#ciekawostkimotoryzacyjne

0
12

Seicento Elettra.


Sejacz nie był pierwszym projektem elektrycznej fury koncernu Fiat w latach '90

Najpierw w 1990r była panda Elettra, w '92 zrobili Cinquecento Elettra a w 1998r na świat przyszedł ww. Sejcz


Seicento Elettra w liczbach:

Silnik 40 koni

Od 0 do 50km/h w 8 sekund

Vmax lekko ponad 100km/h

Zasięg około 100km

Wyprodukowano 294 sztuki


Auto wyposażone było w 18 akumulatorów kwasowo ołowiowych 12v 55ah. Ładowanie ze zwykłego gniazdka trwało około 8h.

Co ciekawe takie Seicento miało napęd na tył. Akumulatory w odróżnieniu od wczesniejszych wersji (tj. panda i Cinquecento) były umiejscowione między innymi w tunelu środkowym więc nie trzeba było rezygnować z tylnych siedzeń i bagażnika jak u poprzedników.


Najbardziej podoba mi się rozwiązanie ogrzewania xD


Fiat Seicento Elettra miał ogrzewanie wodne Webasto, zasilane z 4-litrowego zbiornika na olej napędowy, który uzupełniano przez oryginalny wlew paliwa. Było to sprytne i praktyczne rozwiązanie – w tamtym czasie elektryczne ogrzewanie kabiny wiązałoby się z ogromnym zużyciem energii i drastycznym spadkiem zasięgu. Włoscy inżynierowie postawili więc na kompromis między ekologią a funkcjonalnością.


Wątkiem polskim jest tutaj to, że nadwozie było wyprodukowane w Polsce w Tychach po czym przewozili je do fabryki Alfa Romeo w Arese we Włoszech i tam wkładali elektryczne bebechy.


Produkcję zakończono w 2002r.

W 2001 i 2003r na podstawie Seicento Elettra powstały jeszcze prototypy wodorowe.


#ciekawostkimotoryzacyjne #fiat #samochodyelektryczne #motoryzacja

0d205a5b-1b4b-40b1-a39d-b613414f5e47
efbd2788-5b54-41e9-a479-a19d5ceb6698
b23b862b-8138-463d-8223-c542076d8fcd
12457e3e-eb5e-485f-b820-9a343681c48c
90e90e56-3323-49e6-a6a7-777e1cd243df

Zaloguj się aby komentować

Nissan s-cargo

Dostawczak produkowany w latach '89-91.

Samochód sprzedawany był w Japonii tylko na zapisy i sprzedano go 8000 szt. (niektóre źródła mówią o 12 000).


Wg producenta nazwa pochodzi od small cargo ale ludzie zauważyli podobieństwo do ślimaka a nazwa jest podobna do escargot czyli po francusku... Ślimak.


Auto było podobno bardzo niepraktyczne, niewiele można było załadować, siedzenie na tylnej kanapie brzmiało jak tortury w japońskiej jednostce 731. Wyciszenie nie istniało.


Wg projektantów Nissana inspiracją był Citroen 2-cv no jak się dobrze zmruży oczy, popatrzy na kształt, wystające światła, jednoramienną kierownicę to można zauważyć podobieństwo


#ciekawostkimotoryzacyjne #samochody #nissan

319ba06f-8e66-4f0e-8df4-67b7e17a76e8
e3276e46-0dc3-4c91-870c-45bdb04c0785
10a70e63-08a3-49ee-923a-2c844872cc73
13a23478-66dc-4c45-b8ca-e39ff026eb36
d6b64411-dc63-478d-ba32-abd9bd4ed9da

Zaloguj się aby komentować

@Kokainawnosie123 gdyby nie Balcerowicz i inne lewaki co Polskę nam sprzedały za bezcen, to byśmy takie właśnie auta produkowali. No i jeszcze Beskid, Wars i nowe wersje Poloneza i Tarpana 🫠

Zaloguj się aby komentować

Jakie to potrafi być wszystko pomieszane...


Zobaczcie na ten pojazd to LDV MAXUS brytyjski wynalazek z Birmingham (ale czy na pewno?).


