Tak się dziś zastanawiam - jestem kobietą, no i jak pewnie paru z Was pamięta pracuję na uniwerku, ale szczerze mówiąc, coraz bardziej ciągnie mnie do pracy ręcznej (jak to babę wychowaną na wsi, LOL), tak jako hobby, a może też z czasem dałoby się z tego zrobić jakieś źródło dodatkowego dochodu? Wynajmuję mieszkanie, więc żadne wielkie maszyny nie wchodzą w grę, ale trochę miejsca się znajdzie. Z tym, że sąsiedzi pewnie by mnie zeżarli gdybym im jakoś zaczęła hałasować np. jakąś piłą czy wiertarką. Od dawna fascynuje mnie mechanika, coś tam nawet potrafię zrobić przy swoim aucie, np. wymienić amortyzator czy klocki hamulcowe, tylko kompletnie nie wiem, jak się za to zabrać w moim przypadku. Może wziąć się za jakieś naprawy mniejszego sprzętu? Stolarstwo też byłoby np. fajne, ale w mieszkaniu w kamienicy pewnie zupełnie odpada. Nie dostrzegam u siebie niestety jakichś talentów plastycznych, więc żadne makramy czy coś w tym stylu raczej nie wchodzą w grę.
Może ktoś z Was ma jakieś doświadczenia z rzemiosłem/majsterkowaniem w mieszkaniu? Jakieś pomysły na start dla kobiety, która nigdy się tym nie zajmowała, ale chciałaby spróbować?
@A_a ze sprzetami na 230v to ja bym sie nie bawil bez doswiadczenia, bo latwo komus chalupe puscic z dymem, lepiej jakas elektronike rtv polutowac i pewnie bardziej oplacalnie
@entropy_ @rain podobno nie poleca sie uzywac piekarnika, z ktorego potem chcesz cos jesc, mozna sobie jakis maly elektryczny kupic, ale ja bym tak naprawianych kart ludziom nie sprzedawal, bo zwykle dlugo potem nie dzialaja
@entropy_ no przecież się domyśliłam, że nie możesz pisać tego na poważnie. Z tego co zdążyłam przeczytać, to faktycznie takie naprawiane GPU pracują może z rok. Tzn. po naprawie typu reballing.
@Rmbajlo ja właśnie uważam, że dodawanie pdk ubliża czytającym.
W sensie: "żeby szybko wysuszyć ubranie wejdź do jeziora po szyję #pdk"
Nigdy chyba tego tagu nie użyłem bo uważam go za obrazę dla ludzkiej inteligencji, a jeżeli ktoś KONIECZNIE zawsze tego potrzebuje to... nie mój problem xD
@rain do drukarki 3D potrzebujesz niewiele. Najważniejsza jest komora, w przypadku filamentu i żywicy.
Żywiczna drukarka (SLA) służy do robienia drobnych i precyzyjnych rzeczy. Kiedy kończy się sensowność żywicznej, przychodzi drukarka filamentowa (FDM).
Do żywicznej potrzebujesz zdecydowanie mniej miejsca płaskiego. Przyda się jednak izopropanol, koniecznie rękawiczki i bardzo dobra wentylacja.
Na SLA zrobisz np. figurki do malowania. Tylko gdzieś je musisz znaleźć, w sensie wpisać "nazwa-figurki 3d model stl". Ewentualnie samodzielnie zmajstrować w jakimś CADzie
@rain Nie wiem gdzie mieszkasz, ale można sobie wynająć garaż albo jakąś małą komórkę na hobbystyczne grzebanie za relatywnie niewielką kasę. Ja za ok. 300zł wynajmuję sobie pod dłubanie (co prawda we własnym, i tylko pochłaniającym środki) aucie.
@rain Przede wszystkim - wartość tego auta jest dla mnie w 99% sentymentalna, i to jeden z projektów, w który wpakujesz 30k, a końcowa wartość wyniesie 10k. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Po drugie postawiłem tam kamerkę spiętą z raspberry PI i detekcją ruchu, jak coś zacznie się dziać, to mi wpadnie alert.
