Zdjęcie w tle

Społeczność

Koszykówka

15

#nba #nbastats #plk #koszykowka

ZAPOWIEDŹ FINAŁÓW ZACHODU


Jesteśmy w tym punkcie historii, gdzie do Finału awansuje drużyna, która nigdy w nim dotąd nie zagrała. Wiem, że w teorii OKC Thunder mają jedno mistrzostwo pod poprzednim szyldem Seattle SuperSonics - i tak też podaje Basketball Reference czy Wikipedia - ale dla mnie to zupełnie nowy koszykarski twór od kiedy zespół został przeniesiony w 2008 roku. Minnesota Timberwolves natomiast ani razu nawet nie zameldowali się w Finałach, a zanim pojawił się Anthony Edwards zaliczyli jeden występ w WCF. Z Antem - to już ich drugi w ciągu pięciu lat.

Wolves bez większych problemów pokonali Golden State Warriors w poprzedniej serii, korzystając z nieobecności Stephen Curry’ego i odprawiając ich 4-1. Thunder musieli pomęczyć się w siedmiu meczach z Denver Nuggets. Nie uniknęli błędów w tej potyczce, mogli zakończyć serię wcześniej, ale koszykarsko dorastali na naszych oczach w tej batalii i zafundowali potężny pokaz siły znanej z sezonu regularnego w ostatnim spotkaniu.

Teraz ta dwójka skrzyżuje swoje topory w walce o najważniejszy awans, a ja postaram się wskazać gdzie szukać przewag każdej z ekip i jak będą wyglądały matchupy po obu stronach parkietu.


* MATCHUPY *


Minnesota powinna wyjść piątką Conley-Edwards-McDaniels-Randle-Gobert. 130 minut w tych play-offach, wypunktowanie przeciwników w 10 meczach aż 19,1 “oczkami” na 100 posiadań. Atak generujący 117,9 punktów na 100 posiadań. Obrona zatrzymująca rywali na ledwie 93,7 punktach na 100 posiadań. Prawdziwy test dla młodziaków z OKC, których najstarszym zawodnikiem jest 31-letni Alex Caruso.


Nie spodziewam się, że Thunder też cokolwiek zmienią w swojej pierwszej piątce. SGA-Williams-Dort-Holmgren-Hartenstein w 134 minutach w 11 spotkaniach wypunktowali swoich rywali 3,9 “oczkami”. Ich atak rzucał przeciwnikom 111,3 punkty na 100 posiadań, obrona zatrzymywała zaś na 107,4 punktach. Największą różnicę na korzyść OKC robiły lineupy z zadaniowcami - Casonem Wallacem, Alexem Caruso i Aaronem Wigginsem.


Mike Conley będzie najpewniej kryty przez Shaia Gilgeous-Alexandera. Mark Daigneault będzie chciał jak najbardziej ograniczyć konieczność zaangażowania w orkę w obronie SGA, żeby zachował pełnię sił na prowadzenie gry i ofensywę. Robota nominalnego defensora Anthony’ego Edwardsa przypadnie Lu Dortowi i rolesom z ławki (Cason Wallace, Aaron Wiggins, Alex Caruso), a Juliusa Randle’a bronić będzie najczęściej Jalen Williams.

To będzie kluczowy pojedynek dla Wolves w ataku i dla OKC na własnej połowie. W sezonie regularnym w jedynym meczu, w którym Julius wystąpił, Williams był przypisany do niego i wyglądało to dobrze. Randle z łatwością przepchnie filigranowego, aczkolwiek wyższego, Holmgrena, a J-Dub najlepiej matchupuje się z nim na parkiecie. Jest silny, potrafi ustać na nogach, ma aktywne ręce. Niekiedy możemy też widzieć posiadania w obronie Juliusa w wykonaniu Isaiaha Hartensteina. Thunder na pewno będą chcieli sprawdzić, jak Randle daje radę przeciwko bardziej fizycznym i większym zawodnikom, czego nie miał okazji doświadczyć na swojej skórze w poprzednich seriach (Lakers i Warriors - brak typowego, potężnego bigmana).


Jaden McDaniels najprawdopodobniej będzie broniony przez Cheta Holmgrena, który częściej powinien odpuszczać go na łuku zgodnie z filozofią “jakoś to będzie” (34,5% w tych play-offach) i będzie pełnić rolę wolnego elektronu, który dochodzi do pomocy i poluje na bloki. Daigneault może ustawić go również przeciwko Rudy’emu Gobertowi, którego wpływ na ofensywę jest proporcjonalnie odwrotny do wpływu na defensywę. To szansa dla Goberta, żeby uaktywnić się w ataku, choć najpewniej nominalnie Isaiah Hartenstein będzie pilnować go w dunker spocie, obszarze obok kosza.


W ataku Shai Gilgeous-Alexander będzie musiał męczyć się z Jadenem McDanielsem, topowym defensorem point-of-attack, który bardzo dobrze potrafi ograniczać grę najlepszym zawodnikom, a nawet w sezonie regularnym w czterech spotkaniach przeciwko Thunder, zatrzymał Shaia na 8/17 z gry i zmusił do dwóch strat. Anthony Edwards z kolei będzie przeszkadzać Jalenowi Williamsowi, Mike’a Conleya Chris Finch schowa na generalnie niegroźnym (chyba, że mu zaczyna siedzieć magicznie trójka) Lu Dortcie. Julius Randle będzie chciał zmusić do fizycznej koszykówki Cheta Holmgrena, a cóż - Rudy’emu Gobertowi przypadnie masowanie się pod koszem z Isaiahem Hartensteinem i niwelowanie jego akcji po short rollu i floatera.


