Na pograniczu jak to na pograniczu - zależy w której wsi, ale my chodziliśmy na pachtę, rzadziej na szaber.


A Wy hultaje jak zwaliście tę dziecięcą i niewinną, ale jednak kradzież?


via: facebook.com/swietlanmaps #regionalizmy

#ciekawostki #mapporn #mapy #polska #semantyka #jezykoznawstwo #zuchpostuje

4ea21a84-cfa3-4784-9510-ff6e30a7c371

Komentarze (27)

@evilonep @Romanson ale „juma” to też generalnie szersze pojęcie? W sensie - każde złodziejstwo?

Bo u nas pachta była zarezerwowana typowo dla podkradania owoców, a oszabrować można również np. garaż sąsiada ;p

Chodzenie było "na szaber", natomiast czynność to "juma".


Edytka

@zuchtomek ogólnie "zajmumać" znaczyło "ukraść". Żeby być precyzyjnym, w tym konkretnym kontekście mogłeś użyć "iść na działki".

@zuchtomek Ha, nie wiedziałem że to aż takie lokalne, bo u nas na podkarpackim zadupiu się rzeczywiście chodziło na opędy.

Ale o szabrach też słyszałem.

@hellgihad Też nie wiedziałem ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

Chciałem tylko sprawdzić 'pachtę' bo myślałem, że wszyscy tak mówią, a tu zdziwko ile w ogóle różnych regionalizmów na ten proceder istnieje.

@SpokoZiomek u mnie bardzo rzadko spotykane, praktycznie wcale, kilka razy mi się to obiło może o uszy w latach '90 w kontekście 'zajumanego samochodu' - w sensie, że kradziony z Niemiec ktoś kupił (niekoniecznie sam ukradł) - więc ściana zachodnia mi tu pasuje


A samo słowo, z ciekawości definicja według wiki to przede wszystkim 'kradzież z przemytem'

:

"Juma – określenie i zjawisko wieloznaczne:


  1. przestępstwo polegające na dokonywaniu kradzieży związanej z przemytem, wykonywanej za zachodnią granicą Polski w okresie PRL;

  2. przedmiot pochodzący z kradzieży;


Słowo to wywodzi się z rejonów nadgranicznych. Określało rodzaj przestępstwa polegający na kradzieży towarów w zachodnich wtedy sklepach, głównie w niemieckich. W trakcie ewolucji było używane również do określania kradzieży luksusowych aut na terytorium Niemiec i przetransportowaniu ich do Polski. W każdym z przypadków element kradzieży poza terytorium Polski był najbardziej istotny i nadawał znaczenia temu słowu, odróżniając go od standardowej kradzieży. Zwany był wtórnym, słowiańskim, sprawiedliwym podziałem dóbr osobistych.

Przypuszcza się, że samo słowo juma pochodzi od określenia pociągu PKP, którym wyjeżdżano z Zielonej Góry do Berlina, który odjeżdżał o 15:10, co kojarzone było z westernem 15:10 do Yumy."


No za bardzo od moich wyobrażeń to nie odbiega, wręcz potwierdza

Ja pochodzę ze wsi z pod Kalisza i u nas lokalnie na praktykę podkradania owoców bądź warzyw z cudzego pola mówiło się "harenda". W sumie poza moim regionem słowo chyba w ogóle nie używane. Jeno dwóch starszych poznaniaków kiedyś spotkałem którzy też w ten sposób opisywali tę praktykę.

Zaloguj się aby komentować