@rain Jeśli bierzesz pod uwagę trochę bardziej kobiece hobby to polecam szydełkowanie i moją znajomą która sama tworzy maskotki i patterny na takie maskotki, obczaj sobie na insta @pyszneszydełko. Pnaluje ona także wydać niedługo e-booka jak zacząć swoją przygodę z takimi sprawami Nowa stronka: https://subscribepage.io/PyszneBook
@SilverHandJob to też dość ciekawe - nawet planowałam zabrać mojej mamie włóczkę, którą sobie kupiła żeby zająć się szydełkowaniem itd., ale straciła zapał do tego. Ogólnie - ona ma też zupełnie nieużywaną całkiem spoko maszynę do szycia, ale tu już zupełnie nie wiedziałabym jak się do tego zabrać.
Potrafisz wymienić amortyzator w aucie? LOL! Nie wiem ile masz lat, ale większość młodych chłopaków, nie wie nawet, gdzie się wlewa płyny w aucie (° ͜ʖ °)
@Klamra mam lat 40 A wymiana amortyzatora jest banalnie prosta - odkręcić 2 śruby chyba każdy potrafi. Co zaś do płynów - moje 2 ostatnie auta nauczyły mnie nie tylko pilnowania poziomu płynu do spryskiwaczy ale i oleju. Ciągnęły po litrze na 1000 km. Dobrze zresztą, że sobie o tym teraz przypomniałam, bo muszę kupić nowy olej.
Chłopaki o których piszesz pewnie w ogóle nigdy nie mieli możliwości robienia czegoś przy samochodzie i stąd się tego nie nauczyli. Choć... moi rodzice mają za sąsiada chłopaka, który skończył technikum mechaniczne i dosłownie nic nie wie o mechanice.
@tomasz-hejto-official wiesz ilu młodych ludzi nie ma prawka? Fhuj. Częściej już dziewczyny robią prawko. W dużych miastach, dobrze działa zbiorkom, więc mają póki co, wyłożone. Sam pracuje z chłopakiem, który ma 26 lat i nie ma prawka, bo twierdzi, że mu na razie niepotrzebne. Ew. Zawsze z krzaków wyciągniesz hulajnogę, albo jednym kliknięciem zamówisz ubera i yolo
@tomasz-hejto-official mogłabym Ci przyprowadzić tego chłopaka i pokazać Ci, że on naprawdę nie wie nic o mechanice. Jak się uchował w tej szkole, tego nie wiem. Może tylko na zasadzie "zakuć, zdać, zapomnieć". Na dowód jego żadnych umiejętności mogę powiedzieć, że on swoje samochody odstawia do naprawy do prawdziwego mechanika, mimo że miałby gdzie i czym je naprawiać (mój ojciec ma wielki garaż i praktycznie wszystkie narzędzia i bez problemu je udostępnia).
@Klamra wystarczy odkrecic kilka srob pokurwowac na wygiete aluminiowe bolce do wachaczy teoche wd40 modlitwa, młotek, palnik, przecinak a potem już z gorki
@tomasz-hejto-official bo nie chodzi mi o obsługę samochodu, a o szerokie obycie techniczne z urządzeniami, lub majaterkowanie. Od tapetowania, wymiany kranu, po wymianę kilku kondensatorów w urządzeniu elektronicznym.
@Bystrygrzes to raczej nie od lutowania, a od pozycji, którą utrzymywałeś wciąganie na czysto kalafonii przez jakiś czas powoduje jej osiadanie na włosach w nosie. Nie pytaj skąd wiem
Długotrwałe wciąganie cyny, najlepiej ołowiowej, to w dłuższej perspektywie problemy nowotworowe
Jak do domu, to np. automatyczne rolety, budzik według własnego widzimisię, efekty świetlne (sterowanie ledami), automatyczne podlewanie albo karmienie rybek. Ogranicza cię wyobraźnia, przynajmniej na początku. Arduino względem bardziej pro rozwiązań nie jest dość prądożerne, a z powodu bycia płytką deweloperską zajmuje sporo miejsca. Takiego licznika rowerowego bym na nim nie robił, choć się da
@rain Rzucę temat, chociaż z tego co piszesz to nie jest coś co rozważasz. Ale i tak wrzucę, bo wbrew temu co pomyślisz to nie jest kwestia posiadania "jakichś talentów plastycznych", tylko rzemiosła. Poza tym sam jestem przykładem tego, że talentów plastycznych nie mam w ogóle, nie jestem ani zbyt dokładny ani manualnie uzdolniony, a wsiąkłem w to hobby jak ryż w chilli con carne:
Malowanie miniaturek
Wymaga minimum miejsca, jest średnio "intensywne kapitałowo" - czyli nie za pół darmo, zwłaszcza jak się w to wkręcisz potrafi być drogie, ale majsterkowanie przy samochodach jest na pewno sporo droższe : P.
