Co mówi nekrofil, jeżeli ciało ma tylko górną połowę?
Martwy ciąg!
#heheszki #suchar

Społeczność
Heheszki dowcipowo-kawałowe
Co mówi nekrofil, jeżeli ciało ma tylko górną połowę?
Martwy ciąg!
#heheszki #suchar
Zaloguj się aby komentować
Pewien facet został uprowadzony przez statek kosmitów. Ale to porwanie było dziwne, kazali mu:
- zjeść zdrowy posiłek,
- umyć dokładnie zęby,
- rozczesać włosy,
- położyć się wcześnie spać.
Okazało się, że to dlatego, że to był...
statek-matka
#heheszki #suchar
Zaloguj się aby komentować
Koniec XIX wieku, Prusy. Pewna hrabina urządziła bal i zaprosiła całą śmietankę arystokratyczną Prus, generałów itp. Bal trwa w najlepsze, wszyscy się doskonale bawią, tylko jeden stary generał stoi z boku i z nikim nie rozmawia.
Hrabina stwierdziła, że musi go jakoś rozruszać i wciągnąć do rozmowy.
Podchodzi do niego i mówi:
- Panie generale chciałabym panu zadać zagadkę.
Generał włożył monokl, spojrzał chłodnym wzrokiem i rzecze: Słucham, proszę
mówić.
Hrabina: Co to jest panie generale, małe, włochate i rusza się w dziurce?
General zmarszczył brew, chrząkął i odpowiada: penis!
Hrabina sie zmieszała: Ależ panie generale chodziło mi o myszkę...!
A generał: Myszka? W pizdzie?
#dowcipy
Zaloguj się aby komentować
Egzamin z anatomii. Profesor pyta studentki:
- Jakiej płci była osoba, której szkielet widzimy?
- To był mężczyzna! - odpowiada zdecydowanie studentka.
- Po czym pani to poznała? - dziwi się profesor.
- Bo, patrząc na miednicę, można zobaczyć, że był tu penis...
- Z pewnością - odpowiada profesor - był tutaj wiele razy...
#dowcip #dowcipy
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca.
Po dopełnieniu formalności mąż wyszedł na golfa, zostawiając żonę w domu – w oczekiwaniu na "specjalistę".
Tymczasem przypadkiem po okolicy kręcił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci.
Zadzwonił do drzwi, licząc na zarobek.
– Dzień dobry, madame, ja jestem…
– Ależ wiem, oczekiwałam pana – odpowiedziała kobieta i zaprosiła go do środka.
– Ooo, doprawdy… – zdziwił się fotograf. – Ja, widzi pani, specjalizuję się w dzieciach…
– Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie! – odpowiedziała z rumieńcem. – To… gdzie zaczniemy?
– No cóż – mówi fotograf – może się pani zdać zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie.
Zazwyczaj zaczynam w kąpieli – tak ze dwa-trzy razy. Potem zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu… no i obowiązkowo kilka w łóżku.
Nieraz doskonałe efekty osiąga się też na dywanie w salonie – można się naprawdę wyluzować…
"Dywan w salonie…" – myśli kobieta. – "Nic dziwnego, że mnie i Harry’emu nic nie wychodziło…"
– Droga pani, nie mogę zagwarantować, że każde będzie udane – kontynuował fotograf. – Ale jeśli wypróbujemy kilkanaście pozycji, jeśli strzelę z sześciu-siedmiu różnych kątów – jestem pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu…
Kobieta wachlowała się gazetą, spocona z wrażenia, a on nawijał dalej:
– Trzeba się też liczyć z tym, że w tym fachu człowiek cały czas jest w ruchu – kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy na minutę…
Ale proszę mi wierzyć – efekty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania!
Kobieta usiadła przy otwartym oknie…
– Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi bliźniaki!
Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka mi robiła przy współpracy…
– Taka była trudna? – zapytała mdlejącym głosem.
– Straszliwie! Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku.
Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji… TRZY GODZINY!
Proszę sobie tylko wyobrazić – trzy godziny ciężkiej fizycznej pracy!
Matka cały czas się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować.
W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczęło się robić ciemno…
Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt.
– Sprzęt… – kobieta ledwo wydusiła. – Chce pan powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu… khem… sprzęt…?
– Hehehe, a skądże! Połamałyby sobie zęby! Twardy jest jak hartowana stal…
No cóż, jestem gotów. Rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.
– STATYW??
– No a jakże! Muszę na czymś oprzeć tę armatę – za ciężka jest, żeby ją cały czas nosić…
– Proszę pani… Proszę pani…
Jasna cholera, ZEMDLAŁA.
#heheszki #dowcipy #suchar
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Do starego Srula, bankiera przychodzi syn, Moszek.
- Tate, jak to jest – ludzie dają pieniądze i wyjmują. Dostają to co włożą. A u nas i mercedes, i jacht, i willa w Milanówku?
- Dam ci przykład synu - mówi Srul. - Idź do kuchni. W lodówce, tfu, tfu... Boże przebacz, kawałek słoniny leży. Przynieś go.
Mosze poszedł i przyniósł.
- A teraz odnieś go, tfu, tfu... – mówi Srul. Mosze odniósł i wraca:
- Odniosłem i co?
- Przyniosłeś, odniosłeś, a paluszki tłuste.
Zaloguj się aby komentować
Wraca marynarz z długiego rejsu. Pierwsza jego potrzeba po zejściu na ląd - wiadomo. Problem także standardowy - brak kasy.
Podchodzi do kobiety lekkich obyczajów i składa zapytanie ofertowe . Oferta jest natychmiastowa:
- Zostaniesz zadowolony i usatysfakcjonowany według mojego pełnego programu. Nie będziesz żałował. Usługa kosztuje 100 baksów. Płatne z góry.
- Skąd u mnie niby tyle kasy? Pełny program odpada.
- OK. Zrobię ci laskę za 50 baksów.
- I ta usługa jest za droga, niestety - odpowiada ze smutkiem marynarz.
- Mogę jeszcze ci zaoferować masaż erotyczny - za jedyne 30 baksów!
- Ja mam niestety tylko 10 dolarów - odpowiada zrezygnowany marynarz.
- Za 10 baksów to ja ci mogę zrobić jedynie pingwinka - mówi niezadowolona dziewczyna.
- A co to jest?
- Pojedziemy za miasto, to się dowiesz.
Marynarz wręcza dziewczynie 10 dolarów i jadą za miasto. Zabiera go na jakieś pole, rozpina mu spodnie i zaczyna robić loda. Marynarz:
- OOO!!! W mordę....., oooo.... dawaj, dawaj, zaraz skończę!!!!!
I w tym momencie kobieta wyciąga k⁎⁎⁎sa z ust i oddala się na przełaj przez pole. Marynarz - z opuszczonymi spodniami, małymi śmiesznymi kroczkami biegnie za nią krzycząc:
- Stój. Mówię, stój!!
#dowcipy
Zaloguj się aby komentować
Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila - pudelka.
W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył.
Biegł za samochodem, biegł i biegł, ale nie dogonił.
Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego się lamparta.
Pudelek zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe życie.
Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki.
- Może nie wszystko stracone - myśli i dopada do padliny.
Lampart wyłazi z krzaków, patrzy, a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś zajada, ciamka, mlaska.
Już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stworzenie mruczy do siebie:
-Mmmm... jaki smaczny ten lampart... rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki... co za rozkosz!
Lampart przeraził się i dał nura w krzaki.
- Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zeżarłby mnie raz-dwa! - myśli uciekając.
Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej
obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną.
Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy.
- Oj, niedobrze - myśli pudelek - Ta małpa wszystko mu wygada. Co robić?
Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka.
Lampart wnerwił się strasznie.
Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby była świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem.
Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie:
- Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a ona, nie wraca i nie wraca!
#suchar
Zaloguj się aby komentować
#suchar
Dlaczego choinka w tym roku przytyła?
Bo jodła.

