Komentarze (35)

Wiem, że odpowiadam na mema, ale jego bohater wygląda na (tu cytat) smutnego jak p⁎⁎da (koniec cytatu) odludka, który z nikim nie spędza czasu, bo siedzi w piwnicy.


Jakby ktoś nie wiedział, to z ludźmi z pracy można się spotykać i wcale nie gadać o pracy. Tylko np. napić się piwa albo umówić na przygodny seks bez zobowiązań ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Wiem, że odpowiadam na mema, ale jego bohater wygląda na (tu cytat) smutnego jak pizda (koniec cytatu) odludka, który z nikim nie spędza czasu, bo siedzi w piwnicy.

@rakokuc chyba za daleko wyciągnąłeś wnioski, bo na tym memiku jest napisane, że nie spędza czasu z ludźmi Z PRACY, a nie że w ogóle z ludźmi. Robi 8h za które ma płacone, a potem może ze swoimi znajomymi się spotykać, albo uprawiać własne hobby (które też może wymagać kontaktu z innymi osobami). Albo też (jak zauważyłeś) siedzieć u siebie w piwnicy

@damw odwrocmy role - szef "janusz" jak to tutaj modnie sie okresla, prowadzi firme, zatrudnia 100 osob i nie organizuje zadnej imprezy integracyjnej. Pracownicy go pytaja dlaczego. "Bo nie mam zamiaru widziec was dluzej niz 8h dziennie ani placic za nic wiecej niz za wasza prace". Dziekuje za uwage, wszyscy zadowoleni, mozna sie rozejsc.


Ludziom nigdy nie dogodzisz i jakbys sie nie odwrocil to dupa dalej z tylu. Mam nadzieje, ze ta puenta wyczerpuje temat

@Pirazy ale czemu zarówno Ty jak i rakokuc tak abstrakcyjne sytuacje wymyślacie? Jest organizowana impreza integracyjna, idzie o tym info w eter, zbierana jest lista kto chce a kto nie i tu się kończy. Osoby chętne sobie idą, a te, które nie chcą iść to nie idą i można im nie zawracać dupy i nie ciągnąć na siłę (i mówię to jako osoba, która na takie impezy chodzi, ale rozumiem kolegów i koleżanki, które nie lubią takich imprez i nie chcą być na siłe ciągani)...

@damw wyciągam wnioski na podstawie tonu nieistniejącego pracownika z tego mema, który odpowiada nieistniejącemu pracownikowi HR. Wydaje mi się dość oczywiste, że na podstawie tego jak i co odpowiada na dane pytanie człowiek, można dość dużo wyciągnąć na temat tego kim jest i co czuje (szczególnie w momencie udzielania odpowiedzi). A w tym wypadku nieistniejący pracownik albo bardzo nie lubi ludzi, albo jest zwykłym chamem. Możliwe, że jedno i drugie.


Ciekawsza byłaby analiza autora tego mema, bo jeśli wydalił z siebie coś takiego, to przynajmniej częściowo musi się utożsamiać z tym super niezależnym (w jego mniemaniu) pracownikiem, który pojechał po rajtach głupiej babie z HR. I musi być nieźle sfrustrowany. I tu już łatwiej byłoby wyciągnąć daleko idące wnioski, na szczęście nie ma po co.

Ciekawsza byłaby analiza autora tego mema, bo jeśli wydalił z siebie coś takiego, to przynajmniej częściowo musi się utożsamiać z tym super niezależnym (w jego mniemaniu) pracownikiem

@rakokuc no takiej analizy nie dostarczę - ja tylko go ukradłem z innej strony xD

U mnie to samo. Pracuję z tymi ludźmi po 50h tygodniowo I wielce obrażeni jak im mówię że wystarczająco dużo czasu z nimi spędzam i niedziele wolę spędzić z córeczką

Ale jesteście zjeb**I.

Obrażanie się że oferują rozrywkę i integrację za to, że nie jest to płatne?

I potem z takimi mrukami i bucami trzeba się użerać w robocie i widzieć ich na codzień. Najgorzej.


Chłop myśli "ale jej powiedziałem. Ale jestem asertywny" a jest zwykłym ciulem ,)

@michal-g-1 no bez przesady. Sam raz na rok się spotkam z ludźmi z pracy po pracy, ale częściej to sobie tego nie wyobrażam. To nie są moje ziomeczki i nigdy nimi nie będą, bo nie taki jest cel spędzania czasu w pracy z ludźmi.

@michal-g-1 ale nazywajmy rzeczy po imieniu, zachowanie takie jak w tym memie to po prostu debilizm i robienie z siebie posmiewiska

@michal-g-1 super perspektywa żeby po robocie spotykać tych samych ludzi i dalej gadać o robocie, bo inne tematy są tylko przy okazji

@Pouek @LaMo.zord nie bywam na wszystkich wyjazdach integracyjnych i średnio mi się podobają. Niemniej:

Nie jadę bo wypadło coś ważnego = OK

nie jadę bo mi za to nie płacą = tak może powiedzieć jedynie zjeb**y gościu. Nie da się być normalnym facetem i tak argumentować

@michal-g-1 "ale jesteście zjebani". Zaczynasz tak zdanie i oczekujesz jakiegoś elaboratu? Tutaj ktoś w wyimaginowanym dialogu chujowo to rozegrał, ale to ty wyrzucasz, że mam zapierdalać na każdy spęd "bo tak". W chuju mam. Jeśli ekipa w pracy jest spoko to może się wybiorę, ale prawda jest taka że w pracy nie ma przyjaciół, są tylko znajome twarze. Nie chcę to nie idę i nie muszę się tłumaczyć jak dzieciak mamie do babki z HR która chce mnie na siłę uszczęśliwiać.

@damw mam tak samo. Nigdy nie chodzę na imprezy poza godzinami pracy. Chodzę na spotkania w godzinach pracy (bo płacą za obiad i nie trzeba pracować :P)

Kiedyś chodziłem na integrację, w sumie jakby były jakieś kajaki czy pejtbol to i teraz bym poszedł. No ale od kilku ładnych lat imprezy integracyjne mojej brygady wyglądają tak:


Dancing ze starymi babami i chlanie wódy do odciny z przerwą na pierdolenie o robocie i wylewanie jakoś żali.


No nie dla mnie to

Abstrahując od tego, czy się imprezy integracyjne lubi, czy nie, lepiej odmówić w sposób bardziej dyplomatyczny, np. "niestety, mam po pracy inne zobowiązania". Można być aspołeczną spierdoliną bez robienia z siebie buca i mówię to jako wyjątkowo aspołeczna spierdolina.

Zastanawia mnie, czemu ludzie układają jakieś fejkowe dialogi zamiast prosto z mostu napisać, co im leży na sercu.

@damw Ja powiem tyle, sam jestem mrukiem i introwerykiem. Kilka razy jednak miałem tyle energii w sobie, by poznać tych ludzi na prywatnej stopie i wybrałem się na te imprezy integracyjne.

Jak się pogadało nieformalnie przy piwku to jednak rezultat był taki, że łatwiej się później z tymi ludźmi pracowało, rozdzielało robote.

Integracja w moim przypadku zawsze spełniała zadanie.

@damw imprezy pracownicze są fajne, w ramach czasu pracy. Ewentualnie jakieś większe wydarzenia np. dwudniowe to inaczej.

Krytykujecie gościa, ale w SMS-ie wyraźnie napisano, że będzie "ingerowanie" z zespołem, a nie "integrowanie". Ja też bym nie chciał, żeby mi ktoś ingerował w moje życie.

W jednej z poprzednich firm (agencja marketingowa) też byłem na jednym wyjeździe. Bawiłem się średnio, bo dla wszystkich rozrywka sprowadzała się do najebania, darcia mordy itp.

Przy kolejnej integracji powiedziałem, że nie jadę, ależ było zdziwienie szefa działu, że ktoś może zrezygnować z takiej znakomitej rozrywki.

@damw ja rozumiem obie strony

Kiedyś lubiłem pojeść i popić za firmowe z dwa razy koleżanka wylądowała w pokoju pogadać, potem mi się znudziło (no i dziewczynę miałem na stałe to ciągle marudzila że już widzi co ja tam robię ;)).

Zaloguj się aby komentować