* OBRONA, STRATY, RUNY *


Rzecz, na którą warto zwrócić uwagę, to jak duży procent akcji obie ekipy będą broniły strefą. Zarówno Thunder, jak i Wolves są ekspertami w zamykaniu pomalowanego - czy to poprzez zone defense, czy defensywę man-to-man. Oklahoma wyłączyła grę w paint Nuggets, którzy przecież zdobywali w tym rejonie najwięcej punktów w sezonie regularnym (58,5). A tak ograniczyli ich do ledwie 39,1 punktów, co też zmusiło Denver do przeniesienia ciężaru gry na obwód (39,6 prób), z którego oddawali najmniej rzutów w całej lidze w sezonie regularnym (31,9 prób). Wolves z kolei podobnie ograniczyli Golden State Warriors (tylko 39,7 punktów w pomalowanym w PO) i zarówno im, jak i Lakers odcięli częste wjazdy pod kosz.

Seria może ostatecznie sprowadzić się do tego, kto lepiej będzie trafiać zza łuku i wykorzystywać otwarte przestrzenie. Do tej pory Thunder trafili tylko 31,7% niepilnowanych trójek, a Wolves - 37,4% z nich. To są play-offy, więc nadgarstek może drżeć bardziej niż w sezonie regularnym, ale w tym wypadku oba zespoły rzucają poniżej średnich z sezonu regularnego, a OKC zwyczajnie “nie dowożą”. Jeśli Minny zamkną im drogę do kosza, będzie im ciężko zdobywać punkty przy takiej dyspozycji na obwodzie, choć warto pamiętać, że ofensywa Thunder przede wszystkim napędzana jest przez ich defensywę. To zespół, który ma całe grono świetnych, aktywnych defensorów, którzy fenomenalnie wymuszają straty. A tak się składa, że Wolves są na nie bardzo podatni (nawet sami z siebie). W serii z Warriors tracili piłkę prawie 18,4 raza na mecz.


* PLAYMAKING *


Powiedzieć, że Anthony Edwards nie będzie mieć łatwego życia w tej serii, to jak nic nie powiedzieć. Pressing i ciśnienie będzie od momentu wyprowadzenia piłki spod kosza. Thunder będą starali się kryć go na każdym centymetrze parkietu, od kiedy tylko zegar zacznie odliczać 24 sekundy. Ant będzie musiał wzbić się na wyżyny kreacji dla kolegów, a rolesi (Dort, Wallace, Caruso, Wiggins) będą próbowali jak najbardziej zmusić go do podejmowania decyzji na szybko i odrzucenia piłki.

Ważna rola przypadnie znów Juliusowi Randle’owi, którego playmaking jest chyba najmocniejszym atutem w zestawieniu z trade-partnerem, Karlem-Anthonym Townsem. OKC Thunder ma wielu drugorzędnych i trzeciorzędnych playmakerów poza Shaiem, ale ostatecznie to Wolves wydają się wygrywać w tej kategorii jakością. Randle w 10 spotkaniach notował 5,9 asyst na mecz - tyle, ile Anthony Edwards.


* DWA SŁOWA PODSUMOWANIA *


Nie jestem w gronie tych, co uważają, że Thunder zamkną temat w moment. Bliżej mi tu do opinii, że seria potrwa siedem spotkań niż pięć, a dyktować przebieg serii będzie nie ofensywa, a obrona. Oba zespoły mają głębie, oba potrafią terroryzować rywali w pomalowanym, ale też oba mają bardzo dobrą defensywę tej strefy i w mojej ocenie ostatecznie atak sprowadzi się do tego, kto lepiej będzie rzucać trójki i czy Minnesota przetrwa nawałnicę w postaci wcale-nie-mitycznych runów Oklahomy. Thunder z kolei muszą uważać na atletyzm i size Wolves, którzy - mimo letniego wzmocnienia w postaci pozyskania Isaiaha Hartensteina - powinni bez problemu pokonać ich na deskach. Po stronie Wolves stoi też doświadczenie.


Predykcja

Daję OKC Thunder w sześciu, ale wcale nie wykluczam, że Wolves zrobią niespodziankę.


#nba #mecz #nbaplayoffs

e27ac911-fb4b-496a-9e9b-0a5b6b7a8270

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dwa najpiękniejsze słowa w koszykówce: „Game 7”.

Od kiedy Nikola Jokić zadebiutował w play-offach rozegrano 21 meczów nr. 7 w NBA. Sześć z nich było z udziałem Nuggets. Teraz dojdzie kolejny, bo Denver pokonali dziś Thunder i choć może wynik 119-107 tego nie mówi do końca, to spotkanie naprawdę było na żyletki.

Ciężko wybrać, co tu było największym smaczkiem Game 6:


Christian Braun, który zdobył 23 punkty, 11 zbiórek i 5 asyst oraz pokazał swoją najlepszą wersję koszykówki w transition w tychplay-offach

pojawiła się w tym meczu głębsza ławka rezerwowych - Julian Strawther trafił 3 z 4 trójek i zapisał na swoje konto 15 punktów, a ważne minuty w defensywie, w tym świetny blok na Jalenie Williamsie, zanotował Peyton Watson

po 11 pudłach z rzędu w tej serii Michael Porter Jr. w końcu trafił zza łuku (10 punktów i 2/5 za trzy)


Jamal Murray i jego flu game - mocarne 11 punktów w pierwszej kwarcie, by ostatecznie w całym meczu zdobyć 25 punktów i dodać do tego 8 zbiórek i 7 asyst. Nuggets w 42 minutach wymęczonego Murraya byli +28

Nikola Jokić i jego 9/14 z gry, co dało 29 punktów


Shai Gilgeous-Alexander i jego cztery faule w pierwszej połowie, co nie przeszkodziło mu w zdobyciu 32 punktów na 68,8% z gry

kolejny beznadziejny mecz Jalena Williamsa, który nie dźwiga ciężaru bycia drugą opcją zespołu. 6 punktów i 13 spudłowanych rzutów, ani jednego punktu w Q4, gdy było to najbardziej potrzebne defensywa Alexa Caruso.

