Zakaz używania smartfonów w szkołach. We wtorek projekt zostanie przyjęty przez Radę Ministrów

We wtorek na posiedzeniu Rady Ministrów przyjęty zostanie projekt zakazujący używania smartfonów w szkołach podstawowych - poinformowała minister edukacji Barbara Nowacka.


Projekt nowelizacji Prawa oświatowego zakłada zakaz używania w publicznych szkołach podstawowych telefonów komórkowych oraz "innych urządzeń elektronicznych". Będzie obowiązywał uczniów "podczas pobytu na terenie szkoły". Zakaz ma obowiązywać zarówno w czasie lekcji, jak i na przerwach. Ma objąć uczniów. Nie obejmie nauczycieli i innych pracowników szkół.


#wiadomosciswiat #edukacja #szkola

#polityka

Komentarze (93)

@Telezajaczek i dla takich pierdow go zdejmowalem z czarnej listy?


Pierwszy akapit - no, argument w chuj.


Drugi akapit - no, faktycznie, dziecko nie bedzie mialo kontaktu z rodzicem, za chuj. Zakaz na dobre. Dzieci w szkole beda zyly pod kamieniem.


Trzeci akapit - wszyscy poleca sie schowac do kibla, zeby ogladac rolki.


Z reszta co to za pierdolenie xd Ktos mu juz odpisal na te jego farmazony

@solly-1 pierdolenie? Gość niżej wytknął najważniejsze wady tego pomysłu, które ty jakże konstruktywnie skwitowałeś merytorycznymi słowami pokroju "no argument w chuj".

@solly-1 ogranicza dzieciakom możliwości kontaktu z rodzicami i wprowadza jakieś pokrętne przepisy o legitymowaniu się przed użyciem mediów społecznościowych. A IMO nie daje (gwarantuje) zupełnie nic w zamian.

@Telezajaczek a po co mam powielac argumenty, ktore padly? Powolujesz sie na argumenty jakiegos typa, z czego pierwszym jest zwykle wysmianie pomyslu. Inny argument sugeruje, ze kontakt z rodzicem bedzie udupiony kompletnie i na dobre. Jak ktokolwiek mogl pomyslec, ze tak bedzie? Nie, dziecko polamalo obojczyk, ale nie moze sie skontaktowac z rodzicem, bo zakaz telefonow jest? Reszte argumentow sensownie zaadresowali inni.

@sireplama jesli naprawde potrzebuje kontaktu z rodzicem, to bedzie mialo taka mozliwosc. Czy pomysl cokolwiek gwarantuje - nie. Nic niczego nie gwarantuje, ale to nie znaczy, ze mamy z czegos rezygnowac.

@solly-1 najbardziej taką możliwość gwarantuje, że dziecko ma dostęp do urządzenia, które jego rodzice kupili mu by się z nimi kontaktowało. Powtórzę - nie widzę zalet a tylko komplikacje, ograniczenia i szukanie rozwiązań problemów, których być nie powinno.

@sireplama 

Ostatni raz w szkole byłem jak zajęcia prowadziłem.

I chyba kiepsko ci to coś szło, SYNKU.


@sireplama

najbardziej taką możliwość gwarantuje, że dziecko ma dostęp do urządzenia

Oczywiście, w środku lekcji. Bo czubek swojego nosa jest najważniejszy.

@sireplama najbardziej taka mozliwosc gwarantuje mozliwosc korzystania z telefonu na lekcji. Powtarzam - jesli dziecko bedzie potrzebowalo sie skontaktowac z rodzicem, to na pewno bedzie moglo to zrobic.


szukanie rozwiązań problemów, których być nie powinno.

No nie powinno ich byc, ale sa. To chyba dobrze, ze podejmowane sa jakies proby ich rozwiazania?

I chyba kiepsko ci to coś szło, SYNKU.


@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy bardzo dobrze synku, tylko nie czułem tego, że chcę być nauczycielem i nie kontynuowałem "kariery". Często wpieprzasz się w czyjeś dyskusję z wycieczkami osobistymi?


Oczywiście, w środku lekcji

Oczywiście, że nie - nie bądź śmieszny.

@solly-1 skąd ta nagła zmiana narracji na "telefony na lekcji"?


Podejmuje się skomplikowane rozwiązania tworzenia urzędowych zakazów i ich egzekwowania zamiast po prostu zdać się na rodziców czy uważają, że dziecko powinno mieć komórkę i czy powinno moc z niej korzystać na przerwach. Jest to do osiągnięcia banalnymi i tanimi metodami (rodzic nie daje dziecku komórki lub daje ale z jakimiś ograniczeniami - np. softwareowymi). A gdyby decyzja tej nieporadnej Nowackiej była, że szkoły będą prowadziły lekcje DLA RODZICÓW jakie zagrożenia może nieść uzależnienie od smartphonów i jakie sposoby (np aplikacje) mogą pomóc rodzicom kontrolować relacje dziecko-smartphone-internet-spolecznościówki, to ja bym pierwszy temu przyklasnął. Ale nie, urzędowy zakaz - zamknij mordę gowniaku i ty też rodzicu.


Zobaczymy czy Nowacka doczeka zresztą na stanowisku wprowadzenia swojego ideololo do szkół ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

@sireplama 

skąd ta nagła zmiana narracji na "telefony na lekcji"?

To nie zmiana narracji. Powiedziales jaki scenariusz "najbardziej gwarantuje" mozliwosc kontaktu dziecka z rodzicem. To nie bylo prawda, bo tak naprawde najbardziej gwarantuje to brak jakichkolwiek ograniczen, w tym na lekcji.


