Kilometry sprzed tygodnia. Urlop zaczęłam od małej pętelki przez na #szosa przez Dobre, a nazajutrz udaliśmy się z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) ciapągiem do Lęborka, gdzie łapaliśmy na trasie Państwa Edicsson i Mortal84 (którzy raczej nie mają tu kont).
W miłym ciepełku (no, nie aż tak miłym, bo na krajówce było to ponad 30°C) poturlaliśmy się przez kilka pomorskich gmin do Kępic, gdzie nasze drogi się rozeszły. W trakcie powrotu do domu też nie było nudy, gdyż Mordi wspaniałomyślnie wytyczył nam trasę na skróty przez ujeb na ujebie i najwyższe pagórki w okolicy. xD
Rowerowe zaległości z początku września. Dwa bardzo udane wypady na #szosa po #kwadraty i nawet wiatr w mordę tego nie popsuł. Całość z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Na 3 odcinkach towarzyszyli nam mniej lub bardziej przypadkowo spotkani pedalarze.
Kilometry z poprzedniego tygodnia. Dwa razy wyskoczyłam na #szosa z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) - w piątek po pracy zrobiliśmy standardową pętelkę przez manowski las, w niedzielę zaś wycieczkę po #kwadraty trzema różnymi odcinkami Starego Kolejowego Szlaku.
Poprzedni tydzień na rowerze. Pracodomy oraz kilka krótkich jazd na #szosa w Gdańsku i okolicach, dokąd udaliśmy się na mój bikefitting - dziękuję, Pan @Mordi! (ʘ‿ʘ)
Dojazd do Gdańska ciapągiem to materiał na osobną opowieść - 2,5 godziny gratis od PKP po skutecznym potrąceniu samobójcy i z osobliwymi współpasażerami w wagonie (niby wagon, a jednak wesoły autobus). Już 3. raz mi się tak... trafiło, w tym 2. raz w tym samym miejscu. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
W niedzielę przyszedł czas na test nowych ustawień, stąd wycieczka do Rąbina po gminkę (a niechcący zahaczyliśmy także o gminę Połczyn-Zdrój). Pewne rzeczy od razu uległy poprawie (w końcu czuję, że mam dobrze ustawione bloki i kierownicę o odpowiedniej szerokości), do innych muszę się jeszcze przekonać (twarde siodełko, które jednak według pomiarów najlepiej pasowało do mojej d⁎⁎y). Albo i nie. xD
Rowerowe zaległości z drugiej połowy czerwca. Dużo krótkich jazd babciowozem (najczęściej do pracy i z powrotem) i kilka dłuższych tras na #szosa z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)
Kilka razy postraszyło nas deszczem, który nigdy nie spadł. Po drodze wpadła jakaś setka połączona ze zwiedzaniem ciekawych miejsc przy Starym Kolejowym Szlaku. W ostatnią sobotę bladym świtem odprowadziłam kawałeczek Mordiego na jego pierwsze tegoroczne ultra (rano na drodze łatwiej spotkać zwierzynę leśną niż zwierzęta w samochodach, i na tym koniec zalet wczesnego wstawania), a w niedzielę pierwszy raz od baaardzo dawna przejechałam się sama nad morze (i żałuję, że akurat tam, bo tak jakby zaczęły się wakacje).
@nobodys zazwyczaj mówi się, że zegarki zawyżają xD Moim zdaniem jest dość dokładnie, wychodzi 368 kcal na godzinę jazdy, a jakoś strasznie mocno nie prułem dziś
Pora podsumować urlopowy wyjazd do Zachodniopomorskiego.
40 km - wprawdzie jestem już na wyspie Wolin od 13:00, to przez śledzenie Le Mans 24 ruszam na rozpoznanie dopiero o 18:30. Niestety budowa nowej S3 wymusza na mnie liczne zmiany w trasie i kombinacje. W planach było objechanie Karsiboru i zdobycie wielu dziewiczych kwadratów ale odpuściłem ze względu na późną porę. Wracając chciałem uniknąć jechania ruchliwą krajówką więc wbijam na wiadukt i zdążam ku R10.
I tutaj następuje niemiła niespodzianka: io io ! jado bagiety na sygnale xD
"Gdzie Pan tu się pcha, tu Gazoport, 5 tysięcy mandatu za wykroczenie" :D Czyli Państwo z kartonu, odcięli dostęp do międzynarodowego szlaku rowerowego, części atrakcji turystycznych Świnoujścia jak np. latarnia morska.
Ostatecznie kończy się pogadanką i zawracam na krajówkę, z której na szczęście udaje się w końcu zjechać do lasu i wrócić ku Międzyzdrojom.
96 km - objazd wyspy Wolin. Nieudany start, gdyż rozrysowałem sobie trasę po plaży xD Nawrót i jazda w śladzie R10/R13 do Dziwnówka gdzie zjeżdżam ku Kamieniu Pomorskiemu. Stamtąd dalej do miasta Wolin i pięknie położonym szlakiem nad Zalewem Szczecińskim
108 km -tym razem jadę pojeździć na wyspę Uznam. Szybki promik i już jestem po drugiej stronie Świnoujścia. Trasa nadmorska do niemieckiego Trójmiasta. W Niemczech inny świat, co 500 metrów bezpłatne i czyste toalety. Czego nie można powiedzieć o naszym Trójmieście...