Jeden z niewielu graczy, którzy mogą przez całą połowę oddać tylko jeden rzut i przy tym być jednocześnie tak ważnym ogniwem rotacji drużyny.

Game 7 w niedzielę o 21:30. Odnoszę wrażenie, że jeśli uda się to wyciągnąć OKC Thunder, to droga do miśka będzie już raczej z górki. Najtrudniejsza koszykówka to ta w serii z Nuggets.


#nba

3faf324d-eb6e-4bf3-b5cd-cc1d9544d44a

Zaloguj się aby komentować

BĘDZIEMY MIEĆ NOWEGO MISTRZA NBA!

New York Knicks pokonali w Game 6 Boston Celtics 119-81 i meldują się w Finale Wschodu, w którym zmierzą się z Indianą Pacers.

Knicks musieli czekać na ten moment 25 lat. Jalen Brunson miał wtedy trzy lata, a w drużynie Nowym Jorku grał - czy raczej jak Jalen powiedział na konferencji po meczu - był jego ojciec, Rick.

Brunson w sześciu meczach notował średnio 26,2 punktu (44,5% z gry i 39,1% za trzy) i 7,2 asysty. Dla mnie bohaterem tej serii był wchodzący z ławki Mitchell Robinson, którego defensywa była absolutnie kluczowa dla Knicks i - co zaskakujące - bardzo dobrze radził sobie z obroną na łuku.

NYK w 123 minutach Robinsona wypunktowali przeciwnika 123 punktami. Byli -43 bez niego na placu.


#nba

a6dc76e3-a560-41d1-9e4e-53f6c1b195f4

Zaloguj się aby komentować

Miała wlecieć tu jakaś graficzka z meczu ukazująca smutną ławkę Knicks i potężny tandem Celtics w postaci Jaylen Brown-Derrick White, ale król tego meczu eliminacyjnego, meczu numer 5 jest jeden - Luke „najlepszy center NBA w historii” Kornet.

Jasne, Jaylen Brown (26 punktów, 52,9% z gry i 60% za trzy przy 5 trójkach, 8 zbiórek i 12 asyst) dziś idealnie kontrolował tempo gry, zarządzał drużyną na placu i był opcją 1A pod nieobecność kontuzjowanego Tatuma. Derrick White (34 punkty, 56,3% z gry i 53,8% za trzy przy 13 trójkach) znów potwierdził, że jest najlepszym w lidze role playerem.


Ale to środkowy z ławki Celtics był bohaterem.


Luke Kornet trafił wszystkie 5 prób (10 punktów), zebrał 9 piłek i zablokował 7 razy rzuty Knicks, z czego 6 w samej drugiej połowie. W jego 25 minutach na placu Celtics wypunktowali rywala +20.


Kornet robił dokładnie to, co powinien robić Kristaps Porzingis na boisku, gdyby tylko był zdrowy( jak zwykle nie jest gdy trzeba walczyć o najwyższe cele)

Ustawiony na Joshu Hartcie był wolnym elektronem na bronionej stronie parkietu. Wiedział dobrze, kiedy go odpuszczać i iść z pomocą kolegom z drużyny. Zbierał u siebie i na połowie przeciwnika.

To był jego mecz.


#nba

eef2433c-ad46-4579-8dc0-7e91f649d3d0

Zaloguj się aby komentować

Koniec dynastii Bostonu


Niestety spełniły się najgorsze przypuszczenia.


Jayson Tatum zerwał ścięgno Achillesa. Zawodnik przeszedł dziś pomyślnie operację i - jak informuje klub - nie wiadomo, kiedy może wrócić do gry.

Dr Evan Jeffries, lekarz zajmujący się fizjoterapią i komentujący na bieżąco sportowe kontuzje na portalu X, wskazuje, że średni czas rekonwalescencji to 9-12 miesięcy. Możliwe, że nie zobaczymy Tatuma w grze w sezonie 2025/26. Przykładowo Kevin Durant po zerwaniu Achillesa w play-offach 2019 wrócił do gry dopiero w grudniu 2020 r. Wiadomo jednak - każdy przypadek jest inny, Durant był też wtedy trzy lata starszy od Tatuma. Pozostaje Jaysonowi tylko życzyć jak najszybszego powrotu do zdrowia i trzymać kciuki za jego rehabilitację.

Okropna wiadomość dla zawodnika, klubu i kibiców Celtics. Tatum w tym sezonie zdobywał średnio 26,8 punktu, 8,7 zbiórek i 6,0 asyst na mecz. Był w tych kategoriach liderem drużyny.


Przypominam że Boston w przyszłym sezonie jak pozostawi skład bedzie ponad 100mln ponad cap space, jako wieloletni repetitor tax payer beda musieli wyłożyć ponad 200mln USD na podatek dla ligi

link w komentarzu


#nba

0f9d4e9d-b37e-4720-bfd2-56271f7e8128

https://www.spotrac.com/nba/boston-celtics/tax/_/year/2025/sort/tax_total


skoro nie beda grać o zwyciestwo w lidze( bo powrot do formy to z 1,5 roku co udowadniaja kontuzje innych graczy, ktorzy tyle wracali do podobnej formy, ale zazwyczaj zaliczali regres)


Do tego własciciel Bostonu sprzedał klub za blisko 6mld USD, dlaczego miałby płacić 200mln podatku za nic, jak tylko oddanie 1 kontraktu typu 30-35 mln, spowoduje zmniejszenie podatku o okolo 70-80mln. Nie jestem ekspertem od cap spacu, salary tax w NBA, ale tyle o ile gdzie uslyszalem poczytalem

90fc4c62-da38-4fc9-bf5a-0a9372faf380

Zaloguj się aby komentować

Minęło 7 pełnych minut w trzeciej kwarcie zanim Cleveland Cavaliers zdobyli jakiekolwiek punkty. Wynik wskazywał na różnicę zaledwie dwóch posiadań. Pacers prowadzili 5 punktami, ale wydawało się jakby Indiana miała dwucyfrową przewagę. Kenny Atkinson wpuścił rozczarowującego Ty’a Jerome’a, a ten posłał trójkę, która w końcu znalazła drogę do kosza. I kiedy wkrótce Pacers wypracowali 12 punktową różnicę na swoją korzyść, Jerome znów trafił z obwodu, co dało iskierkę nadziei kibicom w hali Rocket Arena, że sezon ich ulubieńców wcale jeszcze nie dobiegł końca.