Podejmuje się skomplikowane rozwiązania tworzenia urzędowych zakazów i ich egzekwowania zamiast po prostu zdać się na rodziców czy uważają, że dziecko powinno mieć komórkę i czy powinno moc z niej korzystać na przerwach. Jest to do osiągnięcia banalnymi i tanimi metodami (rodzic nie daje dziecku komórki lub daje ale z jakimiś ograniczeniami - np. softwareowymi).

Takie banalne, wiec na pewno jak sie powie doroslym ludziom "ludzie, patrzcie co wasze dziecko robi na telefonie i jak spedza czas w internecie", to wszyscy to potraktuja powaznie, co nie? To, to jest dopiero trudne do wyegzekwowania. To, o czym mowimy nie jest skomplikowane. Kwestia zlozenia telefonu w depozycie. Tyle i az tyle.


A gdyby decyzja tej nieporadnej Nowackiej była, że szkoły będą prowadziły lekcje DLA RODZICÓW jakie zagrożenia może nieść uzależnienie od smartphonów i jakie sposoby (np aplikacje) mogą pomóc rodzicom kontrolować relacje dziecko-smartphone-internet-spolecznościówki, to ja bym pierwszy temu przyklasnął.

Szczerze powiedziawszy, to nie sposob ci uwierzyc. Moze jeszcze te lekcje dla rodzicow mialyby byc opcjonalne? I nie musieliby potwierdzic, ze cos z tych lekcji wyniesli?


Ale nie, urzędowy zakaz - zamknij mordę gowniaku i ty też rodzicu.

Praktyka pokazuje, ze zakaz jest najprostszym rozwiazaniem. Co jest prostsze? Wyedukowac cale spoleczenstwo na temat nie wiem, narkotykow, zeby moglo je rekreacyjnie zazywac (bo niektorzy podobno sobie pozwalaja i zycie im sie nie wali), czy zakazac?


Tak naprawde, to ja nie wiem, po co dziecku ciagly kontakt z rodzicem w szkole. Dziecko nie potrafi niczego zrobic bez skonsultowania tego z rodzicem? Bo jesli tak, to jest wrecz argument za zakazem. Jesli dziecku sie cos stanie, to kontakt na pewno bedzie.

gwarantuje to brak jakichkolwiek ograniczen, w tym na lekcji.


@solly-1 no uważam to za zmianę narracyjną, bo nie kojarzę by ktoś tutaj walczył o używanie telefonu na lekcjach (oprócz sytuacji serio alarmowych, oczywiście).


spedza czas w internecie", to wszyscy to potraktuja powaznie, co nie?


nie musieliby potwierdzic, ze cos z tych lekcji wyniesli?

Karabinami byś ich zagarniał i kazał wykrzykiwać pod koniec hasła na baczność z ręką na sercu?


Mam wrażenie, że jaja sobie ze mnie robisz robisz.


nie sposob ci uwierzyc

Rozumiem, ze to, że się ze sobą nie zgadzamy, wykreśla mnie z użycia "Ci"?


Tak naprawde, to ja nie wiem, po co dziecku ciagly kontakt z rodzicem w szkole

Nic nie szkodzi, a ja nawet będę się bił o Twoje prawo do tego żebyś swojemu dziecku mógł komórki nie kupować.

@sireplama tatusiu, mogłeś się domyślić, że to nie jest zwrot bezpośrednio do Ciebie tylko do przykładowego ucznia. No chyba że wypatrywałeś rodziców przez okno co przerwę zamiast się integrować, to możesz mieć inną perspektywę.

@sireplama

no uważam to za zmianę narracyjną

Tlumaczylem, dlaczego o tym wspomnialem. Jesli rozwazasz, jaki scenariusz gwarantuje najpewniej mozliwosc kontaktu dziecka z rodzicem, to powinienes optowac za tym, zeby uczniowie mieli luzny dostep nawet w czasie zajec.


Karabinami byś ich zagarniał i kazał wykrzykiwać pod koniec hasła na baczność z ręką na sercu?

Nie, ale widze, ze to ty zmierzasz do robienia sobie jaj. Rozumiem, ze twoim rozwiazaniem na naduzywanie telefonow przez mlode pokolenie sa dobrowolne zajecia dla rodzicow, na ktorych nie beda musieli udowadniac przyswojenia jakiejkolwiek wiedzy. Jaki bylby tego efekt, to moge sie spodziewac.


Rozumiem, ze to, że się ze sobą nie zgadzamy, wykreśla mnie z użycia "Ci"?

Nie, tylko tak ci sie wydaje. Niewazne, jakie mialbys zdanie, i tak nie pisalbym tych paru liter wielka litera.


Nic nie szkodzi, a ja nawet będę się bił o Twoje prawo do tego żebyś swojemu dziecku mógł komórki nie kupować.

OK, ja to prawo juz mam, wiec nie musisz walczyc? Dalej nie wiem, po co dziecku ciagly kontakt z rodzicem. Jak szkoly dzialaly przez wieki, bez telefonow?

gwarantuje najpewniej mozliwosc kontaktu dziecka z rodzicem, to powinienes optowac za tym, zeby uczniowie mieli luzny dostep nawet w czasie zajec.


@solly-1 tzn tak, powinni mieć dostęp jak najbardziej - nie powinni tylko korzystać podczas zajęć.


Nie, ale widze, ze to ty zmierzasz do robienia sobie jaj.

Znowu to "ty". Przykro mi, że nie możemy się że sobie nie zgadzać i jednocześnie odnosić z kulturą i chociaż poszlakowym szacunkiem.


