Ostatni raz tak płakałem 10 lat temu.

Wczoraj jeszcze go wykąpałem i na czas suszenia leżeliśmy razem na łóżku jak za jego lepszych czasów. Myślałem wtedy o lepszych dniach gdy jeszcze sam wskakiwał na łóżko kładł głowę na moim ramieniu i tak leżeliśmy lub spaliśmy. Wczoraj leżeliśmy podobnie i w pewnym momencie odwrócił głowę w moją stronę i na siebie popatrzeliśmy dłuższą chwilę a po około pół godziny zaczęło się.


Najpierw matka wzięła go na kolana i tak chwilę dłuższą posiedzieli. Położyła go do wanny. Brat się obudził, wszedł do łazienki i chwilę z nim posiedział. Później ja wszedłem i patrzę na niego jak nim telepie, jak z trudem łapie oddech. Wziąłem go na ręce, przytuliłem i w myślach sobie mówiłem "jak musisz to idź" i po chwili odszedł. Zawołałem matkę i mówię, że chyba już po wszystkim, potwierdziła. Odchodzenie trwało około 3 godziny.


Ciało już złożyłem do kartonu i rano chyba popytam sąsiadów o łopatę i pójdę do lasu.


Wszystkie te wnerwy za brudzenie, złe zachowanie teraz nie mają już znaczenia. Opłakuje wspaniałego kota, długoletniego przyjaciela, członka rodziny. Dziękuję Mruczku.


Zdjęcie z sierpnia.


#koty #kot #pokazkota


@cebulaZrosolu @Jim_Morrison 

@Half_NEET_Half_Amazing @e5aar @koniecswiata @panek @spawaczatomowy @wewerwe-sdfsdfsdf @DiscoKhan

fa6a07fa-c7ac-4ccd-9123-b52bb27090c1

Komentarze (43)

@JaktologinniepoprawnyWTF ech, dobrze się przynajmniej długo nie męczył.


Nasłuchuj przy pogodnych dniach czy znajomego mruczenia nie słychać z nieboskłonu!

@JaktologinniepoprawnyWTF zrobiłeś co mogłeś.


Podejrzewam, że "przykro" to jest mocne niedomówienie.


Na pewno nawet sama bliskość jakoś mu dopomogła, niewiele ale to zawsze coś.

To jest właśnie ten popierdolony temat jak ludzie biorą sobie bwierzaki (takie lokalne nazewnictwo) i później trzeba się z nimi pożegnać…czasami te kundle i siersciuchy są więcej warte w Twoim mniamaniu niż ludzie. To jest tragiczne i jednocześnie super. Bo to jest oznaka człowieczeństwa (nie zbydlęcenia). Tak, jest żal - zapewne…mam to szczęście że moje bwierzaki są jeszcze parę lat przed tym przykrym dla ludzi momentem wymikoswania się…echhh


Boje się tego co Ty masz teraz. Trzymaj się mordo.

@AndrzejZupa Choć to tylko zwierzę to jednak odejście na rękach i coś w chłopie się zmieniło. Jak sobie pomyślę co czasem pisałem w wątkach tu i ówdzie w necie gdzie komuś się zeszło lub ktoś komuś umarł, jest ciężko chory itp to aż mi głupio teraz. Ja już od dawna myślałem o eutanazji kota, miałem świadomość że koniec nadchodzi a i tak jebnął mnie tir. Chyba nie da się na to przygotować.


Dzięki.

@JaktologinniepoprawnyWTF pierwszego owczarka usypialem z 20 lat temu i na moje nieszczęście trafił mi się efekt środka, który zwiotcza mięśnie. Psina wstała na wszystkie łapy, zawyła i padła. Była to ostatnia desperacka próba rozruszania płuc (szczęście w nieszczęściu, że w Twoim przypadku nie musiałeś na to patrzeć. Chociaż 3godziny odchodzenia, to też ciężkie doznanie). Mam ten obraz przed oczami od tamtego momentu. Teraz jak to pisze, jakaś kilkutonowa k*rwa siedzi mi na klacie i jeszcze ściska gardło. 1,5 roku temu również usypialem psa po wylewie. Ale odeszła bardzo spokojnie, byłem przy niej do końca, na podłodze u weterynarza. Po prostu zasnęła, bo była bardzo zmęczona. Najważniejsze, że byliście koło swojego zwierzaka i on czuł wasza obecność. Dałeś zwierzęciu dobry dom i życie. Przy następnym - niczego nie zmieniaj.

@razALgul Przejebane. Teraz najgorsza będzie pustka i świadomość, że już go nie ma i nie wróci nawet po kilku dniach jak to mu się za młodu zdarzało. Mimo iż odszedł mi na rękach chyba jeszcze to do mnie nie dotarło w 100%.

@JaktologinniepoprawnyWTF powiem coś, na co każdy ma własny pogląd. A może kolejne zwierzę? Ja sobie nie wyobrażam domu bez zwierzaka. Czy byłby to pies czy kot...

@bobse Kiedyś miałem kota, wypuszczałem go, no ale to były inne czasy, drecholstwo wtedy miało jakiś upośledzeniee umysłowe i często kupowało boxery albo inne Rottweilery, skończył jako pogryziony, z flakami na wierzchu wczołgał się na 4 piętro bloku, klatka we krwi.

Też było ciężko się pożegnać, nawet nie zdążyłem go zawieźć na pogotowie weterynaryjne.


Teraz nowy kot jest domowy, nie puszczam go ot tak, jedynie na działce, no i zamontowałem mu gpsa w obroży.


@JaktologinniepoprawnyWTF

Bierz drugiego, wychowaj jak poprzedniego

@vinclav jak swojemu kiedyś kupiłem obrożę przeciw kleszczom to nie wiem jak to zrobił ale tego samego dnia ją zgubił. Dla kota młodego i chodzącego po różnych miejscach taka obroża może być zagrożeniem jak okno uchylne jak tak teraz o tym myślę.

@JaktologinniepoprawnyWTF wygląda na to, że byliście dobrym stadem dla niego, miał dobre życie. Trzymaj się i zostanie na zawsze w Twojej pamięci!

@mikocjusz drap za uszkiem, nie karć za złe rzeczy, nie olewaj gdy Cię zaczepiają o atencję. Wtedy będzie łatwiej. Ja trochę żałuję, że swojego czasem odganiałem gdy tym swoim chwiejnym krokiem podchodził do mnie, ale czasu już nie cofnę. Pociesza mnie to, że spędził ze mną trochę czasu na łóżku i byłem przy nim w jego ostatnich chwilach.

Odkąd mam kota we wlasnym domu to zupełnie inaczej do nich podchodzę, pomino, że u rodziców zawsze były i są koty. Dwa uratowałem z panleukopenii, niestety dwa nie przeżyły. Morał jest z tego taki, że szczepcie koty nawet jeśli nigdy nie chrowały i zawsze było OK.

Zaloguj się aby komentować