Dziś jeden z moich ulubionych dni w roku - śródroczne zebranie przedszkolne.
Uwielbiam chodzić na te zebrania dla rozrywki, żeby zobaczyć jak sprawy typu "a czemu dzieci wychodzą na spacer po drzemce, a nie przed", albo "Natanek mówił że jeszcze nie są ćwiczone szlaczki, a są w podstawie" urastają do rangi problemów egzystencjalnych, i uruchamiają kilkunastominutowe debaty.
A tym razem będzie jeszcze śmieszniej, bo dwa tygodnie temu jakiś ojciec zrzucił Little Boya i Fat Mana na przedszkolnym Whatsappie. Najpierw, chyba z niewiedzy że na rodzicielskim whatsappie się nie odzywa, a zwłaszcza jak jesteś mężczyzną, postanowił odezwać się w temacie "jaki prezent dla dziewczynek na dzień kobiet?" pisząc, że może zamiast prezentu to jakieś kwatki z origami, a później powiedział że na zebraniu będzie chciał omówić "rozwiązanie problemu małych terrorystów z grupy" i kategorycznie odmawiał wskazania o kogo mu chodzi i dlaczego "terrorystów".
Gównoburze które się rozpętały po jego wiadomościach zwiastują dziś udane popołudnie
#rodzicielstwo