Pod koniec lat 90. nawiązano współpracę między brytyjskim LDV oraz polskim oddziałem Daewoo w celu zbudowania nowoczesnego samochodu dostawczego mającego zastąpić przestarzałe modele LDV Convoy, a także polskiego Lublina[1].

W procesie konstrukcyjnym pojazdu roboczo określonego kodem LD-100[2] wzięło udział 150 polskich inżynierów[3], docelowo planując uruchomienie produkcji samochodu dostawczego w zakładach FSC w Lublinie[4].


Jak się później okazało, dełu upadło LDV odkupił prawa do projektu od współudziałowców, wywiózł linię produkcyjną z Lublina do UK i tam produkował ww pojazd.


Po bankructwie Daewoo i trudnościach finansowych polskiego oddziału w Lublinie, brytyjskie LDV zdecydowało odkupić gotowy projekt nowego samochodu dostawczego i przenieść przygotowaną do produkcji samochodu w Lublinie linię produkcyjną w całości do własnej fabryki w angielskim Birmingham[1].


Czy to koniec tej historii? Otóż nie, jako, że LDV to było gówno to też zaraz upadli i przejęli ich ruscy, dokładniej GAZ, dzięki temu mogliśmy kupić ten pojazd na kontynencie a nie tylko w UK. Ale oni też popadli w kłopoty finansowe i sprzedali licencję do Malezji oraz do Chin


W kwietniu 2009 roku LDV ogłosiło wniosek o upadłość, a w maju akcje należące do grupy GAZ zostały sprzedane malezyjskiemu przedsiębiorstwu Weststar. Strona rosyjska pomimo sprzedaży brytyjskiej marki zachowała prawo do produkcji modelu LDV Maxus w Rosji i jego sprzedaży na rynku państw należących do WNP. 15 października 2009 roku akcje LDV wykupiło chińskie przedsiębiorstwo ECO Concept, a w 2010 roku ostatecznie chiński SAIC Motor, który rozpoczął w Chinach w 2011 roku produkcję modelu LDV Maxus pod nową marką Maxus jako Maxus V80[6].


A zastanawiacie się pewnie co to w ogóle za firma ten LDV otóż powstała ona jakże by inaczej po upadku wcześniejszej firmy Leyland DAF, ówczesny zarząd ja kupił i nazwali ją Leyland DAF vans w skrócie LDV


Ja osobiście znam tą markę za sprawą PKSów u mnie w mieście, jak jeszcze coś takiego istniało, kupili kilka takich busów żeby jeździły na trasie Puławy-Lublin ale rozpadło się to dosyć szybko


#ciekawostkimotoryzacyjne #motoryzacja #lublin

14d61c3f-6392-4211-bab5-18f075c63bed
668b7dde-e8b7-4622-bf3a-f4474c565296

Zaloguj się aby komentować

Początki nawigacji GPS w samochodach

Wycinek brytyjskiego programu z 1986r.


https://youtu.be/qBCPAlGTnK0?si=NysGkdiPlpG7y0VB


Ze strony 40ton:


Ten ekran był tylko jednym z wielu elementów systemu nawigacyjnego z 1986 roku. Poza nim przewidziano pełnowymiarową klawiaturę, prosty komputer sterujący oraz napęd na płyty CD, na których zapisane były mapy poszczególnych krajów. Istotnym elementem całego systemu, niewidocznym na pierwszy rzut oka, był też elektroniczny kompas, w oparciu o który określano zmiany kierunku ruchu, a także prędkościomierz pojazdu, z którego pobierano sygnał.

Jak to działało w praktyce? Jak tłumaczy omawiany materiał, kierowca musiał zacząć od ręcznego wprowadzenia informacji o swoim dokładnym położeniu. W oparciu o to system odnajdywał pojazd na mapie i zaczynał przesuwać go po mapie w oparciu o dane z elektronicznego kompasu oraz prędkościomierza. Jeśli natomiast wprowadziliśmy nowy punkt docelowy, komputer wskazywał nam, kiedy i w jakim kierunku powinniśmy skręcić. Był też w stanie rozpoznać niewłaściwy manewr i szybko przeliczyć wówczas nową trasę.

