Drugi tydzień zwlekam ze sprzedażą auta, bo uszy mi opadają jak zgredkowi gdy pomyślę o rozmowach z januszerką..
Dajcie pieruna na pochybel wąsaczom
#zalesie #gownowpis trochę #zebropioruny żeby zmotywować opa


Drugi tydzień zwlekam ze sprzedażą auta, bo uszy mi opadają jak zgredkowi gdy pomyślę o rozmowach z januszerką..
Dajcie pieruna na pochybel wąsaczom
#zalesie #gownowpis trochę #zebropioruny żeby zmotywować opa


@spawaczatomowy dziwne masz przypuszczenia, stary niedawno kupował używane autko, pojechał 150km, obejrzał bo co nieco się zna, zapłacił 60k i wziął. No chyba że przyjedzie taki plebs to się nie dziw co by chciał kupić za 2k, tacy mają siano we łbie zamiast mózgu i nieźle się trza naużerać z takimi wsiokami.
Mam wrażenie, że te wszystkie osoby narzekające na kupujących oczekują, że ktoś przyjedzie i kupi auto bez sprawdzania. Jak normalnie odpowiadasz na pytania, to jest normalna rozmowa, a jak na każde pytanie się oburzasz, mówisz wymijająco albo walisz farmazony typu "nowe to w salonie", to faktycznie robi się nieprzyjemnie. Tylko pytanie w kim jest problem w takim razie.
@Szpadownik jak na wstępie przez telefon słyszę 75% ceny bazowej, to już mi szkoda, że odebrałem. Mam ciekawsze rzeczy do robienia niż pertraktacje z wąsatym gburem..
Albo - za ile to pójdzie?
No za tyle, ile jest w ogłoszeniu..
Jak ktoś przyjedzie i sprawdzi sobie jak tam chce pojazd, weźmie na aso, oceni rzetelnie, to nie mam problemu. Żadnego. Ale jak po turecku nawet nie widząc na żywo próbuje urwać z ceny, to nie ma o czym gadać i dla mnie to tylko niepotrzebne zawracanie dupy.
Chyba nie sprzedawałeś w Polsce pojazdu, albo masz wyjątkową cierpliwość lub lubisz takie rozrywki.
A "nowe to w salonie" nie jest farmazonem, tylko faktem. Używane jest UŻYWANE, ma nalatane km, starty bieżnik, zawsze gdzieś się rysa znajdzie itp. Dlatego cena nie jest salonowa, a polski kupujący myśli, że wytarguje z auta 1/4 ceny bo nie było dla niego specjalnie trzymane pod kocykiem tylko eksploatowane zgodnie z przeznaczeniem
Właśnie jak ktoś na dzień dobry się targuje, to jest najmniej uciążliwy, bo po prostu można się rozłączyć albo nie odpisać. Może nie mam wielkiego doświadczenia, ale kilka samochodów sprzedałem i tylko raz mnie typ wyprowadził z równowagi, bo byliśmy już dogadani, a potem jeszcze próbował zbić ustaloną cenę.
Natomiast jako kupujący spotykałem się ze zniecierpliwieniem kiedy zadawałem całkowicie normalne pytania mające na celu ustalić jakie wydatki mnie czekają po zakupie. I takich reakcji nie rozumiem.
Zaloguj się aby komentować