Mijam Bansin i największa niespodzianka wycieczki, nie jest płasko, są górki ! i to spore. Na 16% zjazdach w try miga rozpędzanie się do 50 km/h :) Celem jest molo w mieście Koserow i nawracam do Polski. Co warte podkreślenia, bardzo dobre oznakowanie tras rowerowych po stronie niemieckiej. Wielkie tablice ze strzałkami gdy tylko ścieżka gdzieś mocniej skręca.
3 #100km w tym roku, i łącznie z piątkowym wypadem ponad 400 km w pięć dni. Dlatego kolejne dni odpoczywam i zapewne dopiero jutro wyskoczę na bajka ;)
Kilometry od początku tygodnia. Wtorkową godzinkę na #szosa zasponsorował konkubent-zwyrol, który obudził mnie, gdy zapadałam w miłą, popołudniową drzemkę. Jak to ostatnio często bywa, wyszliśmy na rower razem, ja pojechałam krótszą trasę, Pan @Mordi dłuższą. (。◕‿‿◕。)
W czwartek natomiast całość przejechaliśmy razem, a była to trasa do Szczecinka, po nowe gminki i #kwadraty (m.in. taki jeden ostatnio pominięty, który tym razem udało się zdobyć). Jechaliśmy przeważnie z wiatrem w plecy i pod górkę, po asfaltach o bardzo zróżnicowanej jakości (tak zróżnicowanej, że czasem nie było go wcale), ale kilka dróg pozytywnie nas zaskoczyło, np. DDR z Barwic po nasypie kolei wąskotorowej. Zaskoczyła mnie też temperatura, bliżej 30 niż 20°C, więc jak tylko dojechałam w bardziej nasłonecznione rewiry, zaczął się zgon z przegrzania. To już niestety reguła, że na rowerze dokucza mi i napierdala wszystko inne niż nogi. ლ(ಠ_ಠ ლ)
Do Szczecinka dojechaliśmy kolejną świetną drogą przez las między jeziorami, zrobiliśmy długą pauzę w maku, a jazdę zakończyliśmy pod przeuroczym dworcem pekape. Ani jeden półmetrowy płat złuszczonej farby nie spadł nam z sufitu na łeb i szczęśliwie dotrwaliśmy do przyjazdu ciapongu. (ʘ‿ʘ)
Pomysł na trasę, na której pobiję nowy rekord dystansu zaświtał mi w głowię jakoś w zeszłym miesiącu.
Wczoraj wolne od roboty, więc wstałem 5:50 (xD), szybkie ogarnięcie i już byłem w drodze SKM do Lęborka. Na miejscu zameldowałem się przed 8 i ruszyłem do Łeby i stamtąd dalej w drogę powrotną do Gdańska.
Trasa poprowadzona głównie w śladzie R10/R13, w tym sporo piachu ale na szczęście mój MTB sobie z nim radził. Oczywiście w okolicach Władka nie mogłem sobie darować takiego zmodyfikowania trasy aby nałapać dodatkowych kwadratów :D
9 godzin jazdy, średnia 19.1 km/h całkiem niezła zważywszy na potrzebę manewrowania między turystami, którzy zjechali na długi weekend.
Drugie #100km w tym sezonie, chociaż to już bliżej 200 ;)
Kolejne #100km w 2023, tym razem odważnie za granicę województwa. Miało być do Łodzi ale chyba muszę pojechać z kimś (160km) bo zwyczajnie mi się nudzi i się zniechęcam
Przy dalekim wypadzie A->B polecam wytyczyć taką trasę, że jazda będzie przez same wiochy z dwoma pociągami lub jednym pksem na dobę Brak opcji odwrotu skutecznie "od zniechęca"
@Furto właśnie umęczyłem się dzisiaj jadąc przez Pruszków, Piastów, Grodzisk itd, na następny raz muszę sobie wysmarować jakaś trasę po wiejskich drogach
Wyszedłem dzisiaj bez jakiejś specjalnej ambicji przejechania czegoś więcej ale jakoś tak dobrze mi się kręciło, że postanowiłem poszlajać się po wioskach i zrobić setkę.
@Jestem_bart w mieście to wiadomo, że ciężko zrobić dobrą średnią bo masz dużo zatrzymań. Poza miastem to wsiadam i mogę jechać w opór bez zatrzymywania się.
Piękna to była jazda, nowe koła sprawdzone w boju i wreszcie złamane 4h na 100km (tak, wiem, że to i tak słabo) ale cieszę się bo to pierwsza setka w tym sezonie
Niedzielna trasa do Ustki i Słupska, czyli kolejny akt dramatu pt. "Pomorski wiatr" (zawsze wiejący w ryj) oraz tragedii "Zła pozycja na rowerze" (ostatnio było już całkiem nieźle, więc postanowiłam co nieco poprawić, czyt. sp***dolić). Całość w przepięknych okolicznościach przyrody, na lepszych i gorszych drogach, oraz w towarzystwie Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)
Pierwszomajowa seteczka z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Pomyliliśmy zjazdy na takim jednym rondzie i zupełnym przypadkiem znaleźliśmy się na wspaniałej drodze dla rowerów pośrodku niczego, niestety wyglądała na niedokończoną. Chcieliśmy sprawdzić, dokąd prowadzi, ale po ponad 20 km jazdy z wiatrem w ryj (a jakże) i 1 kapciu znudziło nam się i zawróciliśmy.