Galaktyka NGC 5033 to leżąca w gwiazdozbiorze Psów Gończych (okolice Wielkiej Niedźwiedzicy) Galaktyka Seyferta, czyli rodzaj galaktyki o bardzo jasnym jądrze, które posiada mniej jak rok świetlny średnicy, a swoją jasnością potrafi zdominować cały obraz galaktyki. Za taką ilość promieniowania odpowiada materia opadająca na centralną czarną dziurę. O maksymalnym rozmiarze jądra tego typu galaktyk wiemy dlatego, że jego jasność zmienia się z częstotliwością mniejszą niż rok.
5033 znajduje się ok 40 mln lat świetlnych od nas i ma średnicę ok 100 000 ly, porównywalną z Drogą Mleczną. Częsty obiekt badań profesjonalnych astronomów z uwagi na aktywne jądro i względnie duży rozmiar na niebie (10,7' X 5', niewiele mniejsza od wspomnianego wcześniej Wiru)
Praca zbiorowa użytkowników astrobin: Tim Schaeffer, Antoine Grelin, Palmito, James, Steeve Body,Florent Herrbach, Bray Falls, Lumotori, Kevin Trillsam, lokisastro, Jens Unger (linki do profili na stronie zdjęcia)
Kompozycja przedstawia pozostałość po supernowej S(uper)N(ova)R(emnant) G156.2+5.7, w skrócie SNR156. Jest to obiekt w gwiazdozbiorze Woźnicy, leży ok. 5500 lat świetlnych od nas, rozciąga się na jakieś 200, wybuch nastąpił ok 10000 lat temu.
Rzadko fotografowany ze względu na bardzo słabą widoczność w paśmie widzialnym. Z tego też powodu autorzy, by uchwycić to co widać poniżej, musieli podjąć się karkołomnego zadania zebrania naprawdę pokaźnej ilości materiału, zarówno w kolorach (monochromatyczna kamerka z filtrami LRGB) + wąskopasmowo dla wodoru i tlenu.
Na obrazku nr 2 możemy zobaczyć jak wygląda ten region nieba w paśmie widzialnym - sam materiał LRGB. Biorąc pod uwagę dużą czułość użytych w projekcie kamer i ogólnie dobry sprzęt, materiału nie jest mało - niemalże 16.5 godziny (6h5m na kolor niebieski, 4h45m na zielony, 5h30m na czerwony). I jak widać, mgławicy tam za bardzo nie widać Mamy za to pięknie ukazane obłoki chłodnego pyłu i ciemne mgławice dryfujące w przestrzeni międzygwiezdnej.
Dopiero zebranie materiału wąskopasmowego (163h wodoru i 205h tlenu!) pozwoliło wychwycić strukturę tej rozszerzającej się bańki - uważam że to naprawdę niesamowity wyczyn i prawdopodobnie najbardziej szczegółowe zdjęcie tego obiektu, jakie kiedykolwiek zostało wykonane
Za opis zdjęcia niech posłuży szczegółowy tekst napisany przez autora. Oryginał w języku angielskim dostępny pod linkiem wyżej, tu wklejam tłumaczenie:
3. czerwca miałem kolejną okazję, aby sfotografować tę piękną kometę. Mam około 30-50 minut od momentu, gdy zrobi się wystarczająco ciemno, do momentu, kiedy kometa zniknie za drzewami. Tym razem zdecydowałem się uchwycić więcej Luminacji dla struktury i sygnału, a mniej RGB. Dało to mniej zaszumiony obraz niż ten z 29 maja. Uważam również, że lepiej jest rotować filtry w trakcie, więc oto sekwencja:
GodzinaFiltrCzas
18:04 L 10 x 30 sec
18:12 R 5 x 30 sec
18:17 G 5 x 30 sec
18:21 B 5 x 30 sec
Autofocus na L
18:28 L 10 x 30 sec
18:36 R 5 x 30 secs
18:40 G 5 x 30 secs
18:45 B 5 x 30 secs
Autofocus na Lum
18:51 L 4 x 30 sec
18:53.......drzewa
Antyogon jest nadal bardzo widoczny i wykracza poza pole widzenia. Założyłem zbyt dużą długość ogona jonowego, chociaż rozciąga się on w kierunku krawędzi pola widzenia po drugiej stronie. Warkocz jonowy zanika w miarę oddalania się komety od Słońca. Trajektorie Ziemi i komety powodują, że nasza perspektywa stopniowo przesuwa się bardziej za pyłowy warkocz komety.