Napisałem to bo nie rozumiem czego właściwie oczekujesz? Jeśli rodzice nie uważają tego za problem, no to ich sprawa. Nie każdy w końcu ma ten przywilej urodzić się w rodzinie z odpowiedzialnymi rodzicami. Jednocześnie to nie jest problem tak istotny i wrażliwy (jak wspomniane choćby narkotyki) by uruchamiać machinę urzędniczo-państwową i uchwałami oraz dekretami zakazywać lub nakazywać czegoś.


rozwiazaniem na naduzywanie telefonow przez mlode pokolenie sa dobrowolne zajecia dla rodzicow

No i bez współpracy rodziców to syzyfowa lub wręcz bezsensowna inicjatywa. Jak powiedziałem - od tego trzeba było zacząć.


Nie, tylko tak ci sie wydaje. Niewazne, jakie mialbys zdanie, i tak nie pisalbym tych paru liter wielka litera

Przykro mi to słyszeć. Ja, pomimo, że się z Tobą nie zgadzam, a wręcz uważam, że bronisz z gorliwością zealota szkodliwego pomysłu, to staram zwracać się do Ciebie z szacunkiem.


OK, ja to prawo juz mam, wiec nie musisz walczyc?

Przecież zadeklarowałem, że walczyłbym (no, wspierał - nie oszukujemy się) jakby ktoś chciał Cię tego prawa pozbawić.


Dalej nie wiem, po co dziecku ciagly kontakt z rodzicem.

Żeby miał możliwość kontaktu. Po to rodzice kupili mu telefon! Podstawowe prawo rodziców by móc się skontaktować (i skontrolować zapewne) z dzieckiem i jeszcze bardziej podstawowe dziecka.


Jak szkoly dzialaly przez wieki, bez telefonow?

Ja pamiętam szkoły bez komputerów, a przedszkole to nawet z jednym dosłownie telefonem, który obsługiwał całą okolicę. Dobrze, że mamy to już za sobą.

@sireplama

Żeby miał możliwość kontaktu.

No dobra, ale mozemy tak dojsc do tego, czy bedziesz to brac za absolutnie niepodwazalna potrzebe, ktora ma sie rozumiec sama przez sie? Odpowiedzia na "po co dziecku ciagly kontakt z rodzicem?" nie jest "zeby mial mozliwosc kontaktu". Ale po co mu ta mozliwosc przez caly czas? Przypominam: jesli trzeba bedzie, to i tak dziecko lub szkola skontaktuje sie z rodzicem.


Ja pamiętam szkoły bez komputerów

Te komputery w szkolach, jakbys nie zauwazyl, pelnia role edukacyjna. Na nich sie odbywaja zajecia. Moga byc realizowane gorzej lub lepiej, ale co do zasady sa tam po to, zeby sie czegos nauczyc i dowiedziec, chociazby obslugi pakietu Office.


przedszkole to nawet z jednym dosłownie telefonem, który obsługiwał całą okolicę.

Na szczescie to nam nie grozi.


Przykro mi to słyszeć. Ja, pomimo, że się z Tobą nie zgadzam, a wręcz uważam, że bronisz z gorliwością zealota szkodliwego pomysłu, to staram zwracać się do Ciebie z szacunkiem.

Co jest szkodliwego w tym pomysle? Do tej pory nie wyjasniles. To, o czym do tej pory piszesz to doslownie adwokatowanie uzaleznienia od telefonu. Jestem tez zaskoczony tym, z jaka smiertelna powaga traktujesz forme grzecznosciowa w dyskusji.


tzn tak, powinni mieć dostęp jak najbardziej - nie powinni tylko korzystać podczas zajęć.

Idac twoim tokiem rozumowania jest to durne podejscie - nie da sie wyegzekwowac zakazu korzystania. U mnie zawsze kilka osob robilo cos na telefonach i tyle. A ty chcesz angazowac w to jakas publiczna instytucje, zeby walczyla z bachorami, bo te sobie przegladaja TikToka na lekcji? Tak naprawde to niczego nie da i trzeba zorganizowac opcjonalne zajecia dla rodzicow, na ktorych naucza sie o potencjalnych szkodach wynikajacych z przegladania telefonu zamiast nauki. Przeciez to malo istotne, nie ma porownania do narkomanii.

Pani woźna będzie kontrolować gówniaki na wejściu czy nie przemycają elektroniki?


Przyjmijmy dziecko jedzie do szkoły oddalonej od domu zamieszkania. Ma telefon, by w razie co skontaktować się z rodzicem. Teraz nie ma takiej możliwości, bo jak rozumiem nie może tego telefonu wnieść do szkoły.


Nie no, w praktyce będzie tak, że każdy będzie kitrał ten telefon. Jednocześnie zaczną się nauczycielskie śledztwa, kto potajemnie wychodzi do kibla poklikać w telefon.


Szkoła - kto chodził ten się w cyrku nie śmieje.

@keborgan przecież będzie mogło mieć telefon, nie będzie mogło go uważać, kontakt z rodzicem będzie mogło nawiązać po szkole. Poza tym - Dziecko dzwoniło do mnie dwa razy ze szkoły - poszedł do sekretariatu i poprosił o rozmowę z rodzicem - nie było problemów.


Za to wszystkie pikajace powiadomienia, telefony w trakcie lekcji czy przerw zostaną wyeliminowanie do szarej strefy. Wątpię żeby całe klasy upakowaly się w kiblu żeby tiktoka oglądać.

@Enzo No jest, tylko to tworzy spory problem, kto za niego odpowiada. Nikt tego nie chce. Nie ma dobrego rozwiązania, ale moim zdaniem nie powinno się tworzyć rozwiązań nieegzekwowalnych - bo to:

  1. ośmiesza instytucje, ministerstwo i personel

  2. jak znajdzie się zelota to jest to przyczynek do kolejnych problemów, typu naloty na kible.

