
Piractwo wraca do łask? Sprawdź, dlaczego coraz więcej ludzi wybiera nielegalne źródła i jak chciwość korporacji wpływa na cyfrową rewolucję.
#gry

Piractwo wraca do łask? Sprawdź, dlaczego coraz więcej ludzi wybiera nielegalne źródła i jak chciwość korporacji wpływa na cyfrową rewolucję.
#gry
To, ze jestesmy zlodziejami zostalo juz ustalone przez ustawodawce. Kupujac sprzet elektroniczny placimy podatek na artystow. Dlatego tez, nie uwazam aby dwukrotne placenie za te same utwory mialo racje bytu i w pelni rozumiem ludzi, ktorzy piraca utwory muzyczne.
Dlaczego piracone sa inne dziela kultury? Bo w kwestii gier to spoleczny sprzeciw wobec absurdalnie wysokich cen gier w Polsce, a w kwestii filmow to skutek dzialan platform streamingowych.
@100mph przede wszystkim trzeba zadać podstawowe pytanie- czemu to niby złe piractwo, które powinno być jakąś wiedzą tajemną na marginesie świadomości jest szybszą, prostszą i bardziej przyjazną dla użytkownika opcją jak wszystkie "dobre" kanały dystrybucji? Dlaczego piracie odchodzi ci masa debilizmów i potrzeba udowadniania?
@AndzelaBomba W pełni się zgadzam. Jako osoba, która wydała książkę, byłoby mi po prostu głupio zdzierać z ludzi niezainteresowanych moją twórczością hajs. Choć oczywiście tutaj dyskusyjna jest kwestia procentów, jakie zgarnia z mojej twórczości wydawnictwo, które właściwie nic nie robi, ale to historia na długi elaborat xD
@AndzelaBomba wręcz potwierdza - kultura popularna nie potrzebuje aż tak bardzo dotacji, bo świetnie sobie radzi bez niej. Ale jeśli chcemy mieć w sztuce coś więcej niż tanią papkę, to musimy do tego dołożyć pieniądze. I tak się dzieje na całym świecie - to nie wymysl komunizmu, a chęć ogółu społeczeństwa, żeby wspierać rozwój sztuki.
Trochę jakby zablokować dotacje dla lokalnych klubów sportowych, bo przecież nikt nie potrzebuje sportu amatorskiego jeśli nie jest w stanie się sam utrzymać 🤷
Kupujac sprzet elektroniczny placimy podatek na artystow.
@100mph resortowe dzieci / celebrytów, którzy jeszcze pluli na Polaków, SG i upokarzali wojsko (ściągając na wykład Holland). Nie potrafią się sami utrzymać, bo nikt nie kupuje ich tzw. dzieł, ale że potrafią być głośni i medialni, to można wykorzystywać ich w propagandzie. Trochę jak w republice bananowej, gdzie jakimś dziwnym trafem płacenia podatków od zachodnich korpo nie wymagają, ale przerzucają utrzymanie socjalizmu na obywateli i krajowe firmy.
@100mph już pod którymś postem to pisałem: nie takie jest uzasadnienie opłaty reprograficznej. Oficjalnie jest to rekompensata za LEGALNE udostępnianie utworów bliskim w ramach "fair use". Powielanie fałszywej narracji o "domniemaniu, że jesteśmy złodziejami" nie jest produktywne.
Co nie zmienia faktu, że opłata jest bzdurą.
@100mph ale jaki jest związek? Wolno udostępniać utwory chronione prawem autorskim w ramach "dozwolonego użytku" w obrębie bliskich, tak samo jak wolno mi nagrać sobie piosenkę z radia https://pl.wikipedia.org/wiki/Dozwolony_u%C5%BCytek
Opłata reprograficzna oficjalnie jest rekompensatą dla artystów za straty, które ponoszą przez "dozwolony użytek". Oczywiście jest to bzdura, bo gdyby nie dozwolony użytek, to prawa autorskie w ogóle by nie działały i nie miałyby sensu. Ale takie jest oficjalne uzasadnienie. Nie ma domniemania winy.
@Greyman już to na hejto raz napisałem, napiszę zatem i drugi - EULA nie jest prawem, jeśli nie jest przedstawiona PRZED zakupem. W wypadku "zakupu" gier, zapis EULA jest dostępny zwykle przed instalacją oprogramowania, więc finalnie, nie jest wiążący na terenie UE.
Edit. W sumie to nie do końca mam rację. Steam daje możliwość zapoznania się przed zakupem... Ale już wydania pudełkowe mogą się bronić.
@Greyman jeśli gra nie wymaga zasobów w postaci kluczowych dla działania plików, a jedynie połączenia w celu jakiejś weryfikacji, to walisz cracka i hulaj dusza, piekła niema. I właśnie z tym ma walczyć inicjatywa Stop Killing Games - ma zmusić wydawców, żeby w momencie zakończenia oficjalnego wsparcia, udostępnili wszystkie potrzebne pliki, bądź zmodyfikowali grę tak, żeby działała bez żadnego problemu stacjonarnie.