Moje zdjęcie z 29 maja pokazało większość pyłowego warkocza rozchodzącego się wachlarzowato poniżej komety na zdjęciu, jednak niewielką część warkocza można było zobaczyć nad kometą. Tutaj, jak widać na zdjęciu, może jedna czwarta jest powyżej i trzy czwarte poniżej. Teraz wyobrażam sobie, że będziemy dość dobrze ustawieni bezpośrednio za kometą, chociaż chmury uniemożliwiają mi sprawdzenie tego.
Przypuszczam, że antywarkocz jest najjaśniejszy, gdy jesteśmy bezpośrednio w linii i przecinamy płaszczyznę orbity komety.
Kometa wyraźnie zrzuca cząsteczki o szerokim zakresie rozmiarów. Naprawdę drobny materiał jest rozdmuchiwany przez wiatr słoneczny, ale cięższy materiał jest w dużej mierze nienaruszony i pozostaje blisko miejsca, w którym został wyrzucony przez kometę. Myślę, że utrzymuje prędkość tego wyrzutu, dlatego nie podąża za kometą, zwłaszcza że ta, będąc silnie przyciągana przez grawitację Słońca, utrzymuje zakrzywioną (eliptyczną) trajektorię. I tak, za miejscem, w którym była kometa, znajduje się zakrzywiona linia grubych cząstek, utrzymująca poprzednią pozycję komety lub być może dryfująca na stosunkowo niewielką odległość.
Gdy Ziemia przechodzi przez płaszczyznę ścieżki komety, ten grubszy pas cząstek zmienia się z rozproszonej krzywej, nie tak łatwo widocznej, w grubą linię, gdzie obszary o większej gęstości są wyrównane ze sobą. W ten sposób widzimy jasną, grubszą linię, otoczoną znacznie bardziej rozproszonymi mniejszymi cząsteczkami. Dlatego anty-ogon jest złudzeniem optycznym. Najpewniej skierowany w stronę Słońca, ponieważ widzimy, gdzie kometa wcześniej podążała, a linia ta znajduje się między obecną pozycją jądra a kierunkiem Słońca.
Piękna galaktyka widoczna poniżej komety to NGC 2124. Nie mogłem znaleźć zbyt wielu informacji na jej temat, ale na podstawie jej przesunięcia ku czerwieni szacuję, że jest oddalona o ~140 Mly i ma średnicę 120 000 ly. Uzyskanie małych galaktyk w tle jest trudne, ponieważ mają one tendencję do znikania wraz z rozmazanym obrazem bezgwiazdowej komety po użyciu StarXTerminator. Zachowałem ten obraz, aby po przetworzeniu komety i dodaniu gwiazd RGB móc przywrócić te małe galaktyki za pomocą maski w Photoshopie.
Duża i bardzo kolorowa chmura, mekka polskiej astrofotografii. Mamy tutaj chłodny żółty pył kosmiczny, rozgrzany do czerwoności wodór, wystudzoną ciemną mgławicę no i niebieskie refleksy od jasnych gwiazd. Obiekt kompletny.
Położony w gwiazdozbiorze Wężownika, więc widoczny tylko w okolicy przesilenia letniego i to nisko nad horyzontem, jest nie lada wzywaniem dla amatorów kosmicznej fotografii. W bieszczady organizowane są całe ekspedycje mające na celu fotografię tej mgławicy.