Od strony technicznej można by spróbować napisać aplikację, która pozwalałaby blokować niektóre funkcje telefonu na czas przebywania w budynku. Oczywiście znowu - egzekwowanie czy jest zainstalowana, czy nie - ale można by to zintegrować z jakimś e-dziennikiem obecności czy coś. Ale to z perspektywy polskiej szkoły to kosmos.


No ale ME zrobiło klasyczne pora na cs i elo.

@keborgan Czy jak ktoś może przynieść w kieszeni narkotyki to szkoła nie mogąc tego w 100% egzekwować ma to akceptować? Stary nie rób z zakazu telefonu w szkole skomplikowanej inżynierii. Nawet jeśli część się prześlizgnie to zmniejszy to i tak w ogromnej skali korzystanie z takich urządzeń w szkole.

@Enzo Narkotyki to są chyba ogólnie nielegalne w szkole i poza. Twój argument jest inwalidą. Jeszcze lepiej bo ten sam smartfon w tej same szkole - w ręce nauczyciela, dyrka czy woźnej jest koszerny.

@keborgan To da podstawę prawną do konfiskaty urządzeń i zwracanie ich np.tylko rodzicom. I tak pikające powiadomienia na przerwie w szkole, w pracy są problemem. Dzieciaki siedzące w ekranach zamiast uczyć się relacji między ludzkich też będą problemem.


Chociaż, największym problemem są obecnie zjebani/roszczeniowi rodzice - dający dziecku odblokowany smartfon, bez żadnej kontroli rodzicielskiej, zarządzania czasem skupienia/uwagi, bo muszą przecież mieć dziecko w ciągłym kontakcie.

@Fulleks Przypomnę, że przerwy w szkole to maks 30min przy 8 godzinach lekcyjnych. Ile relacji zbudujesz w maks 30min między zjedzeniem czegoś, wysraniem się i przejściem do innej klasy?


Oj dziadersi, dziadersi. Wy naprawdę w to uwierzyliście, czy po prostu nie zastanowiliście się 5min - że ministerstwo jak zwykle chuja zrobiło, ale stara się sprzedać, że jest bardzo potrzebne?

@Fulleks A można dzieciom dać te 30min, żeby oprócz czynności fizjologicznych zrobiły przez chwilę to na co mają ochotę?


Ale dla mnie ważniejsze jest, że tworzy się prawo po chuj, bo nic nie zmienia, podważające autorytet instytucji i uczące dziatwę, że w prawie i zasadach nie chodzi o żadne dobro wspólne.


No ale mam nadzieje, że warto - żeby dziadersi mogli poczuć, że rząd coś robi.

@keborgan "Narkotyki to są chyba ogólnie nielegalne w szkole i poza. Twój argument jest inwalidą."


Napisałeś że nie powinno się tworzyć rozwiązań nieegzekwowalnych więc podałem ci przykład narkotyków, państwo ani szkoła nie jest w stanie tego w pełni egzekwować więc według twojego sposobu myślenia narkotyki powinny być legalne.

Tak samo przepisy ruchu drogowego i wszystkie inne więc to twój argument jest inwalidą.


"Jeszcze lepiej bo ten sam smartfon w tej same szkole - w ręce nauczyciela, dyrka czy woźnej jest koszerny."


Poczytaj sobie jaki wpływ ma telefon na mózgi rozwijające się a jaki na rozwinięte. Są powody dla których wiele czynności jest dozwolonych od 18 lat.

@Enzo Szkoła w temacie narkotyków nie robi nic więcej niż państwo samo w sobie. Co do skuteczności to jest podobnie i powinno się inaczej podejść do tematu, ale niestety zbędne instytucja potrafią się bronić przed rozwiązaniem.


Natomiast jak pisałem poniżej - odtrąbiacie zwycięstwo bo zabierzecie gówniakom maks 30min ze smartfonem.

Ponownie - jak uważacie, że jest szkodliwe to nie kupujmy ich dzieciom, albo dawajmy im urządzenia z kontrolą rodzicielsom, albo zakażmy całkiem - albo skończmy pierdolić kocopoły o szkodliwości.

@keborgan Zapomniałeś, że duża część społeczeństwa to ignoranci którzy nie potrafią umowy ze zrozumieniem przeczytać, a Ty chciałbyś, żeby poprawnie i skutecznie konfigurowali kontrolę rodzicielską w telefonie ?

@radziol Ale co w tym dobrego? Jesteś przeciwny to nie kupuj dziecku urządzenia i tyle. Nie bardzo rozumiem tego myślenia, że w domu to już spoko koszerne - ale na przerwie w szkole to znamię bestii.

@keborgan może dlatego, że w domu zazwyczaj stosunek dorosłych do dzieci wynosi w okolicy 1:1 albo 1:2, zaś w klasach często 130 i możliwości kontroli i karania są zupełnie inne? Może dlatego, że w szkole ważny jest proces edukacyjny? Może dlatego, że zdecydowana większość badań jasno pokazuje o szkodliwości korzystania z telefonów komórkowych przez uczniów w szkołach i negatywnym wpływie na wyniki egzaminów czy zachowanie uczniów?

@bojowonastawionaowca

możliwości kontroli i karania są zupełnie inne

Przepraszam czego nauczycielowi potrzeba? Bo za moich czasów coś takiego było automatycznym zgłoszeniem się do odpowiedzi.


Powtórzę - uważasz smartfon za zło to nie kupuj dziecku drogiej zabawki.

@keborgan

Dlaczego ma nie kupować.Kontakt z dzieckiem to bardzo dobra rzecz.

Można kupić jakiegoś Garetta, albo samemu po blokować co potrzeba.

W szkole to mają się uczyć, a żeby się uczyć to trzeba się skupić.

