jak to robicie że jesteście szczęśliwi? #depresja trochę, jakoś ciężko mi się żyje.
jak to robicie że jesteście szczęśliwi? #depresja trochę, jakoś ciężko mi się żyje.
@Hoszin w mojej pracy alko, to tylko na wakacjach. Zresztą, gdzie przy dzieciach. A praca, to nie chodzi o tą konkretną. Koncept pracy jest dla mnie odrażający. Sam fakt, że trzeba(!) wstać rano, trzeba być gdzieś o czasie, napawa mnie najszczerszym obrzydzeniem. Coś jak seks z obowiązku a nie namiętności.
@Taxidriver ale masz rodzinę? ona nie sprawia ci przyjemności? przebywanie z nimi? Ja się na tym nie znam, ale jak bym się z kimś związał to chyba był bym oddany do końca, zwłaszcza dla dzieci. Ale może poszukaj innej pracy albo jakieś hobby? coś co będziesz robił w wolnym czasie i sprawi ci przyjemność?
@Giban zwyczajnie. Nie wiedzę problemu z tym, że inni pracują. Jeśli ich to uszczęśliwia, tym lepiej dla nich. Mnie praca odraża i jedynym powodem jej wykonywania, jest konieczność przetrwania, utrzymania rodziny, zabaezpieczenia na ile to możliwe, przyszłości moich dzieci. I nie zrozum mnie źle, gdybym nie musiał się martwić finansami, nie siedziałbym całymi dniami przed TV. Zająłbym się tym co mnie w jakiś sposób interesuje-gra na pianinie, nauka Arabskiego, a napewno pojechałbym do Tajlandii uczyć charytatywnie dzieci z biednych rodzin, w szkołach, które nie mogą sobie pozwolić na porządnego nauczyciela języka Angielskiego. Niestety, ponad połowę mojego czasu codziennie pochłania prowadzenie firmy.
@Hoszin rodzina swoją drogą, i tak sprawia mi to masę przyjemności ale fakt, że spędzam więcej czasu w pracy niż z rodziną czyni mnie nieszczęśliwym. Mógłbym spokojnie zajmować się dziećmi 7dni w tygodniu, byle tylko nie musieć chodzić do pracy. I tutaj nie chodzi o to, że ja nie lubię swojej pracy. Ja nie lubię pracy w ogóle. Fakt, że coś MUSZĘ, jest dla mnie torturą.
@Hoszin Staram się oddzielać to co mnie męczy, stresuje i nie mam na to wpływu od tego na co jednak mam. Osobiście mi to pomaga skupić się na tym co mogę zrobić by żyło mi się spokojniej.
Drugim punktem jest nie porównywanie się z innymi tylko z sobą samym i dbanie o to szczęście jakie sam mam, co sprawia mi przyjemność. Mam nadzieję, że nie brzmi to jako jakaś gadka motywacyjna i osobiście będę trzymał za Ciebie kciuki, nie poddawaj się.
@Hoszin jem twaróg, dużo ćwiczę i spuściłem łomot wewnętrznemu grubasowi, który się zasadzał na moje szczęście.
Odnalazłem w sobie dziecko- dzięki samo analizie i dystansie/ spojrzeniu z boku jaki mi dały grzyby psylocybinowe.
Odnalazłem to dziecko i powiedziałem mu, że jest warte miłości. Ostatnio jednak miałem drugi przełom- bez grzybów teraz- wziąłem to dziecko za rękę i razem idziemy przez świat.
Tak- antropomorfizuje swoje emocje.
@Hoszin prywatnie nie znam nikogo kto jest szczęśliwy w ogólnym znaczeniu tego słowa. Ludzie raczej cieszą się, jeżeli cokolwiek im wychodzi w życiu. Realizują swoje cele, mają w miarę komfortową sytuację w pracy, zdrowie własne i rodziny, dopasowanego partnera, bezpieczeństwo finansowe .. Im więcej takich plusów tym przyjemniej się żyje, ale szczęśliwe chwile to niestety tylko jakiś mały procent całego życia a reszta to rutyna.
Pewnie nie jest to bardzo motywujące, ale w erze social mediów warto pamiętać, że większość ludzi ma problemy i wątpliwości co do swojego sensu życia, a jesień może to bardzo nasilić (sam mam co roku jesienną gehennę).
@Hoszin Nie jesteśmy stworzeni po to, żeby być szczęśliwi. Życie to nieustanny ciąg problemów, wyzwań i prób ich rozwiązania. Kiedy uporamy się z jednym, zaczynamy na chwilę czuć spokój czy szczęście — ale zaraz pojawia się następny. Szczęście nie jest stanem, który można osiągnąć raz na zawsze, lecz drogą, sposobem, w jaki podchodzimy do życia i zachowujemy równowagę mimo trudności.
@Hoszin
Czasem się zdarza, chociaż szczęście to bardzo ulotne uczucie. Dlatego trzeba się starać, żeby smutek też był ulotnym uczuciem - wiem, że brzmi to bardzo naiwnie, ale prowadzi do tego, żeby próbować odwracać uwagę od negatywnych myśli, nie poddawać się im, nie pogrążać się w nich, nie kultywować ich.
Czy mi to wychodzi? Nie zawsze. Ale gdy czuję się źle, staram się napisać jakiś tekst, żeby skupić myśli na samej czynności. Czy zawsze pomaga? No nie, ale przynajmniej przez krótszą czy dłuższą chwilę moja głowa jest zajęta.
Warto znaleźć coś takiego dla siebie.
Polecam nawet samo pisanie. Spisanie swoich myśli pozwala je uporządkować i zdystansować się.
@Hoszin mi szczęście dało nauczenie się czerpania radości z małych rzeczy, takich których nikt nie jest w stanie mi zabrać, takich jak spacer czy możliwość zobaczenia zachodu słońca. Poza tym wyzbyłem się oczekiwań od życia, jakichkolwiek. Przestałem uważać, że cokolwiek mi się należy, więc zamiast zadręczać się, że chciałbym to czy tamto, biorę ten fragment piaskownicy, który mam pod nosem i staram się na nim ułożyć jak najlepiej potrafię.
Szczęście daje mi też to, że poznałem i polubiłem siebie, a ponadto staram się jak tylko mogę, żeby żyć w zgodzie z sobą, co często nie jest łatwe. Dzięki temu wypracowałem zaufanie do samego siebie - a to największa wartość w życiu. Gdy polubisz swoje towarzystwo stajesz się wolny, nie potrzebujesz nikogo, żeby pójść na spacer, na obiad, uprawiać sport czy cokolwiek sobie wymyślisz, bo możesz robić to w najlepszym możliwym towarzystwie - swoim własnym. Oczywiście inni ludzie i relacje są ważne w naszym życiu, jednak sami się rodzimy, sami umieramy i jedynie sami jesteśmy w stanie siebie zrozumieć. Dlatego uważam, że ułożenie się samemu z sobą jest tu kluczem, reszta to rzeczy drugorzędne.
Zaloguj się aby komentować