Rozmiarów kątowych obiektu nie podam, bo ciężko powiedzieć co dokładnie jest uznawane za właściwą "Mgławicę Rho Ophiuchi" a co dodatkiem do niej - przynajmniej na moim poziomie wiedzy. Dodatkowo identyfikację utrudnia mi fakt, że każdy kadr tej mgławicy jest inny, każdy skupia się na innym fragmencie A jest tam w czym wybierać.
@Oczk jest to tylko fragment całego kompleksu, pokazuje faktyczną gwiazdę Rho Ophiuchi z 2 towarzyszami. Żółta poświata w prawym dolnym rogu to łuna wokół Antares. W całym kompleksie znajduje się jeszcze m.in. gromada kulista M4.
Obiekt trudny, bo w RGB i w Polsce nisko nad horyzontem. Najlepiej fotografować w górach. Jedyny kadr, jaki udało mi się ustrzelić z ogródka, oczywiście mono (filtr czerwony).
@Oczk no właśnie nigdy nie miałem dobrych warunków, u mnie z tarasu ledwo można złapać ten rejon i tylko na chwilę. Mam plan, żeby też go kiedyś zrobić w Bieszczadach, albo chociaż z jakichś okolicznych, dolnośląskich górek
68. element katalogu 100 zwartych grup galaktyk Paula Hicksona, składa się z pięciu obiektów NGC o numerach 5353, 5354, 5350, 5358, 5355. NGC 5350, 5353, 5354 i 5355 zostały odkryte przez Williama Herschela w 1788 roku przy użyciu jego 18,7-calowego teleskopu, podczas gdy NGC 5358 została odkryta przez Stephana w 1880 r. przy użyciu 31-calowego reflektora. Ta ciasna grupa galaktyk jest umiejscowiona w Canes Venatici, a dodatkowo w pobliżu mamy jasną galaktykę NGC 5371.
Grupa znajduje się około 8 stopni na południowy wschód od galaktyki Wir M51. Jako jedna z jaśniejszych grup Hicksona (HCG), większość galaktyk powinna być widoczna w teleskopie o średnicy 22 cm pod ciemnym niebem, jednak prawdopodobnie do dostrzeżenia słabszych będzie potrzebne lustro 30 cm.
Grupa znajduje się w odległości około 100 milionów lat świetlnych. A co ciekawe, NGC 5371 również znajduje się w tej samej odległości i wydaje się być fizycznie powiązana z grupą HCG 68. W takim wypadku HCG 68 może zawierać ponad 20 galaktyk. Całość leży na włóknie galaktyk łączącym gromadę w Warkoczu (AGC 1656) z gromadą w Pannie. Hickson 68 i NGC 5371 tworzą Grupę Big Lick (pochodzenie nazwy nie jest jasne)
Wracamy na nasze lokalne podwórko i dziś przyjrzymy się Aktywnemu Regionowi AR (nie uwierzycie, po angielsku ten sam skrót) 3664 czyli bydlakowi który odpowiadał za zorzowe szaleństwo z ostatnich weekendów.
Tak w skrócie, czym w ogóle są te aktywne regiony? Są to dynamiczne obszary na powierzchni Słońca o silnym polu magnetycznym. Pojawiają się razem z plamami słonecznymi (które notabene wcale nie są ciemne, tylko tak wyglądają w zestawieniu z resztą superjasnej powierzchni gwiazdy). AR odpowiedzialne są za rozbłyski słoneczne i koronalne wyrzuty masy. Kiedy taki wyrzut odpowiednio przyceluje i trafi w Ziemię, mamy zorzę polarną.
I właśnie ten AR ze zdjęcia ejakulował w naszą atmosferę, dając największy w ciągu ostatnich 20 lat spektakl na niebie.