@keborgan nie kupienie telefonu dla dziecka w dzisiejszych czasach spowoduje wykluczenie go z grupy. Ty możesz zmienić swoje postępowanie i poglądy. Pozostałych rodziców możesz uświadamiać, ale to długa i trudna walka, której wynik jest trudny do przewidzenia.


I jeszcze pytanie. Masz dzieci ?

@artu3131 


Można kupić jakiegoś Garetta, albo samemu po blokować co potrzeba.

Oczywiście - i to jest dobra postawa.


W szkole to mają się uczyć, a żeby się uczyć to trzeba się skupić.


Obawiam się, że mylisz oficjalną misję szkoły (edukacja) z faktyczną (zapewnianie gówniakom zajęcia, jak rodzice idą do roboty na 8h, budować socjalizm, kapitalizm, czy wzwód rządzących). Jakby tak było jak piszesz, to w domu dziecko już tylko by odpoczywało - a w praktyce uczy się w domu, a w szkole jest tylko odpytywane. Czyli tam gdzie się faktycznie uczy telefon będzie dozwolony...

@Feniks_rf 

nie kupienie telefonu dla dziecka w dzisiejszych czasach spowoduje wykluczenie go z grupy

A jak inni rodzice będą dzieciom fajki kupować to też swojemu kupisz? Sorry, że sprowadzam do absurdu, ale albo uważasz, że telefon szkodliwy, albo nie. Jeżeli uznajemy, że jest to zło konieczne to skończmy z tymi fikołkami.

Chciałbym jeszcze nadmienić, że podobno chcemy uczyć dzieci korzystania z technologii...no ale w szkole to kto ma te dzieciaki nauczyć jak używać tych małych komputerków do czegoś użytecznego? Nauczyciele? Plz. Nawet może nie dlatego, że są debilami - tylko dronami realizującymi skrypt od ministerstwa.

I jeszcze pytanie. Masz dzieci ?

Nie, ale to nie znaczy, że sam nim nie byłem, albo że nie uczestniczyłem w tym spierdoleniu szkolnym.

@bojowonastawionaowca 

Może dlatego, że w szkole ważny jest proces edukacyjny?

Ohoho, hahaha, o mój Boże. To ja miałem pecha do szkolnictwa.
NA serio, temat rzeka i kontrola smartfonów to wolna kropla drążąca skałę.


że zdecydowana większość badań jasno pokazuje o szkodliwości korzystania z telefonów komórkowych

No są szkodliwe. Nokią 3310 można było komuś solidnie przypierdolić.


, że w domu zazwyczaj stosunek dorosłych do dzieci wynosi w okolicy

Ale nie wolno dzielić przez zero ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@keborgan tak jak wspomniał @Feniks_rf, nie kupienie dziecku smartfona to wykluczenie go z grupy a takie wykluczenia mogą powodować więcej szkód psychicznych niż się z początku wydaje.

Dzieci potrzebują akceptacji a w dzisiejszych czasach jedną z form akceptacji jest też życie w środowisku wirtualnym które bądźmy szczerzy można traktować prawie jako równorzędne do rzeczywistego.

Ministerstwo edukacji już wcześniej spojrzało na ten problem i dlatego w znienawidzonym przez wielu przedmiocie "wyhowanie zdrowotne" jest więcej tematów dotyczących korzystania z sieci niż o byciu homoseksualistą.

Możemy mówić "kurła, kiedyś to było" ale też możemy korzystać z możliwości technologii racjonalnie.

Nawet amisze w USA używają fotowoltaiki czy magazynów energii po wcześniejszej dyskusji na poziomie rady wsi (czy jak to się tam nazywa), pod warunkiem że przynosi to wartość dodaną dla społeczności.

@m_h Ludzie. Wy się słyszycie? Ile dziecko spędza godzin lekcyjnych w szkole? 8 maks? Przy 8 to jest 30min przerw - gdzie trzeba zmienić klasę, zjeść wysrać się itd. I myślicie, że te 30min COKOLWIEK zmieni?


Odpalacie cały autorytet ministerstwa i szkoły do walki z czymś z czym nie jesteście w stanie walczyć - ZGODNIE Z TYM CO SAMI PISZECIE ("no co nie kupisz dziecku smartfona? to będzie wykluczone").

e484db80-d4e3-42c8-9444-f1191f560f9b

@keborgan powołuje się na ministerstwo ponieważ stara się zapobiegać potencjalnym problemom (może jako wujek dziecka które jest po próbie samobójczej właśnie z tego powodu patrzę na to trochę inaczej). Jeżeli dostaje się narzędzie, wypada się nauczyć je używać poprawnie.

Sama możliwość tego że pod ręką masz "rozpraszacz" już wpływa na jakość Twojej pracy/skupienia, przykładowa praca dotycząca właśnie brain drain:
https://www.hendrix.edu/uploadedFiles/Academics/Faculty_Resources/Teaching_and_Learning/Presence-Smartphone-reduces-cognitive-capacity.pdf

>ABSTRACT Our smartphones enable—and encourage—constant connection to information, entertainment, and each other. They put the world at our fingertips, and rarely leave our sides. Although these devices have immense potential to improve welfare, their persistent presence may come at a cognitive cost. In this research, we test the “brain drain” hypothesis that the mere presence of one’s own smartphone may occupy limited-capacity cognitive resources, thereby leaving fewer resources available for other tasks and undercutting cognitive performance. Results from two experiments indicate that even when people are successful at maintaining sustained attention—as when avoiding the temptation to check their phones—the mere presence of these devices reduces available cognitive capacity. Moreover, these cognitive costs are highest for those highest in smartphone dependence. We conclude by discussing the practical implications of this smartphone-induced brain drain for consumer decision-making and consumer welfare



@keborgan Też byłem w szkole i było gadanie na lekcjach, liściki między ławkami, wysyłanie smsów z komórek a nie tylko na sumarycznych 30 minutach przerw. Teraz "przemnóż sobie to przez internet". Nauczyciele widzą że uczniowie korzystają z telefonów w trakcie lekcji.
W pracy którą Ci przytoczyłem jest napisane że "sama obecność" wpływa na jakość pracy ponieważ mózg traktuje telefon jako "bodziec priorytetowy". Dodaj sobie do tego FOMO, czy "virtual notifications".

