Właśnie w dniu wczorajszym pożegnałem jednych z moich lokatorów - odeszli co prawda sami ale chyba powinni być wdzięczni że sam ich nie pogoniłem wcześniej...


Ale od początku w 2018 roku wystawiłem ogłoszenie na wynajem i w sumie to z polecenia wprowadziła się para z ukr, młode małżeństwo.


Bardzo mili i bardzo fajni (na początku ).


Mieszkali sobie do 2024 w tym rzeczonym mieszkaniu potem dokonałem innej inwestycji i w związku z tym, że w międzyczasie pojawiło im się dziecko to zaproponowałem, że mam coś większego i jak chcą to gdy je ogarnę to możemy zamienić.

No i ogólnie super i bardzo chętnie.


Wtedy doszło do pierwszego zgrzytu bo jak zobaczyłem moje pierwsze mieszkanie - delikatnie mówiąc - zgnojone to powiedziałem, że zamieniamy ale musi być definitywnie zrobiony remont. W 2018 roku odbierali mieszkanie całkowicie odnowione wraz ze wszystkimi sprzętami nowymi.


Tu dopowiem że z racji tego, iż byli to ludzie z polecenia nie brałem kaucji, nawet w zasadzie idąc im na rękę do opłaty za odpady zgłosiłem 1 osobę zamiast 3 bo w sumie tego jej męża to więcej nie ma jak jest bo pracuje delegacyjnie.


Ustaliliśmy, że z uwagi iż pierwsze mieszkanie wymaga praktycznie remontu kapitalnego, a nie odświeżenia to na ten czas (2 max 3 mies) wynajmą coś bym mógł zrobić na raz 2 remonty bo tak pasowało budowlańcom by robić 2 na raz w 2 miesiące niż osobno po kolei i robić je 3 bądź nawet 4 wg prognoz.


Ten chłopak co wynajmował poczuwał się że rozjebali chatę ale jego żona twierdziła, że to zwykłe użytkowanie i każde tak wygląda po takom czasie - no śmiem się nie zgodzić czy m.in. zalanie całej chaty wodą, aż napuchły wszystkie ościeżnice i panele w zasadzie porozsadzało to jest normalne użytkowanie...

Nic nie zgłaszali, a przecież chata ubezpieczona, zgłaszamy i po temacie


No ale dobra biorę to na klatę bo i tak swoje zarobiłem na nich swoje, chce to odnowić i puścic dalej.


Saszka jednak poczuwa sie do winy i powiedział że pomoże z remontem - ja sięucieszyłem i mówię, że jeśli tak to na nowym mieszkaniu też kaucji nie będzie, a jego robota będzie jakby kaucją - graba zbita i działamy.


Saszka prawie codziennie był na mieszkaniu ale wg recenzji budowlańców zamiast pomagać stał z piwkiem i ręką w kieszeni.

8 dni przed końcem remontu wziął wałek i pomalował jakieś 3 m² jednej ściany.


A 2 dni przed przeprowadzką gdzie trochę jeszcze było roboty np sprzątanie zaprosił sobie na podwórko 5 koleżków i walili whisky przy muzyczce


Jako, że się lekko wkurwiłem napisałem jego żonce, że w takim razie po wprowadzeniu na nowe mieszkanie będzie 2k kaucji płatne z góry bo Saszki "nieoceniona" pomoc w remoncie niestety nie wystarczy by potem pokryć ew naprawy - a mam przesłanki by się zabezpieczyć po tym co zastałem na poprzednim mieszkaniu.


No dobra zgoda - z trudem ale jednak zgoda no i poprosili o rozłożenie tej kaucji na raty.

Ok nie ma sprawy.


Wyszło tak, że równocześnie wprowadzali się ludzie na 2 mieszkania w jednym czasie.

Na dokładnie takich samych warunkach - tyle samo osób - te same opłaty kaucje itp.


Od jakiegoś czasu relacje z Szaszką i jego żonką lekko się popsuły ale płacili terminowo itp.

Trochę bardziej zepsuły sięjak żonka saszki zadzwoniła że zapchał się zlew - ja mówię żeby odetkała a ta mi elaboraty wypisuje, że ona uważa że to zużyta kanalizacja i trzeba wymienić bo ma już pewnie swoje lata xD nie ważne że wraz z mieszkaniem dostałem stertę papierów i akurat ten pion był wykonywany w 2017 roku więc wg żonki saszki każdy powinien wymieniać odpływy co ok 9 lat

Nakazała pilną interwencję zatem wezwałem hydraulika, notabene też z ukr.

Chłop zaczął wyjmowac z odpływu kłaki folie kulke platikową (dziwnie podobną do zabawek ich syna xD) przeplatając co chwila cyka blyattt oraz jebaaaat.