Częstotliwość występowania plam i regionów aktywnych powiązana jest z cyklem słonecznym, który trwa 11 lat, rozpoczyna się w okresie najniższej aktywności Słońca, które po ok. 3-5 latach osiąga maksimum swojej wybuchowości, po czym przez następne lata stopniowo się uspokaja. Obecny, 25. cykl rozpoczął się wg NASA w w grudniu 2019, a więc właśnie jesteśmy w jego punkcie kulminacyjnym. Teraz zapewne czeka nas kilka lat uspokajania się, po czym Słońce znowu zacznie się wściekać niczym bombelek, któremu podaliśmy sztućce w zły sposób (kto ma wiedzieć ten wie)
Na zdjęciu widzimy obiekt opisany w katalogu Sh2 (shapeless) pod numerem 27.
Katalog ten zawiera obszary H II, tj zjonizowanego wodoru i plazmy, tj. mgławice emisyjne, w teorii obiekty bez konkretnego kształtu. Ale jak widać, jakieś tam kształty mają
Katalog jak i sam obiekt nie należą do czołówki celów astrofotografii. Sh2-27 leży w pobliżu gwiazdy Zeta Ophiuchi, w kompleksie Ophiuchi, który zawiera Mekkę polskiej astrofoto, tj mgławicę Rho Ophiuchi. Z powodu takiego sąsiedztwa, ptaszek jest często pomijany zwłaszcza, że świeci słabo i w klasycznych kolorowych obrazach jakie zbiera się do Rho op. po prostu ledwo co go widać.
Autor zdjęcia musiał wykazać się nie lada umiejętnościami w postprocessingu żeby otrzymać co to widzimy poniżej.
Efekt jest imo co najmniej zadowalający
O katalogu Sh1/2 napiszę więcej w miniserii jaką planuję stworzyć o katalogach astronomicznych w ogóle. Póki co trzymajcie ten jeden fragment
#astronomia #astrofotografia
Poprawka dzięki wiedzy i uwadze @m-q : Katalog Sh nazywa się tak naprawdę Sharpless a nie Shapeless i pochodzi od nazwiska założyciela, Stewarta Sharpless - choć nie ukrywam, dalej uważam że nazwa w tym wypadku jest idealnie dwuznaczna
Mając jeszcze w pamięci szał, jaki panował poprzednim weekendem na zorzę, miło zobaczyć że to nasza, polska zorza była najpiękniejsza.
Jednak boli mnie brak poprawnych danych akwizycyjnych. Do excela zostało wpisane raptem "1 klatka 2-sekundowa" co kompletnie nie może być prawdą, patrząc na rozmazane gwiazdy na niebie. I jeszcze bardziej rozmazane są ich odbicia na tafli jeziora...
Ten ślad gwiazd bardziej wskazuje na 2 minuty. Ale to tylko dół fotki. Góra ewidentnie zestackowana z krótszych ekspozycji.
Ciekawe, na ile dynamicznie zmienia się zorza i jak dużo materiału można użyć, żeby pozostały na foto te szczegółowe prążki, a nie tylko kolorowa plama
@m-q Uwierz że momentami bardzo dynamicznie. Tutaj masz timelapse z 15-25 sek ekspozycji https://youtu.be/IHAIc1iPhGg?si=qNRviYZar1UWlMUV Dużo ludzi robi po 5-10 sek z jasnymi obiektywami, żeby się to za bardzo nie rozlało właśnie. Góra stackowana pewnie ręcznie
@Oczk Ok, zobaczyłem w pełnej rozdzielczości i mi to wygląda na kome, a nie poruszenie gwiazd. Gwiazdy w narożnikach są koncentrycznie pociągnięte, a środek nieruszony. Mam podobną sytuację w moim Irixie xD
@duzyalf fakt, koma też może być Ale to w sumie byłaby całkiem spora, jeżeli aż tak jedzie po gwiazdach.