Arena w Ohio była cichutka. Fani przejęli energię drużyny, która mimo uzyskania przewagi 19 punktów w drugiej kwarcie to prowadzenie roztrwoniła. Donovan Mitchell miał ogromne problemy z wykańczaniem akcji i widać było, że lewa kostka doskwiera mu na tyle, że ograbia go to ze znanej sobie eksplozywności. Darius Garland też nie wyglądał na sprawnego - on też boryka się kontuzją palca u nogi. Jarrett Allen był wielokrotnie karany przez i wysokich, i niskich graczy Pacers. Max Strus nie dojechał w ofensywie na mecz i miał okrągłe 0 punktów po 7 rzutach. Gdy Cavs wchodzili w czwartą kwartę, Evan Mobley jako jedyny z zespołu dobił do 20 punktów.


Energia zupełnie się zmieniła w decydującym odcinku meczu. Cavs wymusili dwie straty na Pacers, Ty Jerome trafił kolejny rzut, De’Andre Hunter rzucił ważną trójkę i był faulowany przez Siakama. Prowadzenie Pacers stopniało do jednego punktu. Jeśli te play-offy czegokolwiek nas nauczyły, to że żadne prowadzenie w NBA nie jest trwałe i pewne.

Kiedy do gry wróciła pierwsza piątka Pacers, obie drużyny wymieniały cios za ciosem. Donovan Mitchell trafił wszystkie swoje 3 z 11 trójek w Q4, ale spudłował trzy rzuty wolne po faulu, które mogły zmniejszyć prowadzenie Indiany do ledwie 3 punktów na 2 minuty przed końcem. Zrehabilitował się za moment trafiając kolejną, czwartą trójkę po kontrataku wyprowadzonym dzięki czapie Mobleya.


Mieliśmy 106-103 dla Pacers na 1:20 przed końcem, które w minutę przerodziło się w 114-105.

Myles Turner trafił trójkę z rogu, która zakończyła sezon Cavaliers w ich własnej hali i dała awans Pacers do Finałów Konferencji. Ale tego zwycięstwa nie byłoby, gdyby nie wybitny Tyrese Haliburton, autor 31 punktów na skuteczności 10/15 z gry i 6/10 za trzy.

Pacers czekają teraz na wygranego w serii między Knicks, a Celtics. Nowy Jork staje dziś przed szansą pokonania Bostonu w pięciu meczach.


#nba

3571123c-ae1a-40f5-923e-21b237c0b024

Zaloguj się aby komentować

Hire Nico!

Piękny wałek. Wymiana franchise playera poniżej wartości rynkowej (przy całym moim uznaniu dla AD), z jednym pickiem na 2029 została wynagrodzona 1 miejscem w tegorocznym drafcie. Nico pewnie dostanie GMa roku, lidze skoczyła oglądalność - tak to się kręci...


#nba #koszykowka

Ustawione jak 150


Mi marzy się by przez kolejnych 5 lat, żaden z zespołu z Wielkich Miast( NY, Boston, Los Angeles, Houston,Dallas,Chicago-akurat im to nie grozi) nie dostawał się do finałow konferencji i finału Ligi , ale by Adamowi Silverowi się pod d⁎⁎ą palilą, ratingi TV by leciały na łeb szyję( a na pewno nie rosły)


wymarzony finał Utah vs Charlotte, taka ogladalność na poziomie Morza Martwego


żona Silvera by nie nadążała Macy mu przynosić

Zaloguj się aby komentować

@jajkosadzone Nie wiem, ja tylko przedstawiłem szanse wygrania Dallas. I dziwnym trafem losowania wygrywały Cavs i NO jak oddawali Lebrona i Daviesa plus kilka innych starszych historii

Ale to może tylko chichot losu ;)

Zaloguj się aby komentować

Donovan Mitchell żyje w pomalowanym i na linii rzutów wolnych. Indiana Pacers nie mają na to odpowiedzi. Gwiazdor Cavs 68 ze swoich 124 punktów w tej serii zdobył w paint, 33 z osobistych.


W dwóch pierwszych meczach nie zrobiło to na tyle różnicy, żeby obrócić spotkanie na korzyść Cavaliers, ale już dziś - przy praktycznie pełnym wsparciu kolegów (Garland wciąż gra z urazem) - to Cleveland wzięli swój pierwszy wyjazdowy mecz. Mitchell po raz kolejny zagrał mecz z dorobkiem powyżej 40 punktów, a konkretnie dał od siebie 43 i dorzucił jeszcze 9 zbiórek i 5 asyst.


Przez pierwsze prawie siedem minut meczu punkty dla Pacers zdobywał tylko Myles Turner, pozostali gracze szukali swojego rzutu, a Cavaliers w tym czasie zrobili 15 punktowe prowadzenie. Indiana mimo to dociągnęła kwartę do remisu 32-32, co mogło zapowiadać, że spotkanie wcale nie było takie jednostronne, ale jednak druga kwarta skończyła się dla gospodarzy 21-puntkowym pogromem w wykonaniu Cavs (34-13).


