@Fen Jasne, nie twierdze ze to jest sytuacja zero-jedynkowa. Nie wiem czy w ogole istnieja takie zero-jedynkowe sytuacje na drodze, bo kiedy myslisz ze widziales juz wszystko... Problem powstaje kiedy duzo ludzi robi to z premedytacja zeby zaoszczedzic czas. Wypadki ze sie ktos pomyli, mysle ze sa okazjonalne.
Obce tablice to raz. Jezeli tablica jest z odleglego miasta, to ja rozumiem ze ta osoba mogla nie wiedziec. Jezeli to tablica z tej samej lub okolicznej gminy, to mimo tego ze obca to juz jestem mniej wyrozumialy. Zyje w duzym miescie i rozumiem nawet ze ludzie na miejscowych blachach mogli nie wiedziec bo normalnie nie jezdza po tej okolicy. Tylko wtedy nauczylem sie rozpatrywac RiGCZ takiej osoby pod innym katem, ktorym jest:
Miejsce w ktorym probujesz sie wciac. Jezeli nie wiedziales (bo np. obce miasto) ale sie dowiedziales, bo zobaczyles znak 100m przed soba - to wlacz kierunek i probuj sie wciac od razu. Jezeli zrobisz to zaraz za ogonem korka, to osoby przed Toba widzac Cie w lusterku moga podjechac te kilkanascie centrymetrow i zrobic Ci miejsce. W takim wypadku nie musisz nawet czekac na zielone zeby odblokowac pas. To jest kulturka i pomoc w wypadku kiedy komus sie pomylilo. Natomiast co mam powiedziec o ludziach, ktorzy omijaja korek z wlaczonym migaczem jadac 5km/h doslownie szukajac okazji? Juz nie mowie o tych, ktorzy dojezdzaja pod same swiatla i dopiero wtedy wlaczaja kierunek ze chca zmienic pas. Nikt przeciez nie bedzie wrzucal wstecznego zeby zrobic mu miejsce, zanim sie zapali zielone. W takim wypadku, mimo obcych blach nie widze tu okolicznosci lagodzacych tylko bute i arogancje. Widac czesto po zachowaniu kiedy ktos sie pomyli a kiedy ktos probuje wykorzystac sytuacje. Tych pierwszych jest stosunkowo malo, natomiast widze wysyp a nawet plage tych drugich - i tylko do nich sie odnosze.