Tam są bardzo podstawowe farby, figurasy, pędzel i instrukcja jak to pomalować. Jeśli nic "nie drgnie" po złożeniu i pomalowaniu (na dobrą sprawę nie potrzebujesz do żadnego z nich nawet kleju), to najwyżej jesteś w plecy parę zł i z 2-4h czasu.
A jak drgnie, to daj znać, od jakichś 4 lat to jedno z moich najważniejszych hobby (czyt. odkryte bardzo późno) i wsiąkłem dużo wiedzy i wiem gdzie jej szukać.
Da się na tym nawet coś zarobić, choć bez kokosów zdaje się i trzeba to naprawdę polubić. Dla mnie prywatnie to pozostanie hobby, bo nie chcę stresu związanego z tym że "coś komuś wiszę".
Z zarabia iem na rękodziele jest jak z karierą w Hollywood, możesz być znakomita ale gwiazdą zostaje ta, co daje duoy komu trzeba 😁
Oglądam czasem jak jakiś aktor robi meble w swoim warsztacie. Są gówniane ale subskrybentów ma tysiące więc może je potem palić w kominku. A spróbuj potem sprzedać jakiś swój mebelki, życzę powodzenia. Nie że ci odbieram motywację ale jak nie masz z konkretnego pomysłu to bym nie inwestował od razu w drogi sprzęt. Sam coś dłubałem, kolega dłubał, mamy tu gościa co robił breloczki świecące i pisał dużo o tym, ciężki kawałek chleba.
Za to rozumiem twój ból jak mi się wydaje bo przez lata wynajmowałem mieszkanie a dłubałem w samochodach i czasami było to frustrujące. Za to teraz mam dom z działką i sprzedałem wszystkie graty. Tak że ten. Trochę tęsknię za dłubaniem w jakimś starym struclu. Wynajmowałem garaż kiedyś w Krakowie i roZbiwralem w nim swoje auto ale płaciłem wtedy stówę czy półtorej za wynajęcie, teraz a to chyba nieosiągalne choć byłoby to dla ciebie jakies wyjście. Jak jesteś z Małopolski to możesz wbijać do mojego warsztatu i sobie dłubać. Przy okazji pogadamy o nauce przez duże N bo tez mam przesLosc akademicką 😁
@rain tak się składa, że zanim miałem warsztat to zaczynałem dłubać w mieszkaniu. O hałas nie ma co się martwić przesadnie, po prostu nie można iść w wielkie i głośne maszyny
Ja zacząłem stolarstwo i majsterkowanie z dremelem + narzędzia ręczne. Dremel jest o tyle fajny, że znajdziesz do niego masę różnych przystawek i w małej formie może służyć za szlifierkę, frezarkę, miniwiertarkę, można nim grawerować, polerować i inne takie. Głośność zupełnie do wytrzymania, szczególnie że jest regulacja prędkości a na głowę mogą pójść słuchawki Rzecz "problematyczna" to pył - ja kupiłem dużą niebieską plandekę którą zasłaniałem całe biurko, ale najlepiej po prostu przystawiać blisko odkurzacz np. podczas szlifowania drewna, wtedy bałaganu aż takiego nie ma.
@emdet a co robiłeś z tym dremelem? Coś w drewnie? Nawet nie wiedziałam, że istnieje takie wielofunkcyjne narzędzie - już sobie wyobraziłam, że mogłabym np. popróbować renowacji jakichś małych mebli.
Kiedyś nawet kupiłam sobie na jakimś stoisku ze starociami książkę na ten temat.
@rain na początku jakieś pierdoły żeby poćwiczyć, potem robiłem parę zabawek dla siostrzenicy w stylu mały samochodzik czy coś w ten deseń, jakiś karmnik był grany, mała skrzyneczka. Materiały - sosna z marketu i sklejka.
Niestety, na renowację mebli potrzeba miejsca, i to dość sporo, jak również trochę większego sprzętu - bez pełnowymiarowej szlifierki nie podchodź, bo nawet starej powłoki nie zdejmiesz.
Może chciałabyś np. odnawiać tapicerkę? Co prawda boom na zbieranie designerskich krzeseł PRL-owskich spod śmietników już chyba jest na wymarciu, ale akurat ja potrzebuję to zrobić i dlatego przyszło mi to do głowy xD odziedziczyłem dwa spoko fotele „typu finka”, ale są już mocno wysiedziane. W ogóle wydaje mi się że renowacje starych rzeczy to przyjemne z pożytecznym.
