Komentarze (23)

@szatkus-2

Te których najwięcej oglądasz.

Ja mam schemat:

  1. Angielskojęzyczny: oryginał + angielskie napisy.

  2. Innojęzyczny: oryginał + polskie napisy lub lektor.

  3. Dubbing to zło.

Jak po angielsku to oglądam bez napisów (włączam jedynie jak aktorzy gadają nie do końca wyraźnie). W innych językach to lektor (trochę daje do klimatu przy starszych filmach), ewentualnie napisy.

Na dubbing mam alergię, skręca mnie z żenady jak słyszę te nienaturalnie wypowiadane dialogi.

Jak oglądam sama, to różnie. Amerykańskie w oryginale, brytyjskie z angielskimi napisami, zagraniczne z polskimi. Zdarzało się też włączać polskie napisy do polskich filmów, bo mowy ojczystej nie byłam w stanie momentami zrozumieć. Gdy oglądam z mężem, musi być lektor. Dubbing toleruję tylko w filmach dla dzieci.

Zaloguj się aby komentować