„BBC” przewidywało, że system firmy Philips może zrobić sporą karierę. Zapowiedziano, że już dwa lata później, czyli w 1988 roku, system ma trafić do powszechnej sprzedaży, będąc kierowanym głównie do flot pojazdów użytkowych, w tym ciężarówek. Miało to być jednak rozwiązanie bardzo kosztowne – przewidywano cenę na poziomie 1500 funtów, co po uwzględnieniu spadku wartości pieniądza można przeliczyć na około 6 tys. funtów obecnie (około 28 tys. współczesnych złotych). Stwierdzono też jednak, że w przyszłości koszty mogą stać się znacznie niższe, o ile Philips zdoła znaleźć sposób na zintegrowanie systemu z deskami rozdzielczymi i zamknięcie całości w opakowaniu wielkości radioodtwarzacza.


https://40ton.net/system-nawigacji-z-1986-roku-kaczka-z-wielkim-ekranem-i-olbrzymia-cena/


#technologia #gps #motoryzacja #ciekawostki #ciekawostkimotoryzacyjne

Zaloguj się aby komentować

@cebulaZrosolu g(ł)ówny walor tego tojtoja - części magazynowe z połowy aut rwpg i to że jest xD trochę beka bo puli trochę lepiej skończyło od podobnego w założeniach lastuna od d*cii - tamto dziadostwo było składane na odpierdol i ledwo 3 lata produkowali, hodgepa nawet eksportowali XD

a0959f51-115e-4487-a486-e651677022af

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@cebulaZrosolu mi się przypomniał debiut Seicento. Znajomej dziecko zrobiło go z klocków to mu kazała go nazywać CentoSei (bo prawa autorskie xD)

@cebulaZrosolu odszukałem zdjęcie mojej pandy niebieskiej zrobione z tej wieży kamiennej na górze na półwyspie capo rosso fotka z odległości ok. 2,5km. @nxo będzie wiedział gdzie to

dfe71b88-38cd-4a9e-be3b-4d9e1681d0f0
0e5a715b-371e-4876-abab-83375c4a02fe

Zaloguj się aby komentować

Niech se każdy jeździ czym chce, ale wg mnie użytkownicy SUV i crossoverów powinni mieć dodatkowe szkolenia z poruszania się takim pojazdem. To co się naoglodałem w miastach jak ludzie parkują albo poruszają w ciasnych ulicach to moje.

W ogóle nie rozumiem po co sobie kupować takie kurwisko, żeby jeździć po mieście

@MikeleVonDonnerschoss Wielkie samochody kupuje się po to żeby czuć się ważniejszym niż ludzie w małych samochodach. Jakby nie było limitu masy pojazdu na kat B to zapewniam że szybko zobaczyliśmy madki dowożące bombelki do przedszkola TIRami.

To samo można powiedzieć o kierowcach BMW. Po co takie szybkie auta jak wszędzie limity? Jeszcze jak takie niskie, a wszędzie progi.

Auta rosna, bo rosnie lista wyposazenia standardowego, wymagania klientow( w takich latach 70. i 80. taki maluch byl spoko, ale w latach 90. juz nie), ludzie czuja sie bezpieczniej w wiekszym aucie.

I to jest dobry i sluszny trend, problemem jest to, ze aut jest coraz wiecej, a miasto nie jest gumy i nie ma miejsc dla tych wszystkich maszyn.

Dlatego jest smog( tak wiem, domy w zimie emituja wiecej) i inne szkody srodowiskowe i urbanistyczne.

Wlasnie dlatego, ze czuja sie bezpiecznie to zapierdalaja.

Tak jak ten chlop co spowodowal wypadek i zabil rodzine- zaiwanial ponad 200 kmh, a jemu nawet wlos z glowy nie spadl- szacunek dla producenta samochodu.

Ktoś tu mówi że to wina tego, że więcej w samochodzie jest. A to nie prawda. Puchną nam samochody w oczach, bo są bardziej bezpieczne. Albo masz samochód mały jak kiedyś i 0 gwiazdek ncap albo puchnie i ma 5 gwiazdek i jest bezpieczny.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować