@ciri0x5a
Jak najbardziej, te wszystkie minusy są rzeczywistymi problemami wsi.
Wszystko rozbija się o lokalizację. Ja mam to szczęście, że do miasta powiatowego miałem 8km, do Wrocławia 30km, do autostrady też ok. 10km. Sama wiocha jest "dziurą zabitą dechami", ale położenie miało bardzo korzystne.
Z tego, co wypisałeś, to jako największe wypisalbym 3 minusy:
- problem z odśnieżaniem dróg, jak popada, to mama już do auta nie wsiądzie, bo się boi, a o solidne odśnieżenie trzeba się dopraszac w gminie,
- szybki internet - albo nieosiągalny, albo płaci się krocie. W tej chwili dostępny u nas jest radiowy, 60 zł za 18mb/s. W mieście w tej cenie dostaniesz światłowód.
- dowóz dzieciaków na zajęcia - albo dzieciak jest skazany na transport gminny, który z reguły kuleje, albo szoferuj.
Reszta to już kwestia indywidualna, moja żona na przykład do pracy we Wro potrafi dojechać szybciej, niż jej koleżanka z drugiego końca Wrocławia.
Z opałem problemu nie ma, dzwonisz, przywożą, często tego samego dnia. A coraz więcej ludzi i tak montuje nieszczęsne pompy ciepła albo gaz. Fakt, w lipcu ceny węgla i pelletu są zazwyczaj niższe, jak to zazwyczaj poza sezonem.
Z zakupowymi nagłym potrzebami zazwyczaj radził sobie wiejski sklep. Sieciówki typu Lewiatan czy Rabat są zazwyczaj dobrze zaopatrzone, a to one celują w małe miejscowości.
Kradzieże zdarzają się wszędzie, może Ci okraść podwórko, ale też altankę na RODZie, czy piwnice w bloku.
Z dostępem do hydraulikow i elektryków też dziś nie ma problemu, masz internet, masz dostęp do co najmniej kilkunastu fachowców w okolicy bliższej lub dalszej. Jak się podzwoni, to z wysokim stopniem prawdopodobieństwa ktoś w miarę szybko się zjawi.
Dbanie o podwórko jest ceną przestrzeni, w której żyjesz. Jak dbasz, tak masz, chcesz mieć wystrzyzony trawnik, to niestety kosiarką trzeba po burczeć, chcesz mieć ładne kwiatki, trzeba podlewać, chcesz mieć warzywa, trzeba grządki odchwaścić. Życie na wsi nie jest dla ludzi leniwych
A prywatność w dalszym stopniu większa, niż w bloku, bo jak kichniesz, to przynajmniej sąsiad z dołu nie krzyknie "na zdrowie"