Hejto.pl

#heheszki #jedzenie #takaprawda #pasta #polska


Zajumane z FB, na dole link do źródła.


Każdy z Was na bank to czuje, ale jakoś głupio o tym powiedzieć, natomiast okazuje się, że wszyscy mamy ten sam problem.

Pizza była kiedyś dla biednych, a dziś trzeba brać kredyt, żeby zjeść przypalonego placka z garścią sera i pieczarek.

Kiedyś było to jedzenie dla biedoty.

I to dosłownie. Powstała w Neapolu jako tani placek dla ludzi, których nie było stać na wymyślne jedzenie. Mąka, trochę pomidorów, trochę sera, czasem coś wrzucone z litości przez los i obiad gotowy. To było coś na zasadzie tego, jak Wasza kobieta sprząta lodówkę, bo wszystkiemu kończy się ważność i mówi, że k⁎⁎wa, jutro zapiekanka. A jak zapytasz z czym, to odpowiada…

ZE WSZYSTKIM!

Chodziło o to, żeby się najeść szybko, tanio i bez filozofii.

A dziś?

Dzisiaj wchodzisz do polskiej pizzerii i czujesz się jakbyś wszedł do najdroższego Włoskiego butiku, gdzie projektantem jest gość, którego nazwiska nawet nie potrafisz wymówić.

Patrzysz w menu na ceny i okazuje się, że nigdy nie widziałeś tylu zer obok siebie, no chyba, że oglądałeś kiedyś obrady sejmu.

Zamawiasz pizzę 42 cm.

79 zł.

Okej, a co jest w tej cenie do pizzy?

Nic. Pizza.

Koniec. Nic więcej. Żadnego sosu, oliwy. Jak chcesz sos czosnkowy, to dopłać 5 zł.

Za 80 zł, rozumiesz? Za placka w tej cenie spodziewałbym się oprowadzenia po zapleczu gdzie rodowity Włoch pokazuje Ci jak kręci w powietrzu ciasto, potem przez 5 minut śpiewa Italodisco, a na końcu proponuje Ci wycieczkę do Pizy żebyś zobaczył krzywą wieżę, bo akurat musi pojechać kupić zapas mąki.

I ja rozumiem koszty. Naprawdę. Lokal, prąd, ZUS, pracownicy, składniki, włoskie produkty, prosciutto dojrzewające dłużej niż niektóre małżeństwa. Rozumiem pizzę za 60-70 zł z burratą, pistacjami i szynką, którą masował osobiście Giuseppe spod Neapolu.

Ale k⁎⁎wa… pizza z serem i pieczarkami za 80 zł? To już nie jest jedzenie dla ludzi.

Na to musi być specjalna okazja i ustalenie budżetu w rodzinie.

Przecież pieczarki nie są wydobywane przez nurków na dnie oceanu. To nie są trufle eskortowane przez ochronę BOR-u. To jebane pieczarki. Warzywo tak tanie, że kiedyś było dodatkiem „żeby coś było”.

Najlepsze są jednak te nowoczesne pizzerie, które robią z pizzy doświadczenie duchowe.

Wchodzisz do lokalu. Beton na ścianach. Żarówki zwisają jak po remoncie. Krzesła niewygodne specjalnie, żebyś przypadkiem nie odpoczął za długo po wydaniu 200 zł. W tle techno dla ludzi po ASP.

Kelner przychodzi i mówi, że ich ciasto dojrzewa 72 godziny.

Przecież ja k⁎⁎wa nie mam tyle czasu, chciałem zjeść coś na szybko.

Potem dostajesz pizzę wielkości koła zapasowego do Fiata Punto i słyszysz, że minimalizm składników pozwala wydobyć charakter wypieku.

Minimalizm? Bracie, tam są trzy kawałki sera i samotna pieczarka wyglądająca jak ocalały z katastrofy.

I oczywiście obowiązkowa oliwa.

Ale nie taka normalna. Nie. Teraz oliwa musi być infuzowana, rzemieślnicza i z nutą dymu i cytrusów.

Ja pi⁎⁎⁎⁎lę, czy będę wyglądał głupio jak zacznę się nią nacierać w lokalu zamiast marnować ją do pizzy?

Kiedyś oliwa stała na stole i każdy lał ile chciał. Dziś dostajesz pipetkę jak w laboratorium.

Proszę bardzo, 14 zł.

14 zł za tłuszcz do chleba. Za chwilę będą podawać ketchup z ochroniarzem.

A dowóz? To jest osobny kabaret i temat na osobny post, ale w skrócie.

Pizza kosztuje 82 zł.

Dowóz 11.99 zł.

Opłata serwisowa 4 zł.

Opakowanie ekologiczne 3 zł.

Aplikacja doliczyła coś jeszcze, bo chyba była smutna.

Finalnie płacisz 109 zł i zastanawiasz się, czy Ty aby na pewno zamówiłeś Włoską Margherita pizzę, czy Włoską Małgośkę na godzinę.

