Artysta nazwany FAKE MUSIC, konto zweryfikowane przez Spotify, w repertuarze kilkanaście znanych piosenek w coverze Funk/Soul. Widać tu jednak jakąś jednolitość, bo miniaturki przedstawiają murzyna z fryzurą afro, zawsze tego samego, wyglądającego jak wyciągnięty z lat 70. Piosenki śpiewa ten sam głos. Kto to? No nie wiadomo, artysta nie ma żadnego opisu, a 150k odsłuchań miesięcznie.
Mam podejrzenie, że to AI. Ktoś przerabia znane piosenki na Funk/Soul i wrzuca, wiele na to wskazuje, jednak nie jestem w stanie usłyszeć jakiegoś zniekształcenia czy innych charakterystycznych dla AI fragmentów, więc zostaje tylko podejrzenie. Ale może ktoś rozpozna czyj to głos? Albo chociaż do czyjego głosu podobny.
Sęk w tym, że jest to bardzo chwytliwe. Naprawdę dobrze się tego słucha.
Jakie macie zdanie na ten temat? AI to nie sztuka i od razu do kosza? Czy ktoś, kto za tym stoi to jednak artysta, bo to jednak on napisał prompta w odpowiedni sposób i stworzył ciekawe covery? Czy to jest w ogóle w porządku robić coś takiego i zarabiać na tym? No bo przy 150k odsłuchań na pewno autor zbiera z tego jakieś pieniądze.
@ZohanTSW zależy od tego, jak będzie wykorzystywane - część będzie wykorzystywać LLMy do tworzenia wstawek, co będzie łatwiejsze lub tańsze, inni pójdą w całości w LLM. Ale nie mam wątpliwości, że muzyka stanie się bardziej odtwórcza
@pacjent44 słychać tutaj AI, momentami wokal jest aż za czysty, a chyba nawet słychać jakieś zniekształcenia. Mimo to i tak bardzo dobrze to brzmi, a to jest język polski. Angielskiego AI jest dużo lepiej nauczone
EDIT: @zomers dostarczył odpowiedzi: szukałem "Wilk daltonista" z albumu "smerfne disco"
#smerfnehity #piosenkizdziecinstwa
Zabijcie mnie ale albo udzielił mi się efekt Mandeli albo kogoś zaswędziały copyright i usunął tę piosenkę z któregoś z albumów xD
Pod melodię "Captain Jack - Little boy"
refren: W czerwonym idę, w czerwonym śpiewam, w czerwonym tańczę, kapturek mam czerwony
(...)
zwrotka: (...) poznam przecież po kolorze, choć ostatnio widzę gorzej (...)
Zgodnie z artykułem na Wiki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Smerfne_Hity jedynie Captain Jack zespołu Captain Jack doczekało się "smerfnego coveru", ja natomiast doskonale pamiętam zapach kasety magnetofonowej z której katowałem tę piosenkę za dzieciaka.
No chyba że oprócz smerfów ktoś inny jeszcze robił covery "dla dzieci" a staremu piernikowi już miesza się pod kopułą xD
Było sporo tego. Smerfne hity były najbardziej rozpowszechnione, dostępne w wielu sklepach, dzieciaki szybko łapały fazę na to. Sam miałem dwie kasety Smerfnych hitów - cz. 3 i 4.
Niemniej, zespołów robiących covery było więcej, takie kasety często sprzedawane były przez jakichś przedszkolokrążców. Ojciec koleżanki z grupy miał jakieś studio nagraniowe - robił reklamy, jakieś filmy eventowe i tego typu rzeczy. Dzięki jego uprzejmości kupa dzieciaków miała pirackie kasety, bo posiadał przegrywarki na wiele kaset. Kiedyś radioodtwarzacz z dwoma slotami na kasety był dla dzieciaków prawdziwym skarbem. Pamiętam, jak się składanki w podstawówce nagrywało, żeby potem na walkmenie słuchać, albo u kumpla na chacie... aż się łezka w oku kręci ( ͡ಥ ͜ʖ ͡ಥ)
@mike-litoris "A one były już, a one były już wszędzie, już wszędzie" do rytmy Fun Factory, I Wanna be with You. Tak, miałem chyba pierwszą kasetę tego.
Jesień. Długie wieczory, lekka zaduma. I Hypersona. Ambient/drone przełamany glitchem. Album poruszający serce, dość napakowany emocjami według mnie. Muzyka delikatna z mocniejszym podbiciem basu od czasu do czasu. Mimo, że to ambient utwory dość mocno od siebie się odróżniają. Jednak album tworzy wspólną całość i gdzieś nas prowadzi. Wstawki szumów nie irytują, nawet dodają klimatu. Polecam.
@modulator_serwisu chcesz nabić pioruny to dobrze sie składa bo mam doskonały plan. Wysylam Ci na PW listę 290 utworów Ryszarda Rynkowskiego, więcej info