Ostatnio więcej chorujemy, niż jeździmy, ale za to Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) w końcu znalazł czas na zmontowanie dwóch zaległych filmów z zeszłorocznych rowerowych wypadów.
Zeszłotygodniowe pracodomy, a raczej ich kawałki, bowiem znaczna część mojej trasy do pracy pozostawała nieprzejezdna.
Korzystając z okazji, pozwolę sobie wrzucić spam w postaci najnowszego filmu Pana @Mordi (。◕‿‿◕。) z jego najdłuższej tegorocznej jazdy, w której mu nawet przez chwilę towarzyszyłam.
Wszystkim posiadającym wolną godzinkę czasu, polecam nowy, wcale nie krótki film Pana @Mordi (。◕‿‿◕。) z naszego wspólnego wypadu na #szosa przez Kaszuby, a przy okazji mojej skromnej życiówki. 225 km, prawie 2 km w pionie, 11 godzin jazdy brutto. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Kurde, do watch later się nie da dodać, bo zaznaczone dla dzieciaków, a mi się takie oglądanie tras podoba na trenażerze jak za oknem pi*dzi... Gratulacje wyprawy wam jbc!
Zimna seteczka przez Tychowo i Białogard, z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Piękne były te jesienne widoki na trasie, ale zmarzły mi dziwne miejsca, a nogi nie za bardzo chciały dziś pedałować.
Ogólnie nic ciekawego (dom-praca, praca-dom) z jednym wyjątkiem. 21.10.2023, w sobotę, udało się wybrać na dłuższą jazdę. Celem był Dieburg, ale nie miałem konkretnych oczekiwań. Chodziło głównie o zdobycie nowych kwadratów.
Pogoda dopisała, jechało się dobrze, a jesienny krajobraz był momentami przepiękny. Udało się przejechać 111 km i zdobyć 28 nowych kwadratów.
Na zdjęciach grzybki wyrastające z pnia w okolicach Heusenstamm, Frankfurcki Las Miejski i staw Kesselbruchweiher.
Zeszłotygodniowe pracodomy oraz niedzielna seteczka z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) - tym razem do Nowogardu, skąd wróciliśmy pociągiem. Wycieczkę sponsorował silny boczny wiatr, rozładowany czujnik kadencji, niedziałający pulsometr, niedziałające nogi, ból bliżej nieokreślonych mięśni (podejrzewam lędźwiowe większe), a na sam koniec skurcz (chyba dwugłowego uda), dzięki któremu musiałam pedałować jedną nogą. xD Była to jedna z tych jazd, które sprawiają radość, jak już się skończą, a na pocieszenie wpadły nowe #kwadraty oraz dwie gminki. Trasa natomiast była wręcz idealna na #szosa, więc trzeba będzie ją powtórzyć w bardziej sprzyjających okolicznościach.
Zaległości z końca września. Trochę pracodomów, popołudniowa przejażdżka na #szosa z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) oraz nasz wspólny sobotni wypad do Szczecina, skąd wyruszyliśmy na 100-kilometrową pętelkę szlakiem inspirujących miejscowości. ( ͡º ͜ʖ͡º) Im dalej na północ, tym ładniej, a najmilszym zaskoczeniem było Nowe Warpno oraz droga rowerowa wzdłuż granicy z Niemcami.
Kilometry z zeszłotygodniowego wypadu przez Kaszuby do Gdańska, oczywiście z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)
Było dużo kręcenia pod górkę (prawie 2 km w pionie) w przepięknych okolicznościach przyrody, od których morda sama się cieszyła mimo zmęczenia. Nie obyło się bez przygód, bo to ja planowałam trasę. xD 3 razy skończył nam się asfalt i trzeba było improwizować - raz to Mordi znalazł nam na szybko jakiś objazd, przy innej okazji skończyło się spacerem z #szosa po stromej, kamienistej górce. Ujebem skończył się także jeden z bardziej urokliwych odcinków - Lobeliowa Trasa Rowerowa, czyli 10 km drogi rowerowej na dawnym nasypie kolejowym, niestety prowadząca donikąd (jak przystało na typowy DDR xD).
Wpadło sporo #kwadraty oraz 10 nowych gmin, a co najważniejsze, w końcu po 2 latach poprawiłam życiówkę. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@vvitch te 225km to jednego dnia? Ile czasu wam zajęło?
A jak lubicie ścieżki w śladzie kolei, to bardzo polecam włoski odcinek Alpe Adria. Dla odróżnienia i zaskoczenia prowadzące akurat dokądść, aczkolwiek pewne pokrewieństwo w spontanicznym zakończeniach niektórych odcinków dałoby się zauważyć.:)
Drugi urlopowy weekend na #szosa. W sobotę pojechaliśmy z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) do Kołobrzegu. Na miejsce dojechaliśmy DK11, i chociaż równolegle do tego odcinka krajówki biegnie S11, to nie obyło się bez festiwalu chamskiego wyprzedzania w wykonaniu wspaniałych kierowców. W Kołobrzegu była przerwa w Maku i trochę radosnego błądzenia po tzw. infrastrukturze rowerowej, ewidentnie projektowanej przez kogoś, kto rowerzystów nie lubi. Stamtąd poturlaliśmy się w stronę R10, gdzie zgodnie z oczekiwaniami rozpoczęła się jazda slalomem między turystami.
@Mordi, fajna trasa, ale nie jedźmy więcej. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
Kilometry sprzed tygodnia. Urlop zaczęłam od małej pętelki przez na #szosa przez Dobre, a nazajutrz udaliśmy się z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) ciapągiem do Lęborka, gdzie łapaliśmy na trasie Państwa Edicsson i Mortal84 (którzy raczej nie mają tu kont).