@30ohm spoiler- piractwo nigdy się nie straciło, nigdy nie zostało "wyplenione", jeden netflix nie sprawił, że piractwo zaliczyło jakiś spektakularny upadek
No więc wszedł Netflix, a potem podążyły inne i ludzie przeszli. Płacisz miesięczny abo i masz dostęp do dużej bo dużej biblioteki materiałów w dobrej jakości i z napisami. Bez potrzeby szukania torrenta, bez modlenia się, czy pojawi się jakiś seed, żeby dociągnąć ostatnie 50 mega i bez strachu czy ściągniemy faktycznie to co było napisane. Innymi słowy- wygrała wygoda, nawet jeśli za nią trzeba było zapłacić. Ludzie sobie powoli przechodzili zachęceni wygodą i te wszystkie serwisy na pewnym etapie urosły dość, że uwierzyły w swoją niezajebywalność. Efektem jest to, co się od kilku lat dzieje z takim (znowu) netflixem. Jak chcesz mieć choćby to wieśniackie 1080p, to już nie możesz kupić najniższego pakietu, jak chcesz 4k, to nawet jak chcesz tylko na 1 urządzenie- sorry, płać najwyższy pakiet i masz na kilka urządzeń. A ceny ciągle rosną. Kiedyś ogłaszali się tekstem, żeby się dzielić kontem ze znajomymi i rodziną. Dziś skanują twoje IP czy czasem się nie zalogowałeś z innego IP, bo to przecież dalej lata '60, gdzie na całe gospodarstwo był 1 telewizor i tyle i łaskawie ci oferują ekstra myto za dodatkową osobę. Baza materiałów regularnie jest obcinana, bo geolokalizacyjny scam. Za użycie VPNa jesteś automatycznie uznawany za złodzieja i trzeba cię jebać, chuj w to że dziś VPN to taka sama podstawa higieny cyfrowej co password manager, ale no- wtedy geolokalizacyjny scam by im się nie spinał. Nagle "ten content nie jest dostępny w twoim kraju". Nagle mimo, że zapłaciłeś, możesz obejrzeć to tylko np raz, albo przez określony fragment czasu, a potem musisz płacić ponownie, bo magiczna "usługa" wpadła na fajny pomysł, że nie jesteś właścicielem opłaconego produktu tylko dzierżawcą usługi i hehe właśnie wygasło, jak chcesz to zapłać ponownie... Nagle się okazuje, że content został tak cienko rozsmarowany jak Bilbo mówiący Gandalfowi, że pierścień mu ciąży. Nie ma już jednej platformy, na której byłoby wszystko, więc nagle musisz opłacać kilka takich serwisów, co biorąc pod uwagę, że (za grokiem) jest 16 video i 13 audio... no daje pogląd. Skala rozpierdolu osiągnęła już takie poziomy, że powstają nawet całe serwisy jak upflix, dedykowane tylko do wyszukiwania co gdzie właściwie jest.
I tak się to toczy. Serwisy rozrosły i rozdęły się tak bardzo, że myślą, że są niezatapialne, a tak naprawdę to zapomniały, albo wręcz wygodnie wyparły z pamięci fakt tego na czym wyrośli. Że jedyny powód ich istnienia wiąże się wyłącznie z tym, że są minimalnie wygodniejsze od piractwa. I że jeśli ta nieznaczna zaleta zostanie przykryta nawarstwiającymi się upierdliwościami, które same te serwisy tworzą, to ludzie po prostu pójdą tam, gdzie jest wygodniej, tak jak przyszli lata temu. Czyli założą czapkę, wrócą na łajbę i odpalą torrenty, a fora warezowe znowu się zapełnią. Bo ludzie wcale nie zapomnieli jak się z tego korzysta. Po prostu wygoda wygrała.
@matips To nie do końca tak. Cenzurę wymusili banksterzy. Steam, Itch.io i inni musieli się ugiąć bo to de facto ich być albo nie być.
Dla tych co nie wiedzą, krezusi tego świata mają parcie na trzymanie wszystkich ludzi za mordę. I teraz poprzez MasterCard oraz Visa testują grunt. Ci dwaj duopoliści rynku obsługi płatności dali ultimatum wielu firmom. Albo usuną wszytko co jest uznawane przez nich (czyli Visa i MasterCard) za NSWF ze swoich platform i sklepów, albo oni będą blokować te firmy i nikt u nich nie będzie mógł zapłacić za towary i usługi.
I teraz te sklepy są udupione bo przecież nie będą przyjmować płatności przelewami w 21 wieku, a crypto nie jest jeszcze na tyle przystosowane i rozpowszechnione, aby sklepy mogły pokazać środkowy palec Visie i MasterCard.
No chyba, że ci chodziło o jeszcze inną cenzurę niż myślę?
