Hejto.pl
Rowery na wodór posłużą listonoszom? Poczta Polska rozpoczyna unikalny projekt

Poczta Polska rozpoczyna przełomowy projekt. Wybrane placówki, w ramach pilotażu, będą testować rowery z napędem wodorowym. Oceniane będą m.in. możliwości wykorzystania ich w codziennej pracy listonoszy. Jak podkreślono, to unikalny na skalę europejską projekt.


Pilotaż ma za zadanie sprawdzić możliwości wykorzystania takiego sprzętu w pracy listonoszy. Oceniany będzie m.in. zasięg rowerów czy czas przygotowania go do jazdy - w tym m.in. wymiany zbiorników z wodorem. Istotna będzie także niezawodność jednośladów oraz komfort użytkowania.


Program testów to także okazja do zweryfikowania, jak w rzeczywistych warunkach codziennej pracy sprawuje się napęd wodorowy w rowerze. Na podstawie wyników pilotażu zostanie podjęta decyzja ws. dalszych działań. [...]


#wiadomoscipolska #pocztapolska #listonosz #rower #pojazdywodorowe #rmf24

Rmf24

Komentarze (9)

Rowery na wodór? XD Przecież jest ogromny wybór sprawdzonych w boju elektrycznych rowerów. Po co się pakować w niesprawdzone technologie?

Rozumiem jeszcze auta wodorowe, ale rowery?

@korfos Nawet auta raczej kiepsko wyszły, a tam gdzie je wdrożono były rozczarowaniem. Miasta, które skusiły się na dotacje na wodorowe autobusy potem narzekały na wysokie ceny wodoru. Nie rozumiem jak PP wyobraża sobie powodzenie tego pilotażu, przecież to będzie logistyczny koszmar ładować zbiorniki na wodór. No ale dobra, widzimy ostatnie podrygi technologii która przegrała z bateriami.

Już teraz mogę podać wyniki tego eksperymentu: "Może i było drogie ale za to ch⁎⁎⁎we, a skoro to z budżetu to j⁎⁎ać biedę, należą się nagrody"

@Mr.Mars co do k⁎⁎wy xD nie ma pieniędzy nawet na odpowiednią liczbę listonoszy, czy reformy, żeby pp była jakkolwiek rentowna, więc ruszają z projektem, który w żaden sposób nie może być sensowny.

Wodór i rower? Przecież to będzie odrzutowe dostarczanie awizo, już lepsze by były takie dostawcze meleksy. Można wspierać polską gospodarkę przy okazji a nie chińską.

Doczytałem w innym miejscu że rowery te kosztują około 4 tysiące euro za sztukę. Mają mieć zasięg 60km. Sam rower ma mieć silnik elektryczny o mocy 180W (sic! dzisiejsze elektryki mają ok. 750W aka 250W żeby było legalnie), a wodór ma służyć tylko jako zasilanie zamiast baterii litowej. Stacja ładowania na 10 baterii (pp chce chyba taką zakupić) kosztuje 9 tysięcy euro, a nabicie jednego naboju to koszt około dwóch złotych. Czyli o wiele drożej (licząc koszt przejazdu km) niż naładowanie zwykłej baterii litowej 600-800Wh która zwykle jest stosowana w elektrykach. Tam wychodzi to około złotówki z tym że na niej da się przejechać od 60 (najwyższy tryb/katowanie silnika) do nawet 180km w zależności od trybu jazdy. Wagowo rower też nie zachwyca bo waży 23kg (niby spoko jak na elektryka), a osprzętem i naprawialnością się nie chwalą. Pewnie to jakiś tourney lub microshift, albo w najlepszym wypadku cues, a reszta osprzętu to pewnie też najniższa półka bo sam system wodorowy jest najdroższy.

Zaloguj się aby komentować