Dyskusja użytkownika pawel-4
Siedzę właśnie w Narodowym Instytucie Onkologii i czekam na badanie PET. Trzymajcie kciuki kochani za mnie, żeby nic nowego nie zaświeciło w badaniach. Już mi nowotworów wystarczy 🤦🏻
#nowotwory
Siedzę właśnie w Narodowym Instytucie Onkologii i czekam na badanie PET. Trzymajcie kciuki kochani za mnie, żeby nic nowego nie zaświeciło w badaniach. Już mi nowotworów wystarczy 🤦🏻
#nowotwory
Muszę opisać swoją historię, może dzięki temu komuś uda się pomóc albo uratować życie. Chciałbym podzielić się wiedzą, którą chciałbym mieć jak zacząłem chorować, wtedy moje leczenie potoczyło by się inaczej. Opiszę wam system, jego zalety, braki, możliwości o których się nie mówi, by być krok przed chorobą, a nie tak jak ja wiecznie spóźnionym.
@pawel-4 A co sądzisz o powiedzeniu że biopsja „rozsiewa raka po całym organizmie” ?
Z jednej strony biopsja pozwala dokładnie zdiagnozować typ raka i przygotować na to terapię, z drugiej strony naukowcy potwierdzili ze istnieje coś takiego jak "needle tract seeding" i polega na tym, że podczas biopsji igłowej pojedyncze komórki nowotworowe mogą zostać „przeniesione” wzdłuż toru igły i w rzadkich przypadkach dać początek nowemu ognisku nowotworu w miejscu wkłucia. Zawsze istnieje takie ryzyko i ocenia się je na ok 1% lub więcej jeśli ktoś spartaczy swoją robotę.
@sporty to trochę nie tak. Żeby podać leczenie musimy dokładnie zidentyfikować nowotwór. Zbadać jego genetykę, niestabilności lub mutacje. Jeżeli onkolog decyduje się na chemię i działa systemowo, a leczenie działa, to obojętne bo nowotwór i tak zostanie ubity. Jeżeli będzie leczony operacyjnie, to i tak dostanie chemię przed lub pooperacyjną co ograniczy ryzyko. Jeżeli leczenie nie działa, to już bez różnicy. A tak naprawdę większość nowotworów gdy zdiagnozowane są zbyt późno daje ukryte przerzuty, niewidoczne w badaniach obrazowych. Uaktywniające się z czasem. Około 1% to naprawdę niewielkie ryzyko w medycynie.
@pawel-4 oczywiście masz rację - bez precyzyjnej diagnostyki nie da się sensownie dobrać leczenia i to jest absolutna podstawa. Zgadzam się też, że przy skutecznym leczeniu ryzyko seedingu traci na znaczeniu.
Myślę jednak że problem w tym że nie da się całkowicie wyzerować ryzyka a przez to strachu z którym jakoś trzeba sobie poradzić.
W medycynie wszystko się kumuluje: tu 1% ryzyka seedingu, tam kilka procent, że coś pójdzie nie tak przy procedurze, kolejne kilka–kilkanaście procent, że lekarz się pomyli albo lek nie zadziała akurat na ten organizm.
Każdy z tych czynników osobno wygląda na mały, ale wszystkie razem składają się na poziom ryzyka a właściwie niepewności porównywalny z rosyjską ruletką.
@Felonious_Gru Skoro nikt, kto już umarł, nie umiera drugi raz, to logicznie rzecz biorąc śmierć jest jednorazowym zabiegiem nadającym status nieśmiertelnego. Po prostu większość ludzi nie wie, że trzeba najpierw umrzeć, ażeby żyć wiecznie. I w ten sposób odkryliśmy że religie jednak opierają się na jakiejś logice.
Absurdalnej ale jednak...
Zaloguj się aby komentować