Pacers zrobili kilka runów w trakcie spotkania (i to częściej, gdy Haliburton siedział na ławce), ale Cavaliers za każdym razem udało się odeprzeć próbę powrotu Indiany i sprawienia trzeciej w serii niespodzianki.


Nieoczekiwanie Max Strus (20 punktów, 7 zbiórek i 7 asyst) jest drugim najlepszym zawodnikiem Cavaliers w tej serii. Trafia ważne trójki, ma świetną energię, dobrze podwaja i nie daje żadnego komfortu Haliburtonowi na boisku. Bronił go dotąd w 70 częściowych posiadaniach i Hali w tym czasie oddał tylko 4 rzuty (trafił 1) - a co ważniejsze - rozdał tylko jedną asystę.


„Z takim gościem u boku poszedłbym na wojnę. Jest urodzonym zwycięzcą” - chwalił dziś kolegę Donovan Mitchell.

Cavaliers uniknęli kompromitacji i w serii mamy 2-1. Kolejny mecz z niedzieli na poniedziałek o 2:00 naszego czasu.


#nba

adfdeaa3-7b07-45c4-873e-eb019bc22c5c

Zaloguj się aby komentować

W listopadzie 2024 Aaron Gordon powiedział, że zrobi wszystko, by pomóc zdobyć Russellowi Westbrookowi tytuł NBA.

I na razie naprawdę dotrzymuje słowa w tych play-offach.


W Game 4 przeciwko Clippers zrobił dobitkę wsadem na zwycięstwo w ostatnim ułamku sekundy. Game 1 z Thunder Nuggets wygrali dzięki jego trójce, a dziś w Game 3 jego rzut zza łuku dał Denver dogrywkę, w której rozłożyli na łopatki OKC, wygrywając te ostatnie 5 minut spotkania 11-2.


Nuggets pokonali Thunder doświadczeniem. Mimo tylko 32% z gry i 10 spudłowanych trójek prze Nikolę Jokicia, dla którego obręcz przeciwnika dziś wyglądała jak zaczarowana, gospodarze udźwignęli presję i rozbili rywala 113-104. Michael Porter Jr. nieustannie zmagający się z kontuzją barku był dziś najlepszą wersją siebie, zdobywając 21 punktów, 5 trójek i 8 zbiórek. Jamal Murray trafiał wreszcie karkołomne rzuty i dodał 27 punktów, 8 asyst i 4 przechwyty. Jego defensywa izolacji Shaia i Jalena Williamsa był kluczowa dla wyniku spotkania. Aaron Gordon kontynuuje wybitne play-offy i poza tą najważniejszą trójką zatopił jeszcze trzy dodatkowe, a na koniec spotkania miał 22 punkty po 11 rzutach, 8 zbiórek i 5 asyst.


Thunder zupełnie się pogubili w końcówce. Shai Gilgeous-Alexander zagrał jedno z gorszych spotkań w karierze. Tak, jak i Jokiciowi, wpadało my 31,8% rzutów, i ostatecznie dołożył od siebie tylko 18 punktów. Jego decyzyjność w ostatnich momentach spotkania była tragiczna. Kiepskiej jakości rzuty, branie wszystkiego na siebie, próba wymuszania fauli. Thunder nic nie potrafili wyczarować w doliczonym czasie gry. SGA nie oddał żadnego rzutu, a Jalen Williams, który zagrał świetną czwartą kwartę i zdobył w niej 16 ze swoich 30 oczek, też nie dowiózł ani jednego punktu.


W serii mamy 2:1 dla Nuggets mimo, że na przestrzeni trzech meczów prowadzili tylko przez 17 minut i 22 sekundy. 82,7% czasu musieli gonić Thunder (dokładnie 123 minuty i 17 sekund; statystyki od pickuphoop, X).


#nba

8f784d83-900f-4371-84d3-dcf91a6f07e2

Zaloguj się aby komentować

„Jimmy jest zdolny do tego, żeby poprowadzić drużynę do zwycięstwa. Zrobił to dwukrotnie do Finałów NBA. Nie panikujemy” - powiedział dziś Draymond Green po wygranym meczu z Minnesotą Timberwolves 99-88.


Meczu, w którym zaledwie po 13 minutach w grze boisku musiał opuścić Stephen Curry przez uraz ścięgna udowego. Kiedy schodził z parkietu tylko Draymond Green miał dwucyfrową liczbę punktów w Warriors. Wolves zostawiali mu pełno miejsca do trójek, a on umiał to wykorzystać. Pozostali zawodnicy GSW? Skromnie. Hield miał okrągłe zero, Butler 4 punkty po 4 rzutach, a 13 punktowe prowadzenie GSW to wynik twardej defensywy i tego, że gospodarze z Minnesoty zupełnie nie mogli znaleźć rytmu.

Timberwolves musieli czekać prawie 28 minut na pierwszą trafioną trójkę. Udało się to ulubieńcowi publiczności, Nazowi Reidowi, po aż 16 niecelnych próbach. Anthony Edwards w pierwszych 24 minutach spotkania też miał okrągłe zero i przestrzelił wszystkie 10 rzutów (zakończył mecz z dorobkiem 23 punktów). Fatalny moment dla Wolves, biorąc pod uwagę, że najlepszy strzelec w historii musiał opuścić parkiet.


Pod nieobecność Stepha lejce przejęli Buddy Hield i Jimmy Butler. Hield trafił 16 ze swoich 24 punktów w trzecim odcinku spotkania. Butler dodał 16 z ze swoich 20 punktów, od kiedy zabrakło Curry’ego. Świetny był Draymond Green, autor 18 punktów, 8 zbiórek i 6 asyst. Bardzo dobre minuty Warriors dostali w wykonaniu Gary’ego Paytona II, który nie zagrał w Game 7 przeciwko Rockets ze względu na chorobę. Warriors kontrolowali ten mecz już od drugiej kwarty.