Ja założyłem dłuższy czas, bo rozmazanie zgadza się też z kierunkiem ruchu obrotowego, z racji że obiektyw wycelowany na północ. Ale w tym wypadku te na środku i dalej od "górnego centrum" powinny być bardziej przeciągnięte
Ewentualnie przy ręcznym stackowaniu coś się mogło nieidealnie zgrać ze sobą
Opcji jak widać jest kilka, ale faktycznie dłuższe stackowanie wydaje się nie być "tym"
Widziana tu na pierwszym planie galaktyka spirala z poprzeczką, skatalogowana jako NGC 2903, rozmiarami kątowymi i jasnością bardzo przypomina galaktykę Cygaro. Aż dziw, że nie znalazła się w katalogu Messiera.
Położona w gwiazdozbiorze Lwa, członkini supergromady w Pannie, odkryta 16 Listopada 1784 roku przez Williama Herschela. Początkowo określił ją mianem "podwójnej mgławicy", dopóki w XIX wieku William Parson z pomocą swojego słynnego 72-calowego Lewiatana ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Teleskop_Rosse%E2%80%99a ) nie dostrzegł jej spiralnej struktury.
Jednak tym, co mnie osobiście najbardziej urzeka na tym zdjęciu, jest malutka galaktyka karłowata skatalogowana pod nazwą KKH 51, a na kadrze znajduje się na prawo od jądra "głównej galaktyki" (wykadrowałem na drugim zdjęciu). Najpewniej jest to galaktyka satelitarna NGC 2903, a wskazuje na to niemalże ta sama prędkość radialna.
Takie malutkie obiekty lubię najbardziej i dodają imo najwięcej smaczków do zdjęcia
#astronomia #astrofotografia
--
edit: Galaktyka KKH 51 o której piszę, to jednak ta mgiełka na dole kadru. Ta wykadrowana na drugim zdjęciu to jednak jakaś galaktyka "w tle". Dalej uważam że jest śliczna ale nie jest skatalogowana jako KKH 51. Jak inaczej - nie jestem w stanie znaleźć
NGC 2903 wykazuje wyjątkowy duży poziom aktywności formowania nowych gwiazd w pobliżu swego centrum, które jest jasne również w zakresie radiowym, podczerwonym, ultrafioletowym oraz rentgenowskim
@marcin-adamczyk-2 no i generalnie to gwiazdy tworzą się właśnie z "czerwonego", czyli z wodoru, którego skupiska (tworzące właśnie czerwone "plamy") są gwiezdnymi żłobkami
IC 2220, Toby Jug Nebula, czyli upolszczając - Mgławica (Toby) Dzbana, to mgławica refleksyjna w gwiazdozbiorze nieba południowego, Kila. Znajduje się 1200 lat świetlnych od Ziemi. Czasem nazywana także Mgławicą Motyl, ale ta nazwa już jest zwyczajowo przypisana do NGC 6302, więc konkurs na nazwę wygrywa Dzban.
Widzimy tu obłok gazu i pyłu o średnicy około roku świetlnego, wyrzucany z wewnątrz przez gwiazdę HD 65750. Ten Czerwony Olbrzym ma masę ok. 5 razy większą od Słońca i jest kosmicznym bobasem - od jego uformowania się Ziemia wykonała pełny obrót wokół Słońca raptem 50 milionów razy. HD 65750 starzeje się jednak zdecydowanie szybciej niż nasze Sol i jest już w stadium wyrzucania swojej materii w przestrzeń kosmiczną. Ta następnie się schładza i zaczyna świecić światłem odbitym - i voila, mamy mgławicę refleksyjną. Jest to krótki etap życia gwiazdy, przez możemy obserwować niewiele obiektów tego typu benc
Na drugim zdjęciu obiekt od którego IC2220 wzięło swoją nazwę zwyczajową - do dzisiaj nie wiedziałem o istnieniu czegoś takiego XD
Ciężko znaleźć informacje, czy widoczna tu galaktyka spiralna NGC 3981 czymkolwiek się wyróżnia - ot taka zwyczajna galaktyka 62 miliony ly stąd, o rozmiarach przypominających Drogę Mleczną. Osobiście bardziej podoba mi się tło tego zdjęcia, gdzie możemy zaobserwować dziesiątki nieskatalogowanych (w żadnych "popularnym" zbiorze) galaktyk. Im dłużej się przyglądać, tym więcej ich widać - polecam otworzyć pełną rozdzielczość na stronie
Co tu dużo pisać, zachęcam do obejrzenia na astrobinie pięknej zorzy z okolic Korsyki.