A ty jesz tę pizzę za stówę i próbujesz sobie wmówić, że czuć jakość, że nie żałujesz…

Nie, k⁎⁎wa.

Czuć desperację i ratę za leasing pieca.

I dajcie znać serio.

Ile kosztuje u Was pizza?

Wejdźcie teraz na aplikację, sprawdźcie i napiszcie w komentarzach.


Źródło: https://www.facebook.com/SerafinPeziol/posts/pfbid02DLSkT6TiDTNLBzczS3Jg3ohQ5eQ2ZiV7KWbrGmrGNC2eukbnFVUSp5dffCxt3VaGl

Komentarze (24)

@LovelyPL Pizza, spaghetii, owoce morza - tak, to wszystko było żarciem biedoty, tylko trzeba pamiętać, że to dawniej serio było z resztek i składników najgorszego sortu - dopiero po latach selektywnych hodowli składników i podnoszenia ich jakości dotarliśmy do momentu gdzie tego typu jedzenie trafiło na salony.

@LovelyPL ogólnie być na tyle leniwym aby nie ukręcić placka z monki z przepisu z internetu i za złotych dwajścia pięć mieć ze 2 pizze z dobrym serem i dobrą salami (albo za darmo posprzątać lodówkę) to trzeba być baranem i należy się golenie beee

Najgorsza pizza z domu to co najmniej średnia w lokalu. A po kilku robisz lepszą niż 99 procent tego co kiedyś w stanie kupić w polskim gastro.

Dlatego nie kupuje pizzy za 70xl, burgerów za 50 i kebsow za 40... ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯


Nie będę dawał się okradać dla hipsterskiego pozerstwa na tiktoku - za stary jestem

@LovelyPL odpowiadam na pastę. Przypominam, że ta biedota kręciła placki i piekła je samodzielnie. Wciąż możesz i wciąż będzie "tanio" xD

Odpowiadam na pastę ale ok. Nie tylko z pizzą tak jest. Jesteśmy j⁎⁎⁎ni na prawie każdym produkcie w tym kraju. Pizza u mnie od 45 zł wzwyż. Inne przykłady z dziś:

Córka ma gorączkę i potrzebujemy zbadać jej mocz. Ciężko go złapać do kubeczka u rocznego dziecka więc ktoś wymyślił naklejane woreczki na krocze, które mają łapać mocz. W DOZ 1 sztuka takiego woreczka to 1,98 zł. W aptece obok mnie, na uboczu, bez innej apteki w okolicy - 4 zł. Za k⁎⁎wa kawałek jałowego foliowego woreczka z klejem wielkości 10 z 5 cm.

Lodziarnia z przyczepy stojąca na parkingu przy centrum handlowym, o której był dziś tu wpis. Miałem ochotę na świderka. Średni 12 zł. Ile to jest obecnie? To jest prawie 30% minimalnej stawki godzinowej. Wielkością przypominał zwykłego rożka, w smaku ch⁎⁎⁎wy, rozwodniona masa śmietankowa z najtańszym papierowym waflem. Cena jak nad morzem, porcja mała.

I tak jest ze wszystkim. Każdy w tym kraju chce każdego wydymać na hajs. Co z tego, że mnie stać na to kiedy po prostu czuję się frajerem kupując podstawowe rzeczy?

@bishop jezeli wszystko jest kurewsko drogie, to oznacza ze moze to nie jest zmowa prywaciarzy, tylko systemowy problem? juz przed kowidem powoli sie drozyzna toczyla, a potem lockdowny i wojny wplynely negatywnie na wiele sposobow na gospodarke i wszyscy to czuja, ale malo kto chce glosno powiedziec, ze jest co raz bardziej chujowo i brak perspektyw na poprawe, a od rzadzacych plynie szerokim strumieniem propaganda sukcesu

@bishop mnie najbardziej rozwaliło jak teraz w kwietniu odwiedziłem Polske I rodzinne strony. Jedyne co jest po przeliczeniu na funty relatywnie tańsze to alkohol i (niektore) zarcie na wynos. Reszta to jest max 5-10 funtów tansza, w przypadku drogich rzeczy a nie codziennego użytku/bardzo zblizona cena

@5tgbnhy6 to jakim cudem na zachodzie Europy ceny są podobne lub niższe za lepsze jakościowo produkty przy wyższych płacach? Mówię głównie o spożywce i cenach w restauracjach. Polscy prywaciarze są przyzwyczajeni do marż nie na poziomie 20% tylko 80% albo i lepiej. Nowy Mercedes i mieszkanie pod inwestycję mają być kupione jak najszybciej, najlepiej w pierwszym roku działalności. Jak zajmuje to dłużej to znaczy, że jesteś nieudacznikiem a nie przedsiębiorcą. I żeby nie było, to się zaczyna u podstaw czyli od właścicieli lokalów usługowych, którzy życzą sobie czynsze w wysokości 20-30 tys zł miesięcznie za lokale w centrum Wrocławia.