Po raz pierwszy w historii wszystkie cztery drużyny ukradły parkiet po Game 1!


#nba

42980a37-4edd-47d5-8d22-300e38c155c1

Zaloguj się aby komentować

Kiedy do gry włącza się system, masz poważne kłopoty. Przekonał się o tym Bhagwan Shree Rajneesh, lider sekty Neo-Sannyas w stanie Oregon. Doświadczył tego Steven Avery, bohater serialu dokumentalnego Netfliksa, Making a Murderer.

W erze Tima Duncana, Manu Ginóbiliego i Tony’ego Parkera System San Antonio Spurs był równie bezwzględny i niszczycielski, budząc strach w oczach przeciwników. Gregg Popovich stworzył kulturę Systemu, którego nie dało się w żaden sposób uchwycić, opisać i powielić. Był to twór żyjący własnym życiem, zaprogramowany na zwycięstwo, z oszałamiającą precyzją wymierzający kolejne ciosy w drodze po sukces.


- W pojedynkach jeden na jednego są od nas lepsi – powiedział Boris Diaw w odniesieniu do Miami Heat z roku 2014. – Ale to my jesteśmy lepsi jako zespół.


Zdecydowanie Diaw ma rację.


Tylko jeden zawodnik wybrany do San Antonio z numerem pierwszym w drafcie, reszta tu trafiła z dalszym niż 15. Prezentowany styl nie opierał się na widowiskowości i sile fizycznej. Nikt nie kręcił tutaj windmill dunków, nie kończył ekwilibrystycznie rajdów. Był spryt, opanowanie, chemia i zespołowość. Kiedy do drużyny przychodził nowy zawodnik, wszyscy gromadzili się w biurze i pytali siebie nawzajem: „Co możemy zrobić, aby pomóc temu graczowi?”. W jakiś naturalny sposób znalazła się tutaj przystań dla ludzi z różnych zakątków świata: Francja, Australia, Argentyna, Włochy, Brazylia, Kanada, Karaiby – którzy potrafili znaleźć wspólny język. Język koszykówki.

To nie przypadek, że zespoły Popovicha od 1997 roku do 2017 kończyły sezon z bilansem ponad 60% wygranych. Żaden zespół w historii, nawet Boston Celtics lat 60., nie zbliżył się do tego rekordu. Zrobił to człowiek w mieście, które jeśli chodzi o market i atrakcyjność, zajmuje 37 miejsce w kraju i piąte miejsce w lidze… od końca.

Istotą systemu Spurs przez lata była ofensywna formuła, opierająca się na nieprawdopodobnej wręcz potrzebie dzielenia się piłką i oddawania rzutu przez tego, który miał najlepszą pozycję. Ekstremalnie efektywne pick-and-rolle, podwójne, potrójne, a nawet poczwórne stawianie zasłon, zanim zawodnik doszedł do perfekcyjnej pozycji rzutowej. Jeżeli Chicago Bulls opierali się na triangle offense Phila Jacksona, tak Spurs opierali się na szukaniu czystych pozycji rzutowych po postawieniu wielu zasłon z piłką krążącą jak po sznurku. System jednak nie mógłby sprawnie funkcjonować bez elitarnej defensywy. W omawianym okresie Spurs byli drugą obroną ligi. Popovich chciał mieć wielu zawodników w pomalowanym, którzy „wskakiwali i wyskakiwali”, a jednocześnie posyłał swoich najlepszych obrońców na obwód, by wymusić przerzut i dać czas reszcie na płynne przesunięcie się.


Na przestrzeni lat część strategii musiała się zmodyfikować, tak jak zmieniała się liga. Dwie rzeczy pozostały jednak stałe: podania i zespołowość. Wzrosło natomiast tempo rozgrywanych akcji. Boris Diaw na własnej skórze odczuł, czym było run-and-gun pod batutą Steve’a Nasha i kończenie akcji w mniej niż 7 sekund, dlatego łatwo mu było dostosować się do rozwiązania Spurs „10 seconds or less”. Właściwie to była dla niego woda na młyn. Spurs w sezonie 2009/10 znajdowali się na 20 pozycji lidze jeśli chodzi o tempo, by dwa lata później wskoczyć na 7.

Żaden z zawodników nie zagrał w sezonie 2013/2014 dłużej średnio niż 30 minut. Ławka zdobywała średnio 45,1 punktu na mecz. Oczywiście w obu przypadkach były to rekordy. Wiele zespołów jednak, w tym sami Spurs, rozgrywali sezony z ponad 50 zwycięstwami, by w play-offach odpaść na wczesnym etapie. Rzecz jasna również nie było nic nowego w chęci utrzymania świeżości podstawowej piątki na play-offy, ale nawet w Finałach Popovich nie przestał mocno polegać na ławce. Dość powiedzieć, że drugi garnitur Spurs w 2014 rokun pokonał drugi garnitur Heat aż 79 punktami. Miazga totalna. Deklasacja.

Z tymże naoliwiona maszyna z Teksasu potrafiła się przystosować do zmieniających się okoliczności niczym kameleon. Według danych na NBA.com Spurs podawali średnio na mecz 353 razy, podczas gdy Heat prawie 100 razy mniej! Ginóbili z klasą wówczas tłumaczył: „Nie jesteśmy fantazyjni. Nie możemy po prostu przeciwko nim zdobywać punktów w dowolny sposób”.

Szukanie perfekcyjnej pozycji to jedno, dochodzenie do niej i realizacja to zupełnie inny scenariusz. Gdy Parker był nieustannie podwajany, w aż trzech meczach jego obowiązki praktycznie przejął Boris Diaw, którego w innych zespołach się pozbywano, właśnie ze względu na niechęć rzutową. Ten manewr Erika Spoelstry spowodował jednak, że Spurs w tych spotkaniach trafiali na skuteczności powyżej 57%, skupiając się na dominacji podkoszowej i rzutach za trzy z narożnika. Jakże trafne okazało się porównanie Lee Jenkinsa ze Sports Illustrated: „[Boris Diaw] jest produktem Systemu. System jest odzwierciedleniem jego samego”.