Jeśli chodzi o powód dla którego rynek streamingu audio i video wygląda jak wygląda, to musimy sobie zdać sprawę, że korporacje medialne nie postrzegają piractwa jako ważnego zagrożenia. Dla korporacji takich Disney, Paramount, Sony, Universal i Warner Bros zagrożeniem było uzależnienie od jednego dystrybutora streamingu. Oni boją się tego, że Netflix albo ktokolwiek inny mógłby stać się monopolistą na tym rynku i narzucać im zasady oraz ceny dystrybucji ich produkcji. To, że ktoś sobie spiraci film obchodzi ich dużo mniej niż to, czy inna korporacja nie osiągnie nad nimi przewagi.
Z tego powodu rynek musiał się podzielić i obecność "wszystkiego" na Netflixie i Spotify nie mogła trwać zbyt długo.
@bigbaddice
Ja po prostu lubię wspierać twórców, dlatego kupuję gierki oraz książki (czy komiksy, mangi et cetera) i chodzę do kina lub rzadziej kupuję płyty z filmami lub muzyką. Lubię ich doceniać za to, że uprzyjemniają mój czas - sam chcę tworzyć na tyle fajne rzeczy, żeby ludzie chcieli za nie płacić.
Nie przepadam za abonamentami przez to, że nie mam wpływu na ofertę. Na przykład Netfliksy i pochodne: zdecydują, że chcą usunąć jakiś serial, i już nie obejrzysz nigdzie.
Do tej pory uwielbiane przeze mnie Legimi? Zmienili zasady korzystania i nawet posunęli się do zabierania tytułów dodanych na półkę w momencie, kiedy były dostępne w abonamencie w danym czasie.
No i gierki. Nie obwiniam Steama za takie, a nie inne podejście, za to chwalę GOGa za możliwość pobrania instalatora. Przeszkadza mi jedynie to, że na takim Steamie nie mogę wybrać wersji gry, w którą chcę zagrać, tylko zawsze muszę grać w najnowszą. Nawet jeśli nie podobają mi się zmiany wprowadzone przez twórców, jak to chociażby ma miejsce w przypadku „Ready or Not”.
W tym momencie piractwo jest odpowiedzią na moje problemy. Przy odrobinie samozaparcia pewnie bez problemu znajdę taką wersję „Ready or Not”, jaka mi się podobała. Trochę tęsknię za czasami „Call of Duty 4”, kiedy mogłem zainstalować grę, a potem spatchować ją do pożądanej wersji. Może i było to mniej wygodne niż obecnie, ale dzięki temu miałem wybór, czy grać na serwerach w wersji 1.4 czy 1.5.
Muzyka? Bez problemu znajdę utwory, które nie są już możliwe do kupienia i zniknęły z oferty Spotify. Podobnie z filmami czy książkami.
Dla mnie traktowanie piractwa na użytek własny jako przestępstwa jest niezgodne z prawem naturalnym. Czym innym jest strata a czym innym brak zysku. Jeżeli spirace książkę/ film/grę/oprogramowanie to nie oznacza że gdyby piractwo nie istniało to że kupiłbym ją. Korzystam z danej rzeczy bo jest darmowa (piractwo) i gdyby była płatna to bym z tego nie korzystał, i tak się dzieje gdy do gry nie ma cracka. Zyski gier które nie mają potężnych zabezpieczeń vs te które je mają wskazują że piractwo nie ma aż tak wielkiego wpływu na dochody jakby firmy uznawały. To tak jakby muzeum dając darmowe wejściówki odnotowało to jako stratę, gdzie w praktyce ten ktoś jakby miał zapłacić to by do tego muzeum nie poszedł. W dobrach cyfrowych jest ogromna ilość dóbr alternatywnych, zamienników, więc nie można domniemywać że jak ktoś spiraci grę za 250zł to jest to dla firmy strata 250zł, bo alternatywą jest nie tylko kupno tej gry, co po prostu kupno innej lub nawet granie w darmowe. W dobie gier jako usług brzmi to jeszcze gorzej, bo kradzież usługi jest czymś dla mnie abstrakcyjnym. A w kontekście piractwa to jeszcze szale przechyla to że piractwo gdy robi to korpo by pozyskać dane dla AI i czerpać z tego zyski jest okej, bo nie jest pod to stworzone prawo i nie ma kar , podczas gdy piractwo Kowalskiego na użytek własny nie jest okej. To tak jakby stwierdzić że dana rzecz jest karalna, tylko wtedy gdy robi to osoba fizyczna , a nie osoba prawna.
cóż, jestem chyba przypadkiem z artykułu. Pierwotnie ściągałem rzeczy bo nie miałem do nich dostępu bądź nie było mnie na to stać. Potem pojawiły się platformy które dostęp umożliwiły a finansowo mogłem sobie na wszystko pozwolić. Aktualnie, szczególnie pod kątem filmów i seriali, wróciłem do torrentów. Jest to po prostu dla mnie wygodniejsze niż je⁎⁎⁎ie się z abonamentami w 6 czy iluś serwisach i zastanawianie na którym aktualnie teraz obejrzę daną produkcję. Także ¯\_(ツ)_/¯
Zaloguj się aby komentować