Wczoraj zdarzyła się piękna, gwiaździsta noc. A ponieważ mój sprzęt astrofoto czeka cierpliwie na sezon mgławic, to wyskoczyłem za miasto z... telefonem
@TymczasowyNick66 tak, da się. Tylko mi się nie chce i nie mam czasu na to. Może się doczekam funkcji w oprogramowaniu urządzenia która pozwoli automatycznie odrzucać zdjęcia ze śladami satelitów. To chyba nie powinno być trudne do zaimplementowania.
IC 2220, Toby Jug Nebula, czyli upolszczając - Mgławica (Toby) Dzbana, to mgławica refleksyjna w gwiazdozbiorze nieba południowego, Kila. Znajduje się 1200 lat świetlnych od Ziemi. Czasem nazywana także Mgławicą Motyl, ale ta nazwa już jest zwyczajowo przypisana do NGC 6302, więc konkurs na nazwę wygrywa Dzban.
Widzimy tu obłok gazu i pyłu o średnicy około roku świetlnego, wyrzucany z wewnątrz przez gwiazdę HD 65750. Ten Czerwony Olbrzym ma masę ok. 5 razy większą od Słońca i jest kosmicznym bobasem - od jego uformowania się Ziemia wykonała pełny obrót wokół Słońca raptem 50 milionów razy. HD 65750 starzeje się jednak zdecydowanie szybciej niż nasze Sol i jest już w stadium wyrzucania swojej materii w przestrzeń kosmiczną. Ta następnie się schładza i zaczyna świecić światłem odbitym - i voila, mamy mgławicę refleksyjną. Jest to krótki etap życia gwiazdy, przez możemy obserwować niewiele obiektów tego typu benc
Na drugim zdjęciu obiekt od którego IC2220 wzięło swoją nazwę zwyczajową - do dzisiaj nie wiedziałem o istnieniu czegoś takiego XD
Na zakończenie nocnej aktywności ( poprzedni wpis ) zrobiłem siedem zdjęć galaktyki M101 i złożyłem w jedno. Pewnie byłoby lepsze, gdybym zebrał więcej danych, nie było pełni Księżyca i gdybym nie obserwował z Krakowa No ale jest.
#pokazgalaktyke
Randomowe astrorzeczy -> #badespace
+ #astronomia i proszę nie krzyczeć, ale zaryzykuję #astrofotografia
@Oczk odbicie wewnętrzne, niestety. Dziś w ogóle robiłem testy kamery, żeby wiedzieć jak się ona zachowuje w różnych nastawach. Będzie jeszcze roboty z nią.
To jest złożenie siedmiu (nie sześciu, jak się okazuje, ale śpiący bade jest śpiący) zdjęć w filtrze Bessela R, każde zdjęcie 90s; redukcja na darki i flaty.
Poprzeczki w galaktykach spiralnych i dyskowych uznawano się za przejaw zaawansowania ewolucyjnego, dojrzałości. Czułość JWST pozwoliła na zerknięcie w przeszłość znacznie dokładniej i zobaczyć, że 20% galaktyk z czasów 8-9 mld lat temu posiada te poprzeczki. Chyba nadszedł czas na przemyślenie teorii ewolucji galaktyk.
@Pouek tysiące rzeczy się dzieje na raz, tyle że są rozrzucone po bardzo małych niszach. Na przykład zawsze trwa monitoring kilkuset układów typu nowa karłowata. Albo można prowadzić pomocnicze obserwacje jednorazowych wydarzeń zgłoszonych telegramami lub alertami. Tutaj myślę chociażby o mikrosoczewkowaniu lub obserwacji pomocniczej jakichś nietypowych nowych. T CrB jest najbardziej medialna teraz. Dziś w nocy było dobrze widoczne migotanie jej dysku akrecyjnego. Normalnie się nie zajmuję układami symbiotycznymi, ale jak mam możliwość pozbierać sobie dane czegoś, co wydarzy się raz w moim życiu, to czemu nie.
@bade polecisz jakiś wycinek nieba na który warto teraz skierować amatorski teleskop pod kątem układów którymi się zajmujesz? Czy to nie ta liga? :V Możliwe że dziś w końcu będę miał warunki, po raz pierwszy od chyba miesiąca
Ciężko znaleźć informacje, czy widoczna tu galaktyka spiralna NGC 3981 czymkolwiek się wyróżnia - ot taka zwyczajna galaktyka 62 miliony ly stąd, o rozmiarach przypominających Drogę Mleczną. Osobiście bardziej podoba mi się tło tego zdjęcia, gdzie możemy zaobserwować dziesiątki nieskatalogowanych (w żadnych "popularnym" zbiorze) galaktyk. Im dłużej się przyglądać, tym więcej ich widać - polecam otworzyć pełną rozdzielczość na stronie
Galaktyka karlowata I Zwicky 18, uznawana za takiego "pierwotniaczka" w lokalnym kosmosie. Taka opinia bierze się z bardzo niskiej metaliczności, która wg. badaczy przypomina pierwsze galaktyki z przed 13 mld lat. Ostatnio, łaskawie spojrzał na nią Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba.
Co tu dużo pisać, zachęcam do obejrzenia na astrobinie pięknej zorzy z okolic Korsyki.
Jako ciekawostkę mogę tylko podać etymologię nazwy. I kontekst dla której chcę o tym wspomnieć:
Otóż co jakiś czas, w okolicach kiedy zorze polarne widoczne są nad całą Polską a i dalej, nierzadko padają głosy że "coś złego się dzieje", skoro zorze polarne widoczne są tak daleko od bieguna.