Zaloguj się aby komentować
Przychodzi @paulusll do lekarza i mówi:
- Proszę pana, ja mam tasiemca!
- To proszę jeść przez tydzień ciastka i popijać je mlekiem.
Po tygodniu przychodzi i mówi:
- Nie pomogło!
- To teraz proszę pić samo mleko.
Na drugi dzień wychodzi tasiemiec i mówi:
- A ciacho gdzie?
#dowcipy #justhejtothings

Zaloguj się aby komentować
O mam cos dla moich kolegów
#dowcipy #slask
Orkiestra kościelna na Górnym Śląsku. Dyrygent pyta się:
- Zymbalisten fertig? - Ja, ja naturlich.
- Puzon fertig? - Ja.
- Trompette fertig? - Ja, ja...
- Gut, also... eins, zwei, drei:
"Boże, coś Polskę..."

Zaloguj się aby komentować
Rysiu wsiadł do tramwaju i przysiadł się do zakonnicy. Bardzo mu się spodobała i zaczął ja bajerować, ona jednak zgasiła go słowami:
- Wybacz, nie mogę oddać się mężczyźnie, ponieważ jestem oddana tylko i wyłącznie Bogu.
Na następnym przystanku wysiadła, tramwaj dojechał do pętli, gdy zdołowany Rysiu wysiadał, tramwajarz zaczepił go mówiąc:
- Słuchaj, mogę ci powiedzieć o tej zakonnicy coś, co cię zainteresuje...
- Tak, co takiego? - odparł podekscytowany Rysiu
- Ona ma taki zwyczaj, ze często o północy można ją zastać samotnie modlącą się i medytującą na cmentarzu.
Rysiowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Ubrał się w białą szatę, którą pomalował odblaskową farba, przykleił sobie sztuczną brodę i o północy wyruszył na cmentarz, było ciemno, ale dostrzegł kształty klęczącej zakonnicy
- To ja Bóg - rzekł - twoje modły zostały wysłuchane, wybrałem Ciebie i chce żebyś mi się oddala
- Och panie, dobrze - odparła zakonnica - ale proszę, zróbmy to analnie, bo w klasztorze matka przełożona przeprowadza rutynowa kontrole dziewictwa!
Uradowany facet zabrał się do dzieła, a po skończonej zabawie zerwał z siebie szatę i krzyknął z uśmiechem:
- Ha! Ha! To ja Rysio!
Widząc to zakonnica zerwała sutannę i krzyknęła z uśmiechem:
- Ha! Ha! To ja tramwajarz!
#dowcipy

@Cybulion A propos zakonnic to ja znam dość podobny:
Jedzie TIR ulicą, nagle zatrzymuje się i bierze autostopowiczkę, zakonnicę.
Jadą w ciszy i nagle zakonnica zagaduje:
- Wy to macie fajnie bierzecie panienkę, skręt w las i bzykanie.
Kierowca nic, a zakonnica ponownie:
- Wy to macie fajnie bierzecie panienkę, skręt w las i bzykanie.
Kierowca w końcu zrozumiał o co chodzi i skręcił w las. Wysiedli z samochodu zakonnica się wypięła:
- Tylko w d⁎⁎ę proszę, bo co niedzielę proboszcz chodzi i błony sprawdza.
Kierowca posłuchał i tak też uczynił. Wsiedli do TIR- a i jadą dalej.
Nagle zakonnica odzywa się:
- Wy to macie fajnie bierzecie panienkę, skręt w las i bzykanie, a my pedały musimy kombinować.
Zaloguj się aby komentować