Praktycznie codziennie na jakiegoś debila trafiam w drodze do/z pracy.
Wczoraj bym walnął jedną idiotkę i jeszcze moja wina by była.
Stoję na światłach na starej 7 pod wawą. Stoję na lewym pasie. Robi się zielone...
Ruszam raczej żwawo, ale tyle na ile pozwala mi Gruz. Za mną suv Audi (bo jakby inaczej) i wierci się lewo, w prawo, no zaraz jajko tam zniesie. Ciągnę gruza ile ma mocy w swoim 18-letnim, 80-konnym silniczku w LPG (czyli niewiele ¯\(°_o)/¯ ). Gruz daje z siebie wszystko, zaraz panewkami zacznie strzelać, ale w tym momencie Yaris na prawym pasie daje z siebie 120% mocy jaką dostał z fabryki. Tępa pajda w Toyocie, jak zobaczyła, że przyśpieszam i przytulam się do prawej strony, żeby pas zmienić i puścić tą tępą audicę, to prawie silnik zarżneła żeby do tego nie dopuścić. Motor jej prawie karoserię wyprzedził, ryczy jej tam ten Yaris jakby z 7000 obrotów miał, radio mi w Corsie zagłusza... No kwa, myślę sobię, debil na debilu na tej trasie. Dobra, odpuszczam trochę, ta mnie wyprzedza, zjeżdżam szybko na prawy, bo Audi praktycznie mnie już popycha, tak na zderzaku mi jechał, a co robi Pani z Yariski? Mając mnie w połowie pasa tuż za sobą, daje po heblach bo przecież 10m dalej w prawo skręca...
Czujecie to? Prawie yariske w sokowirówkę zamieniła, bo tak się wyprzedzić nie chciała dać, żeby kilka metrow dalej wyhamowac siebie i spanikowanego mnie za sobą praktycznie do zera, bo wjeżdża na parking przy sklepie...
I jeszcze moja wina by była! _-_
#samochody #prawojazdyzchipsow

