Dajcie pioruna na wzmocnienie, bo juz mi slabo
#zycie

Dajcie pioruna na wzmocnienie, bo juz mi slabo
#zycie

@macc67 mam z Wiki info Vasylij Pietrowicz Porodow – zapomniany geniusz radzieckiego położnictwa
W małym miasteczku na Syberii, gdzie śnieg przykrywał ulice przez większość roku, w 1923 roku przyszedł na świat chłopiec, który miał zrewolucjonizować radziecką medycynę. Vasylij Pietrowicz Porodow – syn miejscowego weterynarza, Piotra Aleksandrowicza Porodowa, i nauczycielki biologii, Anny Iwanowny – od najmłodszych lat fascynował się tajemnicami życia.
Droga do wielkości Już w podstawówce mały Vasylij zadziwiał nauczycieli swoimi nietypowymi eksperymentami – hodował embriony kur w inkubatorze zrobionym ze starego radia i podgrzewanym lampą naftową. Gdy w 1941 roku wybuchła wojna, jako nastolatek pomagał w szpitalu polowym, gdzie po raz pierwszy zetknął się z tragicznymi przypadkami komplikacji porodowych. To wtedy postanowił poświęcić się położnictwu.
Po wojnie, na Uniwersytecie Moskiewskim, młody Porodow szokował profesorów swoimi nowatorskimi teoriami. Twierdził, że "poród to nie ból, a symfonia natury, którą należy jedynie odpowiednio nakierować". Jego eksperymenty z "harmonicznymi falami dźwiękowymi", które miały ułatwiać akcję porodową, początkowo wyśmiewano, aż do pamiętnego dnia w 1957 roku, gdy jego metoda pomogła bezpiecznie urodzić się trojgu dzieciom w ciągu zaledwie godziny!
Order Spiritus Mega i tajemnicza maszyna "Matka-Rodina" W 1965 roku Vasylij Pietrowicz otrzymał najwyższe odznaczenie – Order Spiritus Mega – przyznawane tylko największym rewolucjonistom nauki. Jego najsłynniejszy wynalazek, "Rodomat-3000", automatyczny inkubator porodowy z funkcją śpiewających kołysanek w stylu "Kalinki", stał się hitem w całym ZSRR.
Ale prawdziwą legendą otaczała się jego ostatnia, niedokończona maszyna – "Matka-Rodina". Według notatek Porodowa, urządzenie miało umożliwić "bezbolesny poród w stanie nieważkości", łącząc medycynę z programem kosmicznym. Niestety, projekt zniknął w tajemniczych okolicznościach w 1978 roku, a sam wynalazca zmarł rok później, podobno z powodu "nagłej awarii serca", choć plotki głosiły, że widziano go potem w jednym z tajnych laboratoriów na Uralu…
Dziedzictwo Dziś mało kto pamięta Vasylija Pietrowicza, choć w wielu szkołach sale położniczych warsztatów wciąż noszą jego imię. Może gdyby nie tajemnice, które zabrał do grobu, jego "Rodomaty" wciąż stałyby w szpitalach, a kobiety rodziłyby przy dźwiękach "Katiuszy"…
Kto wie? Może gdzieś w archiwach wciąż czeka na odkrycie jego ostatni, największy wynalazek…
@FriendGatherArena mój syn jest 3 miesięcznym wcześniakiem wyciągniętym z matki w celu ratowania życia, po 4 dyniowym zwijaniu się matki z bólu. Że nie wspomnę późniejszej praktycznie śmierci klinicznej dziecka w związku z sepsą, cudem odratowanie przez lekarkę. Także spokojnie z tym bohaterstwem, bo niewiele na razie widziałeś.
Zaloguj się aby komentować