@vrkr To zmienia jeszcze mniej, niż fakt, że to po prostu odsunięcie problemu w czasie, bo nie rozwiązuje to prawie żadnego problemu.
W najlepszym wypadku zaoszczędzi się 3600 zł jak podaje ministerstwo, co w wypadku zarobków rzędu 150k i wyżej stanowi (co najwyżej) 2.4% pensji. Lepsze to, niż nic, no ale nie jest to główny problem.
Na przykład można by było pochylić się nad problemem, że osoba, która zarobi 100k PLN rocznie z wynajmu mieszkań objęta jest ryczałtem 8.5%, a powyżej tej kwoty 12%, co - przy zestawieniu z etatem - brzmi, przynajmniej dla mnie, nieuczciwie.
Albo można by było pochylić się nad tym, że koszty składek na ZUS są dla małych wyrobników zabójcze, a dla osób zarabiających ponadprzeciętnie - niskie.
Albo nad tym, że istnieją sieci marketów, które zapłaciły mniej CITu, niż pojedynczy pracownicy w nich pracujący PITu za ubiegły rok.
Przy okazji progów podatkowych można by było zrobić realną reformę. Albo w stronę podatku liniowego, albo w stronę progresji podatkowej. Ale tak, żeby było to realne, a nie tylko na papierze.
Można by było rozważyć, czy moralne jest pobieranie od minimalnego wynagrodzenia podatku dochodowego. Można by było rozważyć, czy wprowadzenie 4 stawek VATu i co najmniej 3 mechanizmów rozliczania PITu dla JDG jest konieczne. Można by było zastanowić się, czy artykuł o zwolnieniach przedmiotowych z PITu musi uwzględniać także konkretne stypendia z nazwy (Fullbrighta) a także zwolnienie z dochodu w postaci nagród w konkursach prowadzonych w szpitalach psychiatrycznych i odwykowych (autentyk).
Można by było zastanowić się wreszcie, czy główna część ciężaru opodatkowania winna spoczywać na osobach po prostu pracujących na etacie.
Tylko jakoś woli brak.