Jako ciekawostkę mogę tylko podać etymologię nazwy. I kontekst dla której chcę o tym wspomnieć:
Otóż co jakiś czas, w okolicach kiedy zorze polarne widoczne są nad całą Polską a i dalej, nierzadko padają głosy że "coś złego się dzieje", skoro zorze polarne widoczne są tak daleko od bieguna.
Otóż, nic bardziej mylnego. Łacińska nazwa Aurora Borealis (aurora australis na południu) pochodzi z mitologi rzymsko-rzymskiej. Aurora - bogini brzasku, świtu i właśnie zorzy polarnej :v
A więc mamy światła przygnane wiatrem z północy bądź południa. A nazwę tę nadał Galileusz, obserwując "światła północne" w 1619 roku... w Rzymie.
Także zorze są znane w całym basenie morza śródziemnego już od dawien dawna i nic "niezwykłego" się nie dzieje że czasem je zobaczymy i u nas
#astronomia
Edit: zdjęcia zorzy zostały zrobione niedaleko Korsviki w pobliżu Trondheim w Norwegii, nie na Korsyce - przepraszam, jak widać dla mnie to już była późna godzina :d
Wiele ponad to co tu widać, nie trzeba dodawać - mamy słońce tuż po całkowitym zaćmieniu, w trakcie zaćmienia i sekundy przed zaćmieniem (kolejność od lewej). Piękny widok, możemy obserwować perturbacje powierzchni - a warto dodać, że większość tych wybuchów jest "większa" niż sama Ziemia.
Niesamowity widok, z czasem zacznie nam spływać tego więcej i więcej I bardzo dobrze, nie mam nic przeciwko gadaniu o zaćmieniu już po fakcie, a nie od miesiąca przed.
Leo I to galaktyka karłowata położna w gwiazdozbiorze Lwa, znajduje się ok. 800 tysięcy lat świetlnych od nas i prawdopodobnie jest najbardziej oddalonym satelitą Drogi Mlecznej.
Dlaczego zatem "jakiej jeszcze nie widzieliście"?
Ano dlatego, że Leo I na nieboskłonie usadowiło się niesamowicie blisko bardzo jasnej gwiazdy Regulus. Jak dokładnie blisko, widać na drugim zdjęciu. I galaktyka to nie to "jasne zielone", tylko ta delikatna mgiełka na prawo.
Potrzeba było naprawdę tytanicznej pracy (po szczegóły odsyłam do linku zdjęcia) żeby pozbyć się światła Regulusa i odsłonić szczegóły tego obiektu.
@Oczk fun fact, kiedyś miałem obserwować jakąś gwiazdę zmienną w Lwie i się przez pierwsze kilka minut obserwacji mocno martwiłem, że kamera się popsuła. jakieś 1/3 pola widzenia było zdecydowanie jaśniejsze, niż wszystko wokół. Ale tak nietypowo, bo zupełnie jakby się szara kaszka rozsypała. Dopiero po chwili przyszła mi myśl, żeby sprawdzić, co mówią katalogi. I tym sposobem "odkryłem" galaktykę karłowatą we Lwie.
