"Uwaga! Nie jedz mięsa z targowiska w Nowej Dębie (powiat tarnobrzeski). Wysokie ryzyko zatrucia zagrażającego zyciu. Jeżeli masz objawy zatrucia - dzwon na 112."

#nowadeba #tarnobrzeg #alertrcb

Co tam się odjebało że rcb się obudziło? xD

EDYTA: nie jest śmiesznie, jedna osoba zmarła

Komentarz @evilonep poniżej ze szczegółami

bb7fff53-7508-4c9c-aaa3-56ad94b123ba

Komentarze (34)

@entropy_ gruba akcja


– Dziś, w sobotę, 17 lutego, w Nowej Dębie, przy placu targowym, mężczyzna sprzedawał z samochodu "swojskie" wyroby, m.in. galaretę garmażeryjną. Dwie osoby, które ją kupiły i zjadły, z objawami ostrego zatrucia trafiły do szpitala, jedna z nich zmarła. Apelujemy do wszystkich, którzy dokonali zakupów u mężczyzny, a szczególnie tych, którzy kupili galaretę, o powstrzymanie się od jej spożycia. Jeżeli ktoś już ją zjadł, nawet jeśli nie ma żadnych objawów, powinien natychmiast skontaktować się z lekarzem – powiedziała w rozmowie z portalem infonowadeba.pl podinspektor Beata Jędrzejewska – Wrona, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Tarnobrzegu.

@szczelamseczasem pytanie, jak chciałbyś to kontrolować, bo logistycznie to nie takie łatwe. No i jaką masz pewność, że legitny sprzedawca nie ma np. jajek z salmonellą? Większość sprzedawców na rynkach lokalnych kupuje je u różnych hodowców/rolników i nie ma żadnej gwarancji, że nowa partia nie jest trefna.


Na targu to konsument musi mieć instynkt samozachowawczy, a państwo reagować na zgłoszenia.

@UmytaPacha I po co myć pachy? Przecież zawsze może jebnąć grom z jasnego nieba. Smutny jest los szkieletu obłożonego mięsem, otulonego w skórę z włosami gdzieniegdzie.

@DziwnaSowa Nie o taką kontrolę mi chodziło, mnie tutaj zastanawia głownie że gościu zabija człowieka a Policja nie wie kto to jest. Ot, wpada sobie anonimowo na targowisko, wnosi opłatę targową i co? Namierzyć nie potrafią?

@szczelamseczasem nie jestem pewny, jak to jest z tą opłatą targową, bo w wielu miejscach jej w ogóle nie ma. Zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Np. w moim rodzinnym Tarnowie masz bodaj 3 targi, dwa otwarte cały tydzień, z czego tylko jeden pobiera opłaty za miejsce (wielobranżowy), a taki stricte związany z produktami spożywczymi pobiera opłaty tylko od tych, co wynajmują kontenery. Reszta może spokojnie (o ile jest miejsce) sprzedawać z samochodów / stoisk mobilnych. Nie wliczając targów, które są raz w tygodniu, bo za te w ogóle się nie płaci.


No ale z tego, co napisał kolega wyżej, delikwent został złapany, więc mamy połowiczny happy end.

@DziwnaSowa "nie jestem pewny, jak to jest z tą opłatą targową, bo w wielu miejscach jej w ogóle nie ma. Zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Np. w moim rodzinnym Tarnowie masz bodaj 3 targi, dwa otwarte cały tydzień, z czego tylko jeden pobiera opłaty za miejsce (wielobranżowy),"

Okej, w niektórych miejscach z niej zrezygnowano, ale jakiś podstawowy monitoring targowiska i wjazdu powinien zostać zachowany. Już pomijam przepisy o znakowaniu żywności. Nawet taki rolnik powinien umieszczać podstawowe, wymagane dane na opakowaniu (szczególnie takich produktów przetworzonych). Sanepid pewnie ma wolne w weekendy, nowe. Jakoś wierzyć mi się nie chce że zatrzymane małżeństwo sprzedawało tam pierwszy raz. Pomijam przytoczone wyżej argumenty dotyczące zachowania zdrowego rozsądku przez kupujących. Jak można kupić produkt przetworzony na targowisku i nie zwrócić uwagi na skład czy dane podmiotu? To nie są jajka czy pomidory brane od "babuszki". Abstrakcja.

@entropy_ Czekam, aż się Korwin odpali w tym temacie, bo to w oczywisty sposób koresponduje z jedną z jego największych myśli filozoficzno-politycznych, czyli z paróweczkami.


