremu Edyp przyniesie same korzyści...
Z drugiej strony, Polinik przybywa, by prosić ojca o pomoc w odzyskaniu władzy w Tebach. Edyp przeklina swoich synów, a Polinik zapowiada, że sam zdobędzie Teby.
Na koniec Edyp umiera, zostaje pochowany przez Tezeusz w tajemniczym miejscu. Antygona i Ismena wracają do Teb.
Kto nie zna historii Edypa? W szkole była to lektura obowiązkowa, ale pamiętam głównie wyśmiewanie się z tej historii, jak to "hehe, chłop z własną matką, ten teges, hehe". Jakim byłem ignorantem. Sofokles przedstawia historię Edypa, ale to tylko pretekst do ukazania nieuchronności ludzkiego losu.
Lajos otrzymuje przepowiednię, że syn jego i Jokasty zabije go i poślubi własną matkę. Gdy Jokasta rodzi syna, rozkazuje Lajosowi porzucić dziecko w górach, ale pasterz, któremu powierzono to zadanie, nie wywiązuje się z niego. Zamiast tego oddaje chłopca, który trafia na wychowanie do Koryntu.
Po latach Edyp udaje się do Delf, gdzie usłyszał przepowiednię: zabije własnego ojca i poślubi własną matkę. Starając się uniknąć tragicznego losu, postanawia nie wracać do Koryntu. W drodze zabija Lajosa, nie zdając sobie sprawy, że to jego prawdziwy ojciec. Następnie pokonuje Sfinksa i poślubia Jokastę, zostając królem Teb. Tym samym spełnia obie przepowiednie.
Wszystkie te informacje pojawiają się stopniowo w trakcie trwania dramatu. Edyp, pragnąc uchronić Teby przed plagą, musi odnaleźć mordercę Lajosa i pomścić jego śmierć. W trakcie dochodzenia oskarża Kreona, brata Jokasty, o spisek, ale wraz z Jokastą stopniowo dochodzi do prawdy. Ostatecznie Jokasta popełnia samobójstwo, a Edyp oślepia się w szale rozpaczy i skazuje na wygnanie.
Tragedia przez wielkie "T" i z chęcią obejrzałbym w teatrze.
Opowiadanie o tym jak starzec złowił merlina. Choć nie dzieje się tam wiele, to przez prawie godzinę nie mogłem zasnąć po jego przeczytaniu. Zmagania Santiago z przeciwnościami losu jakoś rezonują ze mną, zwłaszcza jego determinacja do osiągnięcia celu - bez zbędnych rozmyślań, trzeba po prostu zrobić to, co trzeba i nic więcej.
Jedno zdanie szczególnie utkwiło mi w pamięci:
- Ale człowiek nie jest stworzony do porażki - powiedział - Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać.
Klasyka. Krótkie bajki dla dzieci z prostymi morałami. Większość z nich była mi już znana, ale natrafiłem także na takie, o których wcześniej nie słyszałem. Podczas czytania przypominały mi się bajki La Fontaine, zwłaszcza jak czytałem "o koniku polnym i mrówce". Widać La Fontaine mocno inspirował się mistrzem
A tak jakoś przeglądałem Legimi, moją listę TBR i trafiłem na "Zew Krwi". Krótkie, to postanowiłem przeczytać. A że historia o psie, to jeszcze lepiej.
Jako dziecko czytałem "Biały Kieł" i bardzo mi się podobało, więc spodziewałem się czegoś podobnego. Niestety się rozczarowałem. Historia nie była dla mnie ciekawa i nie porwała mnie emocjonalnie. Szkoda.
Tak jak "Trojanki" mnie zachwyciły, tak tragikomedia "Alkestis" mnie nie porwała. Zabrakło mi wbicia klina, który dawałby bardzo do myślenia.
Admet miał umrzeć, ale dzięki wstawiennictwu Apolla, ktoś inny mógł oddać za niego życie. Jedynie jego żona zdecydowała się na takie poświęcenie. W utworze pokazana jest śmierć Alkestis i żałoba Admeta. W końcu Admet uświadamia sobie, że utrata małżonki była największym błędem, jaki popełnił. We wszystko wmieszał się Herakles, który wydarł duszę Alkestis z rąk Tanatosa, a ona wróciła do świata żywych.
Z ciekawszych fragmentów mamy tutaj rozmowę Admeta z swoim ojcem. Admet wyrzuca mu, że jako stary człowiek winien poświęcić się dla dobra swego syna. Feres natomiast odpowiada mu:
"Każdy ci to zgani,
Że, aby żyć nad kres swój, z góry-ć przeznaczony,
Nie wahasz się uśmiercać swojej własnej żony.
Mnie tchórzem zwiesz, a powiedz, gdzie większy wyrasta
Zastanawialiście się kiedyś, co stało się z mieszkańcami Troi po jej zdobyciu? Ja też nie, ale Eurypides już tak i napisał tragedię o wydźwięku antywojennym.
W "Trojankach" poznajemy losy kobiet z Troi po tym, jak została ona zdobyta i splądrowana przez Greków. Główną bohaterką jest Hekabe, była królowa i żona Pryjama. Opłakuje poległych i użala się nad swoim losem przyszłej niewolnicy. Z Andromechą dyskutuje o tym, czy lepiej jest żyć jako niewolnica, czy też lepiej umrzeć. Dodatkowo Andromecha zastanawia się, jak można pogodzić się z faktem nowego zamążpójścia.
"[...] Jeśli o Hektorze
Najdroższym zapomniawszy, serce swe otworzę
Nowemu małżonkowi, wzdyć się sprzeniewierzę
Tamtemu; jeśli wiary dochowam mu szczerze,
To ten mnie znienawidzi, dziś mój pan na świecie!"
