Może jest to #niepopularnaopinia , ale bardzo dobrze, że znikają te opisy. Moim zdaniem, takie opisywanie produktów w ogóle było i jest bez sensu. Nawet myślę dalej, że te nalepki co mają Meksykanie czy w Chile jest równie bez sensu (patrz na komentarz: https://www.hejto.pl/wpis/koniec-nutri-score-w-polsce-ministerstwo-zdrowia-ostatecznie-wprowadzilo-zakaz?commentId=ab00ff48-11e3-45df-9197-a569b608f00f). Przecież to jest tak oczywiste, że takie Laysy czy Pringlesy to goowno. Również często dżem czy inne słodkie rzeczy są źródłem kalorii (węglowodanów) i nie wiele innym. Nie rozumiem czemu musimy oznaczać, że dany produkt powoduje tycie(*). Chyba to wiadome, że jeżeli nie chcemy mieć większego brzucha to należy pilnować co się je i ile się je.
(*): prawda jest taka, że na mnie, chudego to żarcie tego czegoś też nie wspiera zwiększania kilogramów, więc oni oszukujo xD