Mamy ławkę, mamy Borisa Diawa, brakuje jeszcze Kawhia Leonarda, który na początku tamtych Finałów nie mógł się zupełnie odnaleźć. Do akcji wkroczył Pop: „Do diabła z Tonym, do diabła z Timmym, do diabła z Manu. To ty grasz w tę grę. To ty jesteś gościem”. Trudno powiedzieć, co bardziej odblokowało Leonarda – czy słowa trenera, czy podania Diawa – w każdym razie jest to nieistotne, bo na tym właśnie polegała istota tamtego systemu. Wszystkie podejmowane decyzje musiały mieć swoje ściśle określone miejsce i aktywować się w odpowiednich sytuacjach.


Ben Golliver jest tutaj jedynie przykładem cytowanym z konieczności podania źródła, niemniej jednak przeważająca część ludzi zajmujących się tematyką NBA zgadzała się co do tego, że widowisko serwowane na parkiecie przez Spurs jest jedynie produktem końcowym. Żeby do tego doszło, najpierw musiało sporo się wydarzyć za kulisami.

Sukcesu nie ma bez dbania o relacje. Aby stworzyć paczkę, każdy musiał zastąpić „Ja” na „Ty”. Dyscyplina realizacji założeń taktycznych była tak samo ważna, jak odrobina szaleństwa i zabawy. Nieraz dało się zobaczyć na ławce wygłupy Ginóbiliego i Duncana. Spotkania w restauracji i słynne picie wina stało się wręcz znakiem rozpoznawczym ekipy spod znaku Ostróg, gdzie trener potrafił zostawiać czterocyfrowe napiwki.

- Jakie jest moje legacy? – powtórzył Popovich pytanie zadane mu przez dziennikarza. – Jedzenie i wino. To jest tylko praca.

Nie mam pojęcia czy Popovich kierował się dewizą prezydenta Roosvelta, ale pasowałaby jak ulał: „Ludzi nie obchodzi jak wiele wiesz, dopóki nie dowiedzą się, jak bardzo ci zależy”.

W zasadzie Pop udowodnił, że koszykówkę i jedzenie oraz wino może łączyć wszystko, jeśli tylko znajdzie się do tego odpowiedni klucz. Idąc za głosem Stiepana Obłońskiego w Annie Kareninie Lwa Tołstoja podczas rozmowy z Lewinem o jedzeniu to „na tym właśnie polega cywilizacja, by ze wszystkiego czerpać rozkosz”.


Spędzanie wspólne czasu to rozkosz, okazja do nawiązywania bliższych relacji, które pomagają zrozumieć, z jakim typem człowieka ma się do czynienia. Potwierdzi to Danny Green, potwierdzi Pau Gasol. Jedzenie dla Popa jest wręcz świętością. Żadna poważniejsza decyzja nie może się bez niego odbyć (patrz przypadek z Kawhiem Leonardem).

W pierwszej rundzie play-offów 2010 roku, po przegranej w piątym meczu przeciwko Mavericks 81-103, Popovich powiedział:

- Hej, jesteśmy w tym razem. Teraz zjedzmy. Koszykówką… Koszykówką zajmiemy się jutro.

I wygrali serię.


Przed szóstym meczem Finałów w 2013 roku, Popovich miał przygotować w restauracji w Miami Il Gabbiano odpowiednią celebrację sukcesu, którą ostatecznie pokrzyżował szalony rzut Raya Allena. Spurs mieli być zdruzgotani jak nigdy wcześniej. Gregg jednak zarządził:

- Rodzina! Wszyscy prosto do restauracji.


Zapytajcie też Jeremy’ego Threata z Spataro Restaurant & Bar w Sacramento, jak zmieniło się jego życie, gdy przybył tam Gregg razem z całym sztabem Spurs. To podobna historia jak Coreya Suttera z Fade N Up, który uprzedził Adriana Wojnarowskiego i zrzucił bombę, że LeBron James naprawdę przenosi się do Los Angeles Lakers.

Bo System Spurs to było coś więcej, niż koszykówka.


#nba

ef1fab07-1911-4e99-a2f0-1ed7ac669253

Zaloguj się aby komentować

Mamy Game 7!

Rockets pokonali Warriors w szóstym meczu serii 115-107. Steve Kerr i jego GSW nie mają odpowiedzi na fizyczność Houston. Duet Alperen Sengun-Steven Adams (stawał dziś 16 razy na linii rzutów wolnych) niszczy ich pod koszem, Fred VanVleet gra koszykówkę życia. Dziś 29 punktów, 8 zbiórek i 8 asyst. Rockets nie są na pewno tytanami ofensywy, a wrócili do serii mimo stanu 1-3. Mimo 29 punktów, Stephenowi Curry’emu brakuje ognia (0/5 z gry w czwartej kwarcie).

Wcale nie zdziwię się, jak w siódmym meczu u siebie Houston to wezmą. Warriors wyglądają na przetyranych koszykówką graną na warunkach Rockets.


#nba

c1339d7e-6c9b-4450-a0e5-3247233504c3

Zaloguj się aby komentować

@jajkosadzone Starego Sabonisa. Aczkolwiek to w dużej mierze wina jak późno przyszedł do ligi Ale w tytule nie ma nic o tym, jakie są powody

@jajkosadzone

Mutombo w żadnej drużynie co grał nie miał szans większych, a jest na liście. Wiesz, tu w tytule nie ma nic, że mówimy o graczach co w ogóle byli w NBA, grali w konkretnych klubach itp. Obiektywnie koleś był wybitnym graczem, lepszym jak sporo część tutaj wymienionych, nie zdobył mistrzostwa.