Nie zakażesz telefonów całkowicie ale możesz próbować ograniczyć ich negatywny wpływ.

@m_h Z tego co mówisz, nie zmieniło się nic oprócz technologii. Nauczyciel, który nie potrafi na lekcji kontrolować klasy dzisiaj, nie potrafiłby tego robić 30 lat temu. Takie są efekty traktowania edukacji jako zła koniecznego i negatywnego doboru kadr.


W tej kurwie polskiej szkole, wszyscy są za karę. Nauczyciele i uczniowie. Tylko ME jak zawsze uśmiechnięte i zadowolne z siebie.


Co do badań - to ja mam zawze pytanie co one badają. Wpływ urządzenia, czy mediów społecznościowych. Bo jeżeli to drugie, to sojusznicy z ameryczki mieliby pewnie coś przeciwko załatwieniu sprawy na poziomie ogólnokrajowym.

@keborgan Badanie dotyczy obecności samego urządzenia (gdzieś nawet widziałem podobne badanie dotyczące handheldów), sama możliwość dostępu do internetu jest wystarczającym rozpraszaczem.

O wpływie mediów społecznościowych robione są inne badania. W takich USA zaczyna się pojawiać "tobacco moment" ale dotyczący stricte mediów społecznościowych ("tobacco moment" określany jest momentem kiedy to fajki przestały być cool a zaczęły być cancerogenne).

Dla przykładu, gubernacja Florydy pozywająca OpenAI (wiem że nie MS): https://stooq.pl/n/?f=1762392&c=1&p=0 czy np przeciwko mecie: https://tvn24.pl/biznes/tech/sad-najwyzszy-w-massachusetts-dopuszcza-pozew-przeciwko-meta-w-zwiazku-uzaleznianiem-dzieci-od-facebooka-i-instagrama-st8993158

Co do zakazów, polecam przesłuchanie CEO TikToka w senacie USA który jakoś nie mówi że jest dla niego problemem zakaz takich mediów dla dzieci do 13 rż w Singapurze (gdzie mieszkają jego dzieci):
https://www.youtube.com/watch?v=KT7QEWEcA8I

@bojowonastawionaowca to znaczy ja bym rozróżniał używanie telefonów na lekcjach od używania telefonu na przerwach czy okienkach.

@m_h 

sama możliwość dostępu do internetu jest wystarczającym rozpraszaczem.

Wyobraźmy sobie, że ten dostęp jest ograniczony do wikipedii, nie ma tiktoków powiadomień itd.

Myślisz, że wyniki badania będą takie same? Bo ja mocno wątpię.


A jeżeli dzieciarnia będzie wolała wiki przeglądać niż słuchać lekcji - to wystawia świadectwo tylko lekcjom.


Ale wiadomo - to realny problem, a takimi ME zajmować się nie ma ochoty.

@artu3131 w sumie się zgadzam, ale to decyzja i inicjatywa rodziców musi być - "Masz nokie 3210* żeby dzwonić jak coś się dzieje, ch mnie obchodzi co twoi koledzy" i to jest ok, decyzja rodziców. Oczywiście też na lekcjach zakaz używania telefonu jest jak najbardziej racjonalny i sam z LO pamiętam, że nauczyciele dawali sobie radę z jego egzekwowaniem, a były to początki komórek w Polsce.


* Tak, wiem... 3210 nie będzie dzisiaj działać - ale też gowniak dupy nie będzie zawracał a takie sprzęty są teraz vintage i modne

@keborgan też wątpię jaka by była różnica w wyniku badania.


Wyobraźmy sobie sytuacje: niedziela, siedzisz w salonie i patrzysz się na ścianę. Po jednej stronie masz półkę zawaloną książkami a po drugiej telewizor z netflixem. Co wybierze większość ludzi?

Pieniądze jakie są przeznaczane na opracowywanie metod by uzależniać ludzi od MS są tak horrendalne że zapewne nie jeden minister finansów danego państwa by chciał mieć do nich dostęp.


Nikomu nie każę być technologicznym amiszem czy po przecwinej stronie homo-socio-digitalis (czy jakoś tak). Należy pokazać plusy i minusy wszystkich narzędzi oraz jak należy ich używać.

Sam korzystam z sieci i jest mi z tym ok.

Podam Ci przykład z mojego podwórka:
Dzieci moich sąsiadów mają walkie-talkie. Mój żywy inwentarz (6,5 lat oraz 5 lat) koniecznie też chciały ale ja im zabraniałem. Niestety usłyszała to pierdolnięta teściowa i na drugi dzień już było walkie-talkie u mnie w domu. Zabawka na zasadzie: bierzcie i bawcie się.

Nie powiem byłem wkurwiony ale stwierdziłem że nie zabiore im tego bo mogą sobie gadać z sąsiadami plus będzie to wprowadzenie właśnie do mediów. Zamiast tego powiedziałem: "możecie używać tego tylko jak ja albo mama jesteśmy w pobliżu i jeżeli usłyszycie kogoś na kanale macie się nie przedstawiać bo nie wiadomo czego będzie od was chciał, od razu wyłączyć i mi dać do ręki."
Minął tydzień, przybiegają do mnie i krzyczą że jakiś pan mówił do nich "gówniaki" przez walkie talkie. Od tamtej pory (7 miesięcy?) nie wzięli tego do ręki.