Obstawiam coś w stylu "wszystko super, dokładnie tak to powinno wyglądać, zmarły nabrał cennego doświadczenia i drugi raz nie kupi u tego sprzedawcy, czyli rynek zweryfikował - ta sprawa udowadnia, że przepisy i służby zanitarne są zbędne, zlikwidować".

@Shagwest ale wiesz że tysiące ludzi a nawet miliony jeśli spojrzeć na europę kupuje "wyroby własne" i żyje? We włoszech byś się podniecał własnym serkiem... w zakopane masz bundz, oscypki, żętyce i w zasadzie w każdym regionie są super kulinarne wyroby i... ludzie żyją. Tutaj trzeba by ustalić co było przyczyną... pewnie gość sprzedawał latami i to pierwszy raz...


Green Coffee też miał taką akcje a sanepid / kontrola /wszystko... a złe światło, temperatura / brud i salmonella ścięła dziesiątki Klientów.

@Shagwest wyśmiewasz "paróweczki" czego odpowiednikiem mogą być w PL właśnie stragany ze swojskimi wyrobami. Z Twojej wypowiedzi wnioskuje, że to źle że istnieją "bo ludzie giną" i Korwin jest głupi.


Zwracam Ci w związku z tym, że "kontrolowane zakłady" też trują (green coffee, regularne wycofywane partie towarów). A "swojskie wyroby" jemy wszyscy i nie umieramy masowo... chociaż niestety czasem się zatrujemy.

@tyle_slow Zupełnie nie o to chodzi. Jak widzisz, stragany funkcjonują, są legalne. Korwin z tymi paróweczkami nie postuluje, żeby były legalniejsze, tylko żeby odpieprzyły się od nich wszystkie służby sanitarne (i inne, w ogóle żeby państwo sie odpieprzyło), bo uciskają strasznie wolność gospodarczą. Przecież jak ktoś się zatruje i umrze albo wyjdzie na jaw, że właściciel używa tłuszczu odzyskanego z kanalizacji (jak w Chinach), to rynek to zweryfikuje, ludzie się dowiedzą i przestaną tam kupować.


Takie zwykłe proste rozwiązania na poziomie piętnastolatka. Ja tam jednak wolę, by wymagania sanitarne istniały, służby ich pilnowały i zamykały miejsca , w których ich się nie przestrzega. Czy to duże, czy małe.


A wypadki wiadomo, że się zdarzają. Tu się oczywiście zgodzę. I z tym, że Korwin jest głupi też.

@Shagwest służby sanitarne to groteska.


w codziennej zywnosci jemy mnostwo dopuszczonych toksycznych składników i to legalne. Nie wiem czy da się kontrolować cokolwiek poza papierami, a to często ułuda.


Sanepid nie ma sprzetu by zbadać towary poza papierami. Tutaj pewnie jad kielbasiany, a to chyba efekt temperatury, wiec czesto może bylo dobrze, a zrobilo sie źle bo wyszlo slonce, bo cos... myślę że ten sprzedawca nie chciał nikogo zatruć i dla jego biznesu na rym targu to pewnie koniec. Szkoda ludzi ktorzy umarli i sam nie wiem co jest rozwiazaniem..


Sanepid czesto nie tyle dba o warunki, co mierzy centymetry lokalów od wc, od zlewu... i jak poczytasz / posluchasz wywiady z ludźmi z gastronomii to zrozumiesz jaka to patologia. Mozesz miec czysto, ale braknie centymetrow i nie dostaniesz papierow...


Dlatego o ile świadomość istnienia organizacji ok, wyrywki tez ok, ale co tutaj mogli sprawdzić? W biedronce tez mrozonki leza luzem a pracownik idzie cos zalatwic i rozmraza cos co zamraza ponownie... wina pracownika, procedury sa, a chyba kazdy to widzial.


Sam rok temu zatrulem się w zakopane bundzem albo kiełbasą suszoną... nie wiem czym ale sanepid powinien badac glownie czystość i byc ludzki, a chyba skupiaja się glownie na malo istotnych rzeczach jak cm. Od zlewi itd.

@entropy_ w sumie rok temu miałem podobnie na wyjeździe. Albo sucha kiełbasa ze straganu (za pierwszym razem była ok, a drugiego dnia - o czym nie pomyślałem, była chyba na słońcu długo i zrobiła się oślizgła) albo bundz... i z 5 dni wyjazdu, jeden w kiblu z wymiotowaniem, a następny "dochodzenie do siebie".


Jednak chyba bym nie przesadzał, tysiące ludzi codziennie kupuje ze straganów taką żywność i żyje. W sumie jest to pierwszy chyba raz, gdy czytam - poza grzybami - o zgonie... W restauracjach są własne wyroby, wszędzie, więc...

Zaloguj się aby komentować