Otóż, nic bardziej mylnego. Łacińska nazwa Aurora Borealis (aurora australis na południu) pochodzi z mitologi rzymsko-rzymskiej. Aurora - bogini brzasku, świtu i właśnie zorzy polarnej :v
A więc mamy światła przygnane wiatrem z północy bądź południa. A nazwę tę nadał Galileusz, obserwując "światła północne" w 1619 roku... w Rzymie.
Także zorze są znane w całym basenie morza śródziemnego już od dawien dawna i nic "niezwykłego" się nie dzieje że czasem je zobaczymy i u nas
#astronomia
Edit: zdjęcia zorzy zostały zrobione niedaleko Korsviki w pobliżu Trondheim w Norwegii, nie na Korsyce - przepraszam, jak widać dla mnie to już była późna godzina :d
Wiele ponad to co tu widać, nie trzeba dodawać - mamy słońce tuż po całkowitym zaćmieniu, w trakcie zaćmienia i sekundy przed zaćmieniem (kolejność od lewej). Piękny widok, możemy obserwować perturbacje powierzchni - a warto dodać, że większość tych wybuchów jest "większa" niż sama Ziemia.
Niesamowity widok, z czasem zacznie nam spływać tego więcej i więcej I bardzo dobrze, nie mam nic przeciwko gadaniu o zaćmieniu już po fakcie, a nie od miesiąca przed.
Leo I to galaktyka karłowata położna w gwiazdozbiorze Lwa, znajduje się ok. 800 tysięcy lat świetlnych od nas i prawdopodobnie jest najbardziej oddalonym satelitą Drogi Mlecznej.
Dlaczego zatem "jakiej jeszcze nie widzieliście"?
Ano dlatego, że Leo I na nieboskłonie usadowiło się niesamowicie blisko bardzo jasnej gwiazdy Regulus. Jak dokładnie blisko, widać na drugim zdjęciu. I galaktyka to nie to "jasne zielone", tylko ta delikatna mgiełka na prawo.
Potrzeba było naprawdę tytanicznej pracy (po szczegóły odsyłam do linku zdjęcia) żeby pozbyć się światła Regulusa i odsłonić szczegóły tego obiektu.
@Oczk fun fact, kiedyś miałem obserwować jakąś gwiazdę zmienną w Lwie i się przez pierwsze kilka minut obserwacji mocno martwiłem, że kamera się popsuła. jakieś 1/3 pola widzenia było zdecydowanie jaśniejsze, niż wszystko wokół. Ale tak nietypowo, bo zupełnie jakby się szara kaszka rozsypała. Dopiero po chwili przyszła mi myśl, żeby sprawdzić, co mówią katalogi. I tym sposobem "odkryłem" galaktykę karłowatą we Lwie.
@Oczk Nie no, galaktyka była widoczna na zdjęciach kamery CCD. To są tez dość jasne (względnie mówiąc, oczywiście) obiekty, dlatego naświetlanie 10-30s już da ich wyraźny obraz.
Na dzisiejsze standardy ten teleskop jest nieco większy od balkonowego teleskopu dobrze wkręconego miłośnika astronomii (apertura pół metra).
Formowanie się młodych gwiazd z dysków nie jest procesem spokojnym. Noworodkom gwiezdnym zdarza się "kichnąć" w dość widowiskowy sposób przy okazji rozrzucając materiał i rozładowując pola magnetyczne.
I na tapetę wjeżdża Galaktyka Osobliwa skatalogowana pod numerem 78 w Atlasie Osobliwych Galaktyk (Arp). A pod popularniejszą nazwą - NGC 772
Galaktyka spiralna bez poprzeczki, o średnicy ok. 240 000 lat świetlnych, oddalona od nas aż o 111 milionów lat świetlnych. Jest w trakcie kolizji z inną galaktyką, więc widzimy sytuację podobną jak przy Galaktyce Wir, ale obiekt większy i bardziej wykrzywiony - co niewątpliwie dodaje mu (osobliwego) uroku.
Samo zdjęcie majstersztyk, zwłaszcza że wykonane domowej roboty teleskopem, o średnicy lustra 325mm i ogniskowej 1250mm. Do tego 18h materiału, umiejętność w obróbce i mamy piękny obraz
Latający Lis odkryty w gromadzie Hydry. Na ten moment nie wiadomo co to może być, skupisko namagnesowanej plazmy, tyle o obiekcie można powiedzieć. Więcej informacji uzyskamy zapewne dopiero po uruchomieniu czulszego, nowocześniejszego sprzętu.
Artemida nie miała litości dla dziewcząt z jej orszaku, jeśli złamały śluby czystości. Kallisto, ulubienica Artemidy boleśnie się o tym przekonała. Zeus pewnego razu zapłonął pożądaniem do pięknej dziewczyny. Przybrał postać Artemidy i zbliżył się do niej. Kiedy już trzymał Kallisto w objęciach wrócił do swej postaci i posiadł ją. Po dziewięciu miesiącach Artemida dowiedziała się, że Kallisto jest w ciąży. Syn dostał imię Arkas. Artemida wygnała dziewczynę ze swego orszaku i przy poparciu zazdrosnej o męża Hery zmieniła ją w niedźwiedzicę. Kiedy pewnego dnia już dorosły Arkas wybrał się na polowanie, spotkał swoją matkę w ciele niedźwiedzicy. Nie poznał jej i chciał ją zabić. Przeszkodził mu Zeus przenosząc swoją kochankę i syna na niebo jako konstelację Wielkiej i Małej Niedźwiedzicy. Przeciwieństwem Kallisto była inna towarzyszka Artemidy – Britomartis, która nie poddając się zalotom kreteńskiego króla Minosa, w ucieczce rzuciła się do morza, a później znalazła schronienie w świętym gaju bogini.