Jakby tego było mało, to malutki syn Andromechy zostaje skazany na śmierć poprzez zrzucenie z murów! Hekabe nie potrafi zrozumieć, dlaczego jej wnuk musiał zginąć, i pogardza Grekami, którzy bali się chłopca.
"[...] Dzielni wy, Achaje,
Do bitwy, ale mniej wam rozumu dostaje:
Czy mord ten niesłychany spełniliście z trwogi
Przed chłopcem, by nie urósł i Troi mej drogiej
Z upadku nie podźwignął? Więc byliście niczem,
Kiedyśmy tak przed waszem ginęli obliczem."
Pod koniec tragedii Hekabe musi pochować swego wnuka i patrzeć na równanie Troi z ziemią.
"Trojankach" obraz ten jest zmieniony, a pośrednio pokazane są okrucieństwa, jakich dopuścili się Grecy. Splądrowanie świątyni i gwałt na Kasandrze spowodowały niechęć Ateny i chęć zemsty. Najbardziej sypie się obraz Odyseusza - z prawego i mądrego władcy nie ma tutaj nic. Jest on przedstawiony jako oszust, podobny do Żmijowego Języka z "Władcy Pierścieni". Nic tylko sieje ferment i skazuje dzieci na śmierć, bo to Odyseusz wymyślił plan zgładzenia syna Andromechy!
A co z Heleną? Dowiadujemy się, że była ona współczesnym odpowiednikiem "gold diggera". Menelaos skazuje ją na śmierć, by była przykładem dla wszystkich kobiet, które kantują swoich mężów. Wyrok ma być wykonany na greckiej ziemi. Hekabe przestrzega Menelaosa, by nie płynął on tą samą łodzią co Helena, bo owinie go ona wokół palca. Jako że w "Odysei" Helena występuje, to można wnioskować, że Helenie się to udało…
Co tu dużo mówić. Sapkowski to klasa sama w sobie. Jak czytałem po raz pierwszy to bardzo podobała mi się forma. Dopiero po latach dowiedziałem się, że zbiór został skonstruowany na zasadzie powieści szkatułkowej...
"Mniejsze zło" jest moim ulubionym opowiadaniem ze świata wiedźmina. Wykorzystałem je nawet na maturze z j. polskiego :D
jak bym miał wybierać to ciężko byłoby mi się zdecydować które opowiadanie podoba mi się najbardziej ale chyba pierwsze ze strzygą i zaraz drugie z nivelenem. Natknąłem się na audiobook więc polecam:
Po ponad osiemnastu latach czas zacząć ponowną przygodę z wiedźminem. Lubie czytać w kolejności wydawania, więc zacząłem od drugiego zbioru opowiadań, tego moim zdaniem gorszego. Warsztat Sapkowskiego nie ma sobie równych. Same opowiadania ciekawe i wciągające. Stary się robię powoli, biometr był niekorzystny, przez co przysypiałem podczas czytania :F
Jedyne do czego mogę się przyczepić to formatowanie/typografia ebooka.
Początek miesiąca, więc czas wrócić do mojej ulubionej opowieści dark fantasy.
Kontynuujemy historię Gutsa. Na początek rzeź w lesie, gdzie Guts morduje setkę przeciwników, by uratować Casce. Następnie zdobycie Doldrey i wygranie 100-letniej wojny, matactwa i konszachty na dworze królewskim, spiski i morderstwa. A na koniec Guts podąża za swoim celem i opuszcza "Band of the Hawk", co stało się katalizatorem upadku Griffitha.
Ciekawie jest przedstawiony Griffith i jego przeszłość. Z jednej strony pokazany jest jako wrażliwy dowódca, z drugiej jako bezwzględny i dążący po trupach do celu. Obserwujemy, jak Griffith racjonalizuje swoje decyzje, pozbywa się człowieczeństwa, aby zrealizować swoje marzenie.
Widziałem w innym poście, że masz wszystkie 14 tomów, ile metrów bieżących półki to zajmuje? Sam chciałbym zacząć kupować ale ogranicza mnie trochę miejsce na przechowywanie tego
Mam wrażenie, że pisana była pod ewentualną przyszłą ekranizację. Typowy thriller, dzieje się dużo i jest dość chaotycznie. Nie ma tutaj zbyt rozbudowanych postaci, czy głębokich przemyśleń.
Mamy kilku pozornie randomowych bohaterów, którzy zaczynają bawić się w gangsterkę przymuszeni przez swoją przeszłość. Cała tajemnica rozwiązuje się pod koniec książki.
Fani gry pewnie będą zachwyceni, reszta (jak ja) niekoniecznie.
Gaimana czytam w ciemno. Tak było również z tą pozycją, i bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Spodziewałem się czegoś innego, a dostałem cudowną młodzieżówkę.
Rodzina półtorarocznego dziecka zostaje zamordowana, a maluch cudem trafia na cmentarz. Tam zostaje przyjęty pod opiekę przez duchy, zjawy i inne istoty. Mieszkańcy obejmują małego Nika "swobodą cmentarza". Przeżywa on tam przygody bardziej lub mniej niebezpieczne.
Bardzo podobał mi się pomysł i przedstawiony świat. Przygody Nika są przyjemne, a większość z nich sprawdziłaby się nawet jako odrębne opowiadania. Nie jest wprost powiedziane od samego początku, kim są Silas i Pani Lupescu, i dopiero po jakimś czasie kliknęło mi, co to za „stwory”. Nauka nowych umiejętności przypominała mi zdobywanie nowych skilli w grze