@keborgan z twoich wpisów bije taką agresja wobec rozmówców, że nie da się tego nie zauważyć, a jak sam zaznaczyłeś, nie posiadasz dziecka, więc wypowiadasz się tak jak ksiądz na temat rodziny. Na temat aborcji też masz zapewne najwięcej do powiedzenia bo przecież będziesz rodził dzieci ?

Idź się przejdź przewietrz, bo temat Ciebie nie dotyczy, a daj ludziom, którzy są w tej sytuacji decydować czy coś trzeba zmieniać czy nie.


I jeszcze jedno, gdzie ja napisałem, że kupuje dzieciakowi telefon? Opisałem sytuację ogólną, a zacząłeś skrajnym argumentem na temat fajek uzasadniać moją wypowiedź.


Smartfon w szkole to przyszłe ogłupione i straumtyzowane społeczeństwo, nie potrafiące się skupić na jednej czynności więcej niż parę chwil. Są telefony bez internetu lub kontrola rodzicielska i blokada internetu w godzinach szkolnych.


I przepraszam, ale z racji braku czasu (korzystam z portalu raz na parę godzin i staram się nie wchodzić w niekonczące się dyskusję) nie będę kontynuował dyskusji przez portal, jak masz ochotę to przyjedź na #hejtopiwogdansk wtedy możemy rozwinąć ten temat.

@sireplama Problem w tym że 3210 - nie ma żadnej kontroli rodzicielskiej, kiedy android ma całkiem niezłą - o ile się ją skonfiguruje.

Aż dziwne, że lewicowym zwyczajem nie dorzucili do tego jakiegoś podatku jako uniwersalnej czerwonej metody na rozwiązanie dowolnego problemu.

Za tytułem:
USA - Zakaz używania smartfonów w szkołach przyniósł poprawę zachowania uczniów

https://stooq.pl/n/?f=1762436&c=2,3&p=0

=====EDIT=====
Też nie wiem ile w tym prawdy ale w jednym z wywiadów z Dukajem, wspomniał on że miliarderzy z Chin zabraniają używania elektroniki swoim dzieciom do mniej 13-14 roku życia.

"Biedny ma tablet a bogaty nauczyciela".

@Telezajaczek

w USA telefonu w szkołach to najmniejszy problem

Inaczej: jesli zbagatelizujemy pozytywne skutki jednego rozwiazania, to mozemy probowac sobie wmowic, ze nie warto je powielac.

@solly-1 inaczej: zamiast zajmować się poważnymi problemami dręczącymi amerykański system szkolny, jak masakry z użyciem broni palnej czy ataki nożem, zażywanie narkotyków na terenie szkoły i uzależnienia uczniów, konflikty interpersonalne między uczniami mogące doprowadzić do tragedii czy dramatycznie niski poziom placówek w biedniejszych dzielnicach, wprowadźmy ciężkie do wyegzekwowania rozwiązanie, a potem obtrąbmy sukces jakbyśmy naprawili całe zło systemowe.

@Telezajaczek oficjalnie: nie wolno rozwiazywac jednego problemu, bo uzytkownik hejto twierdzi, ze inny jest powazniejszy.


Jeszcze smieszniejsze jest to, ze czesc problemow, ktore wymieniles zostala wlasnie zaadresowana przez zakazanie telefonow. Chyba da sie egzekwowac, skoro sa rezultaty?


Ale wiadomo, nie da sie wyegzekwowac zakazu telefonow, ale zakazu broni palnej w spoleczenstwie, ktore i tak jest w posiadaniu broni byloby takie oczywiste i proste. Podobnie z narkotykami.

@solly-1 nie pysiu, po prostu ważniejszymi problemami trzeba się zająć najpierw, a ewentualny zakaz telefonów w wymienionych przeze mnie przypadkach jest jak plasterek na poderżnięte gardło.

@Telezajaczek mozesz mi po prostu wytlumaczyc, tak bez manipulacji, dlaczego fakt, ze w Stanach zakaz telefonow przyniosl pozytywne rezultaty sie nie liczy?

Jak poradza sobie ze strzelaninami to jak to odniesieny do europejskich realiow?

I co to zmienia, ze maja strzelaniny, a zakaz telefonow sprawil, ze dzieci sie lepiej zachowuja?

@Telezajaczek

-powinnismy zakazac telefonow w szkolach. W Stanach tak zrobili i uczniowie sie lepiej zachowuja.

-TO SIE NIE LICZY BO MAJA STRZELANINY W SZKOLE

-??? xD

@solly-1 po pierwsze to zacznijmy od tego, że ten program miał raczej, jak to stwierdza ten artykuł https://www.nbcnews.com/tech/tech-news/largest-ever-study-school-cell-phone-bans-finds-mixed-results-rcna343761 mieszane rezultaty. W pewnych aspektach przyniósł efekty, w innych nie. Nie wpłynął np. na problem, o którym wcześniej pisałam, czyli konflikty między uczniami.


Attendance, attention and bullying were largely unaffected. Effects on attendance were “close to zero” — researchers also found no measurable improvements in perceived online bullying or self-reported classroom attention.


Widzisz, ja w swoim pierwszym komentarzu w tym wątku zauważyłam, że szkoły w USA mają większe problemy, później rozwinęłam jakie i napisałam, że to nimi trzeba zająć się w pierwszej kolejności, a ewentualny zakaz telefonów wpływa na nie w minimalnym stopniu, co zresztą udowodniły badania. Ty się natomiast zesrałeś, bo odebrałeś to jako negowanie efektów programu samego w sobie, chociaż ja nic na ten temat nie pisałam oprócz tego jedynie, że jest ciężkie do wyegzekwowania.

