@sireplama
tłumaczyłem już pierdyliard razy - prawo rodzica do kontaktu z dzieckiem. Nie da się tego dosadniej wytłumaczyć - to coś fundamentalnego.
W czasie lekcji tez? Powinno miec mozliwosc, wiec co stoi na przeszkodzie, zeby jakis dzieciak na kazdej lekcji wybywal sobie na korytarz porozmawiac z mama, zamiast sie zajmowac tym, czym powinien?
Wątpię. Zwłaszcza, że jak pisałem - o poziomie użycia telefonu powinni decydować rodzice.
A to dlaczego watpisz? Sadzisz, ze rodzice nie podejma odpowiednich krokow, jesli pracownicy szkoly beda powodowac u dziecka dyskomfort, ale sadzisz, ze w innej kwestii nalezy oddac im pelna kontrole i decyzyjnosc, bo oni wiedza najlepiej, bo tak. OK?
Może też siedzieć w kącie i cytować Biblię...
Moze i cytowac biblie - tez jest w formie papierowej.
No może, ale zostawmy przerwy jednak preferencjom dzieci, w cieniu kontroli rodziców.
Bo przeciez dzieci sa znane z tego, ze dobrze podejmuja decyzje dot. swojego dobra, co nie?
Overstimulation słuchaniem muzyki zamiast słuchania darcia japy dziesiątki dzieciaków? Pewien jesteś, że chcesz użyć tego argumentu?
Tak, ciagle ucieczka do muzyki to tez problem, tylko bardziej subtelny. Jesli jakies dziecko zle znosi halas, to proponuje wyprobowac nauszniki. Zakladasz, tlumia znaczna czesc dzwiekow z otoczenia, nie potrzeba zadnego przeplywu pradu.
Dobrze - słuchania audiobooka z przypadkową i wybraną z czystej potrzeby przyjemności i ciekawości książką - chyba, że to też overstmulation i jednak zostajemy przy siedzeniu w kącie albo darciu japy albo... albo czemukolwiek dzieciaki sobie wymyślą, jeśli mogą, bo widzę że ich preferencje nie są za wysoko w tej piramidzie potrzeb.
Taaa, bo typowym zajeciem dziecka w szkole jest wkladanie sluchawek do uszu i puszczanie audiobookow. Wlasnie dlatego pojawil sie pomysl ograniczenia dostepu do telefonow - zeby dzieci nie mogly ksiazek sluchac. Bylbym zdziwiony, jakby 1% uczniow tak wykorzystywal telefon i sluchawki w szkole.
Opowiadalem?
A nie, sorry. Opowiadales, ze pamietasz czasy, kiedy telefon byl jeden, a komputer zaden. Nie wiem, w jaki sposob to ma cokolwiek tutaj zmieniac, ale ok.
A siedzi? Bo mieszkam przy LO, a jak odwiedzam rodziców to z okna mogę obserwować boisko SP
I ze tak powiem - co to ma do tematu, ze ktos uzywa telefonu na lekcji?
Niech spr ze szkoły, ale problem jakości nauczycieli to ewidentnie nie pole zainteresowania Nowackiej.
Zdecydowanie. Ja natomiast proponuje dobrowolne warsztaty dla rodzicow, na ktorych uslyszeliby, dlaczego dzieci nie powinny wybierac na lekcji telefonu zamiast ksiazek. Inne rozwiazanie nie daje zadnej gwarancji i uderza w preferencje i prawa dziecka, jak i rodzica. Po co angazowac panstwo w cos, czego nie mamy pewnosci, ze uda sie zwalczyc?
Padło pytanie - kto to będzie robił? Kto odpowiada za te iPhony 18Pro+?
Nie wiem, ktokolwiek, kto deponuje sprzet. U mnie w gimnazjum kujony, przecietniaki, biedaki i dresy oddawaly telefony nauczycielowi wychowania fizycznego. On przechowywal ten sprzet i zwracal po zajeciach. I wiesz? Udalo sie. Ten system dzialal od lat. Zero skandali.
Czy dzieciaki będą przeszukiwane czy nie ukrywają innych telefonów? Czy smartwatche i tablety też będą konfiskowanie?
Moze, moze.