Zaloguj się aby komentować

Nigdy nie lekceważ serca mistrza.


Jamal Murray wszedł dziś w końcu na poziom, którego oczekiwaliśmy. 43 punkty, 17/26 z gry, 8/14 za trzy, a do tego 5 zbiórek, 7 asyst i 3 przechwyty.

Kiedy na 4 minuty przed końcem wydawało się, że Clippers niebezpiecznie zbliżają się do Nuggets i odrabiają stratę do 10 punktów, Murray zaliczył kluczowy przechwyt, dwukrotnie asystował Aaronowi Gordonowi, trafił layup i trójkę. A to powiększyło przewagę Nuggets do 20 punktów i nie pozwoliło już Clippers nawiązać żadnej walki.

To zwycięstwo leci na konto Jamala (to jego szósty play-offowy mecz z 40+ punktami) i świetnego Aarona Gordona, autora 23 punktów.

3-2 dla Nuggets i seria wraca do Los Angeles. Niech tu będzie 7-meczówka!


#nba

8f811732-691d-4e64-b196-738e2a415908

Zaloguj się aby komentować

Trener Dyzma to wyniki Dyzmowe

Dogrywka. Szansa dla Bucks, by urwać ten mecz i przedłużyć serię. Gary Trent Jr. zamienił się w Damiana Lillarda z zegarkiem. Cztery trójki walnął w dogrywce. Giannis z 30 punktami, 20 zbiórkami i 13 asystami. Na 40 sekund przed końcem Bucks prowadzą siedmioma punktami.


I kompletny meltdown. Nembhard rzuca im trójkę, potem kradnie piłkę po niecelnym podaniu Trenta, który już za moment miał być bohaterem meczu. Haliburton trafia layup i jest faulowany. Po jego celnym osobistym strata Pacers zmniejszyła się do jednego punktu. Za chwilę Trent Jr. znów traci piłkę i ponownie pod koszem kończy Haliburton.

Pacers wygrywają to u siebie 119-118, a w całej serii jest 4-1!

Jesteście gotowi na to, że teraz całe lato będziemy trąbić o transferze Giannisa i rozpadzie Bucks? Ja tak. I to jeszcze jak!


#nba

3a285246-95ca-4868-96f0-a6fe259c0f0b

Zaloguj się aby komentować

Boston Celtics w drugiej rundzie

„Zieloni” pokonali Orlando Magic w piątym meczu serii wynikiem 120-89 i o ile pierwsza połowa była wyrównana (49-47 dla Magic) i Celtics nie mogli trafić ani jednej trójki, to w trzecim odcinku uderzyli z podwójną mocą, wypunktowując rywala z Florydy 36-13.


Paolo Banchero zszedł z boiska za piąty faul, gdy było po 53 dla obu zespołów i wtedy wszystko zaczęło układać się pomyśli Bostonu, którzy zakończyli tę trzecią kwartę runem 29-9.


Jayson Tatum był najlepiej punktującym graczem na boisku. Dodał 35 punktów, 8 zbiórek i 10 asyst. Trafił też 4 z 5 trójek.

Należy mimo wszystko pochwalić za tę serię i Banchero, i Wagnera. Banchero notował 29,4 punktu, 44,4% za trzy przy 5,4 próbach, 8,4 zbiórki i 4,2 asysty. Franz - 25,8 punktu i 5,6 asyst.


Gdyby mieli kogoś, kto odciążyłby ich w playmakingu i snajperów wokół siebie, mogliby trochę bardziej postraszyć Celtics. A tak w pięciu meczach Boston awansuje dalej i czeka na swojego rywala z pary Knicks vs. Pistons. W Game 5 Detroit zawalczyli o życie i pokonali przeciwnika 106-103 w Madison Square Garden.


pilnuj mleko bo wykipi


#nba

bfff5a8e-fa5f-4998-83c3-1c409c81ccc1

Zaloguj się aby komentować

Drugi sweep w play-offach!


Cleveland Cavaliers zamykają serię z Miami Heat 4-0 i to zwycięstwem 55 punktowym (138-83). To czwarta najwyższa różnica punktowa w historii play-offów. A tak w ogóle Cavs w tych czterech spotkaniach byli lepsi od Heat o 122 punkty.

„Oczywiście nikogo nie boli to, że mamy Donovana czy Dariusa w naszej drużynie, bo przecież każdej nocy drużyna przeciwna zakreśla ołówkiem ich nazwiska. To jest coś wielkiego. Ja szczerze wierzę, że w wygrywaniu w koszykówkę chodzi o coś więcej niż tylko o posiadanie świetnych graczy w zespole. U nas zaczyna się od dobrych ludzi. Nasz system polega na tym, że nie jesteśmy samolubni. To pomogło nam zrobić krok naprzód w tym sezonie” - mówi Jarrett Allen na łamach The Players’ Tribune.

Teraz Cavs czekają na swojego przeciwnika w drugiej rundzie. Mogą to być albo Pacers, albo Bucks(Pacers to wygra, Bucks bez Lilarda nie ma szans)


#nba

968288a7-9d4c-46c4-804d-02f15f7dac30

Jezeli final bedzie inny niz OKC-Cavs/Celtic to bede w szoku- trzy zdecydowanie najlepsze zespoly w lidze.

A same playinn to bzdurny pomysl- potem gra takie Miami,ktore na zasluguje na PO i dostaje becki.

@jajkosadzone wschód jest śmieszny- Cavs najłatwiejsza droga do finału na Wschodzie od lat, Boston się pomęczy vs NYK, ale NYK nie ma szans


w finale spotkają się prawdopodobnie dwie drużyny z najlepszym bilansem po sezonie zasadniczym

Zaloguj się aby komentować