Chyba skminiła co było przyczyną zatkania ale dalej uparcie twierdziła, że nie zapłaci, więc zadzwoniłem do saszki i przesłał kasę.


Zakomunikowali miesiąc temu, że są do końca lutego ale przestrzelili deczko z terminem i dopiero wczoraj się wynieśli, żonka saszki twierdzi że mam om kaucje oddać bo odmalowali mieszkanie a ja mówię że ok! Super i cieszę się ale kaucja idzie na poczet korzystania z mieszkania i jeszcze są mi winny ponad tysiaka bo rozjebali pilot od klimy i lodówkę i siedzieli do 10.03 a nie do 28.02 jak sami deklarowali.


#hejto

Komentarze (15)

Zycie panie, zycie

Zaplacili przynajmniej, $$$ w kielni zostala

Trafia sie i gorsi, za pare lat moze bedziesz ich pozytywnie wspominal

Kto wynajmował komuś, w cyrku sie nie śmieje - jak miałem kawalerkę to do spalonej żarówki miałem telefony zeby jechać na drugi koniec miasta. ¯\_(ツ)_/¯

I dlatego nawet jakbym miał wolne mieszkanie to nigdy, przenigdy bym nie nie wkopał w najem. Już wolę żeby to stało puste niż jakbym potem miał dostać takich cwaniaków, którzy albo zrobią taką demolkę albo w ogóle przestaną płacić, roześmieją się w twarz i się ich nie pozbędę "bo oni nie mają gdzie iść a wg prawa muszę oddać im zapewnić lokal" i c⁎⁎j, jestem udupiony w rachunki na lata jak bym chciał się ich pozbyć. Już wolę żeby to puste stało. Et voila geneza tego czemu tak dużo pustostanów jest- nie ma żadnego prawa chroniącego najemcę przed oszustami.

@Odwrocuawiacz jak po odebraniu rozjebanego mieszkania mogłeś wpaść na pomysł, żeby tym samym ludziom wynająć kolejne świeżo po remoncie to ja nie umiem sobie wyobrazić ʕ•ᴥ•ʔ

@Odwrocuawiacz Oj kolego, nie wiesz jeszcze co to źli lokatorzy. Z 3 par lokatorów (żadna patola, pracujące pary) z którymi miałem do czynienia Twoja byłaby na 2 miejscu najlepszych.

Nie poznasz życia, póki nie bedziesz wkraczal w asyscie policji do zadluzonego na dziesiątki tysięcy mieszkania, z potloczonymi oknami i wyrwanym blatem w kuchni,i wrazeniem ze ktos przez ostatnie tygodnie srał tam gdzie stał.

Aha i umowa najmu okazjonalnego z notariuszem itp, to też tylko pozorne zabezpieczenie, realnie nic nie zmienia (była podpisywana w moich przypadkach)

@Odwrocuawiacz chociaż ja za każdym razem zostawiałem mieszkania w lepszym stanie niż się wprowadzaliśmy (przesadzam, ale było widać nie raz że byli w szoku) to choć za jakiś czas miałbym taką możliwość dziękuję za zabawę w wynajem. Jest masa innych sposobów na inwestowanie hajsu, ale pewnie z racji "dochodu pasywnego" wiele osób inwestuje w nieruchomości.

Powodzenia z innymi najemcami ale podziwiam trochę Twoje podejście, zgodę na brak kaucji czy wynajęcie drugi raz typkom którzy zniszczyli mieszkanie.

@Odwrocuawiacz ale tu żale się wylały... a temat prosty - robisz remont po taniości, albo i wcale i wynajmujesz jak jest, biorąc przy tym kaucję. Remont mieszkania pod wynajem - ryzykowny biznes. Wzrost dochodów z najmu rzadko pokryje straty materialne ze zniszczeń.

Eh... amatorzy się biorą do zabawy...

Dlatego wolę żeby mieszkanie mi stało puste aby sprzedać jak wynajmować. W moim przypadku musiałbym najpierw wyremontować aby wynająć. Nie kalkulacje się kompletnie. Na bank byłoby zniszczone. Służy mi aktualnie do trzymania gratów. Są lepsze sposoby inwestowania jak betonowe złoto.

Czy miewałem przygody z lokatorami - jasne. Czy i tak ogólnie jestem na duży plus - zdecydowanie. Mój były szwagier miał większą jazdę gdy wyszło żę on, policjant, wynajmuje mieszkanie kolesiowi poszukiwanemu przez Interpol

No generalnie mieszkanie zużywa się dużo szybciej przy wynajmie. Ot taka magia. Dużo rzeczy też psuje się dużo szybciej.

Zaloguj się aby komentować