@bojowonastawionaowca jakbyś nie widział, oryginalny post w tym wątku odnosił się do samego USA i do przykładu USA ja się później odnosiłam.

@Telezajaczek jeśli kontrargumentem na to, że w USA zakaz przyniósł poprawę zachowania uczniów jest to, że "w USA telefony w szkołach to najmniejszy problem", to rozumiem, że taki sam będzie Twój kontrargument w pozostałych 113 systemach edukacyjnych?

miliarderzy z Chin zabraniają używania elektroniki swoim dzieciom


@m_h piękna inicjatywa, no nie? Rodzice a nie szkoła lub państwo decydujące o swoich dzieciach...

@Telezajaczek

Ty się natomiast zesrałeś, bo odebrałeś to jako negowanie efektów programu samego w sobie, chociaż ja nic na ten temat nie pisałam oprócz tego jedynie, że jest ciężkie do wyegzekwowania.

Do tej pory nie jestem w stanie zrozumiec jak fakt, ze w Stanach sa inne problemy ma sie do tego, ze przynajmniej pierwotne zrodlo mowi o pozytywnych skutkach. Co ma jedno do drugiego? Nic. Zaczynasz w ten sposob negowac jakikolwiek sens przez zwykla zmiane tematu. Chyba, ze postanowisz w koncu wyjasnic jak polaczylas te dwie rzeczy.

W szkole gdzie chodzą moje dzieciaki telefony są tylko w piątki na przerwach, bo tak jest w regulaminie. Naprawdę potrzeba do tego ustawy aby ministra mogła obtrąbić sukces, tam gdzie wystarczy mail?

Nie mogę się doczekać wywiadówek i zagadnień w stylu "Staś przemycił telefon do szkoły, został przyłapany na korytarzu jak sprawdzał salę w librusie, na żądanie oddania telefonu powiedział, że to nie telefon tylko konsolka z temu"

Brawo Barbaro, dziękuje za rozwiązanie problemów dręczących nauczanie podstawowe w Polsce.

Czytając komentarze jaki to zły pomysł i niektóre argumenty, śmiać mi się chce.

Wygląda na to, że poprzednie pokolenia chyba tylko jakimś cudem przeżyły, bo nie miały stałego kontaktu z rodzicami, bo nie mogły sprawdzać powiadomień i używać komunikatorów.

Rodzice wyhodowali sobie pindy życiowe, co muszą być cały czas na smyczy i mieć kontakt z rodzicami i teraz płaczą.

Przecież jeśli coś się stanie, to szkoła powiadomi rodziców. Szkoła, a nie dziecko, które dzwoni albo pisze do rodziców co chwilę (widziałem takie przypadki).

Według niektórych, to w szkole jest jakieś battle royale odpalane z rana i telefon trzeba mieć, żeby rodzice przysłali siły specjalne do ewakuacji gówniarza.

A potem czytamy, że młodzież nie potrafi się skupić przez 10 minut, ma deficyty jakieś, brak umiejętności porozumiewania się paszczowo, pamięć złotej rybki. Bo musi mieć telefon, bo JAKBY COŚ SIĘ STAŁO... A jakby to kiedyś w przyszłości było przedszkole...

Przed szkołą i czy po szkole - rób co chcesz. Jak nie potrafisz wytrzymać kilku godzin bez telefonu, to od tego są poradnie uzależnień.

Z wielu głupich pomysłów rządzących, ten jest jednym z mniej głupich.

@LovelyPL ja jestem caly czas pod wrazeniem ile emocji potrafi u niektorych wywolac:

-nocna prohibicja;

-ograniczenie wieku na media (anty)spolecznosciowe;

-zakaz uzywania telefonow w szkolach.

Naprawde, nie jestem w stanie zrozumiec dlaczego to sa takie bolesne tematy.


Jedna godzina mniej w ciagu dnia na kupno alko? Pare razy sam pozalowalem tego przepisu, ale jesli to skutecznie odciaza policje, to spoko. Niebiescy moga sie przydac gdzie indziej.


Potrzebna weryfikacja wieku, zeby skorzystac z instagrama? Spoko, jesli ktos ufa korporacjom na tyle, zeby im przeslac zdjecie dowodu, to niech wysyla. Jesli nie potrzebuje tego tak bardzo, zeby ryzykowac, to nie wysle (btw to wcale nie jest tak, ze te korporacje juz zbieraja o nas mase danych, ktore moga uzyc jeszcze gorzej, niz dane z dowodu).


Zakaz telefonow w szkolach? OK, dzieci beda mialy wieksze parcie na interakcje miedzyludzkie, albo na robienie czegos tworczego. Ale nie, przeciez jest zawsze prawdopodobienstwo, ze do polskiej szkoly wejdzie jakis psychopata z shot gunem i zacznie odstrzeliwac cale sale, a wtedy dzieci nie beda mogly sie skontaktowac z kim trzeba.

Bardzo dobrze, pamiętam jak za naszych czasów się chowało telefony w piórnikach i na emulatorach grało w pokemony. Nie wątpię, że dzisiejsza młodzież również by się zajmowała podobnymi, jak nie bardziej głupimi rzeczami.
Teraz jak pracuję, to odkładam telefon daleko, żeby nie kusiło tylko spojrzeć, mimo że już człowiek dorosły, to bardzo łatwo jest wpaść w pułapkę mediów społecznościowych czy innych rozpraszaczy.

Zaloguj się aby komentować