@pawel-4 oczywiście masz rację - bez precyzyjnej diagnostyki nie da się sensownie dobrać leczenia i to jest absolutna podstawa. Zgadzam się też, że przy skutecznym leczeniu ryzyko seedingu traci na znaczeniu.
Myślę jednak że problem w tym że nie da się całkowicie wyzerować ryzyka a przez to strachu z którym jakoś trzeba sobie poradzić.
W medycynie wszystko się kumuluje: tu 1% ryzyka seedingu, tam kilka procent, że coś pójdzie nie tak przy procedurze, kolejne kilka–kilkanaście procent, że lekarz się pomyli albo lek nie zadziała akurat na ten organizm.
Każdy z tych czynników osobno wygląda na mały, ale wszystkie razem składają się na poziom ryzyka a właściwie niepewności porównywalny z rosyjską ruletką.