W miłym ciepełku (no, nie aż tak miłym, bo na krajówce było to ponad 30°C) poturlaliśmy się przez kilka pomorskich gmin do Kępic, gdzie nasze drogi się rozeszły. W trakcie powrotu do domu też nie było nudy, gdyż Mordi wspaniałomyślnie wytyczył nam trasę na skróty przez ujeb na ujebie i najwyższe pagórki w okolicy. xD
Rowerowe zaległości z początku września. Dwa bardzo udane wypady na #szosa po #kwadraty i nawet wiatr w mordę tego nie popsuł. Całość z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Na 3 odcinkach towarzyszyli nam mniej lub bardziej przypadkowo spotkani pedalarze.
Kilometry z poprzedniego tygodnia. Dwa razy wyskoczyłam na #szosa z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) - w piątek po pracy zrobiliśmy standardową pętelkę przez manowski las, w niedzielę zaś wycieczkę po #kwadraty trzema różnymi odcinkami Starego Kolejowego Szlaku.
Poprzedni tydzień na rowerze. Pracodomy oraz kilka krótkich jazd na #szosa w Gdańsku i okolicach, dokąd udaliśmy się na mój bikefitting - dziękuję, Pan @Mordi! (ʘ‿ʘ)
Dojazd do Gdańska ciapągiem to materiał na osobną opowieść - 2,5 godziny gratis od PKP po skutecznym potrąceniu samobójcy i z osobliwymi współpasażerami w wagonie (niby wagon, a jednak wesoły autobus). Już 3. raz mi się tak... trafiło, w tym 2. raz w tym samym miejscu. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
W niedzielę przyszedł czas na test nowych ustawień, stąd wycieczka do Rąbina po gminkę (a niechcący zahaczyliśmy także o gminę Połczyn-Zdrój). Pewne rzeczy od razu uległy poprawie (w końcu czuję, że mam dobrze ustawione bloki i kierownicę o odpowiedniej szerokości), do innych muszę się jeszcze przekonać (twarde siodełko, które jednak według pomiarów najlepiej pasowało do mojej d⁎⁎y). Albo i nie. xD
Rowerowe zaległości z drugiej połowy czerwca. Dużo krótkich jazd babciowozem (najczęściej do pracy i z powrotem) i kilka dłuższych tras na #szosa z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)
Kilka razy postraszyło nas deszczem, który nigdy nie spadł. Po drodze wpadła jakaś setka połączona ze zwiedzaniem ciekawych miejsc przy Starym Kolejowym Szlaku. W ostatnią sobotę bladym świtem odprowadziłam kawałeczek Mordiego na jego pierwsze tegoroczne ultra (rano na drodze łatwiej spotkać zwierzynę leśną niż zwierzęta w samochodach, i na tym koniec zalet wczesnego wstawania), a w niedzielę pierwszy raz od baaardzo dawna przejechałam się sama nad morze (i żałuję, że akurat tam, bo tak jakby zaczęły się wakacje).
@nobodys zazwyczaj mówi się, że zegarki zawyżają xD Moim zdaniem jest dość dokładnie, wychodzi 368 kcal na godzinę jazdy, a jakoś strasznie mocno nie prułem dziś
Pora podsumować urlopowy wyjazd do Zachodniopomorskiego.
40 km - wprawdzie jestem już na wyspie Wolin od 13:00, to przez śledzenie Le Mans 24 ruszam na rozpoznanie dopiero o 18:30. Niestety budowa nowej S3 wymusza na mnie liczne zmiany w trasie i kombinacje. W planach było objechanie Karsiboru i zdobycie wielu dziewiczych kwadratów ale odpuściłem ze względu na późną porę. Wracając chciałem uniknąć jechania ruchliwą krajówką więc wbijam na wiadukt i zdążam ku R10.
I tutaj następuje niemiła niespodzianka: io io ! jado bagiety na sygnale xD
"Gdzie Pan tu się pcha, tu Gazoport, 5 tysięcy mandatu za wykroczenie" :D Czyli Państwo z kartonu, odcięli dostęp do międzynarodowego szlaku rowerowego, części atrakcji turystycznych Świnoujścia jak np. latarnia morska.
Ostatecznie kończy się pogadanką i zawracam na krajówkę, z której na szczęście udaje się w końcu zjechać do lasu i wrócić ku Międzyzdrojom.
96 km - objazd wyspy Wolin. Nieudany start, gdyż rozrysowałem sobie trasę po plaży xD Nawrót i jazda w śladzie R10/R13 do Dziwnówka gdzie zjeżdżam ku Kamieniu Pomorskiemu. Stamtąd dalej do miasta Wolin i pięknie położonym szlakiem nad Zalewem Szczecińskim
108 km -tym razem jadę pojeździć na wyspę Uznam. Szybki promik i już jestem po drugiej stronie Świnoujścia. Trasa nadmorska do niemieckiego Trójmiasta. W Niemczech inny świat, co 500 metrów bezpłatne i czyste toalety. Czego nie można powiedzieć o naszym Trójmieście...
Mijam Bansin i największa niespodzianka wycieczki, nie jest płasko, są górki ! i to spore. Na 16% zjazdach w try miga rozpędzanie się do 50 km/h :) Celem jest molo w mieście Koserow i nawracam do Polski. Co warte podkreślenia, bardzo dobre oznakowanie tras rowerowych po stronie niemieckiej. Wielkie tablice ze strzałkami gdy tylko ścieżka gdzieś mocniej skręca.
3 #100km w tym roku, i łącznie z piątkowym wypadem ponad 400 km w pięć dni. Dlatego kolejne dni odpoczywam i zapewne dopiero jutro wyskoczę na bajka ;)