@sumrzeczny to fajny pomysł Dwa tygodnie temu sama oddawałam skórzaną kurtkę do renowacji i pracownia kuśnierska, którą udało mi się znaleźć jest prowadzona przez jakąś staruszkę i to od 40 lat. Wydaje się, że takie rzemieślnicze zawody zanikają, a chyba AI ich nie zastąpi. Tylko nie wiem niestety od czego można by było zacząć taką pracę w tapicerowaniu.
Szkoda że nie wierzysz w swoje umiejętności plastyczne, bo bym Ci poleciła kaletnictwo. Wyroby skórzane, portfeliki, torebki, czy jakieś kaletki i inne paski potrafią się dobrze sprzedawać, a szablonów na wycinanie wykrojów w necie jest multum. Docinanie skóry, szycie, malowanie, antykowanie, nitowanie, takie sprawy. Trochę sztuki, ale o wiele więcej w tym roboty i rzemiosła.
@rain Ja nie za bardzo, w sensie poniekąd tak, ale bardziej używam miękkich skórek do szycia i tworzenia sobie larpowego szpeju. A kaletnictwo zazwyczaj pracuje również w skórach bardzo twardych, niekiedy i 5mm. Na pewno są Ci potrzebne mata samolecząca, noże do tapet albo skalpele, jakieś wybijaki na dziurki i oczka, nity oczywiście [tu masz do wyboru i koloru bo nity kaletnicze są w różnych kolorach, rozmiarach i kształtach]. Można obejrzeć tutoriale na YT jak zacząć albo najlepiej nie jak zacząć, ale jak coś co już Ci się spodobało wykonać. Sklep Juchcik.pl takie ma, ma też asortyment na sprzedaż, ale ceny są dość wysokie. Skóry polecam kupować w hurtowniach skór. Jest też grupa na FB "Kaletnictwo - Rymarstwo - forum, porady, pomoc, współpraca, giełda" gdzie początkujący się pytają o różne rzeczy.
Tutaj pochewka na bezpieczny nożyk i kaletka które sobie uszyłam.
@RedGriffin bardzo ładna robota W nocy korzystając ze swojej bezsenności obejrzałam jakiś filmik, gdzie facet tłumaczył, że żeby spróbować, czy się chce zajmować kaletnictwem nie trzeba mnóstwo sprzętu, tylko jakieś noże, dziurkacze, linijka, igły szewskie, nici, wspomniana przez Ciebie mata, młotek do uderzania w dziurkacz i papier ścierny do wygładzania brzegów. No i jakieś kawałki skóry. Zastanawiam się, czy takie nawoskowane nici i igły do skóry można kupić normalnie w pasmanterii, czy trzeba iść do specjalnego sklepu? Nawet może się dziś do jednego wybiorę, bo oprócz sprzętu ponoć tam mają nawet jakieś skrawki skóry na wagę.
@rain Typowa pasmanteria niezbyt. W sensie mają tam sporo ale ja oczyma wyobraźni w typowej pasmanterii widzę zwykłe nitki, małe igiełki, firany, jakieś ozdobne koronki i tego typu pitu pitu. No chyba że masz u siebie pasmanterię na wypasie taką super-duper to może. Lepsze nici woskowane, można nawet z neta zamówić. Ja używam nici zwykłych, takich w motku, ale jak pisałam - ja bardziej szyję cienkie skórki jak materiał. A skrawki skór to nawet kaletnicy wyprzedają po taniości całymi torbami. Oni żadnego wielkiego projektu już z nich nie zrobią, a nowicjusze mogą się uczyć.
Ja kupuję zazwyczaj już gotową skórę, w sensie z kolorem, wzorkiem takim jak mi pasuje, więc nie poradzę Ci w kwestii farbowania jej, ale to też jest możliwe.
@remi13 jeśli Ty piszesz się na to, że będzie to zrobione jak przez kogoś, kto pierwszy raz w życiu czymś takim się zajmował, to wiesz. Dziś kupiłam sobie parę narzędzi kaletniczych i jakieś skrawki skóry, więc teraz będę się uczyć podstaw.
Albo rzeźbienie w drewnie. Wystarczą ci nożyki, pilniki i drewno. Ciche relaksujące zajęcie. Tak mi się wydaje, bo nigdy poważniej się tym nie zajmowałem.