@bishop ale @5tgbnhy6 ma,racje i to nie tylko prywaciarze, ale wszystko. Taki pierwszy lepszy przykład z brzegu to np. Buty. Chciałem sobie kupic stan smithy jak przyleciałem. Mysle ze moze cos tam przyoszczędzić sie uda. W uk £90, w Polsce 450 pln....galaxy watch 8 classic. Na,oficjalnej stronie Samsunga w pl 1500 zł. Na oficjalnej w uk £320.....

@SignumTemporis zgadza się, ceny wszystkiego wyjebało i często opłaca się kupować za granicą. Ale gro tego wynika z zachłanności psiembiorców.

@bishop dlatego jak słyszę, ze ktos wraca z emigracji do pl bo "teraz juz nie ma takiej przepaści między zachodnia europa a pl" to się zastanawiam czy w ogole wie jak wyglada rzeczywistosc I skąd ma te info ze nie ma różnicy

@maciekawski tzn? Bo roznica w zarobkach mimo wszystko jest między uk I Pl. Polska minimalna pensja to chyba 60% brytyjskiej minimalnej. Nie pamiętam dokładnie, kiedys sprawdzałem. No to jesli nie ma az takiej różnicy w cenach to te brakujące 40% jednak robisz roznice I imo latwiej jest zyc w uk niz w Pl

@SignumTemporis mam chyba najlepsze porównanie bo pracowałem w tej samej firmie na tym samym stanowisku przed wyjazdem, w trakcie, i po nim. Wyjeżdżając w 2022/23 pensja na rękę w Szwecji była o około 60% wyższa niż moja ówczesna w Polsce. Miało na to wpływ m.in. dobra sytuacja korony, która była wtedy dość mocna. Zdążyłem wyjechać, przesiedziałem dwa lata, i szwedzka pensja vs polska, którą dostałem po powrocie - to było już ledwo 10-15% różnicy na korzyść szwedowa. Mając na utrzymaniu mieszkanie w Polsce, i wynajem w Szwecji, jeszcze bardziej pogłębiało to różnicę na niekorzyść emigracji.

Ale Skandynawia to dość dziwny rejon. Sporo rzeczy było w cenach podobnych do polskich, czy wręcz niższych (ale to głównie elektronika czy np. bagażnik rowerowy thule - swoją drogą składany w Polsce xd). Ale już np. owoce i warzywa były kurewsko drogie. Pamiętam gdy zwykła czerwona papryka w szczycie cenowym kosztowała chyba ze 130-140kr za kg...

@bishop A ceny w food truckach? Coś, co z zasady powinno być tańsze niż w knajpie, bo koszty są o wiele niższe - najczęściej kosztuje tyle, że wolę już zjeść to samo w restauracji. Różnica cenowa żadna a czasami na korzyść lokalu, a nie dostanę posiłku na plastikowym albo papierowym talerzu z plastikowymi sztućcami od typa w czarnych rękawiczkach

Hamburger z budy za 40-50 zł? Dajcie kuźwa spokój. Zakup tego samochodu nie musi się zwrócić w trzy miesiące - serio.

@FriendGatherArena @AdelbertVonBimberstein @rith nie zauważyliście pierwszego zdania, że to nie moja pasta? Bo piszecie, jakby ja był autorem

Pasta, jak to pasta - wiadomo, że trochę przesadzona, ale tylko trochę. Ceny pizzy czy nomen omen - pasty czyli po naszemu, makaronu w restauracjach to jakaś totalna odklejka.

Ok, zrobienie pizzy to jednak więcej roboty, piec, trzeba ciasto zrobić, przygotować to wszystko itd. - ceny są popieprzone, ale bardzo naciągając można jakoś próbować ich bronić.

Ale ceny makaronów w knajpach to już jakiś scam - trochę makaronu (najczęściej kupowanego w pobliskim sklepie) z sosem pomidorowym i listkiem bazylii potrafi kosztować więcej niż schaboszczak z ziemniakami i surówką. A jak tam jeszcze jakiś ser jest starty czy inne fanaberie, to warto sprawdzić limit karty przed zamówieniem.


O kawie już pisano wiele razy - i tutaj żadne tłumaczenia do mnie nie przemawiają, skoro taka sama kawa we Włoszech czy Austrii potrafi kostować mniej niż u nas. Ciężko mnie przekonać, że koszty pracownika w Polsce są wyższe niż we Włoszech czy Austrii.

Do tego, w sklepach kawa ziarnista jest tam sporo droższa niż u nas, więc to chyba jakiś cud, że kawa jest tam w knajpie tańsza. A może to nie kawa, tylko jakieś śmieci, a tylko u nas jest PRAWDZIWA kawa i dlatego kosztuje miliony monet?

W moim rodzinnym mieście jest knajpa, gdzie za stówę dostaje się pokrywę od szamba, którą najada się 4 chłopa po korek i jest bardzo dobra. Dzięki temu sprzedaje się ich fchuj, czasem trzeba trochę poczekać, ale jak wiadomo nie może być jednocześnie dobrze, tanio i szybko :p

Zaloguj się aby komentować