@Oczk Nie no, galaktyka była widoczna na zdjęciach kamery CCD. To są tez dość jasne (względnie mówiąc, oczywiście) obiekty, dlatego naświetlanie 10-30s już da ich wyraźny obraz.
Na dzisiejsze standardy ten teleskop jest nieco większy od balkonowego teleskopu dobrze wkręconego miłośnika astronomii (apertura pół metra).
I na tapetę wjeżdża Galaktyka Osobliwa skatalogowana pod numerem 78 w Atlasie Osobliwych Galaktyk (Arp). A pod popularniejszą nazwą - NGC 772
Galaktyka spiralna bez poprzeczki, o średnicy ok. 240 000 lat świetlnych, oddalona od nas aż o 111 milionów lat świetlnych. Jest w trakcie kolizji z inną galaktyką, więc widzimy sytuację podobną jak przy Galaktyce Wir, ale obiekt większy i bardziej wykrzywiony - co niewątpliwie dodaje mu (osobliwego) uroku.
Samo zdjęcie majstersztyk, zwłaszcza że wykonane domowej roboty teleskopem, o średnicy lustra 325mm i ogniskowej 1250mm. Do tego 18h materiału, umiejętność w obróbce i mamy piękny obraz
Tytułowa gwiazda Theta Muscae, widoczna w prawo i do góry od centrum kadru, to obiekt złożony z gwiazdy Wolfa-Rayeta i dwóch masywnych towarzyszy. Systemy trzygwiazowe nie są jednak stabilne (tak jak wszystkie powyżej 2) i za jakiś nieobliczalny dla mnie czas, któraś z gwiazd wypadnie z obiegu.
Trio znajduje się w konstelacji Muchy, na południowej heliosferze, niewidoczny z Ziemi. Zresztą, nawet jakby był widoczny to co tu oglądać - gwiazda jaka jest każdy widzi, a ta piękne nitki-pozostałości po wybuchu supernowej i tak widoczne tylko na długiej ekspozycji Jak wspomniałem, sama mgławica nie jest związana z gwiazdą, jednak ta druga służy jako opis, z racji że niebieski makaron nie figuruje w żadnym popularnym katalogu obiektów Głębokiego Nieba.
Także gdyby nie to zdjęcie, nawet nie byłbym świadomy istnienia owej mgławicy. Ciekawe ile jeszcze pięknych widoków mnie omija
Widoczny tu obiekt to mgławica refleksyjna skatalogowana jako M78. Odkryta już w 1780, jest najjaśniejszą mgławicą refleksyjną na niebie - do zaobserwowania jej w teorii wystarczy choć trochę przyzwoita lornetka, a do uchwycenia jej na zdjęciu - telefon i kilka sekund naświetlania. Pełna młodych gwiazd w procesie formowania się, gwiazd zmiennych oraz naliczonych 17 obiektów Obiekt Herbiga-Haro https://pl.wikipedia.org/wiki/Obiekt_Herbiga-Haro
Choć nigdy jej nie fotografowałem, chciałbym to zmienić w przyszłym sezonie na Oriona - jej niebieskość pięknie kontrastuje z całą czerwoną resztą obłoków w Orionie
Ta niebieska kropeczka na środku to mgławica planetarna NGC 3242, znana też jako Cadwell 59, a potocznie Duch Jowisza. Nazwa zwyczajowa stąd, że jej rozmiary kątowe przypominają naszego gazowego giganta i w okularach teleskopu wyglądała całkiem podobnież. Tylko że w bardziej spooky palecie barw.
Oddalona od nas o 1400 lat świetlnych, w gwiazdozbiorze Hydry, rozciąga się na około 2 l.ś.
Co ciekawe, po przybliżeniu widać dwa "bąble" na krawędzi - są to chmury gorącego gazu który porusza się szybciej niż reszta mgławicy. I naukowcy (z NASA też ) nie są pewni dlaczego, ha!